Szanowny Panie Pawle. Pozwoli Pan, że częściowo odpowiem na pytania na forum publicznym, ponieważ przypadek jest ciekawy, a i może być interesujący dla innych. W innych sprawach dotyczących szczegółów rodziny pozostaniemy w kontakcie prywatnym.
Zacznijmy od etymologii nazwiska. Nazwisko Urbański, to typowo odimienne nazwisko pochodzące od imienia własnego Urban. Nazwiska odimienne powstawały wielokierunkowo, stąd też obok Urbańskiego, mamy Urbańczyka, Urbanka, Urbaniaka, Urbanowicza i w końcu Urbana. Mechanizm ten pokazuje w swojej pracy "Nazwiska polskie" - Jan Stanisław Bystroń. Być może Ewa dorzuci coś z opracowania Kazimierza Rymuta?
Jeśli popatrzymy na rozkład nazwisk (korzystając ze skryptu "Mapa Polski" zamieszczonego w GenPolu) zobaczymy, ze nazwiska te pokrywają w zasadzie cały obszar Polski.
Jesli chodzi o nazwisko Urbański, to układa się ono pasem wzdłuż północnego i środkowego biegu Wisły.
Ponieważ jest to nazwisko popularne, trudno mówić o wyraźnych ogniskach na podstawie współczesnego rozmieszczenia.
Nazwisko kształtowało się niezależnie, w wielu miejscach i w różnym czasie.
O rodzinach szlacheckich pisał już powyżej Marek Jabłonowski. Można dodać do tego wypisy z kilku innych herbarzy i spisów, ale nic to istotnego nie wniesie.
Na rozważania o rodzinach h. Nieczuja i h. Sas jest zbyt wcześnie Wydaje się, ze starszą jest rodzina pieczętująca się h.Nieczuja, wywodząca się z Ziemi Sieradzkiej (Urbanice).
Tu można wyprowadzić linie starszą od Januarego zm. w 1862 roku lub młodszą od Kajetana, stolnika sanockiego. Protoplastą rodu był Bartłomiej Nieczuja Urbański, właściciel Urbanic, Kochowic, Konińska i Ostrowska, cytowany jest w aktach grodzkich i ziemskich wieluńskich między latami 1420 a 1460.
Część tej rodziny przeniosła się na Ruś Czerwoną. Pierwszym był Franciszek Łowczy Podolski, który po dwóch swoich żonach, Niezabitowskiej i Wolskiej, wziął spore majątki.
Wydaje się, że rodzina Urbańskich h. Sas istotnie wywodzi się z Halicza, ale nie chcę zajmować tutaj stanowiska, bo dotychczas nie zajmowałem się tym rodem. Na sprawdzenie zawsze mamy czas.
Wróćmy jednak do nurtujących Pana pytań.
Musimy powrócić do procesów kształtowania się nazwisk.
Wiemy już, że od XV wieku występuje rodzina szlachecka Urbańskich h. Nieczuja. Gdzieś tam pojawi się niebawem (sądzę, że jednak znacznie później) rodzina pieczętująca się h. Sas.
Czy oznacza to, że współcześnie żyjący Urbańscy są potomkami tych dwóch rodzin? Niestety nie.
W różnych częściach Rzeczypospolitej, w różnych wsiach, żyli chłopi, którym stopniowo zaczynano nadawać przezwiska. O tych pierwotnych formach, mówimy imioniska. Nie były one jeszcze, ani stałe, ani dziedziczne. Ten sam osobnik, po przejściu do innej wsi mógł zwać się zupełnie inaczej, chocby od nazwy poprzedniego miejsca zamieszkania, lub od poprzednich właścicieli. Stąd możemy spotkać np. Domańskich, którzy nazwani tak zostali, bo wychodzili z Domaniewic i nie mają oni nic wspólnego z Domańskimi h. Larysza. W księgach widzimy Branickich, Rzewuskich i Potockich, a mają oni tyle wspólnego z owymi rodzinami herbowymi, ze ich przodkowie służyli u panów noszących te nazwiska.
Z Urbańskimi rzecz się miała podobnie. Nazwisko urabiano od imienia któregoś przodka i gdy zaczynały się nazwiska stabilizować, pojawili się w całej Polsce Urbańscy, Michalscy, Antczaki, Krysiaki i cała gama nazwisk odimiennych. Oczywiście nie wyklucza to faktu, że możemy mieć równolegle stare rodziny szlacheckie noszące to samo nazwisko.
Wcześniejsze formy nazwisk były zapewne nieco inne, bardziej zbliżone do imion, dopiero w miarę upływu czasu, Michalak zmieniał się w Michalskiego, Urban w Urbańskiego.
Opisywałem kiedyś przypadek w mojej rodzinie, gdy jeden z włościan zwany Kapustą, po przeniesieniu się do miasta, zaczął używać nazwiska Kapuściński i tak zostało.
Teraz jeszcze jedna sprawa.
Czy możliwe jest, aby część rodziny szlacheckiej pozostała "przy herbie", a część uległa zdeklasowaniu?
Odpowiedź brzmi: tak.
Mogą tu być różne przyczyny, od takich, jak opisywałem w odcinku z Hanną Śleszyńską, poprzez utratę szlachectwa wynikającą z ówczesnych regulacji prawnych.
Nie chcę tu powtórnie opisywać wszystkich przyczyn dla których szlachcic mógł utracić szlachectwo, ale wspomnę jedynie sytuację gdy przenosił się do miasta i podejmował się pracy zawodowej typowej dla mieszczan lub gdy przyjmował prawo miejskie.
O tym, że przypadków utraty szlachectwa było wiele, świadczą zapisy zawarte w konstytucjach, a dotyczące przywrócenia szlachectwa.
Takie przypadki mogły spowodować, że część rodziny pozostała szlachtą, a część weszła do stanu mieszczańskiego lub wręcz chłopskiego.
Odpowiadając wprost Pana pytanie, trzeba zrobić zastrzeżenie, że o ile można określić gniazdo rodzinne Urbańskich h. Nieczuja i prawdopodobnie h. Sas, o tyle gniazd rodzinnych całej rzeszy pozostałych rodzin nie sposób wskazać. To może być praktycznie każda wioska, przy czym współczesny rozkład nazwiska, wskazuje, że mnie popularne było ono na tzw. wschodniej ścianie.
Resztę zostawiam dla profesjonalistów

Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak