Strona 1 z 1

Legendy rodzine o pochodzeniu nieślubnym

: sob 26 wrz 2020, 02:17
autor: okiem
W wielu rodzinach istnieją legendy o utraconych majątkach, herbach, przegranych w karty domach a nawet kobietach. Niesiecki zapisał wielką ilość starych legend herbowych, włączając w ta nawet obywateli rzymskich.

Swoistą część takich legend stanowią te dość świeże, z przełomu XVIII i XIX wieku o pochodzeniu z nieprawego łoża od któregoś z polskich królów, hrabiów, książąt.

Szukam na potrzeby książki informacji o takich legendach. Nie chodzi tu o ich prawdziwość, lecz o sam fakt istnienia. Może w Państwa rodzinach zachowały się takie legendy? Może ktoś coś słyszał?

Na razie mamy namierzone 3.

Takich nieślubnych potomków musiało być sporo, patrząc na życie ostatnich władców i ich zauszników. A może przy dzisiejszym stanie wiedzy dało by się niektóre potwierdzić?

Legendy rodzine o pochodzeniu nieślubnym

: sob 26 wrz 2020, 14:50
autor: Majewski_Łukasz
Witaj,
u mnie w rodzinie były opowieści jakoby linia męska pochodzi od szlachty. Ba, nawet jakiś hetman koronny w opowieściach się znalazł.
Moja linia po mieczu kończy się bardzo szybko - dalej nie mam jak jej rozwinąć. W 1863 roku w Chorzewie rodzi się Michał Majewski. Syn nieznanego ojca i Jadwigi, służącej u Chorzewskich.
Niby normalna rzecz, ale na chrzcie rodzicami chrzestnymi zostają Tomasz Chorzewski (dziedzic) i jego siostra Józefa.
Akt 35/1863 par. Słupia

Wydaje mi się mało powszechnym, aby dziedzic był ojcem chrzestnym dziecka swojej służącej. Możliwe, że chciał w jakiś sposób być bliżej swego dziecka. To tylko domysły - nie znalazłem żadnego zapisu w którym Tomasz uznaje Michała za swego syna.

W każdej opowieści znajduje się ziarenko prawdy - w tym przypadku dziedzic wsi jest ojcem...chrzestnym :)

: sob 26 wrz 2020, 14:52
autor: Sroczyński_Włodzimierz
jest to "powszechne"
tj często spotykane
nie ma sensu wiązać z ojcostwem biologicznym

: sob 26 wrz 2020, 14:57
autor: Majewski_Łukasz
Wydaje mi się, że często spotykane było to, że dziedzic był ojcem dziecka służącej.
Z kolei ojcem chrzestnym już nie koniecznie.
Nie wspomnę o uznaniu

: sob 26 wrz 2020, 14:58
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Mylisz się

: sob 26 wrz 2020, 15:02
autor: adamrw
Pozostaje znaleźć potomka w linii prostej owego Chorzewskiegiego i dna porównać... :)

: sob 26 wrz 2020, 15:31
autor: termos
W mojej niezbyt rozległej rodzinie dziedzic, a nawet małżeństwo dziedziców było chrzestnymi co najmniej trzykrotnie. Dwa razy pierwszego dziecka lokaja i jego żony. Raz też pierwszego dziecka bednarza (być może pracował przy dworze). Myślę, że to dość częste, spotyka się też w literaturze. A tak przy okazji: mego pradziadka (syna bednarza) w 1841 roku podawały do chrztu trzy pary rodziców chrzestnych. Chrzest miał miejsce na wsi 26 grudnia (drugi dzień Bożego Narodzenia), a większość chrzestnych przyjechała z odległych ok. 12 kilometrów Siedlec
pozdrawiam
Teresa

: sob 26 wrz 2020, 16:05
autor: Ted_B
Witam!
Potwierdzam to co powyżej napisał Włodzimierz.
Dziedzice, jako chrzestni występowali bardzo często w stosunku do dzieci urodzonych nie tylko we dworze, ale i dzieci zwykłych włościan, owczarzy, itp.
Nie doszukiwałbym się tu drugiego dna, chociaż nigdy nie można takiej możliwości wykluczyć.
Pozdrawiam!
Tadek