Strona 1 z 1

mieszane małżeństwa żydowsko-chrześcijańskie-XVIII, XIX wiek

: śr 29 mar 2017, 17:38
autor: sstudzinska
Czy trafialiście na takie związki podczas indeksowania lub własnych poszukiwań genealogicznych? W drugiej połowie XIX wieku małżeństwa np. zubożałych szlachcianek z zamożnymi żydowskim finansistami czy przemysłowcami chyba nie były już wielką rzadkością. A jak wyglądało to w XVIII czy wczesnym XIX wieku? Jakich stanów to zjawisko głównie dotyczyło?

mieszane małżeństwa żydowsko-chrześcijańskie-XVIII, XIX wiek

: śr 29 mar 2017, 22:40
autor: enora
Prawo cywilne Królestwa Polskiego nie zezwalało na małżeństwa pomiędzy chrześcijanami i nie-chrześcijanami. Małżeństwa takie były więc poprzedzane zmianą wyznania przez jednego z małżonków. Osobiście natknęłam się na jeden taki przypadek, ale to było małe miasteczko na Mazowszu, gdzie tamtejsza mieszczanka poślubiła "kawalera do wiary przywróconego".
W dużych miastach takich przypadków było więcej, zwłaszcza w drugiej połowie XIX wieku, przede wszystkim w warstwie inteligencji, którą tworzyły osoby o różnych korzeniach - obok "wysadzonych z siodła" szlachciców także Żydzi odchodzący od ortodoksyjnych tradycji.

Ale małżeństwa mieszane w dosłownym tego słowa znaczeniu, to znaczy takie, w którym każde z małżonków pozostawałoby przy swojej religii, nie były w zaborze rosyjskim w przypadku żydów i chrześcijan (a także w przypadku muzułmanów i chrześcijan) prawnie dopuszczalne.
Nie orientuję się, jak było w innych zaborach.

Pozdrawiam,
Eleonora

: śr 29 mar 2017, 22:52
autor: Sroczyński_Włodzimierz
tak, także podczas indeksowania
nie tylko w XIX wieku, także wcześniej
o stanach w XIX wieku, moim zdaniem, w ogóle trudno mówić
nawet pod koniec XVIII to już duży problem: "uszlachcenie tylko za chrzest" też świadczy o specyfice "stanowej" nie mówiąc o uznawaniu faktycznych czy wydumanych "szlacheckich papierów" zagranicznych
dla mnie, swego czasu, największym zaskoczeniem była ilość (liczebność? popularność?) drogi neofitów przez wyznania ewangelickie do rzymskokatolickiego (lub nie:)
i tu powinno się narodzić pytanie o prawosławie lub ryt wschodni w papieskim (tj unitów) - czy i jak często -ale nie spotkałem ani twardych danych, ani opracowań "jakościowo" podchodzących do tematu

jeśli próbować coś rozkładać, analizować wewnątrz to skłaniałbym się do poglądu, że chrzest i sakramentalny związek małżeński raczej dotyczył zamożniejszych osób i raczej częściej (jak ktoś napisze wielokrotnie częściej to nie będę oponował) mężczyzny neofity z chrześcijanką od wielu pokoleń niż chrześcijanina "od zawsze" z neofitką
i częściej w miastach i to większych niż na wsi czy "sztetlu"

: czw 30 mar 2017, 09:38
autor: jamiolkowski_jerzy
Słusznie zwraca uwagę enora że nie były możliwe małżeństwa mieszane (międzyreligijne) , były to małżeństwa chrześcijan z neofitami (neofitkami). Nie mam skłonności do generalizowania indywidualnych przypadków ale akurat mam to rozpoznane jeśli idzie o Jamiołkowskich, zatem niewątpliwą szlachtę. stąd może będa jakąs tam informacja. Cztery ze ślubów były w parafii Sokoły w latach 1842 1860. Dwaj Jamiołkowscy poślubili neofitki, a dwie Jamiołkoszczanki (w tym jedna z rodziny wylegitymowanej) wyszły za neofitów. Byli oni rzemieślnikami.
W innych rodach szlacheckich zamieszkujących tę parafię były podobne śluby (nie sporządzałem ich statystyki, to zabawa raczej dla kogoś kto by pisał pracę magisterską, a ja zajmuje się tylko swoimi J ) . Jednak z rozmów z innymi lokalnymi genealogami wyłania się pewna prawidłowość- te śluby dotyczą rodzin neofickich zamieszkujących wsie szlacheckie , żyjących w rozproszeniu i w izolacji od bardzo silnej gminy żydowskiej w samych Sokołach. To co pewne - takie śluby nie były szykanowane przez środowisko szlacheckie (w odróżnieniu od ślubów z włościanami).
Kolejny ślub u J odnotowałem w 1893 roku, w Warszawie . Wybranką Jamiołkowskiego była krawcowa neofitka.
Ale najciekawszy dla mnie jest ślub najstarszy z 1771. bo matki mojej 3x prababki. Lakoniczność trydenckich dokumentów sprawia, że zapisano ją jedynie jako przechrzcianka co sugeruje że została ochrzczona sporo wcześniej,wraz z swoimi rodzicami i przyjęli nazwisko Nowicki (są przesłanki, że wywodzili sie spod Brześcia). I tylko ten przypadek może świadczyć o oddziaływaniu frankizmu.
Pozdrawiam

: czw 30 mar 2017, 10:25
autor: kulik_agnieszka
Ja także trafiłam na takie śluby w niewielkich parafiach wiejskich na Mazowszu. Prawdę mówiąc na początku byłam zaskoczona, wydawało mi się, ze to była bardzo hermetyczna grupa i była ale serce nie sługa jak pokazuje życie i niejeden/niejedna z tego powodu zwyczajnie od starej wiary dszedł/oodeszła. Trzeba też w szacunkach uwzględnić fakt, że sporządzający akt nie zawsze ujawniał zmianę religii.
Myślę, że Jan Słomka w "Pamiętniku Włościanina" dość uczciwie przedstawił sprawę pisząc, że w jego okolicy nie było w XIX wieku wsi, w której nie byłoby przynajmniej dwóch małżeństw mieszanych (oczywiście nie w sensie religijnym). :)
Agnieszka

: czw 30 mar 2017, 10:55
autor: Szymański_Wojciech
Sroczyński_Włodzimierz pisze:tak, także podczas indeksowania
nie tylko w XIX wieku, także wcześniej
o stanach w XIX wieku, moim zdaniem, w ogóle trudno mówić
nawet pod koniec XVIII to już duży problem: "uszlachcenie tylko za chrzest" też świadczy o specyfice "stanowej" nie mówiąc o uznawaniu faktycznych czy wydumanych "szlacheckich papierów" zagranicznych
dla mnie, swego czasu, największym zaskoczeniem była ilość (liczebność? popularność?) drogi neofitów przez wyznania ewangelickie do rzymskokatolickiego (lub nie:)
i tu powinno się narodzić pytanie o prawosławie lub ryt wschodni w papieskim (tj unitów) - czy i jak często -ale nie spotkałem ani twardych danych, ani opracowań "jakościowo" podchodzących do tematu

jeśli próbować coś rozkładać, analizować wewnątrz to skłaniałbym się do poglądu, że chrzest i sakramentalny związek małżeński raczej dotyczył zamożniejszych osób i raczej częściej (jak ktoś napisze wielokrotnie częściej to nie będę oponował) mężczyzny neofity z chrześcijanką od wielu pokoleń niż chrześcijanina "od zawsze" z neofitką
i częściej w miastach i to większych niż na wsi czy "sztetlu"
Moje doświadczenie raczej wskazuje na inne sytuacje niż pogląd powyżej przedstawiony. Otóż mój- prapradziadek drobny szlachcic z ziemi liwskiej, "w służbie na Zamku Warszawskim pozostający" poślubił w roku 1819 neofitkę (z maja tegoż roku) mieszkającą w Warszawie przy ul. Piwnej, w kamienicy niejakiej Faresowej, wdowy. Co ciekawe, twierdziła ona, że pochodzi z kaliskiego, z rodziny kupieckiej. Żyli potem długo i szczęśliwie, obdarzeni licznym potomstwem. Zastanawiam się, czy nie zadziałał tu fakt, że pan młody był wtedy pełnym sierotą (no i wyobcowanym z naturalnego środowiska). Ale wiem, że po 1831 roku przenieśli się w jego rodzinne strony, gdzie Ona dożyła podobno mocno sędziwego wieku (w bardzo dobrej formie). Sądzę, że podobne sytuacje zdarzały się dość często!?

Wojciech Szymański

: czw 30 mar 2017, 11:45
autor: Malwina_B
Mnie trafiły się dwa małżeństwa chrześcijanina i nowonawróconej z judaizmu: w 1740 młodzieniec z miasta Lelowa, w 1762 młodzieniec z miasta Żarnowca.