Nie wiem, nie miałem przypadku ani jednego, a trzeba byłoby zbadać wiele by próbować prawidłowość tworzyć.
Ojciec (matka) raz, że w podeszłym wieku - niezdolna do prowadzenia/nadzorowania prac,
to jeszcze dwa: brak dzieci młodych, a za to są dzieci (dziecko) małoletnie. które też nie mogą...
Na pewno się zdarzało, ale jak wyżej. Nie mam wiedzy przy tych założeniach. Raczej dość rzadko, matka 70, brak dzieci 17-40, za to jest dziesięcioletnie:)
Widzę jednak pewne "ale" w toku rozumowania.
1. Jak poprzednio - wkładałeś buty właściciela na nogi dzierżawcy, tak teraz w tę samą stronę "oddanie". Nie dzierżawcy własność, więc nie ma co oddawać.
2. Wiek nie był taką przeszkodą jak się może zdawać. Zarówno prace fizyczne jak i te wymagające wiedzy mogły być i były wykonywane (za wynagrodzeniem) przez siłę najemną, stąd te zróżnicowania w określaniu statusu nawet w metrykalnych. Na gospodarstwach dzierżawców nie tylko dzierżawca pracował, nie tylko jego dzieci. Także zatrudnieni.
XVIII wiek to bardzo długi okres. Było i tak (np po Wojnach Północnych), że ludzi mało, ziemi dużo, akcje kolonizacyjne, było i odwrotnie - przewaga podaży pracy i dzierżawcę, który był w stanie zapewnić wyższą pewność, że ziemia oddana, nietrudno było znaleźć.
Było przecież i tak, że dzieci szły "na własne" (nawet i po sąsiedzku), miały własne dzieci, a rodzice (lub jedno z nich) dalej z sukcesem - sami lub zatrudniając "obcych" gospodarowali dalej.
Kluczowe - czy dzierżawa dziedziczna - tj czy potomkowie mieli pewność, że właściciel po śmierci dzierżawcy "musi" przedłużyć umowę na jego potomków/"spadkobierców" i ewentualnie jakie warunki trzeba było spełnić.
Jak umów nie ma (a często nie ma), nie ma określeń "dziedziczna dzierżawa" "wieczysta" "emfiteutyczna"
http://sjp.pl/emfiteuza
to po zapisach

, numerach domów, określeniach można wnioskować
I drugą stronę: jaką pewność/zabezpieczenie miał właściciel, że dzierżawca po wykorzystaniu wolnizny , po zmianie warunków nie zwinie się z majątkiem ruchomym i nie da nogi na inną, znów w założeniu "na pokolenia" kolonizowaną okolicę..i kolejna wolnizna etc
Stąd pewnie opinia czy proboszcza czy też osób mających rozeznanie bezpośrednio w terenie, blisko najemców było cenne a ich uwagi brane pod uwagę przy zmianach dzierżaw.
Banał? Może:) ale może przydatne, jeśli nie dla Ciebie to innym
Trudne pytania stawiasz "jak było" gdzieś przez 100 lat
różnie:) tak jak i dziś jest różnie i tak samo, a może bardziej 1701 i 1796 (kasaty! zburzenie stosunków własnościowych większe niż "1860-1870") jak 1901 i 1999. Wojen podobnie, państwo polskie też zanikło, rewolucja/e , kwestie kościelne też na głowie stanęły - w tym własność
więc i pytanie "a jak było w XX wieku z dzierżawą" zbyt szeroko i się nie da:) a XVIII podobnie burzliwy, a bardziej odległy
no i Polska większa:))
pozdrawiam cierpliwych:)