Strona 1 z 1

Migracje ludności wiejskiej płd Mazowsza w latach 1800-1820r

: pt 09 wrz 2016, 13:22
autor: Szczepaniak_Tomasz
Witam,

Dotarłem do swojego przodka Józefa Szczepaniaka, który w okresie od 1805 do 1818 roku pojawia się w metrykach pięciu parafii a prawdopodobnie żenił sie i pochodził jeszcze z innej.

Ożenił się z Salomeą z Zakrzewskich więc możliwe że ślub brał około 1800-1804 roku w parafii Zakrzew pod Radomiem.

W 1805 rodzi się mu syn Jan Nepomucen w parafii Bukówno we wsi Grotki (dane z Alegaty do ślubu w parafii Lubania, pow. Rawski z 1828r). Jest to wtedy zabór austriacki.

W 1806 roku (lub z zapisków w parafii w 1801 roku - co jest mało prawdopodobne) chrzest drugiego syna a mojego przodka Marcina w parafii Boglewice (pow. Grójecki).

W latach 1809 - 1814 przebywa we wsi Petrykozy (parafia Lutkówka) u teścia Wincentego Zakrzewskiego (jako włościanin) i rodzą mu sie kolejne dzieci:

Antonina (1809) i
Wojciech (urodzony w 1812 a zmarły dwa lata później).

W 1815 pojawia się w parafii Worów (pow. Grójecki) gdzie chrzci Mariannę
Szcepanską (pisownia oryginalna).

W roku 1818 rodzą mu sie bliźniaczki (Marianna i Matylda) w parafii Lubania, gdzie mieszka w Trębaczewie pod nr 6 (w roku 1808-1809 w tym domu mieszkał Antoni i jego syn Błażej Szczepaniak, żonaty z Helena Włodarczyk). Błażej jest świadkiem chrztu bliźniaczek i ich śmierci po tygodniu. W aktach Józef figuruje jako gospodarz rolnik, a Błażej już jako sługa na Dworze.

W roku 1820r umiera Błażej (Trębaczew 17, parafia Lubania) a śmierć zgłasza brat Franciszek z Huty Błedowskiej 10 parafia Błędów, a nie mieszkający w tej samej miejscowosci (Trębaczew 6) i najprawdopodobniej skoligacony Józef Szczepaniak (trzeci brat?). Ginie ślad po jego ojcu Antonim i wdowie Helenie Włodarczyk (to nazwisko wystepowało w parafii Zakrzew).

W roku 1822 mój Józef ma jeszcze syna Józefa urodzonego w Trębaczewie (parafia Lubania).

W 1846 roku umiera we wsi Rosocha w parafii Nowe Miasto n Pilica juz jako wdowiec i z przydomkiem Kutrzyba).

Mam dwie hipotezy, ale chciałbym poznać też inne historie

Prawdopdoobnie do migracji przyczyniły sie wojny z czasów ks. Warszawskiego (przez te tereny maszerowały wojska Pruskie i dwukrotnie austriackie). Wojska obu zaborców stacjonowały w Nowym Mieście nad Pilicą (granicznym w latach 1795-1807). Tyle że pierwsza migracja odbyła sie jeszcze przed wojnami i Józef przekroczył granicę zaborów.

Druga to przywiązanie do szlachcica i migracja wraz ze szlachta do nowych Dworów. Grotki, Boglewice, Petrykozy i Trębaczew posiadały niedawno powstałe lub kupione Dwory Szlacheckie - nie potrafie jednak ich połączyc ze sobą koligacjami właścicieli.

Czy macie podobne historie wędrówek przodków w regionie Grójeckim i Radomskim?

Pozdrawaim
Tomasz Szczepaniak

: pt 09 wrz 2016, 16:29
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Przyczyny migracji mogły być różne. Czuję u Ciebie milczące założenie "musiało się coś bardzo szczególnego zdarzyć lub musiał do specyficznej grupy należeć,że go (i rodzinę) tak rzucało"
otóż nie - powszechne przekonanie (a tak my zdaniem jest - większość tak właśnie uważa), że "kiedyś to się nie ruszali dalej niż 10-30 km" jest ( znowuż mym zdaniem) - błędne
mam kilka hipotez dlaczego, ale to nie miejsce na takie odbieganie, więc daruje ten fragment szan. czytelnikom:)

Tak - Mazowsze "od zawsze", z krótkimi przerwami to jest migracja. Osiadłość w pewnym stopniu oczywiście też, ale to raczej (mym zdaniem:) właśnie wyjątek. Mobilność, niekoniecznie całego rodu, niekoniecznie na całe życie, ale ogólniej - zdolność przemieszczania się "za interesami" dotyczy dużej grupy osób, a okresy osiadłe to raczej wyjątek.
Czym głębiej sięgniesz tym więcej zobaczysz przepływów, małżeństw z różnych regionów. Nie tylko w "warstwie zamożnej szlachty" (na Mazowszu to...powiedzmy duży skrót myślowy") -plus oddziaływanie ośrodków miejskich i handlowych dających nadzieję na lepsze życie, plus osiadłe "wojsko" plus handel (nie tylko jakiegoś 'patrycjatu')
XVIII/XIX to już Warszawa miała pewne przyciąganie "mas", potem kolei doszła, inne ośrodki przemysłowe
to nie tak, że "siedzieli na kupie, mnożyli się, dzielili działeczki/pola na coraz mniejsze i biednieli pod pańszczyzną" - sporo ludzi wolnych, rzemieślników (nie zawsze pad prawem miejskim), komunikacja. oj działo sie działo...zaskakująco dużo gdy wyjdziemy z szablonu "rodzice raz się przeprowadzili, dziadkowie zero, pra tez zero, więc im głebiej, tym bardziej osiedli" - ot proste ekstrapolacje się nie sprawdzają. To XX w (poza wysiedleniami) to raczej zastój;)
cały czas -moim zdaniem:)

: pt 09 wrz 2016, 17:07
autor: Gashlug
Tak, u mnie na tym samym obszarze czyli ziemia radomska w pierwszych dekadach XIX wieku jest podobnie. Przodkowie mieli po kilkoro dzieci, z których każde rodziło się albo w innej wsi (czasem sąsiedniej, a czasem dość odległej ale nadal w pobliżu Radomia), albo pod innym numerem, jeśli wieś się powtarzała.

: pt 09 wrz 2016, 18:22
autor: Szczepaniak_Tomasz
Wlodku,

Ale to nie pasuje mi do wizerunku mazowieckiego chlopa XIX wiecznego Józefa Ślimaka z jednej z powieści pozytywistycznych, który kurczowo trzyma się ziemi i żaden kataklizm nie jest w stanie sklonic go do sprzedaży ziemi Niemcom. Rozumiem kupiec, Żyd, bezdzietny, bez środków finansowych, albo zamożny szlachcic, ale człowiek z domem, morgami i małymi dziećmi, grobami bliskich, przeprowadza się 50km dalej do takich samych warunków, gdzie zaczyna wszystko od nowa.

Pozdrawiam
Tomasz Szczepaniak

: pt 09 wrz 2016, 18:36
autor: Gashlug
Jak można się trzymać kurczowo ziemi, z której nie da się wyżywić rodziny? Gdy zniesiono poddaństwo, zaczął się ruch chłopstwa na masową skalę. Chłop i jego najstarsze dziecko mogło zostać w miejscu, ale reszta potomstwa, dla którego nie było miejsca, musiała szukać szczęścia gdzie indziej i tak wędrowali najmując się jako wyrobnicy czy komornicy. Mogli oczywiście zostać na miejscu i pan wydzieliłby im gospodarstwo, ale widać z jakichś powodów mogli nie chcieć bo np. za rzeką trawa zieleńsza, albo po prostu w okolicy już sami krewni byli :)

: pt 09 wrz 2016, 22:17
autor: Markowski_Maciej
Wizerunek z powieści wbijany mam do głowy w szkole jest mocno przereklamowany. Podobnie z losem powstańców zesłanych do Rosji. Obrazy Grottgera pieszo wędrujących, w kajdanach, w zamieci są sugestywne, ale nie przystają do niektórych wspomnień zesłańców, które czytałem. Niektórzy się martwili, że pościel na przystankach nie jest świeżo wyprana.
Wielopokoleniowe rodziny mieszkające w jednym miejscu to najczęściej między bajki można sobie włożyć. W moim wywodzie przodków to jest tylko jedna linia chłopska, która mieszkała w jednym miejscu przez aż 3 pokolenia. Inni niż moi Markowscy przewinęli się też przez Worów i zagrzali tam miejsce przez co najwyżej 1 pokolenie. A jeżeli wziąć pod uwagę szlachtę służącą na dworach to 8 miejsc pracy w ciągu życia nie należy do rekordów.
Nie bierzmy na poważnie to co smarowali w książkach nasi literaci - papier jest cierpliwy i przyjmie wszystko. Lepiej sięgnąć do źródeł i poważnych opracowań historycznych.

: sob 10 wrz 2016, 08:54
autor: Szczepaniak_Tomasz
A moglibyście polecić jakies opracowanie o migracjach ludności chłopskiej w okresie napoleońskim, tj przed pojawieniem sie industrializacji i przed zniesieniem poddaństwa ale juz u schyłku feudalizmu. Okres po powstaniu listopadowym jest dobrze opracowany ale brakuje mi informacji z lat wcześniejszych.

: sob 10 wrz 2016, 09:40
autor: Gashlug
Nie do końca w temacie wędrówek chłopstwa, ale z pewnością warta uwagi jest książeczka "Z rontem marszałkowskim przez Warszawę (zeznania oskarżonych z lat 1787-1794)" Zofii Turskiej, PIW, Warszawa 1961. Daje ona całkiem niezły pogląd nt. życia w tamtym okresie najbiedniejszej części społeczeństwa, nie tylko chłopów ale także mieszczan i zubożałej szlachty. Niestety podobnie jak w "Upodobaniu" Tomasza Wiślicza informacje oparte sa jedynie na sprawach karnych, no ale paradoksalnie dzięki temu, że dawniej popełniano przestepstwa dzisiaj coś możemy wiedzieć o tamtej epoce i życiu tej niezbyt medialnej grupy społecznej :)

Druga książka godna polecenia, to już klasyk: "Dzieje obyczajów w dawnej Polsce wiek XVI-XVIII" Jana Stanisława Bystronia. Praca w dwóch tomach, z czego w pierwszym tomie jest cały rozdział poświęcony chłopom, m.in. ich wędrówkom. Ostatnie znane mi wydanie wyszło nakładem PIW w 1976 roku.