Na stronie zapisy terroru znalazłem świadectwo Ireny Frost - krewnej mojej prababci - https://www.zapisyterroru.pl/dlibra/pub ... DFzMzsxcms
Jej brat Czesław został aresztowany przez NKWD w 1940:
https://imgur.com/a/TtV9gxv
i zmarł w Rosji m. Tockoje w grudniu 1941, już jako żołnierz Armii Andersa (za straty.pl).
Wygląda na to, że Irena Frost była jedyną osobą ze swojej gałęzi pińskich Frostów, która przeżyła IIWŚ.
Może ktoś spotkał się z podobną sytuacją (mój ślad kończy się na ostatnim zdaniu świadectwa: "dostałam się do wojska w Kermine") i wie jak można spróbować dotrzeć do powojennych losów Ireny Frost?
Z góry dziękuję za pomoc.
Zapisy terroru - gdzie szukać informacji o świadkach?
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Zapisy terroru - gdzie szukać informacji o świadkach?
Adam
Poszukuję informacji o "urodzonych" Wasilewskich z terenów obecnej Litwy i północnej Białorusi oraz o rodzinie Frost z Pińska.
Poszukuję informacji o "urodzonych" Wasilewskich z terenów obecnej Litwy i północnej Białorusi oraz o rodzinie Frost z Pińska.
Zapisy terroru - gdzie szukać informacji o świadkach?
2 dni temu odnalazłem Irenę Frost.
Żyje w Kalifornii, jutro obchodzi 95 urodziny.
Byłem w błędzie myśląc, że była "jedyną osobą ze swojej gałęzi pińskich Frostów, która przeżyła IIWŚ" - okazuje się, że miała jeszcze jednego brata, który zmarł 3 lata temu (w wieku 95 lat) w Australii.
Po kontakcie z rodzinami Ireny i jej brata Leona naszła mnie taka smutna refleksja. Ci ludzie autentycznie cieszyli się każdą nową informacją o swoich przodkach, każde zdjęcie, dokument były dla nich wielką radością, mimo barier językowych (nie znają rosyjskiego, większość nie zna polskiego). Tymczasem kiedy wcześniej znajdowałem osoby z tej samej rodziny w Polsce, to spotykałem się w najlepszym razie z obojętnością, w najgorszym z ignorowaniem. Nawet zwykłego "dziękuję" nie było za przesłanie dokumentów ojca, dziadka, pradziadka.
Żyje w Kalifornii, jutro obchodzi 95 urodziny.
Byłem w błędzie myśląc, że była "jedyną osobą ze swojej gałęzi pińskich Frostów, która przeżyła IIWŚ" - okazuje się, że miała jeszcze jednego brata, który zmarł 3 lata temu (w wieku 95 lat) w Australii.
Po kontakcie z rodzinami Ireny i jej brata Leona naszła mnie taka smutna refleksja. Ci ludzie autentycznie cieszyli się każdą nową informacją o swoich przodkach, każde zdjęcie, dokument były dla nich wielką radością, mimo barier językowych (nie znają rosyjskiego, większość nie zna polskiego). Tymczasem kiedy wcześniej znajdowałem osoby z tej samej rodziny w Polsce, to spotykałem się w najlepszym razie z obojętnością, w najgorszym z ignorowaniem. Nawet zwykłego "dziękuję" nie było za przesłanie dokumentów ojca, dziadka, pradziadka.
Adam
Poszukuję informacji o "urodzonych" Wasilewskich z terenów obecnej Litwy i północnej Białorusi oraz o rodzinie Frost z Pińska.
Poszukuję informacji o "urodzonych" Wasilewskich z terenów obecnej Litwy i północnej Białorusi oraz o rodzinie Frost z Pińska.
Re: Zapisy terroru - gdzie szukać informacji o świadkach?
Nowych informacji odnośnie Twoich krewnych nie wniosę, ale chciałam się podzielić podobnym przemyśleniem, które też mnie ostatnio naszło. Odnajduję krewnych we Francji, w Stanach, w Rosji (ci ostatni to wręcz bardzo dalecy, po bracie mojej 4xprababki!) i są przeszczęśliwi z kontaktu, z tą rosyjską rodziną nie mogę się nawet podzielić np. zdjęciem wspólnego przodka (skoro urodził się ok. 1785 roku), powysyłałam im jedynie akta metrykalne dotyczące naszej wspólnej linii i zdjęcia mojej najbliższej rodziny, komentowali z wielkim zainteresowaniem, wysyłali mi swoje rodzinne zdjęcia, szukali podobieństw między nimi a nami, w ogóle początkowo nawiązałam kontakt jedynie z jedną osobą, a zaraz miałam siedem zaproszeń do znajomych, bo okazało się, że ta jedna wszystkim o mnie opowiedziała, tak szczęśliwa, że znalazła się rodzina w Polsce. I tak ostatnio w rozmowie z kimś stwierdziłam, że jak to jest, że ma się czasem rodzinę "od zawsze" (mam na myśli taką, którą się po prostu zna) i ma się z nimi gorsze relacje niż z tymi, o których się dopiero dowiedziało i jeszcze czasem bywa, że istnieje jakaś bariera językowa. A niektórzy członkowie rodziny po rodzeństwie mojego dziadka patrzą na te moje poszukiwania w najlepszym razie jak na fanaberię i nie interesuje ich to, co znajduję na temat ich wujów, dziadków czy pradziadków.adamrw pisze: Po kontakcie z rodzinami Ireny i jej brata Leona naszła mnie taka smutna refleksja. Ci ludzie autentycznie cieszyli się każdą nową informacją o swoich przodkach, każde zdjęcie, dokument były dla nich wielką radością, mimo barier językowych (nie znają rosyjskiego, większość nie zna polskiego). Tymczasem kiedy wcześniej znajdowałem osoby z tej samej rodziny w Polsce, to spotykałem się w najlepszym razie z obojętnością, w najgorszym z ignorowaniem. Nawet zwykłego "dziękuję" nie było za przesłanie dokumentów ojca, dziadka, pradziadka.
Izabela
