Dziwne znalezisko.
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Dziwne znalezisko.
Witam podczas rozbierania starej kamienicy znale żono w stropie drewniany miedzy mieszkaniem a strychem kota zawiniętego w materiał z płótna{szkielet},na pewno sam się nie zawinął.Dlaczego ktoś włożył tam kota?Jakiś przesąd.
Dziwne znalezisko.
Nie sadze by to byl przesad.
Ktos komus podrzucil zdechlego kota by mu smierdzial.
Taka malpia zlosliwosc, ktora jest cecha wielu.
Zbyszek Maderski
Ktos komus podrzucil zdechlego kota by mu smierdzial.
Taka malpia zlosliwosc, ktora jest cecha wielu.
Zbyszek Maderski
- Lipnik.F.Turas

- Posty: 872
- Rejestracja: śr 16 sie 2006, 22:07
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
Dziwne znalezisko.
Takie złośliwości i robili kiedyś murarze tu chyba cieśle niezadowoleni z zapłaty za robotę.
Znane są przypadki dodawania do zaprawy zgniłych -nieświeżych jaj do zaprawy murarskiej .
Czyli ostrożnie z fachowcami na budowie. Nie denerwować .
jan
fturas
Znane są przypadki dodawania do zaprawy zgniłych -nieświeżych jaj do zaprawy murarskiej .
Czyli ostrożnie z fachowcami na budowie. Nie denerwować .
jan
fturas
Dziwne znalezisko.
Poszperałem w moich materiałach etnograficznych i nie natrafiłem na ślad ani przesądu związanego z martwym kotem umieszczonym pod powałą, ani z rytuałami magicznymi mającymi sankcjonować takie zachowanie.
Czary i magia były kiedyś nieodłącznymi częściami życia wszelkich społeczności i rzeczywiście - podrzucano sobie różne rzeczy - najczęściej w celu wywołania u kogoś jakichś przykrych skutków czy dolegliwości.
Strach przed zabiegami magicznymi był bardzo silny - dość powiedzieć, że szlachta garbująca skórę chłopom za każde przewinienie, jak ognia bała się uroków rzucanych przez tych ostatnich.
A jeśli chodzi podrzucanie, to tylko kilka przykładów:
Najpowszechniejsze było zakopywanie różnych cudeniek w obrębie obejścia czy pod progiem. Na przykład, aby przestało się komuś dobrze wieść, zakopywano u niego w obejściu /najlepiej pod progiem chaty/ butelkę, w której była woda użyta do umycia zwłok.
Powszechnie wiadomo było, że owczarze pod progami swych domostw mają zakopanych Żydów. /To nie żart/. Miało to im /owczarzom, a nie Żydom, rzecz jasna/ gwarantować pomyslność i sukcesy w pracy.
Poniżej zaś fragment pamiętników Paska, w których wyjaśnia przyczynę braku większej liczby potomstwa:
Druga racyja cieszyła mię, żem widział córeczkę ostatnią, Marysię, we dwóch lat, i miałem nadzieję, że też jeszcze i dla mnie P. Bóg da jakie chłopczysko; jakoż i byłoby było, gdyby była nie ludzka złość. Bo uczyniono jej (taka była fama) żeby więcej nie miała potomstwa; znajdowaliśmy w łóżku różne rzeczy i ja sam znalazłem spróchniałych sztuk kilka z trumny.
Z tym kotem, to pewnie zwykła złośliwość budowlańców, jak już zauważyli pan Zbyszek z panem Jankiem.
tomek
Czary i magia były kiedyś nieodłącznymi częściami życia wszelkich społeczności i rzeczywiście - podrzucano sobie różne rzeczy - najczęściej w celu wywołania u kogoś jakichś przykrych skutków czy dolegliwości.
Strach przed zabiegami magicznymi był bardzo silny - dość powiedzieć, że szlachta garbująca skórę chłopom za każde przewinienie, jak ognia bała się uroków rzucanych przez tych ostatnich.
A jeśli chodzi podrzucanie, to tylko kilka przykładów:
Najpowszechniejsze było zakopywanie różnych cudeniek w obrębie obejścia czy pod progiem. Na przykład, aby przestało się komuś dobrze wieść, zakopywano u niego w obejściu /najlepiej pod progiem chaty/ butelkę, w której była woda użyta do umycia zwłok.
Powszechnie wiadomo było, że owczarze pod progami swych domostw mają zakopanych Żydów. /To nie żart/. Miało to im /owczarzom, a nie Żydom, rzecz jasna/ gwarantować pomyslność i sukcesy w pracy.
Poniżej zaś fragment pamiętników Paska, w których wyjaśnia przyczynę braku większej liczby potomstwa:
Druga racyja cieszyła mię, żem widział córeczkę ostatnią, Marysię, we dwóch lat, i miałem nadzieję, że też jeszcze i dla mnie P. Bóg da jakie chłopczysko; jakoż i byłoby było, gdyby była nie ludzka złość. Bo uczyniono jej (taka była fama) żeby więcej nie miała potomstwa; znajdowaliśmy w łóżku różne rzeczy i ja sam znalazłem spróchniałych sztuk kilka z trumny.
Z tym kotem, to pewnie zwykła złośliwość budowlańców, jak już zauważyli pan Zbyszek z panem Jankiem.
tomek