Strona 1 z 1

"niegdyś panna,w drodze będąca"-interpretacja aktu

: ndz 04 wrz 2016, 10:51
autor: sstudzinska
W akcie urodzenia panieńskiego dziecka szlachcianki i ojca nieznanego, ksiądz napisał o matce, że to "niegdyś panna, w drodze będąca, pieszo i samotna". Czy ktoś spotkał się z podobnym zapisem w metryce urodzenia? Jak to interpretować, skąd ta adnotacja (dokąd mogła iść)? Dziecko zgłaszają chrzestny, dziedzic i wójt w kilku wsiach i drugi "urodzony", określony jako znajomy.

*Moderacja - nie żałuj szczegółów - daty, miejscowości, nazwiska to wszystko może pomóc (JarekK)

Zgodnie z życzeniem szanownej moderacji, rok 1811, parafia Kutno-Łąkoszyn i akt w całość (na górze): http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... =451&y=217

: ndz 04 wrz 2016, 11:21
autor: Gawroński_Zbigniew
Niegdyś = zmarła, dalej dosłownie. Takich aktów jest całkiem sporo. Praktycznie w każdym roczniku bywają spotykane. Cóż to może znaczyć. Określano je różnie, "przybyszka", "wędrowiec", "uboga". Chrzestnymi w takich przypadkach najczęściej był ktoś najznamienitszy we wsi, bardzo często szlachcic - jak tu - "urodzony", a w metryce lakonicznie opisywano co się stało.

Co mogło być przyczyną tej wędrówki? Wolę nie pisać, bo napisałbym kilka słów za ostro. [*Moderacja Zbyszku co wrażliwsi mogę mieć z tym problem :roll: JarekK ] tamtych czasów najczęściej. Polecam obejrzeć "Przedwiośnie". Tam jest scena jak traktowano ofiary gwałtów lub naiwności. Bardzo dosadnie i uczciwie przedstawiona.

: ndz 04 wrz 2016, 14:02
autor: sstudzinska
Zmarła nie mogła być, bo żyła jeszcze potem kilkanaście lat. Przybyszką nie była, bo pochodziła i mieszkała w tej wsi, jej nieżyjący już w momencie powstania powyższego aktu ojciec i przyrodni bracia byli tu dziedzicami cząstkowymi. Zastanawiałam się, czy to nie oznacza, że urodziła dziecko idąc gdzieś, ale w akcie napisano, że urodziło się w domu jej matki (powinno być właściwie macochy, bo to była druga żona ojca, matka odumarła ją w niemowlęctwie).
Również przypuszczałam, że mogła być np. chora psychicznie i ktoś ją wykorzystał, ale tych nieślubnych dzieci urodziła potem jeszcze trójkę, więc nie sądzę, żeby rodzina nie próbowała jakoś temu przeciwdziałać i chociażby nie usunęła jej z otoczenia, gdzieś do odległej wsi itp., żeby nie było skandalu. W pozostałych aktach nic już nie było o żadnych wędrówkach, świadkami zawsze był ktoś z okolicznej szlachty lub brat panny. Dzieci wychowywały się później u wujostwa lub uczyły rzemiosła i miały niegorszy los niż "legalne" dzieci z tej rodziny, która była już w tamtym czasie mocno zubożała i wkrótce wypadła ze stanu szlacheckiego (potomków określano jako wyrobników, rolników).

: ndz 04 wrz 2016, 15:03
autor: Janina_Tomczyk
Witaj Sylwio

Myślę, że ksiądz lub organista spisujący ten akt miał wątpliwości jak określić jej stan ze względu na fakt być może zerwanych zaręczyn lub zapowiedzi do ślubu. Prawdopodobnie została tak biedna, że kawaler stanu szlacheckiego jej w końcu nie poślubił. Już pisałyśmy kiedyś na ten temat, że znalazła się w bardzo trudnej sytuacji sporów sądowych o podziały majątku. W publikacji opisującej dwór i majątek w Psurzu jest mowa o tym, że młodzi spadkobiercy nie chcieli przyjąć spadku i pozostania na roli bo woleli wybrać stan wojskowy. Mam metryki z Kutna z tego okresu i stał tam pułk huzarów przyciągający młodych jak magnes.
Jeśli jej ukochany tam się zaciągnął to wędrowała do niego z Łąkoszyna do Kutna i mogła ta uwaga tego dotyczyć. Z całą pewnością pannie samotnej i pieszo nie wypadało tak daleko wędrować więc swoje zgorszenie tak wyraził, ale rodzina mogła wiedzieć jaka była przyczyna jej wędrówek i jak mogła otaczała ją i dzieci opieką. Dla mnie jej życie to przykład nieszczęśliwej miłości, a nie zejścia na złą drogę. Gdyby to było zwyczajne łajdactwo to rodzina inaczej by zareagowała.
Jak pisałam wcześniej znalazła się w trudnej sytuacji.
A tak nawiasem mówiąc mimo ok 20 tys przeczytanych akt do indeksowania, w tym z Łąkoszyna w XVIII wieku takiego zapisu nigdy nie spotkałam.

Pozdrawiam serdecznie
Janka

: ndz 04 wrz 2016, 21:58
autor: Drozdowska_Józefa
Sylwio, na Augustowszczyźnie, spotykałam w dzieciństwie powiedzenie panna w drodze na określenie dziewczyny w ciąży niebędącej mężatką. Pozdrawiam. Józefa

: ndz 04 wrz 2016, 22:05
autor: slawek_krakow
Drozdowska_Józefa pisze:Sylwio, na Augustowszczyźnie, spotykałam w dzieciństwie powiedzenie panna w drodze na określenie dziewczyny w ciąży niebędącej mężatką. Pozdrawiam. Józefa
Czyli mielibyśmy do czynienia z poetycką metaforą: "niegdyś panna (w sensie, że już nie no bo brzemienna), w drodze będąca (czyli w ciąży), pieszo i samotna (no bo w tej drodze bez formalnego sprawcy)".
Mo mnie się podoba :)

: pn 05 wrz 2016, 16:25
autor: sstudzinska
slawek_krakow pisze:
Drozdowska_Józefa pisze:Sylwio, na Augustowszczyźnie, spotykałam w dzieciństwie powiedzenie panna w drodze na określenie dziewczyny w ciąży niebędącej mężatką. Pozdrawiam. Józefa
Czyli mielibyśmy do czynienia z poetycką metaforą: "niegdyś panna (w sensie, że już nie no bo brzemienna), w drodze będąca (czyli w ciąży), pieszo i samotna (no bo w tej drodze bez formalnego sprawcy)".
Mo mnie się podoba :)

Sławku, całkiem zgrabnie to wyjaśniłeś, jedynie może to pieszo tu nie pasuje;)

Co do ojca dziecka, to pan Adam Pszczółkowski podsunął mi ciekawą hipotezę, że wtedy obowiązywał Kodeks Napoleona i jeżeli ojciec był żonaty, to nie wolno go było wpisywać do metryki, tylko NN.

: pn 05 wrz 2016, 17:57
autor: Krzysztof_Wasyluk
Co do ojca dziecka, to pan Adam Pszczółkowski podsunął mi ciekawą hipotezę, że wtedy obowiązywał Kodeks Napoleona i jeżeli ojciec był żonaty, to nie wolno go było wpisywać do metryki, tylko NN.
To akurat zawsze tak było i jest nadal w przypadku, gdy to nie ojciec zgłaszał urodzenie dziecka.

Krzysztof