Szanowni Państwo,
jako autorka linkowanego artykułu chciałabym się odnieść do paru poruszonych kwestii.
Padł zarzut, że zwłaszcza jako dziennikarka, powinnam była wiedzieć, że powstanie warszawskie należy pisać wielkimi literami. Otóż PWN wskazuje, że jednak małymi, wyjątkowo można pisać wielkimi "ze względów uczuciowych":
https://sjp.pwn.pl/zasady/;629427
oraz
https://sjp.pwn.pl/zasady/99-19-3-Wyraz ... 29420.html
Gwoli ścisłości: w oryginale napisałam właśnie Powstanie Warszawskie, korekta jednak zmieniła pisownię na małe litery, co jest właściwie słuszne, gdyż tekst jest reportażem, nie felietonem, więc jakiekolwiek okazywanie uczuć czy poglądów z mojej strony jako autorki jest wręcz wykluczone.
Co do kwestii ochrony danych osobowych: w momencie, gdy już wiedziałam, do której szkoły chodziła Tereska, taki dylemat o kwestie ochrony danych osobowych naturalnie się pojawił. A jednak w przypadku działalności dziennikarskiej dostęp do takich informacji jest szerszy:
https://portalodo.com/ochrona-danych-os ... ikarskiej/
Co do "kwerendy przez fejsa", trochę to zabrzmiało szyderczo, jednak w artykule jest to opisane skrótowo, szukanie Tereski wyjęło mi z życiorysu 3 tygodnie, a opisywanie wszystkich przetrząsanych źródeł informacji byłoby po prostu zbędne i nużące dla czytelnika... Choć temat zostanie niebawem nieco rozszerzony, bo powstaje film dokumentalny o historii Tereski i jej poszukiwań
Na publikowanie informacji o pobycie Tereski w szpitalu psychiatrycznym zdecydowałam się za zgodą jej żyjących krewnych - także dlatego, że ten tragiczny finał jej życia mógł być powiązany z jej wojennymi doświadczeniami i traumą, jaka odcisnęła się na niej dożywotnio.
Co do kwestii genealogii nie odniosę się niestety, gdyż dość dokładnie znam losy rodziny Tereski jeszcze sprzed jej narodzin, jednak są to informacje przekazane mi poufnie.
Bardzo mocne i trafne jest natomiast spostrzeżenie p. Sroczyńskiego tj.: "wykorzystanie wizerunku bez wiedzy i zgody przez lata .."Tereskę" na tysiące dolarów i marek przewalono, a o fajki żebrała", za które bardzo dziękuję.
Pozdrawiam
Aneta Wawrzyńczak