A.D. 2018: dobry genealogicznie rok?
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
A.D. 2018: dobry genealogicznie rok?
Nie wątpię, że początkującym poszukiwaczom kończący się rok przyniósł wiele nowych informacji. Relatywna łatwość pozyskania informacji na pewno sprzyja odkryciom, doprecyzowaniem czy potwierdzeniem znanych wcześniej.
A co przy dłuższym stażu?
Czy coś w tym roku Was zaskoczyło, a jeśli tak to dzięki czemu?
Nowe źródło? Nowe podejście i powtórna analiza posiadanych od lat dokumentów?
Mi dopiero pod koniec roku przydarzyło się coś, czego się nie spodziewałem, bo z wieku XX. Co prawda nie wykluczałem niespodzianki, "?" był, XX wiek to ochrona danych, czyli zawsze niepewność (trudno sprawdzić samodzielnie, czy kwerenda zlecona nie była fałszywie negatywna)..ale zawsze to pewne zaskoczenie.
Dla Was udany? Czy gdy kolejny rok to siódmy, ósmy, nastu zajmowania się historią własnej rodziny to zdarza się coś poza pogłębieniem, poznaniem szerszego tła, pozyskaniem potwierdzeniem etc? Jakieś zupełnie niespodziewane pola aktywności, regiony, osoby pojawiły się u Was? I czemu to zawdzięczacie (poza własną pracą)? Nowe technologie (typu DNA, komunikacja), nabycie umiejętności wyszukania? analizy? poznany - nawet w podstawowym zakresie - nowy język? dostęp? narzędzie dostępu? wykupiony abonament? ot, ktoś z rodziny się "zgłosił" z nowymi informacjami na tacy? pamiętnik pradziadka?
Udało się odwiedzić nowe miejsce? postawić znicz na dotychczas nieznanym grobie przodka?
A co przy dłuższym stażu?
Czy coś w tym roku Was zaskoczyło, a jeśli tak to dzięki czemu?
Nowe źródło? Nowe podejście i powtórna analiza posiadanych od lat dokumentów?
Mi dopiero pod koniec roku przydarzyło się coś, czego się nie spodziewałem, bo z wieku XX. Co prawda nie wykluczałem niespodzianki, "?" był, XX wiek to ochrona danych, czyli zawsze niepewność (trudno sprawdzić samodzielnie, czy kwerenda zlecona nie była fałszywie negatywna)..ale zawsze to pewne zaskoczenie.
Dla Was udany? Czy gdy kolejny rok to siódmy, ósmy, nastu zajmowania się historią własnej rodziny to zdarza się coś poza pogłębieniem, poznaniem szerszego tła, pozyskaniem potwierdzeniem etc? Jakieś zupełnie niespodziewane pola aktywności, regiony, osoby pojawiły się u Was? I czemu to zawdzięczacie (poza własną pracą)? Nowe technologie (typu DNA, komunikacja), nabycie umiejętności wyszukania? analizy? poznany - nawet w podstawowym zakresie - nowy język? dostęp? narzędzie dostępu? wykupiony abonament? ot, ktoś z rodziny się "zgłosił" z nowymi informacjami na tacy? pamiętnik pradziadka?
Udało się odwiedzić nowe miejsce? postawić znicz na dotychczas nieznanym grobie przodka?
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
sebastian_gasiorek

- Posty: 548
- Rejestracja: ndz 18 lis 2007, 14:32
- Kontakt:
A.D. 2018: dobry genealogicznie rok?
Dla mnie to był chyba najlepszy rok pod względem genealogicznym do tej pory. Po 10ciu latach poszukiwań zajrzałem do aneksów ślubów moich przodków rzemieślników/chłopów. Jakie było moje zaskoczenie gdy okazało się, że byli zubożałą szlachtą i nazwisko w akcie ślubu zostało przekręcone. W taki oto sposób moi Małeccy stali się Maławskimi, a ja dowiedziałem się, że jestem potomkiem Mieszka I, Karola Wielkiego i wielu innych znamienitych osób. Czas początkowej ekscytacji powoli mija i już wyznaczam sobie cele na kolejny rok. Kto wie, może też przyniesie coś ekscytującego(!) 
Pozdrawiam,
Sebastian Gąsiorek
http://genrod.eu - największe opracowanie Kwiatkowskich (6 tys. osób)
Sebastian Gąsiorek
http://genrod.eu - największe opracowanie Kwiatkowskich (6 tys. osób)
A.D. 2018: dobry genealogicznie rok?
Czekałem na taki temat! To mój trzeci bardzo konkretny rok poszukiwań genealogicznych, chociaż pierwsze przymiarki robiłem już 12 lat temu. U mnie najlepszy był rok 2017, bo wtedy stworzyłem ogromną większość drzewa genealogicznego, ale to nie znaczy, że 2018 był zły. Przeciwnie - dostarczył mi wielu niespodzianek i wzruszeń.
Dzięki przejrzeniu dostępnych na szwa Kapicjanów stworzyłem znacznie pełniejsze drzewo genealogiczne swojej rodziny, niż którykolwiek z herbarzy, a nie było to wcale proste. Dodatkowo znacznie uprawdopodobniłem powiązanie mojej linii prostej z podlaskim gniazdem rodowym.
Udało mi się także stworzyć pełniejsze drzewo rodziny po mieczu od końca XVII w. oraz dotarłem do skanów najstarszych metryk rodzinnych z Wołynia (dla terenów rdzennej Polski wrażenia to nie zrobi, bo to 1762 r., ale na Kresach to już bardzo daleko). Niestety odnalezienie tych metryk musiałem opłacić, ale jeszcze nie wiem jak kontaktować się i postępować z archiwami wołyńskimi, żeby działać samodzielnie.
Dzięki zleceniu kwerendy i odnalezieniu księgi ludności stałej, do której był zapisany mój pradziadek, odtworzyłem jego wywód przodków od II poł. XVIII w. Potwierdziło to niemieckie korzenie pradziadka, a ku mojemu zaskoczeniu odkryłem, że mam całkiem dużo przodków w Wielkopolsce i na Mazowszu, a wśród nich właścicieli folwarków i fabrykantów szkła.
Przeczytałem mnóstwo łacińskich metryk dzięki udostępnieniu ksiąg z jednej z moich parafii. Najstarsze zaczynają się w 1663, a najstarszy akt mojej rodziny pochodzi z 1669 i jest to akt ślubu. Uczucie zobaczenia czegoś takiego? Bezcenne.
Okazało się, że być może moja mama ma w części szlacheckie korzenie. Do tej pory wiedziałem tylko o takich w rodzinie ojca, a u niej byłem pewny wyłącznie korzeni chłopskich i drobnomieszczańskich. Tymczasem brat jej pra...dziadka był administratorem majątku w Piotrowicach Wielkich wielokrotnie określanym jako szlachetny i nobilis. Obaj bracia funkcjonowali zaś w środowisku ziemiańskim i mieszczańskim.
Przewertowałem księgi miejskie dwóch miast, z jakimi byli związani moi przodkowie i pozyskałem szereg fascynujących dokumentów m.in. testamentów czy sprawę, w której mój kilka razy pradziadek wraz z zięciem - pisarzem miejskim, brał udział w bójce. Dodatkowo dowiedziałem się, że rodzina mieszkała w tym mieście od jego założenia w I poł. XVI w., a pierwszy znany przodek wchodził w skład pierwszego magistratu jako przysiężnik (ławnik). Przy okazji dowiedziałem się jak wielu moich drobnomieszczańskich przodków było burmistrzami, wójtami, ławnikami, pisarzami miejskimi.
Odkryłem powiązania rodzinne z kilkoma znaczącymi postaciami w historii lokalnej lub nawet ogólnopolskiej: kanonikiem seniorem kolegiaty lubelskiej czy vicesgerensem brańskim, a także sędziami ziemskimi i generałami.
Dorobiłem się kolejnej hipotezy dotyczącej przynależności herbowej mojej rodziny. Całe życie żyłem w przekonaniu, że był to herb Drogomir, a jeden z dokumentów (nie wiem jeszcze czy to wyjątek czy nie) z XVII w. wprost stwierdza pieczętowanie się herbem Bończa.
Dowiedziałem się, że w kościele, który znam od dzieciństwa znajdują się cztery tablice upamiętniające ważne lokalnie postaci. Widziałem je od zawsze, ale nigdy nie podejrzewałem, że jedna z nich zawiera imiona i nazwiska moich przodków zmarłych na początku XIX w.
Na http://gwar.mil.ru szukałem swoich dwóch pradziadków, ale znalazłem informacje o bracie stryjecznym pradziadka z powiatu żytomierskiego. Niby nie najbliższy krewny, ale ucieszyło mnie to przeogromnie.
A do tego wszystkiego otrzymałem dokumenty dotyczące dziadka z Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, 6 metryczek dowodowych z Archiwum w Milanówku i skan rękopisu z Biblioteki Narodowej, a który w 1793 r. napisał mój krewny do gen. Ignacego Działyńskiego.
Generalnie mój wywód przodków powiększył się o wielu bezpośrednich przodków, ale szkoda, że nie w liniach, na których najbardziej mi zależy, a które mają swoje korzenie na Wołyniu i Kijowszczyźnie. W pozostałym zakresie mocno pogłębiłem swoją wiedzę o przodkach. I na koniec, z jednej strony widzę ile już wiem, ale patrzę też na listę rzeczy, których nie wiem albo które chciałbym potwierdzić/pogłębić, że nabieram przekonania, że jeszcze przez kilka kolejnych lat czeka mnie jeszcze bardzo dużo zaskoczeń.
Pozdrawiam i życzę wszystkim odkrycia jeszcze wielu przodków i fascynujących informacji, które ich dotyczą.
Michał
Dzięki przejrzeniu dostępnych na szwa Kapicjanów stworzyłem znacznie pełniejsze drzewo genealogiczne swojej rodziny, niż którykolwiek z herbarzy, a nie było to wcale proste. Dodatkowo znacznie uprawdopodobniłem powiązanie mojej linii prostej z podlaskim gniazdem rodowym.
Udało mi się także stworzyć pełniejsze drzewo rodziny po mieczu od końca XVII w. oraz dotarłem do skanów najstarszych metryk rodzinnych z Wołynia (dla terenów rdzennej Polski wrażenia to nie zrobi, bo to 1762 r., ale na Kresach to już bardzo daleko). Niestety odnalezienie tych metryk musiałem opłacić, ale jeszcze nie wiem jak kontaktować się i postępować z archiwami wołyńskimi, żeby działać samodzielnie.
Dzięki zleceniu kwerendy i odnalezieniu księgi ludności stałej, do której był zapisany mój pradziadek, odtworzyłem jego wywód przodków od II poł. XVIII w. Potwierdziło to niemieckie korzenie pradziadka, a ku mojemu zaskoczeniu odkryłem, że mam całkiem dużo przodków w Wielkopolsce i na Mazowszu, a wśród nich właścicieli folwarków i fabrykantów szkła.
Przeczytałem mnóstwo łacińskich metryk dzięki udostępnieniu ksiąg z jednej z moich parafii. Najstarsze zaczynają się w 1663, a najstarszy akt mojej rodziny pochodzi z 1669 i jest to akt ślubu. Uczucie zobaczenia czegoś takiego? Bezcenne.
Okazało się, że być może moja mama ma w części szlacheckie korzenie. Do tej pory wiedziałem tylko o takich w rodzinie ojca, a u niej byłem pewny wyłącznie korzeni chłopskich i drobnomieszczańskich. Tymczasem brat jej pra...dziadka był administratorem majątku w Piotrowicach Wielkich wielokrotnie określanym jako szlachetny i nobilis. Obaj bracia funkcjonowali zaś w środowisku ziemiańskim i mieszczańskim.
Przewertowałem księgi miejskie dwóch miast, z jakimi byli związani moi przodkowie i pozyskałem szereg fascynujących dokumentów m.in. testamentów czy sprawę, w której mój kilka razy pradziadek wraz z zięciem - pisarzem miejskim, brał udział w bójce. Dodatkowo dowiedziałem się, że rodzina mieszkała w tym mieście od jego założenia w I poł. XVI w., a pierwszy znany przodek wchodził w skład pierwszego magistratu jako przysiężnik (ławnik). Przy okazji dowiedziałem się jak wielu moich drobnomieszczańskich przodków było burmistrzami, wójtami, ławnikami, pisarzami miejskimi.
Odkryłem powiązania rodzinne z kilkoma znaczącymi postaciami w historii lokalnej lub nawet ogólnopolskiej: kanonikiem seniorem kolegiaty lubelskiej czy vicesgerensem brańskim, a także sędziami ziemskimi i generałami.
Dorobiłem się kolejnej hipotezy dotyczącej przynależności herbowej mojej rodziny. Całe życie żyłem w przekonaniu, że był to herb Drogomir, a jeden z dokumentów (nie wiem jeszcze czy to wyjątek czy nie) z XVII w. wprost stwierdza pieczętowanie się herbem Bończa.
Dowiedziałem się, że w kościele, który znam od dzieciństwa znajdują się cztery tablice upamiętniające ważne lokalnie postaci. Widziałem je od zawsze, ale nigdy nie podejrzewałem, że jedna z nich zawiera imiona i nazwiska moich przodków zmarłych na początku XIX w.
Na http://gwar.mil.ru szukałem swoich dwóch pradziadków, ale znalazłem informacje o bracie stryjecznym pradziadka z powiatu żytomierskiego. Niby nie najbliższy krewny, ale ucieszyło mnie to przeogromnie.
A do tego wszystkiego otrzymałem dokumenty dotyczące dziadka z Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, 6 metryczek dowodowych z Archiwum w Milanówku i skan rękopisu z Biblioteki Narodowej, a który w 1793 r. napisał mój krewny do gen. Ignacego Działyńskiego.
Generalnie mój wywód przodków powiększył się o wielu bezpośrednich przodków, ale szkoda, że nie w liniach, na których najbardziej mi zależy, a które mają swoje korzenie na Wołyniu i Kijowszczyźnie. W pozostałym zakresie mocno pogłębiłem swoją wiedzę o przodkach. I na koniec, z jednej strony widzę ile już wiem, ale patrzę też na listę rzeczy, których nie wiem albo które chciałbym potwierdzić/pogłębić, że nabieram przekonania, że jeszcze przez kilka kolejnych lat czeka mnie jeszcze bardzo dużo zaskoczeń.
Pozdrawiam i życzę wszystkim odkrycia jeszcze wielu przodków i fascynujących informacji, które ich dotyczą.
Michał
-
Barbara_Domagała

- Posty: 102
- Rejestracja: czw 07 lut 2013, 20:59
A.D. 2018: dobry genealogicznie rok?
Fajny temat. Takich pozytywnych, lekkich dyskusji jest zdecydowanie za mało na tym forum.
2018 był dla mnie o tyle przełomowy, że wróciłam do badań własnej rodziny po kilku latach pracy wyłącznie z cudzymi genealogiami. Widać, jak zmienia się warsztat - po kilku latach z tych samych dokumentów wyciągnęłam więcej informacji i nie chodzi o znajomość rosyjskiego, a o szczegóły, na które kiedyś nie zwracałam większej uwagi. Moje sprawy są z gatunku przebijania głową muru, więc cudów się nie spodziewam. Kilka cegiełek udało się ruszyć, choć chyba tylko jedna przyniosła przełom, niestety negatywny. Odkryłam, że 300 lat temu moi przodkowie po mieczu nosili inne nazwisko, wobec czego plany projektu genetycznego badającego ewentualne pokrewieństwo między rodzinami noszącymi to samo nazwisko z różnych części Polski legł w gruzach. Liczę raczej na to, że te poruszone cegiełki przyniosą ciekawe efekty w roku 2019 i to raczej z nim wiążę duże nadzieje.
Wszystkim życzę niezwykłych odkryć genealogicznych w 2019 roku
2018 był dla mnie o tyle przełomowy, że wróciłam do badań własnej rodziny po kilku latach pracy wyłącznie z cudzymi genealogiami. Widać, jak zmienia się warsztat - po kilku latach z tych samych dokumentów wyciągnęłam więcej informacji i nie chodzi o znajomość rosyjskiego, a o szczegóły, na które kiedyś nie zwracałam większej uwagi. Moje sprawy są z gatunku przebijania głową muru, więc cudów się nie spodziewam. Kilka cegiełek udało się ruszyć, choć chyba tylko jedna przyniosła przełom, niestety negatywny. Odkryłam, że 300 lat temu moi przodkowie po mieczu nosili inne nazwisko, wobec czego plany projektu genetycznego badającego ewentualne pokrewieństwo między rodzinami noszącymi to samo nazwisko z różnych części Polski legł w gruzach. Liczę raczej na to, że te poruszone cegiełki przyniosą ciekawe efekty w roku 2019 i to raczej z nim wiążę duże nadzieje.
Wszystkim życzę niezwykłych odkryć genealogicznych w 2019 roku
- magda_lena

- Posty: 758
- Rejestracja: sob 05 sty 2013, 22:29
A.D. 2018: dobry genealogicznie rok?
Ostatnio skupiam się głównie na indeksowaniu.
Ale dwa dni temu znalazłam własną 3xprababkę, której szukałam 7 (!) lat, więc mogę powiedzieć, że rok był udany, a zwłaszcza jego końcówka.
Tak po prostu, zajrzałam do geneteki i znalazłam
Dzięki osobie, która w tym roku zindeksowała Płock. Dziękuję, PabianAus 
Było to jednocześnie duże zaskoczenie, bo na podstawie posiadanych danych, szukałam w Warszawie i kierunku południowym, dokładnie przeciwnym do Płocka.
Jednak to tylko jeden z elementów puzzli, prababka ukrywa się bardzo skutecznie i mam nadzieję, że układanie dalszych nie zajmie mi kolejnych lat siedmiu.
Poza tym dostałam, z metryczek dowodowych, dwa zdjęcia rodzeństwa mojego taty, o które rodzinę prosiłam bezskutecznie, 5 lat. To też sukces, bo nie posiadałam żadnych.
Do napisania do Milanówka zachęcił mnie temat z tego forum.
Odnalazłam, na drugim końcu Polski, groby najbliższej rodziny mojej teściowej i zapaliłam znicz. Do tej pory nigdy nie było mi po drodze.
Życzę wszystkim, w 2019 roku, odnalezienia tego, co wydaje się do odnalezienia niemożliwe
Ale dwa dni temu znalazłam własną 3xprababkę, której szukałam 7 (!) lat, więc mogę powiedzieć, że rok był udany, a zwłaszcza jego końcówka.
Tak po prostu, zajrzałam do geneteki i znalazłam
Było to jednocześnie duże zaskoczenie, bo na podstawie posiadanych danych, szukałam w Warszawie i kierunku południowym, dokładnie przeciwnym do Płocka.
Jednak to tylko jeden z elementów puzzli, prababka ukrywa się bardzo skutecznie i mam nadzieję, że układanie dalszych nie zajmie mi kolejnych lat siedmiu.
Poza tym dostałam, z metryczek dowodowych, dwa zdjęcia rodzeństwa mojego taty, o które rodzinę prosiłam bezskutecznie, 5 lat. To też sukces, bo nie posiadałam żadnych.
Do napisania do Milanówka zachęcił mnie temat z tego forum.
Odnalazłam, na drugim końcu Polski, groby najbliższej rodziny mojej teściowej i zapaliłam znicz. Do tej pory nigdy nie było mi po drodze.
Życzę wszystkim, w 2019 roku, odnalezienia tego, co wydaje się do odnalezienia niemożliwe
Ostatnio zmieniony ndz 30 gru 2018, 21:56 przez magda_lena, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam, Magdalena
-
jamiolkowski_jerzy

- Posty: 3178
- Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
A.D. 2018: dobry genealogicznie rok?
Dzięki pojawianiu się coraz większej ilości internetowych baz informacyjnych i wyszukiwarek w mijającym roku dotarłem do kilku bardzo ciekawych dokumentów w archiwach i na kierunkach których bez tego nigdy bym nie wymyślił. W sumie to był dobry rok- bodaj po raz pierwszy w moim genealogicznym żywocie -dzięki cywilizacyjnym wynalazkom i przypadkowi
- Michał_Zieliński

- Posty: 1139
- Rejestracja: wt 22 lut 2011, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 14 times
Dla mnie to niesamowicie udany rok, już drugi z rzędu. W 2017 dokonałem przełomowego odkrycia: po wielu latach poszukiwań znalazłem moich przodków Pętkowskich i to w nieoczekiwanym zupełnie miejscu: w sieradzkim i Wielkopolsce, a więc w rejonach z których zachowały się księgi grodzkie (w Wielkopolce dodatkowo zregestowane przez Dworzaczka). W ten sposób zaczęła się moja ekscytująca przygoda z genealogią staropolską i księgami grodzkimi.
W pierwszej połowie 2018 r. kontynuowałem te poszukiwania, emocje powoli opadały i gdy już mi się wydawało, że nic nowego mnie nie czeka dokonałem dwóch sensacyjnych dla mnie odkryć (obu dzięki genetece!!). Okazało się, że dwóch przodków warszawskich, których ustaliłem już bardzo dawno temu i poszukiwania tych linii zarzuciłem, mimo że przez cały XIX w. oni i ich potomkowie byli rzemieślnikami (szewcami i lakiernikami), pochodziło z rodzin szlacheckich. Co prawda poszukiwania jednej z tych linii od razu się zakończyły, bo zaprowadziły mnie do ziemi wiskiej, z której ksiąg grodzkich nie ma a metryki z parafii moich przodków nie zachowały się, to druga linia (Osieccy) okazała się niesamowicie ciekawa. Zaprowadziła mnie w nowe dla mnie rejony: województwo płockie, ziemia dobrzyńska i Prusy Królewskie, które to regiony badam teraz najintensywniej. Szczególnie genealogia rodzin z Prus Królewskich jest ekscytująca, bo to zupełnie coś nowego w porównaniu z tym, z czym miałem do czynienia do tej pory.
Ale 2018 był płodny także na zupełnie innym polu genealogii – XX wiecznym. Kilka lat temu dzięki wyszukiwarce grobów na Powązkach odkryłem tam kilka grobów moich przodków z XIX wieku, które w mojej rodzinie były zapomniane i nieodwiedzane. Zaczęliśmy tam chodzić i na Święto Zmarłych w zeszłym roku poznaliśmy tam kuzyna. Umówiliśmy się na rodzinne spotkanie w większym gronie w styczniu. Jakie było nasze zaskoczenie gdy przynieśli na nie zdjęcia rodziny moich dziadków i pradziadków a nawet jedno praprababci! Dla mnie zupełnie bezcenne, bo ze strony rodziny mojego ojca nie mamy praktycznie żadnych zdjęć przedwojennych (wszystko spłonęło w Powstaniu Warszawskim).
Tak więc 2018 r. był pełen zaskakujących odkryć genealogicznych i to bardzo różnego rodzaju.
W pierwszej połowie 2018 r. kontynuowałem te poszukiwania, emocje powoli opadały i gdy już mi się wydawało, że nic nowego mnie nie czeka dokonałem dwóch sensacyjnych dla mnie odkryć (obu dzięki genetece!!). Okazało się, że dwóch przodków warszawskich, których ustaliłem już bardzo dawno temu i poszukiwania tych linii zarzuciłem, mimo że przez cały XIX w. oni i ich potomkowie byli rzemieślnikami (szewcami i lakiernikami), pochodziło z rodzin szlacheckich. Co prawda poszukiwania jednej z tych linii od razu się zakończyły, bo zaprowadziły mnie do ziemi wiskiej, z której ksiąg grodzkich nie ma a metryki z parafii moich przodków nie zachowały się, to druga linia (Osieccy) okazała się niesamowicie ciekawa. Zaprowadziła mnie w nowe dla mnie rejony: województwo płockie, ziemia dobrzyńska i Prusy Królewskie, które to regiony badam teraz najintensywniej. Szczególnie genealogia rodzin z Prus Królewskich jest ekscytująca, bo to zupełnie coś nowego w porównaniu z tym, z czym miałem do czynienia do tej pory.
Ale 2018 był płodny także na zupełnie innym polu genealogii – XX wiecznym. Kilka lat temu dzięki wyszukiwarce grobów na Powązkach odkryłem tam kilka grobów moich przodków z XIX wieku, które w mojej rodzinie były zapomniane i nieodwiedzane. Zaczęliśmy tam chodzić i na Święto Zmarłych w zeszłym roku poznaliśmy tam kuzyna. Umówiliśmy się na rodzinne spotkanie w większym gronie w styczniu. Jakie było nasze zaskoczenie gdy przynieśli na nie zdjęcia rodziny moich dziadków i pradziadków a nawet jedno praprababci! Dla mnie zupełnie bezcenne, bo ze strony rodziny mojego ojca nie mamy praktycznie żadnych zdjęć przedwojennych (wszystko spłonęło w Powstaniu Warszawskim).
Tak więc 2018 r. był pełen zaskakujących odkryć genealogicznych i to bardzo różnego rodzaju.
Pozdrawiam,
Michał
Michał
-
Maślanek_Joanna

- Posty: 1047
- Rejestracja: wt 11 mar 2014, 17:41
Nie wiem, czy 6-letni staż genealogiczny to dużo czy mało, ale nie omieszkam podzielić się z PT Wpółforumowiczami informacją, że ten rok genealogicznie był dla mnie po prostu fantastyczny
!
1. Odnalazłam zagubioną 3 pokolenia temu gałązkę rodzinną i poznałam wspaniałych kuzynów!
2. Potwierdziłam dokumentami opowieść rodzinną o przodku Powstańcu Styczniowym i umieściłam jego tabliczkę na pomniku "Bohaterom Powstania 1863 roku" w Warszawie, a przy okazji jej uroczystego odsłonięcia zorganizowałam niewielki rodzinny zlot (dotarło 30 osób z całej Polski)
3. Dzięki życzliwym genealogom, którzy podzielili się swoimi bezcennymi kontaktami udało mi zdobyć teczki legitymacyjne 4 rodzin kresowych (obecna Ukraina) i dość dokładnie rozpracować przodków mojego kresowego dziadka - aż do XVII wieku, a sądziłam, że tam to już nic mi się nie uda znaleźć...
4. i jeszcze parę "drobiazgów"
Serdecznie wszystkim genealogom życzę równie owocnego Nowego Roku
!
Joanna
1. Odnalazłam zagubioną 3 pokolenia temu gałązkę rodzinną i poznałam wspaniałych kuzynów!
2. Potwierdziłam dokumentami opowieść rodzinną o przodku Powstańcu Styczniowym i umieściłam jego tabliczkę na pomniku "Bohaterom Powstania 1863 roku" w Warszawie, a przy okazji jej uroczystego odsłonięcia zorganizowałam niewielki rodzinny zlot (dotarło 30 osób z całej Polski)
3. Dzięki życzliwym genealogom, którzy podzielili się swoimi bezcennymi kontaktami udało mi zdobyć teczki legitymacyjne 4 rodzin kresowych (obecna Ukraina) i dość dokładnie rozpracować przodków mojego kresowego dziadka - aż do XVII wieku, a sądziłam, że tam to już nic mi się nie uda znaleźć...
4. i jeszcze parę "drobiazgów"
Serdecznie wszystkim genealogom życzę równie owocnego Nowego Roku
Joanna
- Bea

- Posty: 1599
- Rejestracja: pn 01 cze 2009, 20:03
- Lokalizacja: Mazowsze Północne (Ziemia Zawkrzeńska)
W zbliżającym się roku, będę obchodzić 10-lecie mojego genealogicznego zbieractwa.
Na przestrzeni tych lat różni bywało. Na początku b. ciężko - każdy nowy akt w kolekcji był okupiony urlopem i wizytą w AP. Dużo później pojawiły się skany ksiąg - i szukanie stało się łatwiejsze... i coraz mniej ciekawe. Nie wywołuje już takich emocji, skoro jednego wieczoru jestem w stanie dodać kilka pokoleń. Ale oczywiście nie dotarłam do końca korzonków - mam kilka luk, które nie dają mi spokoju ....
Czasem wracam do tematu po kilku miesiącach, analizuję od początku i ...
W tym roku zajęłam się moimi gorzelnikami. Może nie był to przełom, tylko malutkie gałązeczki
ale to zawsze coś !
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku !
Na przestrzeni tych lat różni bywało. Na początku b. ciężko - każdy nowy akt w kolekcji był okupiony urlopem i wizytą w AP. Dużo później pojawiły się skany ksiąg - i szukanie stało się łatwiejsze... i coraz mniej ciekawe. Nie wywołuje już takich emocji, skoro jednego wieczoru jestem w stanie dodać kilka pokoleń. Ale oczywiście nie dotarłam do końca korzonków - mam kilka luk, które nie dają mi spokoju ....

Czasem wracam do tematu po kilku miesiącach, analizuję od początku i ...
W tym roku zajęłam się moimi gorzelnikami. Może nie był to przełom, tylko malutkie gałązeczki
ale to zawsze coś !Wszystkiego dobrego w Nowym Roku !
-
Robert_Kostecki

- Posty: 1968
- Rejestracja: pn 14 wrz 2015, 18:33
Są takie trzy podstawowe, magiczne słowa: Proszę; Dziękuję i Przepraszam, nie wspominając już o takich jak: Witam, Dzień Dobry, Dobry Wieczór, Cześć, Pozdrawiam, czy chociażby użycie swojego Imienia.
Wykształceni i wyspecjalizowani genealodzy jakoś tam radzą sobie sami, ale czasami Proszą też o coś innych. Zrozumiałym jest więc, że początkujący genealodzy mogą mieć ze wszystkim problem - co to jest Geneteka, BASIA, Lubgens, witryna Minakowskiego, Mormonów, MyHeritage, szukajwarchiwach, metrykigenbaza, itp. Do tego dochodzi skuteczne poruszanie się po tych stronach, że nie wspomnę już o odczytaniu odszukanych dokumentów.
Dlatego też istnieje tutejsze forum, żeby pomagać osobom potrzebującym, więc nie bójmy się zadawać wprost pytań, bez zbędnych ogródek. Nawet po otrzymaniu konkretnej wskazówki, nie krępujmy się przyznać, że czegoś dalej nie rozumiemy, czy nie potrafimy zrobić. Niestety, zauważyłem, że trafiają się też tacy, co swoją niewiedzę kwitują wpisem, że czegoś nie ma lub nie można tego otworzyć, licząc na litość i zrobienie za nich roboty. Tym samym wprowadzają innych po prostu w błąd. Przy tym, jest też dużo lenistwa, bo nie chce się przy pomocy Wujka Google przejrzeć kilkunastu stron.
W ten magiczny, przełomowy dzień, życzę więc, żebyśmy z Nowym Rokiem 2019 zaczęli stosować wyżej wymienione słowa i postawy.
Pozdrawiam i życzę Wszystkim wszelkiej pozostałej pomyślności
Robert
Wykształceni i wyspecjalizowani genealodzy jakoś tam radzą sobie sami, ale czasami Proszą też o coś innych. Zrozumiałym jest więc, że początkujący genealodzy mogą mieć ze wszystkim problem - co to jest Geneteka, BASIA, Lubgens, witryna Minakowskiego, Mormonów, MyHeritage, szukajwarchiwach, metrykigenbaza, itp. Do tego dochodzi skuteczne poruszanie się po tych stronach, że nie wspomnę już o odczytaniu odszukanych dokumentów.
Dlatego też istnieje tutejsze forum, żeby pomagać osobom potrzebującym, więc nie bójmy się zadawać wprost pytań, bez zbędnych ogródek. Nawet po otrzymaniu konkretnej wskazówki, nie krępujmy się przyznać, że czegoś dalej nie rozumiemy, czy nie potrafimy zrobić. Niestety, zauważyłem, że trafiają się też tacy, co swoją niewiedzę kwitują wpisem, że czegoś nie ma lub nie można tego otworzyć, licząc na litość i zrobienie za nich roboty. Tym samym wprowadzają innych po prostu w błąd. Przy tym, jest też dużo lenistwa, bo nie chce się przy pomocy Wujka Google przejrzeć kilkunastu stron.
W ten magiczny, przełomowy dzień, życzę więc, żebyśmy z Nowym Rokiem 2019 zaczęli stosować wyżej wymienione słowa i postawy.
Pozdrawiam i życzę Wszystkim wszelkiej pozostałej pomyślności
Robert
- Pobłocka_Elżbieta

- Posty: 3962
- Rejestracja: czw 22 sty 2009, 17:07
- Otrzymał podziękowania: 16 times
Rok uważam za dobry , jednak nie udało się odnaleść ,tego co zamierzałam.
Uzupełniłam w b.r.dane o Powstańcach WLKP z mojej rodziny ,było ich kilku.
Wiele lat trwało ,bo 12,poszukiwanie brata dziadka ,z pozytywnym efektem odnalazłam, dzięki pomocy życzliwych ludzi ,jego,rodzinę ,grób za granicą.
A nawet nikt nie pamiętał jego imienia,wyjechał jako młody chłopak w 1921r.
Posądzałam też, moją prababcie o konfabulacje,lecz chylę czoła i biję się w pierś.
Rzeczywiście jej mąż ,a mój pradziadek, zmarł w USA, (mam Akt Zgonu)
Sądziłam ,że pradziadek w USA ,po prostu założył nową rodzinę i dlatego wróciła do Polski
druga córka (moja babcia ) urodziła się krótko po powrocie mej parbabci
Odnalazłam potomków ,od prababci strony, jej sióstr i braci w USA,lecz nie mam kontaktów z nimi.
Klęską moją nadal,jest poszukiwanie Aktu Zgonu drugiej prababci Franciszki,nie odnalazłam przez tyle lat.
Odwiedzałam Archiwum Państwowe kilkakrotnie,przeszukałam dostępne scany i.....klapa.
Nie poddaję się i szukam nadal,może się uda.
Mówią ,że genealogia ,to też matka cierpliwości.
W datach przodków, dotarłam do 1740 roku,uważam ,to za sukces.
Piszę historię rodziny,poprawiam swe błędy,koryguję i zgłębiam wiedzę.
Jak dobrze ,że od dzieciństwa ,męczyłam swe babcie pytaniami o rodzinę,pózniej mame,
to bardzo mi pomogło w poszukiwaniach korzeni,tak licznej rodziny.
Smutkiem napawa mnie fakt ,iż ponownie ,dopisałam 26 grudnia b.r.
kolejną, bliską osobę, która, odeszła na zawsze.
A na zakończenie dodam ,że bardzo mnie rozbawił fakt,w bieżącym roku
poszukiwania dla forumowicza(na forum WTG) ,rodziny w Peru.
Jego ciocia opowiedziała mu o rodzinie prababci, mieszkającej w Peru. Przed I wojną światową wyjechały tam siostry i matka prababci.
To Peru ,po czasie okazało się :
Peru - stacja LaSalle była stacją kolejową Chicago,
Rock Island i Pacific, położoną pomiędzy miastami Peru i LaSalle w stanie Illinois . Budynek stacji - który nadal istnieje jako centrum ogrodnicze
Szukajmy do skutku,nie poddawajmy się!
Wszystkim poszukiwaczom ,genealogom ,
tego serdecznie życzę ,na kolejny Nowy 2019 Rok
Uzupełniłam w b.r.dane o Powstańcach WLKP z mojej rodziny ,było ich kilku.
Wiele lat trwało ,bo 12,poszukiwanie brata dziadka ,z pozytywnym efektem odnalazłam, dzięki pomocy życzliwych ludzi ,jego,rodzinę ,grób za granicą.
A nawet nikt nie pamiętał jego imienia,wyjechał jako młody chłopak w 1921r.
Posądzałam też, moją prababcie o konfabulacje,lecz chylę czoła i biję się w pierś.
Rzeczywiście jej mąż ,a mój pradziadek, zmarł w USA, (mam Akt Zgonu)
Sądziłam ,że pradziadek w USA ,po prostu założył nową rodzinę i dlatego wróciła do Polski
druga córka (moja babcia ) urodziła się krótko po powrocie mej parbabci
Odnalazłam potomków ,od prababci strony, jej sióstr i braci w USA,lecz nie mam kontaktów z nimi.
Klęską moją nadal,jest poszukiwanie Aktu Zgonu drugiej prababci Franciszki,nie odnalazłam przez tyle lat.
Odwiedzałam Archiwum Państwowe kilkakrotnie,przeszukałam dostępne scany i.....klapa.
Nie poddaję się i szukam nadal,może się uda.
Mówią ,że genealogia ,to też matka cierpliwości.
W datach przodków, dotarłam do 1740 roku,uważam ,to za sukces.
Piszę historię rodziny,poprawiam swe błędy,koryguję i zgłębiam wiedzę.
Jak dobrze ,że od dzieciństwa ,męczyłam swe babcie pytaniami o rodzinę,pózniej mame,
to bardzo mi pomogło w poszukiwaniach korzeni,tak licznej rodziny.
Smutkiem napawa mnie fakt ,iż ponownie ,dopisałam 26 grudnia b.r.
kolejną, bliską osobę, która, odeszła na zawsze.
A na zakończenie dodam ,że bardzo mnie rozbawił fakt,w bieżącym roku
poszukiwania dla forumowicza(na forum WTG) ,rodziny w Peru.
Jego ciocia opowiedziała mu o rodzinie prababci, mieszkającej w Peru. Przed I wojną światową wyjechały tam siostry i matka prababci.
To Peru ,po czasie okazało się :
Peru - stacja LaSalle była stacją kolejową Chicago,
Rock Island i Pacific, położoną pomiędzy miastami Peru i LaSalle w stanie Illinois . Budynek stacji - który nadal istnieje jako centrum ogrodnicze
Szukajmy do skutku,nie poddawajmy się!
Wszystkim poszukiwaczom ,genealogom ,
tego serdecznie życzę ,na kolejny Nowy 2019 Rok
Pozdrawiam
Ela
Ela
- agnieszka5995

- Posty: 242
- Rejestracja: sob 08 maja 2010, 19:01
-
Wojciechowska_Ewka

- Posty: 478
- Rejestracja: wt 16 kwie 2013, 22:27
Rok bardzo dobry.
Dzięki pomocy Alana i Tadka zdobyłam akt urodzenia mojego ukochanego Dziadka.
Dzięki pomocy Włodka rozwiązana została zagadka: skąd Babcia miała, ukrywany przed Niemcami na strychu domu w Żyrardowie, paszport brytyjski.
Dzięki Piotrkowi mam akt zgonu pradziadka Babci (powyżej)- anglika fabrykanta stali, maszynisty kolei żelaznej.
Dzięki AP Radom zdobyłam załączniki do aktów ślubu mojej Babci, jej Siostry i kuzynki Marii Łucji Prażmowskiej.
Dzięki powyższemu znalazłam akt zgonu Hipolita Prażmowskiego powstańcy 1863.
Dzięki skanom w metrykach wiem, że brat mojej praprababki był powstańcem 1863 i zginął bohatersko w Irkucku.
Dzięki skanom w metrykach znalazłam akt zgonu praprababci - 6 mcy po urodzeniu pradziadka.
Dzięki indeksującym i administratorom geneteki wciąż rozbudowuję drzewo...
Dzięki ITS Alorsen mam dokument identyfikacyjny kuzyna (ze zdjęciem) z 1948 r ze strefy amerykańskiej sporządzony przed wyjazdem do Australii, kuzyna który został uznany za zmarłego.
Dzięki szukajwarchiwach i AP Opole mam kwestionariusz personalny wujka z lat 1945-47. Wujek przed wojną wyjechał "pod Kielce" i nikt z rodziny nic o nim nie wiedział.
Dziękuję Wszystkim...
Dopisałam do drzewa czwartego wnuczka...
Tyle radości na jeden rok.
Można się uzależnić.
Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów w 2019 i do końca świata...
Ewa
Dzięki pomocy Alana i Tadka zdobyłam akt urodzenia mojego ukochanego Dziadka.
Dzięki pomocy Włodka rozwiązana została zagadka: skąd Babcia miała, ukrywany przed Niemcami na strychu domu w Żyrardowie, paszport brytyjski.
Dzięki Piotrkowi mam akt zgonu pradziadka Babci (powyżej)- anglika fabrykanta stali, maszynisty kolei żelaznej.
Dzięki AP Radom zdobyłam załączniki do aktów ślubu mojej Babci, jej Siostry i kuzynki Marii Łucji Prażmowskiej.
Dzięki powyższemu znalazłam akt zgonu Hipolita Prażmowskiego powstańcy 1863.
Dzięki skanom w metrykach wiem, że brat mojej praprababki był powstańcem 1863 i zginął bohatersko w Irkucku.
Dzięki skanom w metrykach znalazłam akt zgonu praprababci - 6 mcy po urodzeniu pradziadka.
Dzięki indeksującym i administratorom geneteki wciąż rozbudowuję drzewo...
Dzięki ITS Alorsen mam dokument identyfikacyjny kuzyna (ze zdjęciem) z 1948 r ze strefy amerykańskiej sporządzony przed wyjazdem do Australii, kuzyna który został uznany za zmarłego.
Dzięki szukajwarchiwach i AP Opole mam kwestionariusz personalny wujka z lat 1945-47. Wujek przed wojną wyjechał "pod Kielce" i nikt z rodziny nic o nim nie wiedział.
Dziękuję Wszystkim...
Dopisałam do drzewa czwartego wnuczka...
Tyle radości na jeden rok.
Można się uzależnić.
Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów w 2019 i do końca świata...
Ewa
2018 się skończył więc również biorę się za podsumowanie. W skrócie uważam, że był to dobry dla mnie rok. Udało mi się uzupełnić niektóre luki w drzewie i dokopać w kilku miejscach głębiej. Najlepsza była końcówka roku kiedy to zdobyłem trochę zdjęć rodzinnych w tym unikat, zdjęcie pra pra dziadka po mieczu, a także trochę aktów z XX ze strony mamy.
Ponadto dalej rozwijałem swojego bloga, gdzie obszerniej opisałem podsumowanie 2018: http://tomgene.blogspot.com/ (chętnych zapraszam do lektury). Udzielałem się w indeksacji, która pomogła mi nieco w poszukiwaniach.
Na nowy rok życzę sobie pozyskania kolejnych zdjęć rodzinnych i uzupełnienia luk w drzewie. Liczę też, że interesujące mnie parafie w końcu udostępnią swoje archiwa dla genealogów. Wam również życzę sukcesów w poszukiwaniach.
Ponadto dalej rozwijałem swojego bloga, gdzie obszerniej opisałem podsumowanie 2018: http://tomgene.blogspot.com/ (chętnych zapraszam do lektury). Udzielałem się w indeksacji, która pomogła mi nieco w poszukiwaniach.
Na nowy rok życzę sobie pozyskania kolejnych zdjęć rodzinnych i uzupełnienia luk w drzewie. Liczę też, że interesujące mnie parafie w końcu udostępnią swoje archiwa dla genealogów. Wam również życzę sukcesów w poszukiwaniach.