Strona 1 z 2
Kiedy należy powiedzieć stop?
: śr 08 sty 2020, 22:39
autor: Marekcoi
Witam,
Co zrobić kiedy problem jest nie brak przodków, ale ich nadmiar?

Chciałbym dodać do swojego drzewa wszystkie osoby ze mną spokrewnione. Jest ich w tym momencie ok. 10 tys. W zdecydowanej większości są to osoby pochodzenia chłopskiego, rzemieślnicy wiejscy, niekiedy ubodzy mieszczanie z prowincjonalnych miasteczek. Po 11 latach poszukiwań dzięki indeksom oraz metrykom on-line mam opracowane prawie wszystkie linie i gałęzie. Nowych listków nie dodają już hurtowo, tylko pojedynczo. Jest to wszystko "do ogarnięcia".
problem pojawił się, kiedy do swojego drzewa zacząłem dodawać także rodzinę mojej żony, z którą notabene okazało się, że jestem spokrewniony poprzez wspólnych przodków

Niemniej jednak okazało się, że w jednej linii ma pochodzenie szlacheckie, które można doprowadzić do XV w. I tutaj pojawił się problem z nadmiarem przodków

Nie jestem w stanie dodać wszystkich listków z nią spokrewnionych, bo wg WGM to co najmniej kilkadziesiąt tysięcy nowych osób... Kiedy powiedzieć stop, jak się ograniczyć, na czym się skupić? To pytanie do Was
pozdrawiam,
Marek
Kiedy należy powiedzieć stop?
: śr 08 sty 2020, 23:38
autor: Sroczyński_Włodzimierz
do XV wieku przodków potomków przybędzie szacunkowo nie więcej niż cztery tysiące po włączeniu przodków małżonki, tj dostępnych informacji o części z nich
wiedza o 10 000 spokrewnionych ze mną kilkadziesiąt razy przekroczyłaby moje zdolności ogarniania, ale jak dajesz radę takiej rzeszy, to pewnie relatywnie niewielki przyrost będzie mniejszym kosztem niż strata wynikająca z pozbawienia potomków połowy dziedzictwa
każdemu, co kto lubi i jest w stanie unieść
nieistotne co inni wybrali
wykasujesz 9/10 jeśli przeczytasz ode mnie, że informacje o tysiącu osób : przodków i ich rodzeństwie to już przesada?
no chyba, że to tabelka urodził się, dano imię, dał/a życie, zmarł/a
Kiedy należy powiedzieć stop?
: czw 09 sty 2020, 13:25
autor: Mazewski_Tomasz
Ja poszukuję i interesuję się 3 grupami krewnych:
1. Wszystkich wstępnych (rodzice, dziadkowie, pradziadkowie, ... , pra...dziadkowie).
2. Osób noszących moje nazwisko, także tych których na razie nie znam pokrewieństwa.
3. Krewni którzy są potomkami moich pradziadków, moi rodzice mogą ich znać.
PS. Ja bym się nie opierał tylko na WGM, które zawiera do końca sprawdzone informacje.
Re: Kiedy należy powiedzieć stop?
: czw 09 sty 2020, 13:44
autor: Zofia_Brzeska
Mazewski_Tomasz pisze:
PS. Ja bym się nie opierał tylko na WGM, które zawiera do końca sprawdzone informacje.
Ja bym się nie opierała tylko na WGM, która zawiera
nie do końca sprawdzone informacje.
Re: Kiedy należy powiedzieć stop?
: czw 09 sty 2020, 14:27
autor: Mazewski_Tomasz
Dziękuje za poprawienie.
: czw 09 sty 2020, 16:07
autor: Janiszewska_Janka
Przepraszam, już milczę
: czw 09 sty 2020, 16:33
autor: Ewka58
Witam
Niedawno na MyHeritage znazłam moich najbliższych przodków w drzewie zupełnie nieznanej mi osoby. Było parę błędów i nawet zamierzałam napisać do zarządzającego, ale gdy zobaczyłam wielkość drzewa oniemiałam. Dziś jest już 126121 osób i ciągle przybywa.
Zastanawiam się czemu to służy. Tacy krewni to już nie siódma, ale sto siódma woda po kisielu.
Pozdrawiam
Ewa
: czw 09 sty 2020, 17:34
autor: Virg@
„Kiedy gwałtem chcesz skończyć zaczęte szaleństwo,
Czemuż jakich warunków nie kładziesz w tym względzie?” – napisał hrabia Aleksander Fredro.
Mądrość ludowa, będąca efektem doświadczeń wielu pokoleń głosi, że „Od przybytku głowa nie boli”.
Przysłowie to uczy nas, że nadmiar pewnych rzeczy nie zawsze jest szkodliwy. Trzeba jednak umieć rozeznać się w tym co jest wartościowe a co nie.
Zastanów się nad życzliwą i rozsądną radą Janeczki, by genealogię małżonki badać odrębnie „aby to sensownie ogarnąć”.
Na szczęście Ty sam możesz decydować o tym, kiedy skończyć.
Jeśli żal Ci straty czasu i lat czekającej jeszcze pracy, powiedz sobie: ‘już dosyć, stop’ i kończ choćby teraz

.
Łączę pozdrowienia –
Lidia
: czw 09 sty 2020, 21:27
autor: gkop1957
Ewka58 pisze:Witam
Niedawno na MyHeritage znazłam moich najbliższych przodków w drzewie zupełnie nieznanej mi osoby. Było parę błędów i nawet zamierzałam napisać do zarządzającego, ale gdy zobaczyłam wielkość drzewa oniemiałam. Dziś jest już 126121 osób i ciągle przybywa.
Zastanawiam się czemu to służy. Tacy krewni to już nie siódma, ale sto siódma woda po kisielu.
Pozdrawiam
Ewa
Witam
Zgadzam się z Ewą. Ja też miałam takie przypadki. Nie dość tego, że znalazłam dużo błędów, to zarządzający nie umieli nic powiedzieć na temat danej osoby. Po prostu mieli ich w swoim drzewie i tyle.
Pozdrawiam serdecznie
Grażyna Koper
: czw 09 sty 2020, 22:10
autor: ciekawoscpoznawcza
Ja jestem świeża w temacie bo dopiero od roku ale już czuję, że płynę:) Trochę mnie rozbawił Twój post, ale chyba każdy trochę czuje to o czym piszesz, bo genealogia wciąga:)
U mnie to wygląda tak, że póki co zajmuję się przodkami w prostej linii i staram się nakreślić jak żyli, co mogło ich spotkać. Z pokolenia dziadków mam historie wojenne, które odkryłam, gestapo, Dachau, pseudoeksperymenty. Sporo cennych dokumentów z IPNu, wydaje mi się to ważne, by pamiętać i mówić. Z kolei w pokoleniu pradziadków dzieci porzucone, oddane do domów dziecka. Zapis oddania mojego pradziadka w 1886 roku do domu dla sierot ks.Baudoina. Gdyby nie genealogia nie mielibyśmy pojęcia czego doświadczyli nasi przodkowie. Te wszystkie historie i doświadczenia składają się na nas. Same daty wydają mi się zbyt suche i pozbawione emocji.
Pozdrawiam

Agata
: czw 09 sty 2020, 22:23
autor: Jakubas_Eugeniusz
Marku,
jeśli masz w drzewie ok. 10 tys. krewnych i zastanawiasz się, czy dodać jeszcze kilkadziesiąt tysięcy nowych osób, to:
jeśli chcesz pobić rekord, to musisz te kilkadziesiąt tysięcy osób dodać;
jeśli chcesz wiedzieć kim byli/są i gdzie żyli/żyją Twoi krewni, to musisz te kilkadziesiąt tysięcy osób dodać;
jeśli chcesz zrobić prezent rodzinie i ułatwić poszukiwania genealogiczne dalszym krewnym i powinowatym, to musisz te kilkadziesiąt tysięcy osób dodać i opracować drzewa poszczególnych rodzin;
jeśli chcesz poznać nowych krewnych, których nie znajdziesz „papierowo” oraz poznać swoje pochodzenie etniczne i starożytne, to musisz wykonać test atDNA;
jeśli chcesz wiedzieć kim byli i gdzie żyli Twoi przodkowie, to wystarczy, że z tych kilkudziesięciu tysięcy dodasz tylko około kilkaset osób;
jeśli chcesz wiedzieć kim byli i gdzie żyli Twoi bezpośredni przodkowie w linii ojca, to wystarczy, że dodasz tylko około 10 osób (licząc do 1600 roku) lub około 17 osób (licząc do XV wieku), analogicznie w linii matki;
jeśli chcesz poznać trasy migracji swoich przodków od najdawniejszych czasów z linii ojca i poznać męskich krewnych z tej linii, to musisz wykonać test Y-DNA, analogicznie dla linii matki test mtDNA.
Pozdrawiam, Eugeniusz
: pt 10 sty 2020, 02:22
autor: romans87
gkop1957 pisze:Ewka58 pisze:Witam
Niedawno na MyHeritage znazłam moich najbliższych przodków w drzewie zupełnie nieznanej mi osoby. Było parę błędów i nawet zamierzałam napisać do zarządzającego, ale gdy zobaczyłam wielkość drzewa oniemiałam. Dziś jest już 126121 osób i ciągle przybywa.
Zastanawiam się czemu to służy. Tacy krewni to już nie siódma, ale sto siódma woda po kisielu.
Pozdrawiam
Ewa
Witam
Zgadzam się z Ewą. Ja też miałam takie przypadki. Nie dość tego, że znalazłam dużo błędów, to zarządzający nie umieli nic powiedzieć na temat danej osoby. Po prostu mieli ich w swoim drzewie i tyle.
Pozdrawiam serdecznie
Grażyna Koper
Wydaje mi się, że sam serwis MyHeritage jest tak skonstruowany, żeby dodawać kolejne osoby spokrewnione przez małżeństwo naście razy. Wielokrotnie odrzucałem te same odkrycia "instant discovery", a one ciągle się pojawiają. W końcu im większe drzewo genealogiczne, tym trzeba wykupić droższy abonament.
Odnośnie pytania Marka. Ja dopiero od roku zajmuje się genealogią. Nie wiem, więc czy moja wypowiedź jest więc na miejscu. Zbudowane przez mnie drzewo genealogiczne ma niespełna 800 osób. Nie badam, nie szukam, nie dodaję na MyHeritage rodziców, rodzeństwa małżonków osób, z którymi łączy mnie krew. Jednakże gros z "listków" z mojego drzewa to niestety zwykła statystyka. Data urodzenia, data zgonu, miejsca zamieszkania praktycznie te same - powiat Janowski bądź gmina Biłka Szlachecka.
Największą satysfakcję sprawia mi jak listek ma historię, w której mogę się zagłębić. Np. rodzeństwo dziadka wypłynęło na początku XX wieku do USA - szukałem informacji jak wyglądało życie Polaków w USA czy o Ellis Island, dziadek został wysiedlony z Kresów Wschodnich - to szukałem informacji o działalności PUR, czytałem relacje wysiedlonych, artykuły itd.
Na Twoim miejscu skupiłbym się na przodkach bezpośrednich, oraz listkach, które mają interesujące losy, dzięki którym mogę poszerzać wiedzę historyczną, czy też mogą być wzorami dla potomnych. Wydaje mi się, że genealogia to nie wyścig, kto ma większe drzewo, tylko hobby, które powinno dawać satysfakcję.
: pt 10 sty 2020, 07:48
autor: sirdaniel
Ale po co robić drzewo szerokie jak stąd do Madrytu:) Te wszystkie ciotki wujki po kisielu, którzy nie wiedzieli nawet o swoim istnieniu, czy one mają jakieś znaczenie dla Ciebie?
Masz możliwość dojść tak daleko wstecz jak do XV wieku. Nie każdy jest w takiej sytuacji. To naprawdę świetna okazja, aby zgłębić historię regionu, sprawdzić skąd tak naprawdę wywodzą się przodkowie, dowiedzieć się jak żyli. Ja bym postawił sobie jakiś cel w tym wszystkim. Np, dojście jak najdalej wstecz ze swoim nazwiskiem. Coś co uruchomi twoje funkcje poznawcze, zainteresuje Cię, postawi nowe wyzwania. Czy dopisywanie setek ludzi nie jest z czasem nużące? Zbieranie przodków "wszerz" traktowałbym raczej jako pomoc w dojściu do ich kolejnego wspólnego przodka. Może akurat trafisz na jakieś ciekawe znaczące dla historii dokumenty.
: pt 10 sty 2020, 08:44
autor: Sroczyński_Włodzimierz
czyli jak widać
nie ma granicy "należy" w kategoriach ilościowych
kryterium raczej " po co" - wtedy, gdy ilość nie daje realizacji celów należałoby
poza chorobliwym zbieractwem satysfakcja z ilości przełożonej (np dzięki statystyce) na obraz regionu w jakimś okresie jest sensowna
faktycznie dla zbadania jaka część mieszkańców okolicy 30 km od punktu X w latach y1-y2 była powiązana w stopniu 3, jaka w 6 - wymaga zbadania relacji pewnie kilkudziesięciu tysięcy
tylko to raczej teoretyzowanie , może jedna na tysiąc z osób mających informacje o 50000 krewnych będzie miała sformułować takie lub podobne zagadnienie
: pt 10 sty 2020, 09:24
autor: Markowski_Maciej
To ja jeszcze dołożę ilościowo. Nie interesuje mnie robienie "książki telefonicznej", ale jak opisuję poszczególnych przodków, to staram się także dowiedzieć więcej o świadkach, rodzicach chrzestnych, zgłaszających, sąsiadach, współpracownikach itd. Często okazuje się, że to dalsza rodzina, więc główne drzewo się rozrasta. A że drzewko jest wspólne z około 100 osób je budujących, to nic dziwnego, że razem wchodzimy w kilkanaście tysięcy.
Ale na razie statystyki nie można z tego zrobić, bo informacji jest za mało.
Siedzę niemal w XIX wieku, bo im dalej tym mniej informacji można zdobyć o osobach i coraz bardziej zaczyna przypominać to wspomnianą "książkę telefoniczną".