Dwie siostry, dwie niezamężna matki
: ndz 06 lis 2016, 15:15
Witam! Sprawa z którą się mierzę jest dość szeroka i będzie bazowała na tym, co wiem na pewno, ale co budzi również moje dalej idące przypuszczenia i chciałam was się poradzić co do opinii.
Moją praprababką była Rozalia Przybyszewska, urodzona w 1876 roku w Lubowidzu, córka Wawrzeńca Przybyszewskiego i Wiktorii AKatyszewskiej.
Miała aż piątkę (!) dzieci jako niezamężna matka.
1896 Stanisława (zm. 1899 Lubowidz)
1901 Walenty (zm. 1901 Lubowidz)
1904 Katarzyna
1908 Józef (Drogą sądowną dopisano za jego wolą do jego aktu urodzenia imię ojca: Władysław)
1918 Bolesław (Mój pradziadek, urodził się w Bellshwitz, kiedy babcia była na robotach, w dokumentach miał podanego ojca jako "Józef Przybyszewski" - tak samo jest w akcie zgonu - ale już w akcie małżeństwa jest podany jedynie jako "Syn niezamężnej matki Rozalii Przybyszewskiej").
Cóż, tak się zdarza - powiecie - i lepsze szaleństwa zdarzyły się na świecie - owszem. Dopóki nie natknęłam się na drugą matkę niezamężną w Lubowidzu - Mariannę Przybyszewską.
Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że to jest... siostra Rozalii! Najpierw urodziła trójkę dzieci:
1897 Wiktoria (zm. 1898 Lubowidz)
1900 Leokadia (zm. 1900 Lubowidz)
1907 Franciszek (zm. 1907 Lubowidz)
a po śmierci swojego ostatniego dziecka jako 31-letnia panna zostaje wydana za mąż, za niejakiego Józefa Ładę w 1908 roku.
Wciąż nijak nie mogłam dojść, czy takie szaleństwo byłoby możliwe, ale natknęłam się na nowe rzeczy, które rzuciły swoistego rodzaju cień na tą zagadkę.
Mianowicie Wawrzyniec, ich ojciec umiera wcześnie i ich matka, Wiktoria z domu Akatyszewska wychodzi po raz drugi za mąż za Jakuba Urbańskiego w... 1894 roku.
Jakub co prawda umiera w 1903 roku ale:
1896 Stanisława (Rozalia)
1897 Wiktoria (Marianna)
1900 Leokadia (Marianna)
1901 Walenty (Rozalia)
1904 Katarzyna (Rozalia)
Dzieci rodzą im się praktycznie co dwa lata. W momencie kiedy ich matka wychodziła powtórnie za mąż Rozalia miała 18 lat, a Marianna 19. Prawdopodobnie mieszkały wtedy jeszcze przy matce - ale co jeśli ich ojczym miał coś wspólnego z tymi dziećmi?
Co prawda potem rodzi się Rozalii Józef (1908), ale zażądał wpisania imienia "Władysław" więc mógł być to po porstu już inny mężczyzna, a mój pradziadek Bolesław (1918) rodzi się już w Bellshwitz i był przekonany, że jego ojcem był jakiś "Józef" - chyba, że po prostu tak miał wpisane w dokumentach, żeby nikt nie zadawał pytań. Nie wiem wtedy, co z Franciszkiem (1907), którego urodziłaby Marianna.
W każdym razie, wydaje mi się bardzo dziwne, żeby siostry niemal naprzemiennie rok po roku rodziły dzieci... Moja babcia wspominała coś o mezaliansie, że moja praprababcia mogła u kogoś służyć i mu się spodobać, że gdzieś coś się jej obił o uszy zakazany związek - ale to wciąż wspomnienia dziecka. Nie wiem co o tym myśleć, ale te nakładanie się na siebie dat wydało mi się bardzo niepokojące. Może wy wyciągniecie z tego jakieś wnioski, których ja nie widzę!
Oprócz tych, że być może dwie siostry lubiły się dobrze bawić
Moją praprababką była Rozalia Przybyszewska, urodzona w 1876 roku w Lubowidzu, córka Wawrzeńca Przybyszewskiego i Wiktorii AKatyszewskiej.
Miała aż piątkę (!) dzieci jako niezamężna matka.
1896 Stanisława (zm. 1899 Lubowidz)
1901 Walenty (zm. 1901 Lubowidz)
1904 Katarzyna
1908 Józef (Drogą sądowną dopisano za jego wolą do jego aktu urodzenia imię ojca: Władysław)
1918 Bolesław (Mój pradziadek, urodził się w Bellshwitz, kiedy babcia była na robotach, w dokumentach miał podanego ojca jako "Józef Przybyszewski" - tak samo jest w akcie zgonu - ale już w akcie małżeństwa jest podany jedynie jako "Syn niezamężnej matki Rozalii Przybyszewskiej").
Cóż, tak się zdarza - powiecie - i lepsze szaleństwa zdarzyły się na świecie - owszem. Dopóki nie natknęłam się na drugą matkę niezamężną w Lubowidzu - Mariannę Przybyszewską.
Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że to jest... siostra Rozalii! Najpierw urodziła trójkę dzieci:
1897 Wiktoria (zm. 1898 Lubowidz)
1900 Leokadia (zm. 1900 Lubowidz)
1907 Franciszek (zm. 1907 Lubowidz)
a po śmierci swojego ostatniego dziecka jako 31-letnia panna zostaje wydana za mąż, za niejakiego Józefa Ładę w 1908 roku.
Wciąż nijak nie mogłam dojść, czy takie szaleństwo byłoby możliwe, ale natknęłam się na nowe rzeczy, które rzuciły swoistego rodzaju cień na tą zagadkę.
Mianowicie Wawrzyniec, ich ojciec umiera wcześnie i ich matka, Wiktoria z domu Akatyszewska wychodzi po raz drugi za mąż za Jakuba Urbańskiego w... 1894 roku.
Jakub co prawda umiera w 1903 roku ale:
1896 Stanisława (Rozalia)
1897 Wiktoria (Marianna)
1900 Leokadia (Marianna)
1901 Walenty (Rozalia)
1904 Katarzyna (Rozalia)
Dzieci rodzą im się praktycznie co dwa lata. W momencie kiedy ich matka wychodziła powtórnie za mąż Rozalia miała 18 lat, a Marianna 19. Prawdopodobnie mieszkały wtedy jeszcze przy matce - ale co jeśli ich ojczym miał coś wspólnego z tymi dziećmi?
Co prawda potem rodzi się Rozalii Józef (1908), ale zażądał wpisania imienia "Władysław" więc mógł być to po porstu już inny mężczyzna, a mój pradziadek Bolesław (1918) rodzi się już w Bellshwitz i był przekonany, że jego ojcem był jakiś "Józef" - chyba, że po prostu tak miał wpisane w dokumentach, żeby nikt nie zadawał pytań. Nie wiem wtedy, co z Franciszkiem (1907), którego urodziłaby Marianna.
W każdym razie, wydaje mi się bardzo dziwne, żeby siostry niemal naprzemiennie rok po roku rodziły dzieci... Moja babcia wspominała coś o mezaliansie, że moja praprababcia mogła u kogoś służyć i mu się spodobać, że gdzieś coś się jej obił o uszy zakazany związek - ale to wciąż wspomnienia dziecka. Nie wiem co o tym myśleć, ale te nakładanie się na siebie dat wydało mi się bardzo niepokojące. Może wy wyciągniecie z tego jakieś wnioski, których ja nie widzę!
Oprócz tych, że być może dwie siostry lubiły się dobrze bawić