Strona 1 z 1

Czy to te same osoby?

: pn 15 sty 2018, 15:52
autor: NikosK08
Witam. Od pewnego czasu, zastanawiam się, czy mój pięciokrotny pradziadek Konstanty Kwapiszewski i jego żona Józefa Fidler, byli tymi samymi osobami, co rodzice niejakiego Jakuba Kwapszewskiego.
Pobrali się w 1826r. w Woli Zaleskiej (tam też zamieszkiwali do ok. 1833r.). Według aktu ślubu pan młody powinien urodzić się ok. 1803r. a panna ok. 1802r.
W 1829r. w Woli Zaleskiej, rodzi się Jakub. http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... =89&y=1764 Według danych z aktu, jego ojciec:
-Ma 25 lat (a więc urodził się ok. 1804r.)
-Mieszka w Woli Zaleskiej
-Stawia się w obecności Wojciecha Lobczyka (l.40) a osoba o takim samym nazwisku, była świadkiem na jego ślubie
Dane odnośnie ojca się zgadzają, wiek matki jest taki sam. Tyle, że ma na nazwisko nie Fidler a Graczykowska! Podobnie, jak chrzestny Jakuba, Florian (tak samo na imię miał brat Józefy Fidler).
Z tego co mi wiadomo, nazwisko Fidler oznacza "skrzypka". Zaś Graczykowski, naturalnie pochodzi od "grania". Możliwe więc, że spolszczono jej nazwisko? Tylko po co? W aktach narodzin swoich późniejszych dzieci, dane są już prawidłowe... http://geneteka.genealodzy.pl/index.php ... =&to_date=
Jakub zmarł w tym samym roku, w którym przyszedł na świat. W akcie zgonu, http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 138&y=1574 znowu nie do końca zgadza się nazwisko matki, brzmi bowiem "Cadler". Ale to już najpewniej zwykła literówka, czy innego rodzaju przekręcenie.
Co o tym sądzicie? Czy ktoś spotkał się już z podobnym przypadkiem?

: pn 15 sty 2018, 16:00
autor: Litwos
Witaj,

ja bym powiedzial, ze prawie napewno tak - prawdopodobienstwo, ze w tym samym okresie w malej miescinie zyja dwie osoby z tym samym imieniem i nazwiskiem oraz w tym samym wieku jest male.

Co do nazwiska matki, zdarza sie ze nazwisko panienskie jest przekrecane.

Metryka zgonu Jakuba potwierdza, ze to te same osoby.

: pn 15 sty 2018, 18:09
autor: Braun_Beata
Radziłabym zrobić jakieś zestawienia nazwisk, porównania. W moich stronach prawie normą było, że nazwisko mężczyzny było mniej więcej takie jak jego ojca, ale dla kobiety biorącej ślub lub rodzącej dziecko zapisywano jej nazwisko "po ojcu" lub nazwisko panieńskie jej matki, a nawet babki. Nie było na to jakiejś normy - raz tak, raz tak. Nie mówiąc o formantach dodawanych do nazwiska, obocznościach i ewentualnych zniekształceniach z powodu niewyraźnej wymowy. Dlatego rodzeństwo z tych samych rodziców miało przeróżne zapisy w księgach parafialnych. A jeśli dołożymy informacje o dziadkach i babciach zapisane na kilka sposobów, to wychodzi niezła zagadka. Cudzoziemiec tego nie pojmie, ale cierpliwie można to poukładać.