W dalekiej (pewnie bardzo dalekiej) przyszłości czeka nas zatem tylko jedno nazwisko. Można temu oczywiście przeciwdziałać upowszechniając metodę administracyjnej zmiany nazwisk. Tak było np. w Szwecji dotkniętej problemem powszechności tych samych nazwisk i imion co utrudniało bardzo np. komunikację personalną. (w Szwecji nazwiska najczęściej powstawały od imion ojców - np. Svensson - syn Svena). Czym jest jednak taka metoda dla genealogii? Prawdziwą tragedią. Jaki problem rodzi dla nas zmiana nazwiska naszego przodka wszyscy wiemy. Najczęściej tracimy jego wątek.
A może uznać nazwiska za dziedzictwo narodowe i je chronić? Zmiana nazwiska zagrożonego wymagałaby zgody "Krajowego Konserwatora Nazwisk", a jego nosiciel miałby obowiązek pozostawienia po sobie potomka?
Do zobaczenia zatem w świecie Nowaków.
Tak sobie pierwszomajowo
Wiktor Tyburski

