Strona 1 z 1

Przybyszewscy

: wt 16 sie 2016, 19:09
autor: hagi26
Witam! Nie będzie to zwykły post o rodzinie, a raczej zew o pomoc. A rzecz ma się tak:

Mój pradziadek Bolesław Przybyszewski urodził się 23.12.1918 w Bałoszycach (Wtedy Bellshwitz) - dzisiaj obdzwoniłam właściwie archiwa, skierowali mnie do odpowiedniego urzędu stanu cywilnego - akta z tego okresu czasu uważa się za zaginione, nigdy ich nie mieli.

Urodził się w Bellshwitz dlatego, że jego rodzice - Józef i Rozalia (Nie znam panieńskiego) zostali zesłani tam na roboty - a potem powrócili wszyscy do Poniatowa - wiem, że Rozalia miała tam niedaleko w Chamsku rodzinę i ogólnie, że jest możliwe, że oni tam przed wywiezieniem mieszkali, ale nie mam pewności.

Wiem, że Bolesław miał wielu braci i siostrę Kazimierę/Katarzynę. Żoną Bolesława była Wanda Jasik, wzięli ślub w Poniatowie w 1940 roku.

Czemu mnie to aż tak bardzo dręczy? Moja babcia, córka Bolesława opowiadała mi, że wie, że pochodzą z "szlacheckich" Przybyszewskich, ale któryś z jej przodków - dziadek lub pradziadek, tego nie wie - popełnił mezalians i został odsunięty. Toteż bardzo zależy mi na dotarciu do korzeni, ciekawi, ile jest w tym prawdy, kim byli rodzice Józefa.

Myślę nad wysłaniem listu do Poniatowa z pytaniem o akt ślubu (chociaż znam tylko rok, bez dokładnej daty) ale nie wiem, ile mi to da. Jeśli ktokolwiek z was ma pomysł, jak by można sobie poradzić z tą zagadką, jestem chętna do dyskusji!

Przybyszewscy

: wt 16 sie 2016, 19:41
autor: Tomasz_Lenczewski
Nazwisko o niczym nie świadczy, a opowieści rodzinne bywają złudne. Warto zainteresować się własna genealogią nie tylko ze względów rzeczywistego czy wyimaginowanego szlachectwa.
Swojego czasu wyszła zdaje się dość amatorska książka do której może wypada zajrzeć, jak autor poradził sobie z zagadnieniem:
Przybyszewscy : linie rodowe i pokolenia wraz ze słowniczkiem biograficznym / Stanisław M. Przybyszewski.
Przybyszewski, Stanisław M. (1950- ).
Kielce : Gens, 2002.
213 s. : portr. ; 24 cm.
Przybyszewscy (rodzina).
Pozdrawiam
Tomasz

Przybyszewscy

: wt 16 sie 2016, 19:57
autor: hagi26
Panie Tomaszu,
rozpatruję z takim samym zainteresowaniem moje drzewo z każdej gałęzi z osobna - nie ważne, czy wywodzili się z chłopstwa, mieszczaństwa czy szlachty - są moimi przodkami i chcę ich odnaleźć. Wielu mi się udało, chociaż ze szlachtą nie mieli nic wspólnego i nie odnalezienie połączeń szlacheckich jest celem moich poszukiwań, ale odnalezienie tych ludzi w ogóle :) Więc nie rozumiem skąd to założenie już na początku dyskusji.

Dziękuję za książkę, zerknę co tam ciekawego można znaleźć!

Re: Przybyszewscy

: wt 16 sie 2016, 20:28
autor: Kostkowski
hagi26 pisze:...znam tylko rok, bez dokładnej daty...
To w zupełności wystarczy.
hagi26 pisze:...Myślę nad wysłaniem listu do Poniatowa z pytaniem o akt ślubu
Wysłanie listu to bardzo dobry pomysł, jednakże ja bym wpierw telefonicznie wypytał. W USC wiele zależy od życzliwości urzędnika i zwykle uzyskanie aktu jest proste. Proponuję rozmawiać z kierownikiem, który ma mniej do czynienia z petentami, więc może być życzliwszy i bardziej kompetentny.
Natomiast list zaadresowałbym do Prezydenta/Burmistrza/Wójta, a w nagłówku umieściłbym Prezydenta/Burmistrza/Wójta a w następnym wierszu Kierownika USC.
Co to da? Prezydent/Burmistrz/Wójt zaparafuje i przekaże do Kierownika USC. Wówczas nawet znudzony urzędnik, który list od nas odłożyłby na później to list od swego najwyższego przełożonego potraktuje priorytetowo.
hagi26 pisze:...jestem chętna do dyskusji!
Zamiast dyskutować działaj. Zwróć się do kier. USC i pochwal się sukcesem.

Re: Przybyszewscy

: wt 16 sie 2016, 20:40
autor: hagi26
Dzisiaj już dzwoniłam do sześciu różnych urzędów więc uznałam, że na dzisiaj wystarczy dzwonienia, ale ma pan chyba rację. Ogólnie, urzędnicy też ludzie - jeśli okaże im sympatię i szacunek, nawet zgryźliwi pomogą i wesprą radą. Jeszcze do tej pory ani telefonicznie ani listownie nie spotkałam się z negatywną odpowiedzią, ale też nigdy nie szczędzę tym ludziom życzliwości, żeby wiedzieli, że ich pomoc jest dla mnie bardzo cenna :)

Więc spróbuję jutro zadzwonić do urzędu stanu cywilnego, jakie mają dane na ich temat - a nóż wpadnie jakaś potrzebna informacja. Jeśli nie, napiszę list do parafii, już raz mi odpowiedzieli jeśli chodzi o akty zgonów, być może i odpiszą ponownie. Dziękuję za motywację do działania!

Re: Przybyszewscy

: wt 16 sie 2016, 20:55
autor: Kostkowski
Tomasz_Lenczewski pisze:...Swojego czasu wyszła zdaje się dość amatorska książka do której może wypada zajrzeć, jak autor poradził sobie z zagadnieniem:
Przybyszewscy : linie rodowe i pokolenia wraz ze słowniczkiem biograficznym / Stanisław M. Przybyszewski.
Przybyszewski, Stanisław M. (1950- ).
Kielce : Gens, 2002.
213 s. : portr. ; 24 cm.
Przybyszewscy (rodzina).
Pozdrawiam
Tomasz
A z jakiego rejonu są Przybyszewscy z tej książki?

: śr 17 sie 2016, 19:37
autor: hagi26
Dzwoniłam, pytałam - dowiedziałam się tyle, że Bolesław i Wanda Jasik wzięli ślub w 21.04.1940 roku i wtedy za kawalera pradziadek Bolesław mieszkał u swojej niezamężnej matki Rozalii Przybyszewskiej. Z tego co mi babcia opowiadała oboje zostali zesłani na roboty do Bellshwitz, gdzie się urodził mój dziadek (1918 rok) - i że mieli dużo dzieci - babcia pamięta Józefa (zmarł w Poniatowie, nie wiem w którym roku), Konstantego i Katarzynę, więc nie były to raczej dzieci z nieprawego łoża, a może babcia i dziadek Rozalia i dziadek Józef wzięli rozwód(?). Babcia podejrzewa, że Rozalia była z domu Kadziszewska. Szczerze mówiąc nie wiem, co robić dalej, gdzie ręce włożyć!

: czw 18 sie 2016, 06:45
autor: Kostkowski
hagi26 pisze:Dzwoniłam, pytałam - dowiedziałam się tyle, że Bolesław i Wanda Jasik wzięli ślub w 21.04.1940 roku i wtedy za kawalera pradziadek Bolesław mieszkał u swojej niezamężnej matki Rozalii Przybyszewskiej. Z tego co mi babcia opowiadała oboje zostali zesłani na roboty do Bellshwitz, gdzie się urodził mój dziadek (1918 rok) - i że mieli dużo dzieci - babcia pamięta Józefa (zmarł w Poniatowie, nie wiem w którym roku), Konstantego i Katarzynę, więc nie były to raczej dzieci z nieprawego łoża, a może babcia i dziadek Rozalia i dziadek Józef wzięli rozwód(?). Babcia podejrzewa, że Rozalia była z domu Kadziszewska. Szczerze mówiąc nie wiem, co robić dalej, gdzie ręce włożyć!
Zwykle pytamy w którym roku zmarła czy urodziła się interesująca nas osoba i często nasi rozmówcy nie znają daty nawet przybliżonej. Ale trzeba wówczas zapytać jakiego wieku dożyli, czy zmarli przed czy po jakimś ważnym dla naszego rozmówcy zdarzeniu (np. ślubie ich córki, przeprowadzce, wybudowaniu domu.... Ten kto nie zna daty może wiedzieć, że np. dożyli sędziwego wieku, albo zmarli młodo, albo np. że to było rok po śmierci kogoś, np. ojca, albo 10 lat po śmierci żony..., albo ileś przed wybuchem wojny...
Zawsze nawykowo pytaj: "a ile lat przeżył?" i "gdzie pochowany?"

: czw 18 sie 2016, 08:51
autor: hagi26
Dzisiaj już dam babci trochę odetchnąć, ale za pewne jutro do niej zadzwonię. :) Dzisiaj jeszcze raz do urzędu stanu cywilnego tam, ale już widzę, że będzie bardzo ciężko - będę kombinować, rozmawiać - a nóż czegoś się dowiem.


EDIT [14.09]:

Przysłano mi z Poniatowa dwa akty dotyczące mojego pradziadka Bolesława. W akcie zgonu podani są rodzice : Józef Przybyszewski i Rozalia Przybyszewska

W akcie małżeństwa z moją prababcią napisane jest: "zamieszkały przy matce będącym niezamężnej Rozalii Przybyszewskiej".

W tym, że z tego co pamięta moja babcia, mój pradziadek Bolesław był najmłodszy z piątki rodzeństwa! Możliwe więc, że Józef i Rozalia nie zawarliby małżeństwa? Czy wyrażenia "niezamężna" używało się także dla rozwódek? Wielka to dla mnie zagadka. Babcia pamięta z opowieści pradziadka, że Józef i Rozalia razem zostali zesłani na roboty do Bellshwitz (dziś Bałoszyc w Polsce) i tam właśnie się urodził.

Jestem ciekawa waszych opinii, bo ja czuję się trochę skonsternowana.