Koskowski_Filip pisze:Pański bezsensowny komentarz spowodował, że muszę podpić temat.
Nie mój komentarz jest bezsensowny, tylko bezsensowne jest całościowe tłumaczenie aktu, z którego to tłumaczenia nic w praktyce nie wynika (oprócz straty czasu tłumacza). Bo jakie nowe istotne wiadomości dochodzą do tych podanych we wpisie początkowym?
Są to: a) dodatkowe informacje o stanie/zawodzie świadków (+ jeden przeoczony świadek); b) dodatkowa informacja o stanie pana młodego („wielmożny”).
Wszystko to i tak bym przełożył na polski — nawet gdyby nie było prośby o pełne tłumaczenie; biorąc za podstawę tekst na k. 36, a nie na k. 37 (na tej drugiej karcie niektóre szczegóły zostały pominięte). Czyli ów „szerszy kąt widzenia, jeżeli chodzi o państwa młodych” zostałby tak czy inaczej osiągnięty.
Dla porządku dodałbym jeszcze wzmiankę „dyspensa od zapowiedzi”. I koniec. Nie ma najmniejszej potrzeby pochylać się z pietyzmem nad każdym słówkiem tego rodzaju aktów, w nadziei że znajdzie się tam Bóg wie jakie rewelacje.
Bo i co tam jeszcze czytamy? Że ślub był błogosławiony przez księdza, że nie było przeszkód, że była spowiedź przedślubna… Czy są to informacje zaskakujące, czy może raczej sztampowe, które bez żadnej szkody można pominąć?
W gruncie rzeczy z dyspensy od zapowiedzi również nic szczególnego nie wynika (oprócz tego, że była). Znacznie ciekawsza dla genealoga byłaby dyspensa od pokrewieństwa lub powinowactwa, ale nie dotyczy to tego przypadku.