Wg mnie, w badaniach genealogicznych chęc działanie zgodnego z prawem, przekształciła sie już dawno w bicie piany.
Jedną z przyczyn dla których tworzymy drzewa genealogiczne, jest możliwość podzielenia się swoją wiedzą z innymi, między innymi żeby naszą wiedzę uzupełnili. A jak się o tym dowiedzą jeżeli drzewa , przynajmniej z nazwiskami i imionami, nigdzie nie będą publikowane.
W oparciu o korespondencję z GIODO (z roku 2005)uważam że można w prywatnych celach(a takimi sa badania genealogiczne), publikować nazwisko, imię i nawet date urodzenia. Oczywiście żeby być w zgodzie z prawem niepisanym , nazywanym dobrymi obyczajami, można zrezygnować z daty urodzenia i jeżeli to mozliwe uzyskać zgodę osób, których nazwiska zamieszczamy w internecie, co nie zawsze jest możliwe.
Oto korespondencja z GIODO:
Pytanie?
Czy dane genealogiczne w postaci nazwiska, imienia i pełnej daty urodzenia (lub tylko rok urodzenia), publikowane w Internecie w postaci drzew genealogicznych, generowanych przez specjalne programy komputerowe, można uznać za zbiór prowadzony w "drobnych bieżących sprawach życia codziennego".
Odpowiedź.
W odpowiedzi na Pana e - mail z dnia 16 maja 2005 r. uprzejmie informuję, iż zgodnie z art.
3 ust. l ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (t.j. Dz. U. z 2002 r. Nr
101, póz. 926 z późn. zm.), ustawę stosuje się do organów państwowych, organów samorządu
terytorialnego oraz do państwowych i komunalnych jednostek organizacyjnych. Ustawę stosuje się
również do podmiotów niepublicznych realizujących zadania publiczne oraz osób fizycznych i osób
prawnych oraz jednostek organizacyjnych niebędących osobami prawnymi, jeżeli przetwarzają
dane osobowe w związku z działalnością zarobkową, zawodową lub dla realizacji celów
statutowych, które mają siedzibę albo miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej
Polskiej, albo w państwie trzecim, o ile przetwarzają dane osobowe przy wykorzystaniu środków
technicznych znajdujących się na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (art. 3 ust. 2 pkt l i 2 tej
ustawy). Z treści Pana pisma nie wynika, iż opisany przypadek dotyczy przetwarzania danych
osobowych we wskazanych wyżej celach. Podkreślić ponadto należy, iż - stosownie do treści art.
3a ust. l pkt l powołanego aktu prawnego - ustawy nie stosuje się do osób fizycznych, które
przetwarzają dane wyłącznie w celach osobistych lub domowych.
Wobec powyższego, o ile w sprawie sygnalizowanej w treści skierowanej przez Pana do
Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych korespondencji, przetwarzanie danych
osobowych następuje w celach wskazanych w powołanym wyżej art. 3a ust. l pkt l ustawy o
ochronie danych osobowych, wobec braku przesłanek z jej art. 3 ust. 2 pkt l i 2, przepisy ustawy
o ochronie danych osobowych nie będą miały zastosowania.
Można jeszcze dodać wycinek z:
Ocrona danych osobowych
http://www.giodo.gov.pl/266/j/pl/
Takie informacje o pracowniku, jak jego imię i nazwisko, służbowy adres e-mail, czy też służbowy numer telefonu są ściśle związane z życiem zawodowym pracownika i z wykonywaniem przez niego obowiązków służbowych. Z uwagi na to dane te mogą być wykorzystywane przez pracodawcę – także bez zgody osoby, której one dotyczą.
Pogląd ten podzielił w swoim orzecznictwie również Sąd Najwyższy (wyrok z dnia 19 listopada 2003 r. o sygn. I PK 590/02) stwierdzając, że „najistotniejszym składnikiem zakładu pracy (przedsiębiorstwa) są ludzie, a funkcjonowanie zakładu wiąże się nierozłącznie z kontaktami zewnętrznymi – z kontrahentami, klientami (...). Dlatego pracodawca nie może być pozbawiony możliwości ujawniania nazwisk pracowników, zajmujących określone stanowiska w ramach instytucji. Przeciwne stanowisko prowadziłoby do sparaliżowania lub poważnego ograniczenia możliwości działania pracodawcy, bez żadnego rozsądnego uzasadnienia w ochronie interesów i praw pracownika.(...) Imiona i nazwiska
Jeżeli takie możliwości ma pracodawca, do którego miedzy innymi skierowana jest ustawa, to genealodzy tym problemem nie powinni zawracać sobie głowy.