Strona 1 z 2

Świąteczne przepisy naszych przodków

: czw 19 gru 2019, 11:10
autor: ciekawoscpoznawcza
Dzień dobry, nie wiem czy już był tu taki watek ale pomyślałam, ze może ciekawie byłoby podzielić się rodzinnymi przepisami.
Poniżej przepis na wigilijną zupę grzybową mojej prababci Anny Rymsz :) Jest z nami, co roku.
Przy okazji życzę wszystkim spokojnych i bardzo radosnych Swiat:)
Agata

Zupa grzybowa

składniki na 6-8 osób:
dwie garści suszonych grzybów
kasza błyskawiczna 2 torebki (w czasach prababci nie było torebek, to modyfikacja jej wnuczki)
sól, sos sojowy, śmietana 12% lub 30% :)

spore dwie garści suszonych grzybów zalewamy dzień wcześniej zimna woda przegotowana, wcześnie przeplukanie pod zimna woda
na następny dzień dolewamy więcej wody, solimy i gotujemy do miękkości kapeluszy
potem odławiamy grzyby, odrzucamy ogonki a miękkie kapelusiki kroimy na małe kawałeczki i wrzucamy do grzybowego wywaru
do wywaru wsypujemy zawartość dwóch torebek kaszy błyskawicznej i gotujemy tak długo az spęcznieje
dosalamy stopniowo
na koniec dodajemy i/lub sos sojowy śmietankę

Smacznego:)

przepisy świąteczne naszych przodków

: czw 19 gru 2019, 13:30
autor: Małgorzata_Kulwieć
To chyba Ty Agatko, bardzo młoda być musisz, jeśli Twoja prababcia używała sosu sojowego!?
A tak poza tym, to cosik uboga ta zupka. Tak po prostu, woda, grzyby, sól i kasza? Bez wywaru warzywnego? I śmietanka na Wigilię? U prababci? Myślę, że to chyba spora modyfikacja prababcinego przepisu. Choć są różne świąteczne tradycje, więc ... być może!?😉

przepisy świąteczne naszych przodków

: czw 19 gru 2019, 13:45
autor: ciekawoscpoznawcza
To jakby sugestia żem to zmyśliła? :) Ja to jestem kiepska w kuchni, robię osobiście bez sosu sojowego. Zupka cienka się wydaje, warzyw rzeczywiście zero. Ale proszę kiedyś spróbować, wszyscy wcinają, prawdopodobnie śmietanka wynagradza wiele :) no i te grzybki, pachnie pięknie. Ale rzeczywiście ile z tego prababki nie wiem, tak mi przekazano.
Pozdrawiam i smacznych Swiąt:)
Agata

: czw 19 gru 2019, 17:51
autor: Ted_B
Witam!
A co robisz z trzonkami (Twoim ogonkami) z grzybów?
Chyba ich nie wyrzucasz?
Pozdrawiam!
Tadek

: sob 21 gru 2019, 10:43
autor: Małgorzata_Kulwieć
Nie, nie twierdzę, że zmyśliłaś, tylko mało "prababcina" ta zupka jest. Może to juz modyfikacje potomkiń są.

: sob 21 gru 2019, 15:09
autor: ladra_sonia
To ja w takim razie zarzucę tortem orzechowym pracioci Gabrysi :)

BISZKOPT:
*35 dag orzechów włoskich zmielonych na mąkę
*10 jajek
*35 dag cukru
*2 garście bułki tartej
Z białek ubić sztywną pianę. Cukier utrzeć z żółtkami na krem(kogiel-mogiel),dodać mąkę orzechową, bułkę tartą a na koniec wmieszać pianę z białek. Piec 60 min w 180 stopniach.
KREM:
*1,5 kostki miękkiego masła
*15 dag cukru pudru
*0,5 l mleka
*1 budyń śmietankowy lub waniliowy
*1 kieliszek spirytusu
*2 łyżki dżemu z czarnej porzeczki
*3 łyżki ciemnego kakao (nie tego rozpuszczalnego słodzonego tylko prawdziwego gorzkiego)
*tabliczka gorzkiej czekolady

Budyń zrobić wg przepisu(czyli 0,5 l mleka)- wystudzić.Utrzeć masło z cukrem pudrem, spirytusem i budyniem. Masę podzielić na dwie części. Do jednej dodać dżem z porzeczek a do drugiej kakao.
Spód przekroić na 3 części i przełożyć masami.
Na wierzch wylać roztopioną w kąpieli wodnej czekoladę.

Przepis dokładnie taki sam od lat z tym,że robię masę z gotowego budyniu ale moja mama pamiętam,że sama budyń jeszcze do niego robiła. Można do biszkoptu jak ktoś nie ma wprawy w jego pieczeniu dodać sody lub proszku do pieczenia- ale dobrze ubite białka i delikatnie wmieszane łyżką robią cała robotę za w/w ulepszacze.

Smacznego! :)

: sob 21 gru 2019, 15:09
autor: slawek_krakow
Dobrze, że chociaż grzybki nie z soi i na deser sojowe latte :)

A tak poważnie, zupka rzadka, ale już sam przepis niekoniecznie. W okolicach moich teściów dość powszechny. Sam wywar grzybowy doprawiony jedynie solą i ewentualnie pieprzem, po czym zabielony śmietaną. Grzybów się nie kroi tylko podaje w całości, z tym że wypada tak 2-3 na talerz bo reszta ląduje w pierogach. Całość podaje się nie z kaszą tylko makaronem kształtem przypominającym nieco łazanki. Mój teść twierdzi, że to herezja gdyż winno być z kaszą.
Co być może ciekawe, z moich obserwacji wynika, że tę "bieda" zupkę serwuje się głównie tam, gdzie nie serwuje się barszczu czerwonego, do którego przynajmniej u mnie w rodzinie dolewa się wywaru z grzybów Być może chodzi więc o sensowne wykorzystanie owego wywaru.

Mnie tam ta zupka smakuje. Byle grzyby odpowiednie były, a kto się na nich cokolwiek zna, ten wie że niekoniecznie przereklamowane prawdziwki są najlepsze :)

: sob 21 gru 2019, 18:46
autor: magda_lena
Oj tam, oj tam ;)
Agata pewnie pomyliła sos sojowy z Maggi ;)

Ja się zrewanżuję przepisem nie prababci ale jak najbardziej z czasów prababci.
Barszcz wigilijny, według Marii Monatowej, z Uniwersalnej Książki Kucharskiej, wydanej na początku lat 30-stych XX w we Lwowie. Pisownia oryginalna.

Nastawić na smak dużo włoszczyzny, dwie pieczone cebule, 5 dkg grzybów suszonych i kilka buraków ćwikłowych. Gdy smak nagotowany zalać go barszczem, wrzucić poszatkowane drobno buraki, zaprawić rumianą zaprażką z dużej łyżki masła z mąką, zagotować, posolić, i dodać cukru do smaku.
Do wazy włożyć osobno ugotowane na wodzie uszka z grzybków.


Hmmm ... grzyby jak grzyby, u mnie też zawsze się gotuje (od pokoleń, do dziś) barszcz na wywarze grzybowym ale ta zaprażka (zasmażka) ... :D

: sob 21 gru 2019, 19:19
autor: Sroczyński_Włodzimierz
no nie wiem...
...prababcia używa sojowego i woli ciemny:)
co prawda dla mnie to babcia, ale miałby kto tak napisać

a maggi to fake z końca XIX wieku, zadomowiony nad Wisłą (mniej nad Niemnem) w latach 20 XX wieku
i bardzo powoli, nie zawsze skutecznie wypierała raczej lubczyk niż sos sojowy

PS ogródkami może za bardzo, ale "prababciny" to nie jest odległy, chwała że jest i nie deprecjonuje, ale nie traktujmy że to kwestia jak mannę na pustyni przyrządzali czy jak piec mamuta:)

: sob 21 gru 2019, 20:09
autor: Małgorzata_Kulwieć
Ja napisałam tylko, że Agata musi być młodą osobą jeżeli jej prabacia używała sosu sojowego. Moja prababcia urodzona w 1848 o soji zapewne nigdy nie słyszała.

: sob 21 gru 2019, 22:08
autor: magda_lena
Małgorzato i ja to samo miałam na myśli, pisząc, że Agata może pomyliła sos sojowy z maggi.
Sos sojowy, znany od 2,5 tys lat (za Wikipedią) do Polski trafił razem z sushi, w latach 90-tych XX w.
Maggi było używane już przed II wojną.
Dla bardzo młodych osób to zupełna abstrakcja, że sosu sojowego w PRL-u i wcześniej, nie było :)

Moja prababcia, urodzona 1892, pewnie też nie wiedziała co to soja.
Powiem więcej, prababcia (1920-2001) mojego dziecka (rocznik 1992) , też nie miała pojęcia, że coś takiego, jak sos sojowy, istnieje.
Za to maggi było przez nie używane, jako jedna z nielicznych dostępnych przypraw w tamtych czasach.
Jedno z drugim łatwo pomylić zwłaszcza jeśli ktoś jest bardzo młody i niezbyt biegły w kuchni ;)

: sob 21 gru 2019, 22:36
autor: Sroczyński_Włodzimierz
ja bym taki pewny co do tego, z jakich pieców chleb XIX i z fin-de przodkowie jedli nie był
z pokolenia (moich) pradziadków co najmniej dwie osoby kontakt i to dłuższy z Chińczykami miało - poza obecnym terytorium Polski
a żadne w portach San Francisco nie pracowało:)
o ile wiem - z pokolenia dziadków - nikt
ale ich znajomi zaznajomili się i ze środkowoazjatycką kuchnią w oryginale, ba miejscu
a nie sądzę bym miał mocno odbiegającą

z perspektywy "zza muru" zdajemy się patrzyć także na możliwości kuchenne

dziadkowie znali różnice pomiędzy limoniadą, oranżadą a cytrynadą nie z nalepek i koloru dodatku, rodzice - przez lata nie


ekstrapolacja "nie było za PRL" więc jak mogło być wcześniej jest obarczona błędem

: sob 21 gru 2019, 23:01
autor: magda_lena
Włodku, nie zamierzam się kłócić.
Za PRL to był skrót myślowy.

A słowa klucze to "kontakt z Chińczykami" ;) Raczej rzadkość dla przeciętnej osoby.
I sos sojowy, za PRL i wcześniej, w Polsce, nie był znany.

Sorry, przy całym szacunku dla Ciebie, dla mnie kulinaria (i obycie w kuchni) to drugie hobby ;)
A to nie jest forum kulinarne.

Sam temat fajny.
Np. według przepisu pracioci Soni, moja teściowa, piekła biszkopt orzechowy. Nie wiem, skąd przepis miała.
Raczej nie z Monatowej (mam oryginalne wydanie, z wczesnych lat 30-stych, stąd przepis na barszczyk cytowałam) i takiego tam nie widzę.

Tylko nasza babcia (czyli moja teściowa) przekładała innym kremem, kawowym.
Ale ciasto było to samo.

: sob 21 gru 2019, 23:20
autor: tobiaszboksik
Na pewno z epoki, z domowego zeszytu z przepisami

Obrazek

Jarek

: ndz 22 gru 2019, 02:49
autor: MonikaNJ
przypomnę podobny temat
https://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopi ... aria.phtml
pozdrawiam monika