Problem z ustaleniem ojcostwa
: ndz 20 lis 2016, 19:47
Zapraszam do dywagacji na temat ojca mojego przodka Wincentego Wiśniewskiego, syna Rozalii. Źródłem mojego zastanowienia jest poniższy pokreślony akt urodzenia (parafia Wiskitki rok 1837, nr 210):
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 301&y=1920
Jak można przeczytać, dziecko do zarejestrowania zgłosił Marcin (lub Karol) Zakrzewski, świadkami były dwie inne osoby, chrzestnymi kolejne dwie. Dokonujący rejestracji ksiądz ewidentnie uważał Zakrzewskiego za ojca dziecka, dopiero później poprawił błędy (a może powinienem napisać „błędy”?) i wprowadził poprawki, takie, że w zasadzie nie wiadomo kim był zgłaszający – ojcem, czy może kimś innym? Brak jest zarówno stwierdzenia, że Zakrzewski jest ojcem, jak i informacji o ojcu nieznanym.
Wincenty dostał nazwisko po matce, w roku 1837 od dwóch lat wdowie po Józefie Wiśniewskim.
W akcie ślubu Wincentego z 1854 roku
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 388&y=1657
napisano, że ojciec Wincentego jest nieznany. W akcie kolejnego ślubu z 1897
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... &x=0&y=340
jako ojciec podany jest Józef Wiśniewski, co jest ewidentną nieprawdą.
Do aktu zgonu Wincentego nie dotarłem (prawdopodobnie zmarł po 1909 roku).
Żeby było ciekawiej Zakrzewskich i Rozalię ewidentnie coś łączyło – Karol, który w roku 1837 był od 1,5 roku wdowcem, został jej drugim mężem
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... &x=98&y=75
Karol (1) był (przed wykreśleniem) wspomniany w akcie urodzenia, (2) został później mężem Rozalii – aż się prosi, żeby uznać go za ojca Wincentego. Ale jeśli tak było, to czemu nie usynowił Wincentego? Nie znam się na tym, ale chyba w XIX wieku było to możliwe.
Z kolei Marcin (brat Karola) przez wszystkie te lata był w innym związku małżeńskim, co oczywiście nie wyklucza romansu z Rozalią.
Podsumowując tę przydługą historie jak sądzicie, jakie jest prawdopodobieństwo, że któryś z braci Zakrzewskich to ojciec Wincentego?
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 301&y=1920
Jak można przeczytać, dziecko do zarejestrowania zgłosił Marcin (lub Karol) Zakrzewski, świadkami były dwie inne osoby, chrzestnymi kolejne dwie. Dokonujący rejestracji ksiądz ewidentnie uważał Zakrzewskiego za ojca dziecka, dopiero później poprawił błędy (a może powinienem napisać „błędy”?) i wprowadził poprawki, takie, że w zasadzie nie wiadomo kim był zgłaszający – ojcem, czy może kimś innym? Brak jest zarówno stwierdzenia, że Zakrzewski jest ojcem, jak i informacji o ojcu nieznanym.
Wincenty dostał nazwisko po matce, w roku 1837 od dwóch lat wdowie po Józefie Wiśniewskim.
W akcie ślubu Wincentego z 1854 roku
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 388&y=1657
napisano, że ojciec Wincentego jest nieznany. W akcie kolejnego ślubu z 1897
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... &x=0&y=340
jako ojciec podany jest Józef Wiśniewski, co jest ewidentną nieprawdą.
Do aktu zgonu Wincentego nie dotarłem (prawdopodobnie zmarł po 1909 roku).
Żeby było ciekawiej Zakrzewskich i Rozalię ewidentnie coś łączyło – Karol, który w roku 1837 był od 1,5 roku wdowcem, został jej drugim mężem
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... &x=98&y=75
Karol (1) był (przed wykreśleniem) wspomniany w akcie urodzenia, (2) został później mężem Rozalii – aż się prosi, żeby uznać go za ojca Wincentego. Ale jeśli tak było, to czemu nie usynowił Wincentego? Nie znam się na tym, ale chyba w XIX wieku było to możliwe.
Z kolei Marcin (brat Karola) przez wszystkie te lata był w innym związku małżeńskim, co oczywiście nie wyklucza romansu z Rozalią.
Podsumowując tę przydługą historie jak sądzicie, jakie jest prawdopodobieństwo, że któryś z braci Zakrzewskich to ojciec Wincentego?