Strona 1 z 1

Bartczak > Górecki

: śr 06 lut 2019, 02:22
autor: Aquila
To pierwsza taka sytuacja na moim drzewie i stąd pewne zakłopotanie (ale głównie zaciekawienie). Mój praprapradziadek Józef Górecki w akcie ślubu wyraźnie ma wpisane, że jest synem także Józefa Góreckiego i Brygidy ze Szczypiorowskich. Jest też Maciej Górecki, jego brat, urodzony w Budzisławiu, według aktu ślubu syn również Józefa Góreckiego i Brygidy Szczypiorowskiej. Ale już akt urodzenia tego Macieja wyraźnie mówi, że jego rodzice to Brygida Szczypiorowska i Józef Bartczak. Jest też jakiś Stanisław, kolejny brat, syn tym razem Brygidy Szczypiorowskiej i Józefa Bartkoskiego. No i jest chyba najbardziej pomocna w rozwiązaniu zagadki Jadwiga, ich siostra. Na akcie urodzenia jest zapisana jako córka Brygidy i Józefa Bartkowiaka. W przeciwieństwie do braci na swoim akcie ślubu ma napisane "Jadwigą Bartkowiak pospolicie Gurecką zwaną". Jest też niżej fragment, który mówi "Małżonków Bartkowiaków inaczej Gureckich".

W związku z tym moje pytanie - skąd mogła wynikać taka zmiana? Dalej potomkowie męscy używają już nazwiska Górecki, a Bartkowiak/Bartczak/Bartkowski kompletnie zanika. Inna sprawa jest taka, że najstarsze dziecko urodziło się w okolicach Koła na Wielkopolsce. A każde kolejne - coraz bliżej Warszawy, ogólnie rodzina była dość mobilna - pierwsze dziecko w Budzisławiu, następne w Pomorzanach a ostatnie w Przyzorzu. Nowe miejsce zamieszkania, nowe nazwisko, nowe życie?

: śr 06 lut 2019, 07:08
autor: agnieszka_ak
Zapewne Bartkowiak pochodzi od imienia dziadka lub dalszego przodka.

Pozdrawiam

Agnieszka

: śr 06 lut 2019, 10:23
autor: Janiszewska_Janka
Przepraszam, już milczę

: śr 06 lut 2019, 18:21
autor: Krystyna.waw
Janiszewska_Janka pisze:"swoich" zapisywano poprzez pokazanie czyim synem był ojciec i matka dziecka ( mamy wówczas dane dziadków)
Potwierdzam w całej rozciągłości.
Dłuuugo przodka szukałam, bo Baran/Baranowski był zapisany po dziadku Marcinie jako Marciniak.

: śr 06 lut 2019, 18:37
autor: Aquila
Dziękuję za odpowiedzi, ciekawa sprawa. A przy okazji aż sama nasuwa się "Konopielka":


"A potem, już w tej kurtce z kapiszonem, z kajetem pod pacho, grzawszy ręce przed popielnikiem mówi, że dziś bedzie dalej spisywać dzieci do szkoły. A ciebie, Ziutek od razu zapisze, i kajet rozpościera, obsadke roskłada: Józef jesteś, a jak dalej? No, pochwal sie.
 Kaziukow, mówi chłopiec i oczy rękami zasłania.
 Kazimierz, to twój tato. Ale ty masz i nazwisko. No, jak?
Handzia pogania: Nu gadaj! Toż wiesz!
 Kirelejson, on na to, a my w śmiech: Kirelejsonami przezywajo w wiosce nas i Michałow za tata, bo takie ich przymówisko.
A ona: Kirelejsony to wasz przydomek wioskowy? A nazwisko? Prawdziwe nazwisko? Ba, a jak dalej? No? Bar?
 Bartoszko! nie wytrzymuje Handzia, tatko przeciwio sie zaras: Wcale nie! To tylko mówi sie Bartoszko. A naprawde jest Bartosz. Moj tato nazywali sie Bartosz, Stanisław Bartosz! Uczycielka do mnie sie obraca, pyta jak ksiądz zapisał nas przy ślubie? Bartosz czy Bartoszko?
 Zdaje sie Bartosz.
 A mnie sie zdaje że Bartoszko, przypomina Handzia: Bartoszko Kaźmier i Hanna.
 A żadnych dokumentów pan nie ma? pyta sie uczycielka. Ja wstaje, ide na chate, jakieś papiery leżeli za Matkobosko, między nimi paszport, grubszy, twardziejszy z pieczątko, dali to jak do wojska brali: nie wzieli, bo coś im moje nogi nie pasowali.
Daje jej te papiery i ten z pieczątko, ona pod okno niesie, czyta, czyta.
 Bartoszewicz! ogłasza.
 A dzie tam! złoszczo sie tatko: Batoszewicze żyjo w Surażu. A w Taplarach Bartosze! Najbardziej zdziwiło Handzie. Śmiać sie zaczeła: Bartosiewicz hahaha, patrzajcie, Kazimierz, tyle lat z nim żyła, myślała, że z Kaźmierem, a on Kazimierz. I to Bartosiewicz! To ja Bartosiewicz Hanna? Ha, ha, ha, patrzajcie: Bartosiewicz!"