Strona 1 z 3

Historia rodziny i wyprowadzka na drugi koniec Polski

: czw 09 lip 2020, 17:00
autor: Basiewicz_Karol
Witam,

Chciałbym podzielić się na forum historią, której nikt z obecnie żyjących członków rodziny nie potrafi jednoznacznie wytłumaczyć. Liczę na pomoc :)

Karol

Wyprowadzka na drugi koniec Polski

: czw 09 lip 2020, 18:03
autor: sbasiacz
ślub był w Warszawie, bo może Zofia za pracą tu przyjechała, a wyjechali tak daleko może z tego powodu, że tam po wojnie było dużo wolnych gospodarstw (tzw.ziemie odzyskane) 10 lat po to nie jest znowu tak dużo, ja mam w rodzinie podobny przypadek, urodził się w p.wołomińskim a mieszkał pod Ostródą, ślub był w Ostródzie z panną z wołomińskiego:-)
Wątpię, żeby były w tych czasach "przymusowe przesiedlenia" po prostu szukali swojego miejsca na Ziemi.

: czw 09 lip 2020, 18:30
autor: Bea
Ja jakoś nie widzę sensacji w tej historii.
Józef i Zofia biorą ślub w Warszawie, bo pewnie oboje tu pracują i mieszkają (choć może dziewczyna bez stałego meldunku, o który przecież było ciężko - kojarzysz serial "Dom" ?). Natomiast pierwsze dziecko rodzi się w rodzinnej miejscowości młodej mamy, bo wiadomo - w sytuacji krytycznej wraca się do matki, gdyż ta najlepiej umie się zająć ciężarną córką. Potem młodzi z dzieckiem - bez perspektyw na samodzielne mieszkanie w zburzonej, ale odbudowywanej w trudem Warszawie - wyruszają za chlebem na ziemie odzyskane.

Co do Michała i jego przenosinom pod Warszawę... to takich historii znam bardzo dużo. Ciągle w rozmowach ze znajomymi wychodzi, że są warszawiakami z dziada-i-pradziada [co przy przesiedleniach powojennych wcale nie jest takie oczywiste]. A jak pytam o Powstanie Warszawskie to odpowiadają, a nie.... bo dziadkowie całą okupację spędzili w jakiejś wsi pod Warszawą. Bo tam było łatwiej, bo woleli przeżyć niż się angażować. No, ale nie nam ich oceniać - nie przeżyliśmy tego co oni. Oczywiście w każdej historii jest ziarnko prawdy, wiec może jakiś konflikt ze szmalcownikami był... a może pradziadek sam woził żywność do Warszawy z Józefowa ?

Jedyne co mnie zaintrygowało to kwestia kościoła św. Michała na Mokotowie. W jakim sensie - nie istnieje ? https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bc ... ot%C3%B3w) [dawno tamtędy nie przechodziłam, ale chyba stoi]

Wyprowadzka na drugi koniec Polski

: czw 09 lip 2020, 18:38
autor: Janiszewska_Janka
Przepraszam, już milczę

Wyprowadzka na drugi koniec Polski

: czw 09 lip 2020, 19:08
autor: jakub.witkowski
Nie chciałbym grać na wątku sensacyjnym, ale oprócz przydziałów pracy, repatriacji, itd., spotyka się w Szczecinie również historie o ludziach, którzy na zachód uciekali przed wojenną przeszłością. Może jest więc chociaż ziarno prawdy w tym, że ktoś z Twoich przodków znalazł się w niewygodnej sytuacji i szukał innego miejsca na świecie.

Najprostsze wytłumaczenie jest zwykle tym właściwym :)

Ukłony ze Szczecina
Kuba

Wyprowadzka na drugi koniec Polski

: czw 09 lip 2020, 20:31
autor: Basiewicz_Karol
[Temat zamknięty]

Wyprowadzka na drugi koniec Polski

: czw 09 lip 2020, 20:58
autor: magda_lena
Mój dziadek, po ojcu, miał 7 rodzeństwa.
Moja babcia, również po ojcu - dziewięcioro.
O ile dziadka nie znałam, bo zginął tragicznie, ponad 20 lat przed moim urodzeniem, a z babcią miałam kontakt nikły, to ojciec nigdy nie wspominał, że jakąkolwiek rodzinę miał, tym bardziej tak liczną.
Czasem nawet myślałam, że moich dziadków znaleźli w kapuście, bo nie miałam żadnego punktu zaczepienia ;)

A potem się okazało, że ojciec miał swoich dziadków (moich pradziadków) i o ile swojego ojca mógł nie pamiętać, to tychże na pewno znał, bo mieszkali w tym samym miasteczku i przy sąsiedniej ulicy, duży był kiedy umarli i najlepsze - pochowani są w "sąsiedztwie" brata ojca (czyli mojego stryja) a ten grób regularnie odwiedzaliśmy. Nigdy tata nawet się nie zająknął, że grób obok to jego dziadkowie (a moi pradziadkowie).

Tego wszystkiego dowiedziałam się z metryk, i tu dla Ciebie pole do popisu. Ustal parafię babci i tych 7 sióstr, i poszperaj w metrykach, o ile i na ile są dostępne, lata są takie, że na pewno coś znajdziesz (moi dziadkowie to też lata 1905-1906, znalazłam całe ich rodzeństwo).

A resztę historii też przerobiłam.
Wyjazd rodziny (bliższej i dalszej), w latach 50-tych, na Ziemie Odzyskane (Dolny Śląsk, szeroko pojęte Pomorze, teorii nie dorabiam, za chlebem pewnie pojechali), ślub w Warszawie w 1950, chociaż żadne z nich się w niej nie urodziło (stryj był w wojsku, panna nie wiem co tam robiła, pochodziła z Wołomina i miała 16 lat w tej doniosłej chwili - potwierdzone dokumentami! ), tyle, że babcia rodzić nie pojechała a poszła ... na piechotę, do matki, na drugi koniec wsi ;)

Różnie to bywa w rodzinach.

Wyprowadzka na drugi koniec Polski

: pt 10 lip 2020, 06:14
autor: benyzet
Witam serdecznie. Może nie do końca w temacie :) Dla zrozumienia czym były Ziemie Odzyskane. Sposobu ich zasiedlania, (nie zawsze byli to repatryjacyjańci z Kresów Wschodnich) polecam wydany parę lat temu pomocnik historyczny Polityki " Z Kresów na Kresy" Jest dużo przypadków wyjazdu rodzin z "centralnej" Polski na Ziemie Zachodnie a po paru latach powrotu,że się tak wyrażę na "stare śmieci".

Re: Wyprowadzka na drugi koniec Polski

: pt 10 lip 2020, 07:52
autor: Marynicz_Marcin
Basiewicz_Karol pisze: [...]
Najbardziej ciekawi mnie kwestia 7 sióstr mojej babci - Zofii Basiewicz. Podobno nawet o nich nie wspominała. Żaden z jej dzieci nie zna ich imion. Do końca nawet nie wiem skąd moja rodzina wie to, że nic o nich nie wie ;-)
[...]
Najlepiej więc dotrzeć do ich metryk chrztu. Najstarsza z rodzeństwa była Stefania (1902), kolejny był Franciszek (1903), który dwukrotnie był żonaty. Kolejne dane musisz ustalić sam ;)

Re: Wyprowadzka na drugi koniec Polski

: pt 10 lip 2020, 08:12
autor: Sroczyński_Włodzimierz
"Witam,"

Witaj!
Kilka korekt, uzupełnień, próśb o doprecyzowanie

"Opowieść zaczyna się od Michała Basiewicza - mojego pradziadka, urodzonego w 1906 roku w Sieciechowie - kolebce rodziny Basiewiczów. W 1932 roku bierze on za żonę Zofię Kowalczyk w nieistniejącym obecnie Kościele Św. Michała przy ul. Puławskiej 95a na Mokotowie w Warszawie."

A dokładnie w parafii Św. Michała Archanioła w/na Mokotowie, w nieistniejącym obecnie koście pw. Najświętszej Maryi Panny - kościół pw Michała Archanioła istnieje:)
https://metryki.genealodzy.pl/metryka.p ... x=2073&y=0

"W stolicy w 1933 roku rodzi się ich pierwszy syn (a mój dziadek) Józef, natomiast reszta jego rodzeństwa - Tadeusz, Stanisław i Jan, urodzili się w Józefowie (lata 1936-1950)."

W którym Józefowie?

"I tu zaczyna się meritum historii. Mój dziadek (Józef, syn Michała) jeszcze w 1956 roku w Warszawie bierze za żonę Zofię Radzio pochodzącą z Głęboczycy (dlaczego nie w Józefowie albo nie w Głęboczycy?).
W dodatku pierwszy syn Józefa i Zofii - Stanisław ur. 1957 roku (mój wujek) w akcie urodzenia wpisaną ma Głęboczycę, a więc rodzinną wieś swojej matki (czemu nie w Warszawie albo w Józefowie?).

cdn
a ogólnie...dlaczego ludzie się przenosili? różnie, ale często z przyziemnych powodów - do Józefowa z Warszawy i przed wojną ("tego Józefowa" ..w miarę dobra komunikacja, a powietrze lepsze:), po wojnie - no nie tylko nakazy pracy, ale jak się nie miało papieru mocnego to nie każdy chciał w 20 osób obcych dokwaterowanych w jednym mieszkaniu
ale j.w. cdn bo "który Józefów" istotne, nie ma co budować 10 wariantów na 10 Józefowów:)

Re: Wyprowadzka na drugi koniec Polski

: pt 10 lip 2020, 23:46
autor: Basiewicz_Karol
Sroczyński_Włodzimierz pisze:"Witam,"

Witaj!
Kilka korekt, uzupełnień, próśb o doprecyzowanie

"Opowieść zaczyna się od Michała Basiewicza - mojego pradziadka, urodzonego w 1906 roku w Sieciechowie - kolebce rodziny Basiewiczów. W 1932 roku bierze on za żonę Zofię Kowalczyk w nieistniejącym obecnie Kościele Św. Michała przy ul. Puławskiej 95a na Mokotowie w Warszawie."

A dokładnie w parafii Św. Michała Archanioła w/na Mokotowie, w nieistniejącym obecnie koście pw. Najświętszej Maryi Panny - kościół pw Michała Archanioła istnieje:)
https://metryki.genealodzy.pl/metryka.p ... x=2073&y=0

"W stolicy w 1933 roku rodzi się ich pierwszy syn (a mój dziadek) Józef, natomiast reszta jego rodzeństwa - Tadeusz, Stanisław i Jan, urodzili się w Józefowie (lata 1936-1950)."

W którym Józefowie?

"I tu zaczyna się meritum historii. Mój dziadek (Józef, syn Michała) jeszcze w 1956 roku w Warszawie bierze za żonę Zofię Radzio pochodzącą z Głęboczycy (dlaczego nie w Józefowie albo nie w Głęboczycy?).
W dodatku pierwszy syn Józefa i Zofii - Stanisław ur. 1957 roku (mój wujek) w akcie urodzenia wpisaną ma Głęboczycę, a więc rodzinną wieś swojej matki (czemu nie w Warszawie albo w Józefowie?).

cdn
a ogólnie...dlaczego ludzie się przenosili? różnie, ale często z przyziemnych powodów - do Józefowa z Warszawy i przed wojną ("tego Józefowa" ..w miarę dobra komunikacja, a powietrze lepsze:), po wojnie - no nie tylko nakazy pracy, ale jak się nie miało papieru mocnego to nie każdy chciał w 20 osób obcych dokwaterowanych w jednym mieszkaniu
ale j.w. cdn bo "który Józefów" istotne, nie ma co budować 10 wariantów na 10 Józefowów:)
Włodku,
Chodzi o Józefów w powiecie otwockim, około 25 km od Warszawy.

Pozdrawiam
Karol

Re: Wyprowadzka na drugi koniec Polski

: sob 11 lip 2020, 01:22
autor: kasiasmialek
Witam. Mój dziadek urodzony w woj świętokrzyskim w 1910 roku po wojnie osiedlił się 550 km od rodzinnej miejscowości. Też na Ziemie Odzyskane.. (60 km od Człopy). Oprócz przesiedleńców przyjeżdżali tu zwyczajnie Polacy za chlebem. Szukali miejsca dla siebie. Domy i ziemia była do kupienia. Ostatnie pieniądze spłacał już mój tata. Z opowieści dziadków wiem że były ogłoszenia wieszane np. na słupach, że są wolne tereny do zasiedlenia na tzw. przez nich Zachodzie. Ponoć zachęcano nawet do tego. Córka urodzona w 1947 w miejscu urodzenia i zamieszkania babci a syn w 1952 już tutaj. Trochę trwało przygotowanie miejsca do zamieszkania.W najlepszym stanie domostwa były zajęte a pozostałe rozkradane, każdy brał co chciał póki właścicieli nie znalazły. Drugi mój dziadek trafił tu z Kujaw w analogiczny sposób- miał jeszcze 12-cioro rodzeństwa i był dumny z tego - o wszystkich wieczorami snuł jakieś opowieści. I mimo chęci ze wszystkimi kontaktu nie był w stanie utrzymywać... I tym sposobem właśnie - ja pozdrawiam z powiatu Złotowskiego choć moi przodkowie urodzeni w Świętokrzyskim, Małopolsce na Kujawach i w Lubelskim :) Kasia

Re: Wyprowadzka na drugi koniec Polski

: sob 11 lip 2020, 08:21
autor: Sroczyński_Włodzimierz
OK
to dalej te "?" tj prośby o doprecyzowania lub korekty, pytania, wskazania palcem:)
może w formie przeredagowanej pierwszej wiadomości?





Opowieść zaczyna się od Michała Basiewicza - mojego pradziadka, urodzonego w 1906 roku w Sieciechowie - kolebce rodziny Basiewiczów. W 1932 roku mieszka w Warszawie, na Chocimskiej 11, żeni się z Zofią Kowalczyk w parafii Św. Michała na Mokotowie w Warszawie. Ona również przed ślubem mieszka na Chocimskiej.
https://metryki.genealodzy.pl/metryka.p ... x=2073&y=0

W 1933 w Warszawie rodzi się pierwsze dziecko tego małżeństwa - Józef. [adres z aktu urodzenia??]
Pomiędzy 1933, a 1936 przeprowadzają się do Józefowa koło Otwocka. Kolejne dzieci: Tadeusz, Stanisław i Jan, rodzą się już w Józefowie w latach 1936-1950 [adresy?].

Józef, syn Michała, w 1956 żeni się [cywilny? kościelny? oba?] "w Warszawie" [a gdzie dokładnie? to po dużym rozszerzeniu Warszawy z 1951 => skrajnie w AM może być "Warszawa" odległa o 100 metrów od domu w Józefowie, bo od 1951 "Warszawa" graniczyła z Józefowem po przesunięciu granicy w tę stronę o bagatela 11 kilometrów] z Zofią Radzio urodzoną w Głęboczycy? Głęboczycach? , [a zamieszkałą przed ślubem w ....]. Ich pierwsze dziecko - Stanisław (mój STRYJ) - rodzi się w Głęboczycach w 1957 roku.
(Tu , od 1951 albo i wcześnie to warto byłoby i w kopertach dowodowych i w ewidencji ludności pogrzebać, zamiast domysłów)
Rodzice z synem wyjeżdżają z Głęboczyc [oby na pewno? może tylko okołopołogowo tam byli, przez kilka-kilkanaście tygodni?] do Człopy
https://www.google.com/maps/place/Człop ... 4d16.12097







W rodzinie niesie się wieść, że pradziadek Michał Basiewicz za czasów wojny, podpadł warszawskim szmalcownikom oraz osobom okradającym ciała poległych i z tego powodu rodzina przeniosła się do Józefowa.

I dobrze Ci się wydaje niespójna, skoro przenoszą się w okresie 1936-1937 z Warszawy , więc cokolwiek było przyczyną to musiało zdarzyć się nie w 1942-1943, a przed 1937 rokiem:)
Dziecko (przyszłe/planowane) -> Józefów (koszty zdecydowanie niższe,a klimat lepszy;)
sprawdź adres, dom w Józefowie - może więcej niż jeden. Świdermajer to letniskowe , w większości woda w zimę zamarzała, więc po wojnie raczej z przymusu zajmowane, 1936-1937 wcale tak dużo pełnych, wielosezonowych domów w Józefowie nie było zamieszkałych. Potem tez nie przybyło takich w których można było mieszkać, ale ludzie mieszkali w takich "willach", prawie altanach letnich.
Jeśli cokolwiek się wydarzyło w czasie okupacji i miało doprowadzić do wyjazdu - nie będzie łatwe do sprawdzenia, ale fascynujące. Tylko może niekoniecznie dotyczyć Warszawy, a Józefowa, Otwocka, okolicznych lasów. Raczej wybyli by z Józefowa nie w 1957, a bardzo szybko (46-48) gdyby wiedzieli jak niektórzy bandyci (opisywani szmalcownicy) ustawili się w latach 40-50 w aparacie władzy, a ci bandyci wiedzieliby, że oni wiedzą.

Re: Wyprowadzka

: sob 11 lip 2020, 10:51
autor: Basiewicz_Karol
[Temat zamknięty]

Re: Wyprowadzka na drugi koniec Polski

: sob 11 lip 2020, 11:04
autor: Sroczyński_Włodzimierz
dotrzyj do kopii aktu urodzenia swojego dziadka z 1933 roku
zdjęcia są w parafii i w AAW (to wrzesień dopiero i z problemami, bo ksiąg nie ma w AAW, więc drugi wybór), w archiwum USC w Warszawie księga (nie zdjęcia) też jest
sprawdź księgi meldunkowe Józefów z Reymonta 9
sprawdź ten ślub w Warszawie (dopiski w AU?) i postaraj się o akty urodzenia z Józefowa (Reymonta to 1949 z podlinkowanego, więc wcześniej może inny adres - może będzie w AU)