Strona 1 z 44
Absurdy, kiksy i inne kwiatki w zapisach metrykalnych
: pn 02 lis 2009, 16:36
autor: Kaczmarek_Aneta
Trochę dla humoru, ale też dla weryfikacji, czy błąd faktycznie był błędem – wątek ten zakładam i proszę o ciekawe przykłady.
Na początek wczorajsze znalezisko – spójrzcie, proszę na akt
2218 i adnotację o ślubie
http://yfrog.com/2q261phj
Pozdrawiam serdecznie,
Aneta
Absurdy, kiksy i inne kwiatki w zapisach metrykalnych
: pn 02 lis 2009, 17:23
autor: Dławichowski
Dzień dobry!
Świetny pomysł. Teraz też będę robił fotki "ciekawostkom". Raz spotkałem się z wpisem, z którego wynikało - iż stawiła się akuszerka i okazała dziecko płci ... i.t.d = z matki nieznanej(sic!)
Absurdy, kiksy i inne kwiatki w zapisach metrykalnych
: pn 02 lis 2009, 23:20
autor: ewa_os
No cudne,pani Aneto!
A tak Kościół protestuje przeciwko związkom homoseksualnym!
Dzieci z matki nieznanej, w dodatku urodzone w mieszkaniu osoby okazującej niemowlę są na porządku dziennym w parafii Wszystkich Św. proszę kolegi z Koszalina.
Pozdrawiam,Ewa O.
Absurdy, kiksy i inne kwiatki w zapisach metrykalnych
: pn 02 lis 2009, 23:54
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Przypadki, gdy stawający oświadcza, że jest ojcem , a matka jest mu nieznana z nazwiska (pół biedy:) ale i imienia też się zdarzały.
...kontynuując obyczajową wycieczkę przedmówczyni - widać rodzice pozostali na "per Państwo"
jakoś trzeba było w ramy urzędowe zmieścić różnorodność życia
Pozdrawiam
Absurdy, kiksy i inne kwiatki w zapisach metrykalnych
: wt 03 lis 2009, 07:26
autor: bielecki
Czasem zdarzają się bliźnięta mające różnych ojców. Ale tego raczej w aktach nei wykazywano - za mała świadomość określonych spraw w owych czasach

Łukasz
Absurdy, kiksy i inne kwiatki w zapisach metrykalnych
: wt 03 lis 2009, 09:21
autor: Magdalena_Strózik
W aktach z Grodziska Maz często się zdarza, że akuszerka zgłasza dziecko, gdy matka nie jest mężatką. W ostateczności można sobie wyobrazić, że do akuszerki zgłasza się jakaś napiętnowana społecznie biedaczka i rodzi dziecko nie podając nazwiska.
Poza tym najstarsza akuszerka, jaką "znalazłam" miała 86 lat - to też może tłumaczyć, dlaczego nie mogła sobie przypomnieć kto jest matką
W księgach zgonów z Grodziska z połowy XIX w znalazłam sporo aktów, w których "ojciec" zgłasza zgon dziecka nieznanych rodziców - to były przypadki sierot wziętych przez małżeństwa ze Szpitala Dzieciątka Jezus - okazuje się, że przyjmowanie obcych dzieci na wychowanie nie było taką znowu rzadkością.
Pozdrawiam,
Magda
Absurdy, kiksy i inne kwiatki w zapisach metrykalnych
: wt 03 lis 2009, 22:59
autor: Tomek1973
A ja przekornie chciałbym wspomnieć sytuację, która "na papierze" wyglądała o wiele lepiej niż "na żywo".
Otóż, proszę sobie wyobrazić reakcję parafian na niedzielnej sumie, gdy proboszcz wyczytał z ambony następujące zapowiedzi:
Ewa Napierała i Andrzej Musiał
Historia ta ponoć miała miejsce w okolicach Zamościa.
tomek
: śr 04 lis 2009, 09:10
autor: Aftanas_Jerzy
Kaczmarek_Aneta pisze:Trochę dla humoru, ale też dla weryfikacji, czy błąd faktycznie był błędem – wątek ten zakładam i proszę o ciekawe przykłady.
Na początek wczorajsze znalezisko – spójrzcie, proszę na akt
2218 i adnotację o ślubie :wink:
http://yfrog.com/2q261phj
Pozdrawiam serdecznie,
Aneta
Ta adnotacja mnie specjalnie nie dziwi, ale
miejscowość zawarcia ślubu (Zerzeń vel Zerzno) przypomniała mi brak takiego wpisu na akcie urodzenia mojej matki, który fotografowałem w parafii Karczew. Moja matka urodziła się w
1908 roku w Willach Otwockich (tak nazywał się wtedy Otwock). Parafia była w Karczewiu, gdzie w kościele parafialnym w (
1910-sic!) ochrzczono moja matkę wraz z nowonarodzoną jej młodszą siostrą.
Jest jeden dokument (akt chrztu) dla dwóch dziewczynek. Na marginesie tego aktu też jest podobny
wpis o małżeństwie mojej matki, ale nie z moim ojcem, z którym brała ślub w Aleksandrowie Kujawskim w 1933 roku, a
z moim ojczymem, za którego wyszła w 1971roku po śmierci mojego ojca. Widocznie nie trzeba było pobierać odpisu aktu urodzenia, lub nie dokonano odpowiedniej adnotacji. A może inna przyczyna?
I jeszcze jedno: rodzicami chrzestnymi (świadkami) jest
dwóch mężczyzn z rodziny mojej babki.
: śr 04 lis 2009, 09:39
autor: Sroczyński_Włodzimierz
A w fotografowanej księdze są inne dopiski pochodzące z okresu do 1945?
Może dopisek byłby w egzemplarzu przechowywanym w AP? W przypadku gdy USC kompletował dokumenty "zbierając" po parafiach unikaty. Niepomijalna ilość ksiąg w archiwach państwowych przekazanych z zasobów Urzędu Stanu Cywilnego to "wypożyczone" po 1950 roku unikaty z kancelarii parafialnych. W ten sposób i w księdze "cywilnej" można spotkać dopisek - chociaż takiego wymogu nie było (z tego co wiem)
pozdrawiam
: śr 04 lis 2009, 09:41
autor: Kaczmarek_Aneta
j_aftanas pisze:
Ta adnotacja mnie specjalnie nie dziwi, ale miejscowość zawarcia ślubu (Zerzeń vel Zerzno) przypomniała mi brak takiego wpisu na akcie urodzenia mojej matki, który fotografowałem w parafii Karczew.
Jerzy,
w podanym przez mnie przykładzie miejscem ślubu jest parafia Celestynów. Zerzeń występuje w innym akcie.
Niemniej jednak dwóch mężczyzn występujących w roli chrzestnych to też ładny kwiatek
Pozdrawiam serdecznie,
Aneta
: śr 04 lis 2009, 09:47
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Nie wiem od kiedy datuje się zwyczaj (bo to chyba jest tylko zwyczaj, nie wymóg religijny, kanoniczny)
"rodziców chrzestnych". Przy chrzcie zdaje się, że są świadkowie i niekoniecznie oznacza to. że różnych płci.
Kum i kuma ...kwestia tradycji -moim zdaniem.
Bardzo się mylę?
Pozdrawiam
: śr 04 lis 2009, 09:52
autor: Kaczmarek_Aneta
Nie wiem, ale nie spotkałam dotąd dwóch mężczyzn lub dwóch kobiet podających dziecko do chrztu

Zawsze była para mieszana...
A świadkowie to jeszcze zupełenie inna kwestia - nie zawsze chrzestni i świadkowie byli tymi samymi osobami.
Pozdrawiam,
A.
: śr 04 lis 2009, 10:02
autor: Sroczyński_Włodzimierz
oki wycofuje się
chrzestni (nie "rodzice chrzestni" a "chrzestni") -jedno lub DWOJE, jest wymagana różnica płci
nie wiem od kiedy
: śr 04 lis 2009, 10:18
autor: Virg@
Mnie, podobnie jak Jerzego, ta adnotacja specjalnie nie dziwi, a co najwyżej cieszy.
Być może Katarzyna i Stefanja oraz ksiądz dobrodziej widzieli w tym i sens, i cel jakowyś.
Dlaczego zatem uważasz, Anetko, że to absurdalne /*? Może w Celestynowie w 1934 roku był ludzki ksiądz dobrodziej i społeczeństwo niezwykle tolerancyjne? Rozumiano, że 14 lat po Wielkiej Wojnie nadal może brakować mężczyzn nadających się do ożenku.
Pozdrawiam bardzo serdecznie –
Lidia
*/ Absurdalność przypisywana przez egzystencjalistów życiu ludzkiemu i wszelkim ludzkim działaniom to specyficzne stany mentalne (takie jak trwoga czy poczucie braku celu) stanowiące wg egzystencjalistów fundament bycia człowieka.
: śr 04 lis 2009, 10:36
autor: Kaczmarek_Aneta
Lidio,
nie widzę emotikonek szeroko roześmianych w Twojej wypowiedzi - pytasz poważnie ???
Za absurd (bez wdawania się w filozoficzne terminy czym jest) uważam coś niedorzecznego, bzdurę

i właśnie za niedorzeczność uważałabym małżeństwo dwóch pań, ale podałam ten przykład nie jako przykład nonsensu, tylko oczywistego błędu w adnotacji o ślubie.
Pozdrawiam serdecznie
Aneta