Zwracam się o pewne wskazówki, gdyż moje poszukiwania od dłuższego czasu utknęły w martwym punkcie. Ale po kolei.
Więc zacznijmy od tego, że jestem studentem archeologii na Uniwersytecie Łódzkim. Więc ogólne wskazówki dotyczące poszukiwań przodków mieliśmy na wykładach.
W Liceum kiedyś mój ojciec powiedział, że jego dziadek był święcie przekonany, że mamy szlachecki rodowód. Fakt - nasze nazwisko pojawia się pod herbem ślepowron w herbarzu Tadeusza Gaila. Niestety, osób z moim nazwiskiem jest dosyć sporo. Uderzyłem więc do pani doktor, z którą mieliśmy zajęcia i spytałem, w jaki sposób mam się dowiedzieć, czy akurat moja rodzina należy, lub należała do herbowych. Tym bardziej, że mój ojciec się odciął od swojej rodziny(już nie będę się rozpisywał o co poszło).
Prowadząca przedmiot powiedziała, że muszę się dokopać do osoby, która jako ostatnia posługiwała się tym herbem i w razie problemów, mogę spróbować się skontaktować z Państwem(czyli wami). Myślę sobie - to nie może być takie trudne. Więc zacząłem dociekać, co poskutkowało, że udało mnie się dorwać telefon do siostry mojego dziadka(jak rodzina odcięta, to praktycznie jakby się dzwoniło do obcego...). I poskutkowało, bo dokopałem się do dziadka mojego dziadka, czyli praktycznie 5-6 pokoleń wstecz. Wiem w jakich latach żył i to tylko tyle. Ślad się urywa.
Stąd mój temat: jakie kroki powinienem poczynić, by się dowiedzieć, skąd ten przodek pochodzi. Od księży mogę dostać na pewno metryki, tylko zahaczamy już tutaj o dziewiętnasty wiek. Co za tym idzie, bez grzebania w archiwum się raczej nie obejdzie, a z tego co wiem, to dokumenty z tej parafii są w dwóch placówkach. Nie wiem tylko w jakich. Jego lata życia to 1876 - 1966(Antoni Piętka). Więc o ile udało by się dostać informację o jego rodzicach, to nadal byłby ten sam problem, na zasadzie, gdzie dalej szukać informacji skąd Ci ludzie byli.
Jeżeli mój pradziadek był przekonany święcie(przynajmniej tak wynika z relacji taty) o tym szlacheckim rodowodzie, to biorąc pod uwagę zawirowania historyczne, dokopanie się do tych ludzi prawdopodobnie już dałoby mi odpowiedź.
Miejsce cmentarza, to Parysów, powiat Garwoliński, woj. Mazowieckie.
Ucieszę się choćby z informacji, co konkretnie powinienem w tych archiwach szukać, by dotrzeć do wiedzy, której poszukuję. Nie pogardzę też, jeśli ktoś jest tutaj wtajemniczony, w których placówkach te dokumenty kościelne z tej parafii się znajdują.
Teraz przez tę pandemię koronawirusa, może łatwiej byłoby załatwić takie rzeczy, niekoniecznie osobiście poświęcając cały dzień w urzędach
Za wszelkie literówki przepraszam. Poprawię je edytując post, gdy już usiądę do laptopa.
Pozdrawiam
Łukasz
