Strona 1 z 1

Czemu ktoś miałby kłamać, że jego rodzice nie żyją?

: śr 21 gru 2016, 17:22
autor: Kasia_Marchlińska
W poniższym akcie małżeństwa z Brzezin 1835 pan młody twierdzi w akcie znania, że jego rodzice nie żyją:
http://metryki.genbaza.pl/genbaza,detail,91203,20
Brzeziny 1835 akt 8 M Piotr Czerny Julianna Paszkowska
Marianna z domu Sączowska zmarła w Siewierzu w 1848:
https://familysearch.org/ark:/61903/3:1 ... cc=2115410
Ojciec mógł już nie żyć. Według jednego źródła zmarł w Krakowie przed 1839.

Czemu syn żeniąc się miałby zaświadczyć o śmierci matki, czy zdarzyło się wam coś podobnego?

Czy możliwe jest, że tylko śmierć ojca była istotna, i o matce się mniej pamiętało?

pozdrawiam,
Kaśka

Czemu ktoś miałby kłamać, że jego rodzice nie żyją?

: śr 21 gru 2016, 17:54
autor: Bozenna
Dzien dobry,
Tez mam taki akt znania z 1834 roku, gdzie rodzice juz nie zyja, a miejsce urodzenia oszukane.
Dwie mozliwosci:
- zatrzec slady po sobie
- niewiedza, poprostu nie wiedzial czy rodzice jeszcze zyli.
Dodatkowo, jesli zyli, to potrzeba bylo zgody, albo zrobienie aktu uszanowania.
Zmarli rodzice ulatwiali zycie. Akt znania wystarczal do slubu.
Serdecznie pozdrawiam,
Bozenna

Czemu ktoś miałby kłamać, że jego rodzice nie żyją?

: śr 21 gru 2016, 18:01
autor: Andrzej75
Rzeczywiście tak jest w akcie znania:
http://metryki.genbaza.pl/genbaza,detail,91242,13
Istotny szczegół to to, że pan młody ma 18 lat, czyli jest niepełnoletni. A do ślubu potrzebna była w takim wypadku zgoda obojga rodziców (jeśli żyli) albo jednego z nich, a gdyby nie żyli, to rady familijnej. Może pan młody nie chciał pytać matki o zgodę?

Czemu ktoś miałby kłamać, że jego rodzice nie żyją?

: śr 21 gru 2016, 22:26
autor: Kasia_Marchlińska
Dziękuję za akt znania - reczywiście sa alegata!

Czyli mógł tak zrobic dla wygodu i się to praktykowało. Tyle chciałam wiedzieć.

Chodzi o to, że istnieje wątpliwość co do jego matki, bo w akcie urodzenia jest wpisane inne nazwisko, ale to na inna dyskusję.

dziekuje,
Kaśka

Czemu ktoś miałby kłamać, że jego rodzice nie żyją?

: śr 21 gru 2016, 23:19
autor: Bozenna
O tak, oszustwa w aktach w XIX wieku to byl sport narodowy.
Podawano zmienione nazwiska, inne miejsca urodzenia niz prawdziwe, panny sie odmladzaly, panowie sie postarzali, podawano tez nieprawdziwych rodzicow.
Celem bylo polepszenie sobie bytu.
Wszystko juz widzialam i nic mnie nie zdziwi.
Z anegdotek w tej dziedzinie:
- rodzice robia akt znania do slubu corki i odmladzaja coreczke o 10 lat.
- pan mlody wpisuje inne imiona rodzicow, niz jego i trafia w linie szlachecka. Przypadek? Watpie!
- pan mlody w akcie znania zmienia nazwisko.
i wiele innych ciekawostek. Nasi przodkowie mieli bujna wyobraznie w tej dziedzinie.
Serdecznie pozdrawiam,
Bozenna

: czw 22 gru 2016, 16:24
autor: Krystyna.waw
Fałszowanie danych chyba nie było takie trudne.
W rodzinie mam taki przypadek w 1850:
"Do aktu tego za allegata dołączają się świadectwa magistratu tutejszego wydane tak zaślubionemu, jak i zaślubionej pobyt ich od roku w Lublinie dowodzące".
Czyli wystarczyło pomieszkać rok w danej miejscowości i można było zacząć życie od nowa.
Tylko władze miejscowe mogły dokonywać aktu znania, czy wystarczył znajomek?

: czw 22 gru 2016, 17:39
autor: kwroblewska
Krystyna.waw pisze:Fałszowanie danych chyba nie było takie trudne.
W rodzinie mam taki przypadek w 1850:
"Do aktu tego za allegata dołączają się świadectwa magistratu tutejszego wydane tak zaślubionemu, jak i zaślubionej pobyt ich od roku w Lublinie dowodzące".
Czyli wystarczyło pomieszkać rok w danej miejscowości i można było zacząć życie od nowa.
Tylko władze miejscowe mogły dokonywać aktu znania, czy wystarczył znajomek?
Krystyno, zwróc uwagę na jakich papierach wystawiano odpisy akt chrztu czy akty znania
popatrz np. na dokumenty w linku podany przez
Andrzej75 pisze:Rzeczywiście tak jest w akcie znania:
http://metryki.genbaza.pl/genbaza,detail,91242,13
Jeśli ten znajomek jak to określiłaś, miał papier stemplowy i odpowiednie pieczęcie dla uwiarygodnienia dokumentu, to pewnie i mógłby ale czy warto by mu było to czynić?
"Papier stemplowy ustanowiony został w Polsce po raz pierwszy za Stanisława Augusta r. 1775. Za fałszowanie tego papieru prawo naznaczało, równie jak za podrabianie pieniędzy, karę śmierci. Ktoby zaś przedawał papier stemplowy po innej cenie niż była na nim oznaczona, za każdy arkusz podlegał karze tysiąca złotych, a w braku pieniędzy odpowiadał osobiście. Wszystkie sprawy w tym przedmiocie rozstrzygała ostatecznie Komisja skarbowa." https://pl.wikisource.org/wiki/Encyklop ... _stemplowy

Obecnie funkcję papieru stemplowego pełni opłata skarbowa.

A ci Twoi z Lublina, to pan młody nie podlegał spisowi wojskowemu i tak sobie zmieniał miejsca pobytu i nie był poszukiwany listem gończym?
____
Krystyna

: czw 22 gru 2016, 17:42
autor: Jana
U mnie także jest ten przypadek. Do tego dziecko urodzone przed ślubem też miało podane z"z prawowiych" małżonków... :
http://kalejdoskop-genealogiczny.blogsp ... centy.html

: czw 22 gru 2016, 18:31
autor: aniata
Mam kilka takich przypadków, zarówno z niewiedzy, jak i dla wygody. A czasem nie było innego wyjścia. Przypadek pierwszy: Młynarz Szymon Romanowski w Wyszogrodzie w 1831 roku zaświadcza, ze jego matka Petronela z Kwiatkowskich jest wdowa, a ojciec Ludwik nie żyje. Ale to nieprawda - Ludwik Romanowski żyje, a Petronela z Kwiatkowskich Romanowska umiera przed nim. Ale chyba się pokłócili, bo Petronela mieszka z jednym synem, a Ludwik z innym. Przypadek drugi - sprawa jest niejasna, ponieważ mówi się, ze ojciec panny młodej wyjechał, a tymczasem on rzeczywiście wyjechał, ale po prostu uciekł od swojej zony. Przypadek trzeci, też nie do końca wyjaśniony. Ojciec kilkorga dzieci zamieszkały w Arkadii, "majster kunsztu ciesielskiego", prawdopodobnie ciągle jest w rozjazdach (początek XIX wieku). W każdym razie aż do 1832 roku, gdy dzieci się żenią i wychodzą za mąż, nie ma mowy o tym, ze nie żyje (dopiero w 1835). Tymczasem najprawdopodobniej zmarł on daleko od domu już w 1823 roku.

: czw 22 gru 2016, 18:55
autor: Krystyna.waw
A ci Twoi z Lublina, to pan młody nie podlegał spisowi wojskowemu i tak sobie zmieniał miejsca pobytu i nie był poszukiwany listem gończym?
Nic na to nie wskazuje. To ona nie mówiła prawdy. Ojciec żył na pewno. Ale Poznań od Lublina daleko...
"religijne małżeństwo
między Janem Listowskim v. (vel) Listos lat 26 mającym lokajem kawalerem rodem ze wsi Zawady guberni lubelskiej, od lat 8 w Lublinie zamieszkałym, synem Jana i Agaty ze Skubiszów żyjących zamieszkałych w Zawadzie wyrobników a
Julią Kicińską, panną lat 22, służącą rodem z Poznania od roku i miesiąca jednego w Lublinie zamieszkałą, córką Bonawentury i Teodory z Janeckich nieżyjących"

http://szukajwarchiwach.pl/35/1859/0/2. ... /#tabSkany