Czwórka nieślubnych dzieci szlachcianki
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech, adamgen
- sstudzinska

- Posty: 111
- Rejestracja: pn 04 lip 2016, 13:02
Czwórka nieślubnych dzieci szlachcianki
W trakcie poszukiwań przodków natknęłam się na, jak to określono w metrykach, "pannę szlachciankę", Salomeę Studzińską, matkę czwórki nieślubnych dzieci, córkę dziedzica cząstkowego wsi. Dwoje z dzieci oddano na wychowanie, losy dwóch innych są nieznane, nie ma żadnych dokumentów ich dotyczących. Rodziły się na przestrzeni dwunastu lat. Świadkami i chrzestnymi owych dzieci była szlachta z okolicznych wsi, a raz tabacznik - ewangelik ze Szwabii, który stawił się, jak napisano w akcie, w imieniu ojca (swojego czy dziecka?). O ile wiem, że panieńskie dzieci przytrafiały się we wszystkich warstwach społecznych, to jednak dziwi mnie ich liczba - przecież w tamtych czasach jedno łączyło się już z ostracyzmem i odium społecznym. Tutaj natomiast wydaje się, jakby nie były one nawet specjalnie ukrywane, świadkami była okoliczna szlachta, sąsiedzi, znajomi. No i ciekawe kto mógłby być ojcem? Czytałam, że zwykle był to ktoś kto pojawiał się w metryce jako świadek czy chrzestny, ale tutaj za każdym razem były to inne osoby. Ma ktoś z Państwa jakieś hipotezy na wytłumaczenie tej dziwnej historii?:)
-
slawek_krakow

- Posty: 657
- Rejestracja: sob 19 lis 2011, 13:45
- Lokalizacja: Kraków
Re: czwórka nieślubnych dzieci szlachcianki
A że niby czwórka dzieci jednej matki nie mogła mieć czterech różnych ojców?sstudzinska pisze:No i ciekawe kto mógłby być ojcem? Czytałam, że zwykle był to ktoś kto pojawiał się w metryce jako świadek czy chrzestny, ale tutaj za każdym razem były to inne osoby.
- sstudzinska

- Posty: 111
- Rejestracja: pn 04 lip 2016, 13:02
Re: czwórka nieślubnych dzieci szlachcianki
slawek_krakow pisze:A że niby czwórka dzieci jednej matki nie mogła mieć czterech różnych ojców?sstudzinska pisze:No i ciekawe kto mógłby być ojcem? Czytałam, że zwykle był to ktoś kto pojawiał się w metryce jako świadek czy chrzestny, ale tutaj za każdym razem były to inne osoby.
Mogła mieć teoretycznie, ale chyba tak nieobyczajną osobę by w tamtych czasach jakieś ostre represje spotkały. Skoro panny w ciąży przedmałżeńskiej jeździły "do wód", czy "do krewnych w odwiedziny", żeby ukryć swój stan i wracały bez dziecka, zachowując w tajemnicy całą sytuację, to raczej nieprawdopodobne mi się wydaje, żeby ona była tolerowana w tej społeczności.
Pozdrawiam,Sylwia
-
kulik_agnieszka

- Posty: 627
- Rejestracja: pt 30 sty 2015, 17:02
Re: czwórka nieślubnych dzieci szlachcianki
Dziedzic cząstkowy to sam na swoim polu zasuwał i nie stać go było na wysyłanie córki "do wód". 
Mam wrażenie, że nieślubne dzieci w XIX wieku dość często się zdarzały a otoczenie miało z nimi mniejszy problem niż nam się dzisiaj wydaje...
W bardzo zamożnych rodzinach to był nieco większy problem.
Agnieszka
Mam wrażenie, że nieślubne dzieci w XIX wieku dość często się zdarzały a otoczenie miało z nimi mniejszy problem niż nam się dzisiaj wydaje...
W bardzo zamożnych rodzinach to był nieco większy problem.
Agnieszka
-
slawek_krakow

- Posty: 657
- Rejestracja: sob 19 lis 2011, 13:45
- Lokalizacja: Kraków
Re: czwórka nieślubnych dzieci szlachcianki
Dzieci to można mieć praktycznie, a nie teoretyczniesstudzinska pisze:slawek_krakow pisze:A że niby czwórka dzieci jednej matki nie mogła mieć czterech różnych ojców?sstudzinska pisze:No i ciekawe kto mógłby być ojcem? Czytałam, że zwykle był to ktoś kto pojawiał się w metryce jako świadek czy chrzestny, ale tutaj za każdym razem były to inne osoby.
Mogła mieć teoretycznie, ale chyba tak nieobyczajną osobę by w tamtych czasach jakieś ostre represje spotkały. Skoro panny w ciąży przedmałżeńskiej jeździły "do wód", czy "do krewnych w odwiedziny", żeby ukryć swój stan i wracały bez dziecka, zachowując w tajemnicy całą sytuację, to raczej nieprawdopodobne mi się wydaje, żeby ona była tolerowana w tej społeczności.
-
Janina_Tomczyk

- Posty: 1259
- Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28
Re: czwórka nieślubnych dzieci szlachcianki
Ta panna Salomea Studzińska była córką Michała Studzińskiego i wdowy Marianny Żydowo. Matka jej procesowała się o majątek Psurze z Wacławem Psurskim z tytułu spłaty po zmarłym już mężu. Panna nie miała posagu i szans na zamążpójście więc może szukała innych sposobów znalezienia męża. Łąkoszyn to gniazdo szlacheckich rodzin bardzo licznych lecz niezbyt zamożnych więc młodzi mężczyźni służyli w wojsku i stacjonowała w pobliskim Kutnie husaria co mgło sprzyjać rodzeniu się nieślubnych dzieci. W XVIII bywały takie przypadki i w innych parafiach.sstudzinska pisze:W trakcie poszukiwań przodków natknęłam się na, jak to określono w metrykach, "pannę szlachciankę", Salomeę Studzińską, matkę czwórki nieślubnych dzieci, córkę dziedzica cząstkowego wsi. Dwoje z dzieci oddano na wychowanie, losy dwóch innych są nieznane, nie ma żadnych dokumentów ich dotyczących. Rodziły się na przestrzeni dwunastu lat. Świadkami i chrzestnymi owych dzieci była szlachta z okolicznych wsi, a raz tabacznik - ewangelik ze Szwabii, który stawił się, jak napisano w akcie, w imieniu ojca (swojego czy dziecka?). O ile wiem, że panieńskie dzieci przytrafiały się we wszystkich warstwach społecznych, to jednak dziwi mnie ich liczba - przecież w tamtych czasach jedno łączyło się już z ostracyzmem i odium społecznym. Tutaj natomiast wydaje się, jakby nie były one nawet specjalnie ukrywane, świadkami była okoliczna szlachta, sąsiedzi, znajomi. No i ciekawe kto mógłby być ojcem? Czytałam, że zwykle był to ktoś kto pojawiał się w metryce jako świadek czy chrzestny, ale tutaj za każdym razem były to inne osoby. Ma ktoś z Państwa jakieś hipotezy na wytłumaczenie tej dziwnej historii?:)
Polecam Zeszyty Kutnowskie, gdzie jest artykuł Henryka Lesiaka "Szlakiem dworów regionu kutnowskiego" Kutno 2007, a na str 272 opisano majątek Psurze.
W roczniku Polskiego Towarzystwa Heraldycznego pod redakcją Stefana K.Kuczyńskiego tom V(XVI) Warszawa 2001 jest spis szlachty województwa łęczyckiego w XVIII wieku. Wymienieni są Studzińscy: Franciszek 1733, N (Nieznany) 1775 i Tomasz 1790.
Faktycznie właściciele cząstkowi musieli pracować najemnie i wyjazdach do wód nie było mowy. Najczęściej także nie byli w stanie utrzymać się z posiadanego majątku, który sprzedawali lub tracili za długi. Z tego powodu nie było ich stać na potwierdzanie szlachectwa w XIX wieku i stawali się mieszczanami lub rzemieślnikami tracąc swój status społeczny. Niemniej właśnie w Kutnie- Łąkoszynie mieszka wielu potomków tych szlacheckich rodzin i pamiętają o swym pochodzeniu.
- sstudzinska

- Posty: 111
- Rejestracja: pn 04 lip 2016, 13:02
Re: czwórka nieślubnych dzieci szlachcianki
Ogromnie dziękuję za te informacje, pani Janino:)
Mogę tylko dodać, że mimo braku posagu, jej siostrze, Franciszce udało się wyjść za mąż, co prawda za młynarza:)
Mogę tylko dodać, że mimo braku posagu, jej siostrze, Franciszce udało się wyjść za mąż, co prawda za młynarza:)
Pozdrawiam,Sylwia
-
Janina_Tomczyk

- Posty: 1259
- Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28
Re: czwórka nieślubnych dzieci szlachcianki
To zrobiła dobrą partię i miała chyba lżejsze życie niż na tej cząstce majątku.sstudzinska pisze:Ogromnie dziękuję za te informacje, pani Janino:)
Mogę tylko dodać, że mimo braku posagu, jej siostrze, Franciszce udało się wyjść za mąż, co prawda za młynarza:)
W Kutnie panna Podczaska szlachcianka także poślubiła młynarza, bo żyć z czegoś trzeba. Było potem wielu młynarzy i szewców z pochodzenia szlacheckiego, a w folwarkach i dworach wielu lokajów, kucharzy, ekonomów i zarządców pochodzących z ubogiej szlachty. Pozdrawiam serdecznie i życzę ciekawych odkryć.
Janina
- sstudzinska

- Posty: 111
- Rejestracja: pn 04 lip 2016, 13:02
Re: czwórka nieślubnych dzieci szlachcianki
Pani Janino, napisałam prywatną wiadomość, czy dotarła?
Pozdrawiam,Sylwia
-
Magdalena_Strózik

- Posty: 65
- Rejestracja: pt 18 wrz 2009, 11:48
Mam podobną sytuację w drzewie - panny rodzą po 3 lub więcej nieślubnych dzieci w kolejnych latach. Znamienny jest wpis "niezamężna, utrzymująca się ze służby". Myslę że ich los mógł być raczej smutny, bo poskarżenie się na "molestowanie w pracy" nie wchodziło w grę. A jeśli do tego regularnie przynosiły do domu pieniądze, to uboga rodzina mogła tylko ochrzcić dziecko i cieszyć się, że jest z czego je (i siebie) utrzymać.
Inny wątek to pewnie gwałty w rodzinie. W podwórzu mieszkali wujowie, stryjowie, kuzyni. Mało kto stronił od alkoholu. Skoro takie przypadki zdarzają się dziś, to raczej na pewno zdarzały się wczesniej. Natomiast szanse na ukaranie sprawcy i odizolowanie od niego dziewczyny były na pewno znikome.
Inny wątek to pewnie gwałty w rodzinie. W podwórzu mieszkali wujowie, stryjowie, kuzyni. Mało kto stronił od alkoholu. Skoro takie przypadki zdarzają się dziś, to raczej na pewno zdarzały się wczesniej. Natomiast szanse na ukaranie sprawcy i odizolowanie od niego dziewczyny były na pewno znikome.
-
kulik_agnieszka

- Posty: 627
- Rejestracja: pt 30 sty 2015, 17:02
-
Janina_Tomczyk

- Posty: 1259
- Rejestracja: pn 10 gru 2012, 17:28
Re: czwórka nieślubnych dzieci szlachcianki
Odpisałamsstudzinska pisze:Pani Janino, napisałam prywatną wiadomość, czy dotarła?
- piotr_nojszewski

- Posty: 1682
- Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 2 times
- Kontakt:
Re: czwórka nieślubnych dzieci szlachcianki
Troche mnie bawią niektóre komentarze w tym wątku. 
Wg znanych mi statystyk w przeciętnej parafii wiejskiej było 6-8% dzieci pozamałżeńskich.
I zapewne ze sporym prawdopodobieństwem mozna przyjąć, że podobna liczba albo się "nie urodziła" albo nie została zgłoszona bo szybko skończyła życie.
Zachodzenie w ciąże jest dośc normalnym zjawiskiem fizjologicznym związanym z uprawianiem seksu. Antykoncepcja wtedy raczej nie była rozwinieta. A seks jest normalną czynnością wynikajacą z porządania, uczuć itp A czasem, ale bez przesady, z aktów mniej lub bardziej kryminalnych.
Naprawde nasi przodkowie nie byli robotami ani zapisami w ksiegach. Kochali, nienawidzili, byli dobrzy i byli źli. A życie osobiste też miewali skomplikowane.
Oczywiście panny czy wdowy mogło wiele złego spotkać, ale nikt ich nie zabijał a często społecznośc świetnie orientowała sie co i dlaczego. Wiekszym wyzwaniem było banalne utrzymanie takich dzieci przez często jednego rodzica.
Czasem ksiądz był @ i nadawał dzieciom piętnujace imiona. Ale generalnie dzieci nieślubne to zupełnie normalne zjawisko tak kiedyś jak i dziś.
Doszukiwanie się, w tym na siłę ciemnych sprawek naprawdę jest lekką przesadą.
Jak dla mnie czwórka u jednej kobiety może równie dobrze sugerować, np że pozostawała w jakieś stałej acz nieformalnej relacji z jednym mężczyzną.
Wg znanych mi statystyk w przeciętnej parafii wiejskiej było 6-8% dzieci pozamałżeńskich.
I zapewne ze sporym prawdopodobieństwem mozna przyjąć, że podobna liczba albo się "nie urodziła" albo nie została zgłoszona bo szybko skończyła życie.
Zachodzenie w ciąże jest dośc normalnym zjawiskiem fizjologicznym związanym z uprawianiem seksu. Antykoncepcja wtedy raczej nie była rozwinieta. A seks jest normalną czynnością wynikajacą z porządania, uczuć itp A czasem, ale bez przesady, z aktów mniej lub bardziej kryminalnych.
Naprawde nasi przodkowie nie byli robotami ani zapisami w ksiegach. Kochali, nienawidzili, byli dobrzy i byli źli. A życie osobiste też miewali skomplikowane.
Oczywiście panny czy wdowy mogło wiele złego spotkać, ale nikt ich nie zabijał a często społecznośc świetnie orientowała sie co i dlaczego. Wiekszym wyzwaniem było banalne utrzymanie takich dzieci przez często jednego rodzica.
Czasem ksiądz był @ i nadawał dzieciom piętnujace imiona. Ale generalnie dzieci nieślubne to zupełnie normalne zjawisko tak kiedyś jak i dziś.
Doszukiwanie się, w tym na siłę ciemnych sprawek naprawdę jest lekką przesadą.
Jak dla mnie czwórka u jednej kobiety może równie dobrze sugerować, np że pozostawała w jakieś stałej acz nieformalnej relacji z jednym mężczyzną.
Ostatnio zmieniony sob 16 lip 2016, 12:37 przez piotr_nojszewski, łącznie zmieniany 2 razy.
pozdrawiam
Piotr
Piotr
Re: czwórka nieślubnych dzieci szlachcianki
Może przyda się komuś do ogólnych rozważań artykuł pt. Nieślubne dzieci w parafii Szadek w okresie Księstwa Warszawskiego.
http://przeglad.uni.lodz.pl/t/2013nr2/09.pdf
Pozdrawiam
Piotr
http://przeglad.uni.lodz.pl/t/2013nr2/09.pdf
Pozdrawiam
Piotr
Re: czwórka nieślubnych dzieci szlachcianki
Dodam do powyższych rozważań takie spostrzeżenie, iż "z nieprawego łoża" dzieci bardzo często umierały przed ukonczeniem 2 roku życia... Nawet, jak na ogólną wysoką śmiertelność dzieci w XVIII/XIX w. - odnoszę wrażenie, że tu odsetek był znacznie wyższy. Te dzieci - moim zdaniem - zdecydowanie były "niechciane".
Jacek
Jeśli masz info o Malinowskich z Prużan, Wiaźmy albo Piotrkowa Trybunalskiego - daj znać
Jeśli masz info o Malinowskich z Prużan, Wiaźmy albo Piotrkowa Trybunalskiego - daj znać