Dzieci - znajdy i podrzutki w Galicji, w XIX wieku

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Awatar użytkownika
Virg@

Sympatyk
Posty: 799
Rejestracja: czw 19 mar 2009, 16:29
Otrzymał podziękowania: 3 times

Dzieci - znajdy i podrzutki w Galicji, w XIX wieku

Post autor: Virg@ »

Polecam artykuł Katarzyny Irzyk, Szpital św. Łazarza w Krakowie jako dom podrzutków (1788-1873) [w:] Studenckie Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Studenckie Zeszyty Historyczne, Kraków 2008, Zeszyt 14, s. 75-84.

Jak pisze Autorka, w Szpitalu św. Łazarza w Krakowie, w 1825 roku było 1039, a w roku 1827 - 1266 podrzuconych dzieci (podrzutków).
Według art. 84 statutu tego zakładu: „Przez dzieci podrzutki, które do szpitala przyjmowani być powinny rozumieją się:
- Niemowlęta w szpitalu po kryjomu złożone
- Równie na ulicach i placach publicznych znalezione
- Dzieci osób ubogich w szpitalu leczonych, przez czas pozostawania tychże w szpitalu, mają być utrzymywane kosztem szpitala; w przypadku zaś gdyby Ojciec lub Matka w ciągu swej choroby w szpitalu umarła a żaden z Rodziców lub wstępnych dziecięcia przy życiu nie zostawał, ani też krewni dziecięcia wziąć go na wychowanie nie chcieli, na tedy dziecię takowe równie pozostawać będzie w szpitalu, aż do czasu normalnie dla podrzutków przeznaczonego i łącznie z podrzutkami wychowanie odbierać ma”.

Artykuł przedstawia, między innymi, takie kwestie jak: anonimowe przyjmowanie dzieci przez koło w furcie; umieszczanie niemowląt do ukończenia 7 roku życia u kobiet z okolicznych wiosek; śmiertelność; wprowadzenie od 1819 roku Księgi podrzutków; obowiązkowa nauka podczas dwu kolejnych lat spędzonych w szpitalu; oraz dalsze ich losy po ukończeniu 9 roku życia.

Z treści artykułu można domniemywać, że w archiwum szpitala powinny być ekstrakty świadectw narodzin wszystkich przebywających tam niemowląt.
W 1820 roku, na drodze sądowej, rozstrzygnięto kto (terytorialnie) powinien spisywać testimonium narodzin i śmierci wszystkich niemowląt (znajd i podrzutków) przebywających w zakładzie, również tych znalezionych na terenie innym niż okolice szpitala.
Niestety, Autorka nie naświetla już sprawy od strony formalnej treści tych dokumentów.

Łączę pozdrowienia –
Lidia
Awatar użytkownika
MalgorzataKurek

Sympatyk
Adept
Posty: 232
Rejestracja: pt 25 kwie 2008, 13:56
Lokalizacja: Kraków

Dzieci - znajdy i podrzutki w Galicji, w XIX wieku

Post autor: MalgorzataKurek »

Dokumenty dotyczące Szpitala Św. Łazarza znajdują się w parafii św. Mikołaja - na pewno księga zmarłych, korzystałam z niej.
Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Virg@

Sympatyk
Posty: 799
Rejestracja: czw 19 mar 2009, 16:29
Otrzymał podziękowania: 3 times

Dzieci - znajdy i podrzutki w Galicji, w XIX wieku

Post autor: Virg@ »

Częściowo odpowiedź, na pytanie o dokumenty metrykalne sporządzane porzuconym oraz podrzuconym dzieciom, znalazłam w dzisiejszym artykule Fabrykantki Aniołków, zamieszczonym na stronie Portalu Wiedzy „onet.pl”.

Gwałtowny wzrost liczebności podrzutków niewiadomego pochodzenia, które przyjmowano przez koło (tak nazywano obrotowe kołyski w furcie zakładów, do których wkładano anonimowo niechciane niemowlęta), spowodował wprowadzenie zarządzenia, w którym stwierdzano, że porzuconym dzieciom nie wolno dawać nazwisk znanych i szanowanych rodzin.
W 1799 roku w krakowskim zakładzie było 529 niemowląt, a dwa lata później już dwa razy tyle. Szczyt fali porzuceń w Krakowie stanowił rok 1844, kiedy to do szpitala przyjęto 1666 noworodków. W Warszawie natomiast w samym 1846 roku w kole znaleziono 1715 niemowląt.

O nazwiskach początkowo decydował przypadek i fantazja zwierzchnika placówki.
W latach 20. XIX w. przyjęto natomiast zasadę, że nazwiska będą wiązały się z miesiącem, w którym znaleziono dane dziecko. Miało to ułatwić zapamiętanie przybliżonej daty jego urodzenia. Nadając nazwiska stosowano także różne przedrostki i przyrostki, jeśli wymagała tego sytuacja.
Imiona natomiast często nadawano alfabetycznie. Przykładowo Anna Marzec była pierwszą dziewczynką znalezioną w marcu.

Łączę pozdrowienia –
Lidia
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”