Inna matka w akcie urodzenia, inna w akcie ślubu
: pt 09 lut 2018, 17:08
Dotychczas przekonany byłem, że matką mojej prababki Marianny z domu Wnuk była Wiktoria Wróblewska (żona Antoniego Wnuka). Tak przynajmniej twierdzą mój dziadek i jego siostry...
Ślub Wiktorii Wróblewskiej i Antoniego Wnuka odbył się w 1904 roku w Sławnie. W 1906 przyszedł na świat ich syn Jan (zmarł niedługo później), w 1911 Antoni, a w 1912 Stanisław (zmarł 3 lata później). Marianna urodziła się w 1914 roku. Dopiero teraz dotarłem do jej aktu urodzenia, z którego wynika, że matką jest nie Wiktoria, tylko Marianna z domu Chajdów, a ojcem Antoni Wnuk.
https://www.fotosik.pl/zdjecie/242137e41407aaa4
W momencie, gdy dziecko przyszło na świat, ojciec był na wojnie.
Szkopuł polega na tym, że w tym czasie żyła jeszcze Wiktoria Wnuk (zmarła w listopadzie 1915 roku), o czym prapradziadek dowiedział się dopiero po powrocie z wojny. Podobnie zresztą jak o Mariannie, którą wychowywali obcy ludzie.
Z dopisku na marginesie aktu urodzenia wiem, kiedy prababka brała ślub (1934). W akcie ślubu jak byk stoi, że jest córką Wiktorii i Antoniego Wnuków. Dlaczego więc ksiądz, wpisując na marginesie aktu urodzenia informację o ślubie, nie zauważył, że imiona i nazwiska matek są zupełnie inne? Uwierzył na słowo nie sprawdzając w dokumentach? Ktoś wie, jaki był zwyczaj?
Z rodzinnych opowieści wiem, że prababcia w czasie wojny rozdzielona była z bratem (Antonim). Ojciec zajął się nimi dopiero po powrocie wojny. Przez resztę życia Marianna utwierdzana była w przekonaniu, że jest córką Wiktorii. Pewnie dlatego też podała ją przy sporządzaniu aktu małżeństwa.
Sprawdziłem akta metrykalne z USC Sławno, które zdeponowano w AP Piotrków Trybunalski. W akcie urodzenia prababki powiela się informacja, jakoby matką była Marianna z Chajdów.
Sęk w tym, że nie mogła być żoną Antoniego, bo on wtedy był jeszcze mężem Wiktorii. Czy w akcie urodzenia prababki Marianna z Chajdów figuruje jako żona Antoniego (tego nie wiem, bo nie potrafię odczytać).
Zastanawiam się więc, czy moja prababcia nie była aby dzieckiem z nieprawego łoża, które po powrocie z wojny prapradziadek uznał za swoje, przypisując jako matkę nieżyjącą już żonę.
Nie wiem, czy coś więcej da się w temacie zrobić, żeby wyjaśnić tę zagadkę...
Ślub Wiktorii Wróblewskiej i Antoniego Wnuka odbył się w 1904 roku w Sławnie. W 1906 przyszedł na świat ich syn Jan (zmarł niedługo później), w 1911 Antoni, a w 1912 Stanisław (zmarł 3 lata później). Marianna urodziła się w 1914 roku. Dopiero teraz dotarłem do jej aktu urodzenia, z którego wynika, że matką jest nie Wiktoria, tylko Marianna z domu Chajdów, a ojcem Antoni Wnuk.
https://www.fotosik.pl/zdjecie/242137e41407aaa4
W momencie, gdy dziecko przyszło na świat, ojciec był na wojnie.
Szkopuł polega na tym, że w tym czasie żyła jeszcze Wiktoria Wnuk (zmarła w listopadzie 1915 roku), o czym prapradziadek dowiedział się dopiero po powrocie z wojny. Podobnie zresztą jak o Mariannie, którą wychowywali obcy ludzie.
Z dopisku na marginesie aktu urodzenia wiem, kiedy prababka brała ślub (1934). W akcie ślubu jak byk stoi, że jest córką Wiktorii i Antoniego Wnuków. Dlaczego więc ksiądz, wpisując na marginesie aktu urodzenia informację o ślubie, nie zauważył, że imiona i nazwiska matek są zupełnie inne? Uwierzył na słowo nie sprawdzając w dokumentach? Ktoś wie, jaki był zwyczaj?
Z rodzinnych opowieści wiem, że prababcia w czasie wojny rozdzielona była z bratem (Antonim). Ojciec zajął się nimi dopiero po powrocie wojny. Przez resztę życia Marianna utwierdzana była w przekonaniu, że jest córką Wiktorii. Pewnie dlatego też podała ją przy sporządzaniu aktu małżeństwa.
Sprawdziłem akta metrykalne z USC Sławno, które zdeponowano w AP Piotrków Trybunalski. W akcie urodzenia prababki powiela się informacja, jakoby matką była Marianna z Chajdów.
Sęk w tym, że nie mogła być żoną Antoniego, bo on wtedy był jeszcze mężem Wiktorii. Czy w akcie urodzenia prababki Marianna z Chajdów figuruje jako żona Antoniego (tego nie wiem, bo nie potrafię odczytać).
Zastanawiam się więc, czy moja prababcia nie była aby dzieckiem z nieprawego łoża, które po powrocie z wojny prapradziadek uznał za swoje, przypisując jako matkę nieżyjącą już żonę.
Nie wiem, czy coś więcej da się w temacie zrobić, żeby wyjaśnić tę zagadkę...