Jestem totalnym amatorem poszukiwań genealogicznych, ale od kilku już lat poważnie interesuję się przodkami i staram docierać do nowych informacji.
Jak dotąd najdalszym przodkiem po mieczu, do którego udało mi się dotrzeć, jest Wawrzyniec Kozłowski, ur. ok. 1785 r., prawdopodobnie na obszarze obecnego województwa mazowieckiego. Niestety nie dotarłem do aktu U, nie znam danych jego rodziców. Najwcześniejsza informacja (sam indeks) to akt M z 1814 r., parafia Szwelice, wieś Dęby. Pobrał się z Teklą Kolankiewicz.
1. Jedna sprawa - jak szukać dalszych przodków, rodziców Wawrzyńca? Nie mam żadnego aktu U/M/Z, który by go dotyczył, a z aktów jego dzieci wynika jedynie, że zmarł między 1824 a 1843 r.
2. Druga kwestia, która skłoniła mnie do założenia wątku - to mobilność owego przodka.
Czy to normalne, by "włościanin, majster kunsztu młynarskiego" tak często zmieniał miejsce zamieszkania?
1814 - ślub w Dęby, parafia Szwelice
1815 - narodziny syna Filipa, Pałuki
ok. 1815 (info z aktu Z) - narodziny córki Marcjanny, Ostrołęka
ok. 1816 - narodziny córki Elżbiety, Dębice (Dęby?)
ok. 1818 - narodziny syna Karola, Tłucznice
1824 - narodziny syna Ignacego, Wygoda (obecnie chyba Byszewo-Wygoda)/Ciechanów (różne dane w różnych aktach)
ok. 1836 - narodziny córki Rozalii, Kałęczyn
A gdy zmarł, jego żona Tekla mieszkała w Błoniu (1843).
Czy włościanin nie powinien osiąść na roli? A może to określenie jakiegoś wędrownego chłopa, pomagającego tu i ówdzie, gdzie ktoś pomocy na polu potrzebował?
Będę wdzięczny za wszelkie sugestie, pomysły i hipotezy

