OK
to dalej te "?" tj prośby o doprecyzowania lub korekty, pytania, wskazania palcem:)
może w formie przeredagowanej pierwszej wiadomości?
Opowieść zaczyna się od Michała Basiewicza - mojego pradziadka, urodzonego w 1906 roku w Sieciechowie - kolebce rodziny Basiewiczów. W 1932 roku mieszka w Warszawie, na Chocimskiej 11, żeni się z Zofią Kowalczyk w parafii Św. Michała na Mokotowie w Warszawie. Ona również przed ślubem mieszka na Chocimskiej.
https://metryki.genealodzy.pl/metryka.p ... x=2073&y=0
W 1933 w Warszawie rodzi się pierwsze dziecko tego małżeństwa - Józef. [adres z aktu urodzenia??]
Pomiędzy 1933, a 1936 przeprowadzają się do Józefowa koło Otwocka. Kolejne dzieci: Tadeusz, Stanisław i Jan, rodzą się już w Józefowie w latach 1936-1950 [adresy?].
Józef, syn Michała, w 1956 żeni się [cywilny? kościelny? oba?] "w Warszawie" [a gdzie dokładnie? to po dużym rozszerzeniu Warszawy z 1951 => skrajnie w AM może być "Warszawa" odległa o 100 metrów od domu w Józefowie, bo od 1951 "Warszawa" graniczyła z Józefowem po przesunięciu granicy w tę stronę o bagatela 11 kilometrów] z Zofią Radzio urodzoną w Głęboczycy? Głęboczycach? , [a zamieszkałą przed ślubem w ....]. Ich pierwsze dziecko - Stanisław (mój
STRYJ) - rodzi się w Głęboczycach w 1957 roku.
(Tu , od 1951 albo i wcześnie to warto byłoby i w kopertach dowodowych i w ewidencji ludności pogrzebać, zamiast domysłów)
Rodzice z synem wyjeżdżają z Głęboczyc [oby na pewno? może tylko okołopołogowo tam byli, przez kilka-kilkanaście tygodni?] do Człopy
https://www.google.com/maps/place/Człop ... 4d16.12097
W rodzinie niesie się wieść, że pradziadek Michał Basiewicz za czasów wojny, podpadł warszawskim szmalcownikom oraz osobom okradającym ciała poległych i z tego powodu rodzina przeniosła się do Józefowa.
I dobrze Ci się wydaje niespójna, skoro przenoszą się w okresie 1936-1937 z Warszawy , więc cokolwiek było przyczyną to musiało zdarzyć się nie w 1942-1943, a przed 1937 rokiem:)
Dziecko (przyszłe/planowane) -> Józefów (koszty zdecydowanie niższe,a klimat lepszy;)
sprawdź adres, dom w Józefowie - może więcej niż jeden. Świdermajer to letniskowe , w większości woda w zimę zamarzała, więc po wojnie raczej z przymusu zajmowane, 1936-1937 wcale tak dużo pełnych, wielosezonowych domów w Józefowie nie było zamieszkałych. Potem tez nie przybyło takich w których można było mieszkać, ale ludzie mieszkali w takich "willach", prawie altanach letnich.
Jeśli cokolwiek się wydarzyło w czasie okupacji i miało doprowadzić do wyjazdu - nie będzie łatwe do sprawdzenia, ale fascynujące. Tylko może niekoniecznie dotyczyć Warszawy, a Józefowa, Otwocka, okolicznych lasów. Raczej wybyli by z Józefowa nie w 1957, a bardzo szybko (46-48) gdyby wiedzieli jak niektórzy bandyci (opisywani szmalcownicy) ustawili się w latach 40-50 w aparacie władzy, a ci bandyci wiedzieliby, że oni wiedzą.