Jedź osobiście. Dużo lepiej załatwiać tego typu sprawy osobiście niż przez e-mail. No i co prawda nie próbowałem, ale nie wydaje mi się, aby jakiekolwiek szczegółowe dane osób podawano komuś przez e-mail tylko dlatego, że sobie zażyczył. Mi w ten sposób udawało się jedynie uzyskiwać informacje czy taki dany dokument istnieje czy nie, ewentualnie potwierdzenie informacji które sam wcześniej podałem. Jeśli przyjdziesz osobiście, przedstawisz się, pokażesz dowód osobisty jeśli będzie trzeba i jakiś dowód, że faktycznie zbierasz takie dane do drzewa genealogicznego (dokumenty które już zebrałaś na temat tych osób lub ich dzieci itp) to nie wydaje mi się, aby ktokolwiek mógł się zasłaniać RODO.
Też wciąż jestem nowicjuszem, ale trochę już się nauczyłem. Idź po sznurku, zaliczając kolejne "punkty". Masz dokumenty na chrzest pradziadków. Więc małżeństwo prapradziadków powinno mieć miejsce niedługo wcześniej. Idź w to sam miejsce, poproś o dokumenty zawieranych ślubów, podaj nazwiska i szukaj. Jak znajdziesz, to odszukasz w nim nowe informacje (wiek w dniu ślubu, miejsce zamieszkania, imiona rodziców) które pozwolą szukać dalej. Jeśli nie znajdziesz - to spytaj gdzie ewentualnie takie dokumenty mogą być przechowywane. Może w sąsiedniej parafii, może w USC, może w regionalnym archiwum.
Ja swoje drzewo, dzięki tej stronie, zapełniłem dziesiątkami nazwisk aż do XVIII wieku w ciągu paru godzin. Z poszukiwaniami w prawdziwych księgach, tych które nie zostały zeskanowane i dodane do tutejszej bazy danych online, było nieco trudniej, ale powoli udaje mi się, idąc właśnie tak po sznurku, odnajdować nowe informacje.
Najnowszy przykład - mój dziadek, urodzony w 1906, nazwisko kompletnie nieznane w internecie, unikatowe można by rzec. Niby wiadomo gdzie się urodził, ale żadnej pewności nie było. Pani z USC z gminy w której niby się urodził nie znalazła żadnej takiej osoby urodzonej w 1906 roku. Wybrałem się do USC w miejscowości, gdzie mieszkał i zmarł. Znałem datę śmierci z nagrobka. W USC podali mi akt zgonu który wymienił rodziców, ale wprowadził zamieszanie z miejscem urodzenia (wskazując niby na ZSRR). Nie znałem daty ślubu dziadka i babci, więc w tym samym USC poprosiłem o znalezienie zawężając możliwą datę do okresu 1928-1936 (roku gdy babcia skończyła 17 lat do jedynego dokumentu na którym widnieje jako żona dziadka). Pani z USC nie znalazła aktu ślubu, ale znalazła notatkę, że znajduje się on w USC w sąsiedniej gminie. Tam znalazłem faktycznie akt ślubu, który podał mi nowe informacje (nazwisko panieńskie prababci) ale znowu wprowadził zamieszanie bo kierował miejsce urodzin dziadka w stronę Lwowa. Na szczęście była też ważna informacja, że dziadek w ogóle nie nazywał się tak, jak wszyscy mysleliśmy - jego rodzice i on sam w dzieciństwie miał absolutnie skrócone nazwisko. Zwróciłem się znowu do USC gminy w której się miał urodzić z zapytaniem o nowe nazwisko - i uwaga, uwaga - na to nazwisko się już akt znalazł! Kiedy następnym razem będę w pobliżu to zajrzę i sfotografuję sobie. Mam już imiona jego rodziców - łącznie z nazwiskiem panieńskim prababci. Więc teraz spróbuję ustalić gdzie pradziadkowie wzięli ślub i, szukając w dokumentach sprzed 1906 roku, postaram się odnaleźć ich akt ślubu który z kolei da mi informacje na temat ich rodziców
Nie powiem, fajna to zabawa.