Wywody szlachectwa i ich fałszowanie
: czw 04 lut 2021, 14:32
Genealogia szlachecka wydaje się łatwa, jeśli nie zaczniemy się bardzo mocno w nią wgłębiać, co do poprawności informacji w herbarzach, czy wywodach szlacheckich.
Wywody szlacheckie są źródłami bardzo wątpliwymi i zapewne każdy z nich zawiera jakieś niedociągnięcia, czy nadinterpretacje oraz fałszywki. To jest sprawa jasna.
Jak jednak interpretować co jest prawdą a co nie?
Oczywiście pierwsze co trzeba zrobić z wywodem, to dotrzeć do wszystkich możliwych źródeł, na podstawie których zrobiono dane odpisy zamieszczone w teczce wywodu szlacheckiego.
Jeśli jest dołączona metryka do wywodu, to szukamy ksiąg metrykalnych danej parafii i weryfikujemy poprawność. Patrzymy przede wszystkim na dodatkowe znaki związane z daną metryką, np. czy przypadkiem ta metryka nie została dopisana do księgi metrykalnej, co poznamy to po innym charakterze pisma, zapisem na samym końcu, gdzie powinna być już pusta przekreślona strona, czy czymkolwiek podejrzanym. Może się zdarzyć, mimo wszelkich podejrzeń, że akurat dopisana metryka była zgodna ze stanem faktycznym.
Jeśli w wywodzie szlacheckim podano odpis aktu sądowego, to weryfikujemy jego poprawność we właściwych aktach grodzkich, ziemskich itd.
Jeśli są to rewizyjne skazki, to także warto sprawdzić ich poprawność.
I tak dalej z innymi źródłami.
Jak w każdej nauce istnieje pewne prawdopodobieństwo, że uzyskany przez nas wynik nie jest poprawny. Dlatego warto weryfikować kilkoma źródłami, o ile to możliwe.
W wielu przypadkach źródła odpisów się nie zachowały. Musimy wtedy po pierwsze ustalić, czy w ogóle dane źródło istniało w czasie wywodzenia się przez daną rodzinę. Jeśli ustalimy, że dana księga nie istniała już w XVIII wieku, to z niemal całkowitą pewnością jest to fałszywka. Podobnie zwracamy uwagę na miejsce, datę, urzędników, bo jeśli będzie w akcie np. że stawiono się przed sędzią grodzkim Janem Nowakiem w 1700 roku, a sędzia grodzki Jan Nowak zmarł w 1698, to ewidentnie mamy do czynienia z aktem sfałszowanym. To samo z metrykami. Trzeba popatrzeć, czy dany proboszcz, chrzestni byli zgodni z innymi metrykami danej parafii i okresu.
Dysponuję jedną nadzwyczaj sfałszowaną metryką z 1721 roku w wywodzie, która podaje wszystko błędnie: miejscowość - nie leżała w tej parafii, a nawet dwie parafie dalej, rodziców - 20 lat przed ich ślubem, chrzestnych - nazwiska zupełnie odbiegające od znanych mi z okolicy.
Szansa weryfikacji tej metryki jest żadna, bo akurat II Wojna Światowa zniszczyła zupełnie księgi z tej parafii. Trzeba więc bawić się z weryfikacją naokoło. Dodatkowo tutaj dopiszę, mimo że akurat nie dotyczy moich przypadków, ale są w niektórych wywodach metryki nawet z nieistniejących nigdy parafii.
Jest jeszcze wiele kwestii, które warto omówić w tym wątku i będę wdzięczny za komentarze.
Mam tu jednak pytania:
Jeśli w teczce wywodu szlacheckiego odpisy dokumentów mają odpowiednią pieczęć urzędową i podpis urzędnika, albo w przypadku metryk potwierdzenie odpowiedniego konsystorza, to przykładowo dla wywodu w 1848 roku w guberni Mińskiej, jak duża jest szansa, że to są fałszywki?
(oczywiście staram się jak tylko mogę weryfikować w księgach sądowych, metrykach itd.).
Dodam, że księgi metrykalne, podobnie księgi sądów, istniały w czasach wywodzących się przodków.
Fałszerstwo spraw wywodowych było ogromne, ale ktoś te dokumenty potwierdzał i sprawdzał wielokrotnie. Oczywiście sami urzędnicy też w tym brali udział i to masowo, ale to chyba nie dało się co kilkanaście lat na nowo przekupywać urzędników żeby poświadczali nieprawdę. Tym bardziej jeśli wywodzono się załóżmy co 15 lat tymi samymi dokumentami.
Z którego roku wywody (najbardziej interesuje mnie gubernia Mińska i Grodzieńska) są najwiarygodniejsze?
Pierwsze wywody jeszcze z XVIII wieku są dla mnie niepewne, ale później jeszcze wielokrotnie w XIX i nawet w XX wieku nadal kolejne pokolenia się wywodziły.
Które z tych wywodów będą najbardziej prawdziwe? Te najwcześniejsze, czy te późniejsze?
Czy jak z komisji gubernialnej trafiała sprawa do Petersburga i tam zatwierdzono wywód, to oryginalność dokumentów z wywodu jest o wiele bardziej prawdopodobna?
Oczywiście co do już przed wojną nieistniejących dokumentów, jeśli ktoś się na nie powoływał to śmierdzi fałszerstwem, ale w wielu badanych przeze mnie przypadkach nadal takie źródła istnieją, jednak możliwość kwerendy w nich jest utrudniona i muszę sobie jakoś poradzić dopóki nie będzie do nich łatwiejszego dostępu. Niektóre źródła istniały, ale w czasie wojny zostały zniszczone, więc w tych przypadkach już nie uda mi się zweryfikować.
Dodam jeszcze trochę oderwane pytanie:
Czy XVII i XVIII-wieczne testamenty zawierały zawsze wszystkich potomków osoby piszącej testament? Dajmy na to Jan Nowak składa do sądu grodzkiego swoją ostatnią wolę i podaje tam swoją drugą młodziutką żonę i 2 córki z pierwszego małżeństwa, ale miał jeszcze trzech synów z tego właśnie pierwszego małżeństwa, chociaż o nich ani słowa (chociaż w samym testamencie słabo skupia się w ogóle na potomkach). Czy wtedy to oznacza, że tacy synowie są sztucznie podpięci pod niego i testament tego dowodzi? Czy testament mógł być wcześniej napisany na wszystkie dzieci, a potem na wybrane (np. zerwali ze sobą kontakt)? A może przepisując pewną część majątku na synów już wcześniej, ojciec rozdysponował ich części, przez co nie musieli być wymienieni w testamencie.
Dziękuję za wszelkie odpowiedzi!
Pozdrawiam serdecznie
Oskar Brożek
Wywody szlacheckie są źródłami bardzo wątpliwymi i zapewne każdy z nich zawiera jakieś niedociągnięcia, czy nadinterpretacje oraz fałszywki. To jest sprawa jasna.
Jak jednak interpretować co jest prawdą a co nie?
Oczywiście pierwsze co trzeba zrobić z wywodem, to dotrzeć do wszystkich możliwych źródeł, na podstawie których zrobiono dane odpisy zamieszczone w teczce wywodu szlacheckiego.
Jeśli jest dołączona metryka do wywodu, to szukamy ksiąg metrykalnych danej parafii i weryfikujemy poprawność. Patrzymy przede wszystkim na dodatkowe znaki związane z daną metryką, np. czy przypadkiem ta metryka nie została dopisana do księgi metrykalnej, co poznamy to po innym charakterze pisma, zapisem na samym końcu, gdzie powinna być już pusta przekreślona strona, czy czymkolwiek podejrzanym. Może się zdarzyć, mimo wszelkich podejrzeń, że akurat dopisana metryka była zgodna ze stanem faktycznym.
Jeśli w wywodzie szlacheckim podano odpis aktu sądowego, to weryfikujemy jego poprawność we właściwych aktach grodzkich, ziemskich itd.
Jeśli są to rewizyjne skazki, to także warto sprawdzić ich poprawność.
I tak dalej z innymi źródłami.
Jak w każdej nauce istnieje pewne prawdopodobieństwo, że uzyskany przez nas wynik nie jest poprawny. Dlatego warto weryfikować kilkoma źródłami, o ile to możliwe.
W wielu przypadkach źródła odpisów się nie zachowały. Musimy wtedy po pierwsze ustalić, czy w ogóle dane źródło istniało w czasie wywodzenia się przez daną rodzinę. Jeśli ustalimy, że dana księga nie istniała już w XVIII wieku, to z niemal całkowitą pewnością jest to fałszywka. Podobnie zwracamy uwagę na miejsce, datę, urzędników, bo jeśli będzie w akcie np. że stawiono się przed sędzią grodzkim Janem Nowakiem w 1700 roku, a sędzia grodzki Jan Nowak zmarł w 1698, to ewidentnie mamy do czynienia z aktem sfałszowanym. To samo z metrykami. Trzeba popatrzeć, czy dany proboszcz, chrzestni byli zgodni z innymi metrykami danej parafii i okresu.
Dysponuję jedną nadzwyczaj sfałszowaną metryką z 1721 roku w wywodzie, która podaje wszystko błędnie: miejscowość - nie leżała w tej parafii, a nawet dwie parafie dalej, rodziców - 20 lat przed ich ślubem, chrzestnych - nazwiska zupełnie odbiegające od znanych mi z okolicy.
Szansa weryfikacji tej metryki jest żadna, bo akurat II Wojna Światowa zniszczyła zupełnie księgi z tej parafii. Trzeba więc bawić się z weryfikacją naokoło. Dodatkowo tutaj dopiszę, mimo że akurat nie dotyczy moich przypadków, ale są w niektórych wywodach metryki nawet z nieistniejących nigdy parafii.
Jest jeszcze wiele kwestii, które warto omówić w tym wątku i będę wdzięczny za komentarze.
Mam tu jednak pytania:
Jeśli w teczce wywodu szlacheckiego odpisy dokumentów mają odpowiednią pieczęć urzędową i podpis urzędnika, albo w przypadku metryk potwierdzenie odpowiedniego konsystorza, to przykładowo dla wywodu w 1848 roku w guberni Mińskiej, jak duża jest szansa, że to są fałszywki?
(oczywiście staram się jak tylko mogę weryfikować w księgach sądowych, metrykach itd.).
Dodam, że księgi metrykalne, podobnie księgi sądów, istniały w czasach wywodzących się przodków.
Fałszerstwo spraw wywodowych było ogromne, ale ktoś te dokumenty potwierdzał i sprawdzał wielokrotnie. Oczywiście sami urzędnicy też w tym brali udział i to masowo, ale to chyba nie dało się co kilkanaście lat na nowo przekupywać urzędników żeby poświadczali nieprawdę. Tym bardziej jeśli wywodzono się załóżmy co 15 lat tymi samymi dokumentami.
Z którego roku wywody (najbardziej interesuje mnie gubernia Mińska i Grodzieńska) są najwiarygodniejsze?
Pierwsze wywody jeszcze z XVIII wieku są dla mnie niepewne, ale później jeszcze wielokrotnie w XIX i nawet w XX wieku nadal kolejne pokolenia się wywodziły.
Które z tych wywodów będą najbardziej prawdziwe? Te najwcześniejsze, czy te późniejsze?
Czy jak z komisji gubernialnej trafiała sprawa do Petersburga i tam zatwierdzono wywód, to oryginalność dokumentów z wywodu jest o wiele bardziej prawdopodobna?
Oczywiście co do już przed wojną nieistniejących dokumentów, jeśli ktoś się na nie powoływał to śmierdzi fałszerstwem, ale w wielu badanych przeze mnie przypadkach nadal takie źródła istnieją, jednak możliwość kwerendy w nich jest utrudniona i muszę sobie jakoś poradzić dopóki nie będzie do nich łatwiejszego dostępu. Niektóre źródła istniały, ale w czasie wojny zostały zniszczone, więc w tych przypadkach już nie uda mi się zweryfikować.
Dodam jeszcze trochę oderwane pytanie:
Czy XVII i XVIII-wieczne testamenty zawierały zawsze wszystkich potomków osoby piszącej testament? Dajmy na to Jan Nowak składa do sądu grodzkiego swoją ostatnią wolę i podaje tam swoją drugą młodziutką żonę i 2 córki z pierwszego małżeństwa, ale miał jeszcze trzech synów z tego właśnie pierwszego małżeństwa, chociaż o nich ani słowa (chociaż w samym testamencie słabo skupia się w ogóle na potomkach). Czy wtedy to oznacza, że tacy synowie są sztucznie podpięci pod niego i testament tego dowodzi? Czy testament mógł być wcześniej napisany na wszystkie dzieci, a potem na wybrane (np. zerwali ze sobą kontakt)? A może przepisując pewną część majątku na synów już wcześniej, ojciec rozdysponował ich części, przez co nie musieli być wymienieni w testamencie.
Dziękuję za wszelkie odpowiedzi!
Pozdrawiam serdecznie
Oskar Brożek