Jak napisać prośbę o odpis aktu zgonu w Niemczech
: pn 22 kwie 2019, 18:11
Witam!
Proszę o pomoc w pewnej sprawie dotyczącej mojej dalekiej krewnej, a właściwie jej ojca, z którym nie byłem spokrewniony i właściwie nic o nim nie wiem.
Otóż w trakcie mojej pielgrzymki po bliższych i dalszych krewnych trafiłem do pewnej starszej damy, nazwijmy ją ciotką Matyldą (oczywiście nie mam zgody na publikowanie jej imienia i nazwiska). W trakcie herbatki, okraszonej oglądaniem zdjęć i próbach dotarcia do większej ilości danych, okazało się, że nie ma żadnego dokumentu dotyczącego śmierci jej ojca.
Wiedziałem wcześniej, że był wywieziony do Niemiec i tam zmarł, ale informacja o tym trafiła do matki ciotki poprzez jakiegoś ocalałego znajomego czy kolegę, nieznanego bliżej.
Oczywiście matka ciotki Matyldy już nie żyje, a sama ciotka nigdy nie próbowała znaleźć takich informacji - zginął na wojnie, to zginął. Koniec.
Podpowiedziałem wtedy ciotce, żeby się wybrała do USC i próbowała wydobyć akt zgonu, bo może być potrzebny itp.
Za jakiś czas odezwała się do mnie, że niestety w USC nic nie ma na temat jej ojca, co mnie specjalnie nie zdziwiło.
Zacząłem jednak szukać informacji w necie. Jako, że zbitka imienia i nazwiska jest dosyć popularna w Polsce, typu np. Jan Kowalski, na stronie straty.pl np. znalazłem około 100 wyników. Trochę mnie to zniechęciło, bo to w końcu szukanie igły w stogu siana.
Jednak w trakcie kolejnego kontaktu z ciotką, rozmowy czy wizyty, nie pamiętam, wyszło, że są jeszcze jakieś pudła z papierami w zakamarkach mieszkania, co mnie zmotywowało, że skłoniłem ciotkę na kolejną, dłuższą wizytę z wyciąganiem tych pudeł. Znalazło się trochę dodatkowych fotek, papiery po matce ciotki (zapiski kulinarne, zaświadczenia z pracy, ZUS-u itp.) itp., jednak nic, co dotyczyło tematu tego postu, czyli poszukiwania informacji o ojcu ciotki Matyldy.
Traf chciał, albo dusza ojca ciotki mnie przyprowadziła do niej, kiedy jej zstępni prowadzili porządki w mieszkaniu i właśnie odłożyli część papierów do zniszczenia, co spowodowało moją gwałtowną reakcję, wręcz kłótnię.
Miało to swoją jednak pozytywną stronę, bo przypadkowo skądś wypadła i wpadła w moje ręce niewielka kartka, mniej więcej formatu A5, zapisana po niemiecku zatytułowana Sterbeurkunde.
Czyli na polski - akt zgonu - poszukiwany - ojca ciotki Matyldy. Chociaż z niemieckim kiepsko, odczytaliśmy dzień śmierci, ale też datę wystawienia - 1964 rok.
I teraz pytanie, skąd to się wzięło ? Czy przysłali to z Niemiec samoistnie czy też przez Czerwony Krzyż albo inną drogą ? Ciotce się przypomniało, że jej matka wspominała coś o Czerwonym Krzyżu, ale po tylu latach to już pamięć nie ta.
Sprawdzając miejsce wystawienia aktu - VERSEN - w Googlach znalazłem informację, że znajdował się tam jeden z podobozów - filia - obozu w Neuengamme koło Hamburga. Na stronie obozu znalazłem przekręcone imię i nazwisko ojca ciotki, więc niby się wszystko pasuje.
Po paru miesiącach przepychanek z rodziną ciotki, udało mi się ją zabrać do USC wraz z tym dokumentem. Niestety, wizyta była nieudana - uprzejma pani urzędniczka poinformowała, że jest to kopia, a po drugie potrzebny jest w miarę aktualny odpis aktu zgonu tzn. nie z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Zakomunikowała nam, że musimy we własnym zakresie zdobyć ten akt w Niemczech. Na podstawie jego będzie można wprowadzić dane do systemu i wtedy uzyskać odpis w naszym USC.
Sprawdziłem - Versen to chyba teraz część miasta Meppen i jest tam Standesamt.
https://www.meppen.de/buergerservice/ve ... Standesamt
Nawet strona jest przetłumaczona na polski, ale formularz jest nadal w niemieckim - dla mnie czarna magia.
Teraz prośba o pomoc:
Czy ktoś mógłby napisać mi w języku niemieckim prośbę o odpis zupełny ?
Czy mam załączać (właściwie ciotka Matylda) skan tego starego aktu zgonu ? Czy potrzebne będzie również załączenie aktu urodzenia ciotki ?
Co z płatnością ?
A może lepiej w jęz. angielskim ?
Proszę o pomoc, zwłaszcza te osoby, które mają już doświadczenie w takich sprawach. Przyjmuję ewentualne wskazówki i uwagi.
P.S. Inna sprawa, że skoro jest to kopia odpisu aktu zgonu, to gdzie jest oryginał ? Czy jest to możliwe, że matka ciotki Matyldy przekazała oryginał właściwym "władzom", a on zaginął gdzieś w czeluściach ? Bo nie ma śladu po tym w USC.
Proszę o pomoc w pewnej sprawie dotyczącej mojej dalekiej krewnej, a właściwie jej ojca, z którym nie byłem spokrewniony i właściwie nic o nim nie wiem.
Otóż w trakcie mojej pielgrzymki po bliższych i dalszych krewnych trafiłem do pewnej starszej damy, nazwijmy ją ciotką Matyldą (oczywiście nie mam zgody na publikowanie jej imienia i nazwiska). W trakcie herbatki, okraszonej oglądaniem zdjęć i próbach dotarcia do większej ilości danych, okazało się, że nie ma żadnego dokumentu dotyczącego śmierci jej ojca.
Wiedziałem wcześniej, że był wywieziony do Niemiec i tam zmarł, ale informacja o tym trafiła do matki ciotki poprzez jakiegoś ocalałego znajomego czy kolegę, nieznanego bliżej.
Oczywiście matka ciotki Matyldy już nie żyje, a sama ciotka nigdy nie próbowała znaleźć takich informacji - zginął na wojnie, to zginął. Koniec.
Podpowiedziałem wtedy ciotce, żeby się wybrała do USC i próbowała wydobyć akt zgonu, bo może być potrzebny itp.
Za jakiś czas odezwała się do mnie, że niestety w USC nic nie ma na temat jej ojca, co mnie specjalnie nie zdziwiło.
Zacząłem jednak szukać informacji w necie. Jako, że zbitka imienia i nazwiska jest dosyć popularna w Polsce, typu np. Jan Kowalski, na stronie straty.pl np. znalazłem około 100 wyników. Trochę mnie to zniechęciło, bo to w końcu szukanie igły w stogu siana.
Jednak w trakcie kolejnego kontaktu z ciotką, rozmowy czy wizyty, nie pamiętam, wyszło, że są jeszcze jakieś pudła z papierami w zakamarkach mieszkania, co mnie zmotywowało, że skłoniłem ciotkę na kolejną, dłuższą wizytę z wyciąganiem tych pudeł. Znalazło się trochę dodatkowych fotek, papiery po matce ciotki (zapiski kulinarne, zaświadczenia z pracy, ZUS-u itp.) itp., jednak nic, co dotyczyło tematu tego postu, czyli poszukiwania informacji o ojcu ciotki Matyldy.
Traf chciał, albo dusza ojca ciotki mnie przyprowadziła do niej, kiedy jej zstępni prowadzili porządki w mieszkaniu i właśnie odłożyli część papierów do zniszczenia, co spowodowało moją gwałtowną reakcję, wręcz kłótnię.
Miało to swoją jednak pozytywną stronę, bo przypadkowo skądś wypadła i wpadła w moje ręce niewielka kartka, mniej więcej formatu A5, zapisana po niemiecku zatytułowana Sterbeurkunde.
Czyli na polski - akt zgonu - poszukiwany - ojca ciotki Matyldy. Chociaż z niemieckim kiepsko, odczytaliśmy dzień śmierci, ale też datę wystawienia - 1964 rok.
I teraz pytanie, skąd to się wzięło ? Czy przysłali to z Niemiec samoistnie czy też przez Czerwony Krzyż albo inną drogą ? Ciotce się przypomniało, że jej matka wspominała coś o Czerwonym Krzyżu, ale po tylu latach to już pamięć nie ta.
Sprawdzając miejsce wystawienia aktu - VERSEN - w Googlach znalazłem informację, że znajdował się tam jeden z podobozów - filia - obozu w Neuengamme koło Hamburga. Na stronie obozu znalazłem przekręcone imię i nazwisko ojca ciotki, więc niby się wszystko pasuje.
Po paru miesiącach przepychanek z rodziną ciotki, udało mi się ją zabrać do USC wraz z tym dokumentem. Niestety, wizyta była nieudana - uprzejma pani urzędniczka poinformowała, że jest to kopia, a po drugie potrzebny jest w miarę aktualny odpis aktu zgonu tzn. nie z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Zakomunikowała nam, że musimy we własnym zakresie zdobyć ten akt w Niemczech. Na podstawie jego będzie można wprowadzić dane do systemu i wtedy uzyskać odpis w naszym USC.
Sprawdziłem - Versen to chyba teraz część miasta Meppen i jest tam Standesamt.
https://www.meppen.de/buergerservice/ve ... Standesamt
Nawet strona jest przetłumaczona na polski, ale formularz jest nadal w niemieckim - dla mnie czarna magia.
Teraz prośba o pomoc:
Czy ktoś mógłby napisać mi w języku niemieckim prośbę o odpis zupełny ?
Czy mam załączać (właściwie ciotka Matylda) skan tego starego aktu zgonu ? Czy potrzebne będzie również załączenie aktu urodzenia ciotki ?
Co z płatnością ?
A może lepiej w jęz. angielskim ?
Proszę o pomoc, zwłaszcza te osoby, które mają już doświadczenie w takich sprawach. Przyjmuję ewentualne wskazówki i uwagi.
P.S. Inna sprawa, że skoro jest to kopia odpisu aktu zgonu, to gdzie jest oryginał ? Czy jest to możliwe, że matka ciotki Matyldy przekazała oryginał właściwym "władzom", a on zaginął gdzieś w czeluściach ? Bo nie ma śladu po tym w USC.