Daty urodzeń kiedyś-pytanie
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Daty urodzeń kiedyś-pytanie
Witam!
Mam jedno pytanie, na które dotychczas nie znalazłem odpowiedzi.
Otóż, słyszałem kiedyś, że kilkadziesiąt lat temu był zwyczaj taki, że jeżeli chłopiec urodził się pod koniec roku to datę wpisywano mu na początek stycznia, aby rocznikowo był młodzy. Pytanie moje jest takie, czy to prawda, i czy dotyczy to również kobiet?
Czy ma ktoś może pojęcie z doświadczenia, jakie jest prawdopodobieństwo błędu w zapisie kiedyś?
Z góry dziękuję za odpowiedź,
Kamil
Mam jedno pytanie, na które dotychczas nie znalazłem odpowiedzi.
Otóż, słyszałem kiedyś, że kilkadziesiąt lat temu był zwyczaj taki, że jeżeli chłopiec urodził się pod koniec roku to datę wpisywano mu na początek stycznia, aby rocznikowo był młodzy. Pytanie moje jest takie, czy to prawda, i czy dotyczy to również kobiet?
Czy ma ktoś może pojęcie z doświadczenia, jakie jest prawdopodobieństwo błędu w zapisie kiedyś?
Z góry dziękuję za odpowiedź,
Kamil
- Mierzejewski

- Posty: 179
- Rejestracja: pt 26 wrz 2008, 18:41
- Kontakt:
Daty urodzeń kiedyś-pytanie
Witam
Zgadza się, ja też spotkałem się z tego typu opowieściami w rodzinie, ale raczej tylko w stosunku do kobiet. Jedna z moich ciotek urodzona wg tradycji rodzinnej w grudniu, ma wypisany akt urodzenia z datą styczniową. Wytłumaczenie tego faktu, jakie otrzymałem w rodzinie wywodzi z chęci odmłodzenia takiej osoby. Sytuacja odnosi się do północno mazowieckiej parafii Krasnosielc.
Z innego doświadczenia wiem też oglądając księgi parafialne z okresu międzywojennego, że szczególnie na wsi poprzez zaniedbanie akt urodzenia zgłaszano od kilku miesięcy nawet do kilkunastu lat po fakcie powołując świadków, tłumacząc to zaniedbaniem lub zawieruchą wojenną. Tym samym trudno mieć pewność co do dokładności zapisanej wtórnie po latach daty. Tak było w młodziutkiej parafii Drążdżewo (1910-2010) wykształconej z parafii Krasnosielc.
Pozdrawiam
Zgadza się, ja też spotkałem się z tego typu opowieściami w rodzinie, ale raczej tylko w stosunku do kobiet. Jedna z moich ciotek urodzona wg tradycji rodzinnej w grudniu, ma wypisany akt urodzenia z datą styczniową. Wytłumaczenie tego faktu, jakie otrzymałem w rodzinie wywodzi z chęci odmłodzenia takiej osoby. Sytuacja odnosi się do północno mazowieckiej parafii Krasnosielc.
Z innego doświadczenia wiem też oglądając księgi parafialne z okresu międzywojennego, że szczególnie na wsi poprzez zaniedbanie akt urodzenia zgłaszano od kilku miesięcy nawet do kilkunastu lat po fakcie powołując świadków, tłumacząc to zaniedbaniem lub zawieruchą wojenną. Tym samym trudno mieć pewność co do dokładności zapisanej wtórnie po latach daty. Tak było w młodziutkiej parafii Drążdżewo (1910-2010) wykształconej z parafii Krasnosielc.
Pozdrawiam
- Mierzejewski

- Posty: 179
- Rejestracja: pt 26 wrz 2008, 18:41
- Kontakt:
Daty urodzeń kiedyś-pytanie
Aha i jeszcze jedno
Trzeba wsiąść pod uwagę nierzadką sytuację tzw "pogrobków" czyli dzieci urodzonych po śmierci ojca. Tutaj następowała sytuacja odwrotna kiedy dziecko rodziło się jakiś czas po pogrzebie lub wręcz starano się ukryć prawdziwego ojca i przypisywano je zchorowanemu i obłożnie choremu mężczyźnie aby nie wywoływać skandalu i zbędnego zamieszania w aktach, czasem ciut więcej niż 9 miesięcy od daty jego zejścia.
Nie ma co się łudzić nie wszyscy zapisani rodzice w aktach są rzeczywiści, zwłaszcza nie warto ufać zapisom w aktach zgonu. Z doświadczenia własnego wiem że po śmierci wszystkich bliskich sąsiad w akcie zgonu podał zupełnie inne imię ojca a co do matki zapis brzmiał "nieizwiestnoj matieri" nieznanej matki (bocian dziecko podrzucił?). Dopiero dokładne sprawdzenie innych aktów urodzenia i ślubu przyniosło prawidłową odpowiedź. Ale nie należy się zrażać, bo właśnie tego typu historie wciągają nas bez reszty.
Pozdrawiam
Zbyszek Mierzejewski
Trzeba wsiąść pod uwagę nierzadką sytuację tzw "pogrobków" czyli dzieci urodzonych po śmierci ojca. Tutaj następowała sytuacja odwrotna kiedy dziecko rodziło się jakiś czas po pogrzebie lub wręcz starano się ukryć prawdziwego ojca i przypisywano je zchorowanemu i obłożnie choremu mężczyźnie aby nie wywoływać skandalu i zbędnego zamieszania w aktach, czasem ciut więcej niż 9 miesięcy od daty jego zejścia.
Nie ma co się łudzić nie wszyscy zapisani rodzice w aktach są rzeczywiści, zwłaszcza nie warto ufać zapisom w aktach zgonu. Z doświadczenia własnego wiem że po śmierci wszystkich bliskich sąsiad w akcie zgonu podał zupełnie inne imię ojca a co do matki zapis brzmiał "nieizwiestnoj matieri" nieznanej matki (bocian dziecko podrzucił?). Dopiero dokładne sprawdzenie innych aktów urodzenia i ślubu przyniosło prawidłową odpowiedź. Ale nie należy się zrażać, bo właśnie tego typu historie wciągają nas bez reszty.
Pozdrawiam
Zbyszek Mierzejewski
Daty urodzeń kiedyś
Polecam Czy ludzie mogą przesuwać datę urodzin? w tym artykule.
Przestawiono w nim analizę danych statystycznych dużej grupy populacji, zawierającej 36 304 dat urodzeń. Analiza dotyczy osób urodzonych od maja 1904 r. do 26 stycznia 2004, w tym 19 498 kobiet i 16 806 mężczyzn.
Analiza dotyczy między innymi urodzeń na początku roku i na końcu roku, urodzeń w poszczególnych dniach tygodnia itp.
Z analizy, między innymi, wynika, że grupy przedwojenne charakteryzowały się dużym stosunkiem urodzeń 'przesuniętych'. W okresie powojennym to zjawisko zanika. Można to tłumaczyć większą liczbą urodzeń w szpitalach i pod opieką lekarza, który wystawiał zaświadczenie o urodzeniu, które było podstawą do wystawienia świadectwa (czy aktu?) urodzenia. Natomiast przed wojną, szczególnie na wsi, urząd wystawiał metrykę urodzenia na podstawie oświadczenia rodzica. Tak więc rodzice mogli decydować o metrykalnej dacie urodzenia swoich dzieci.
Łączę pozdrowienia –
Lidia
Przestawiono w nim analizę danych statystycznych dużej grupy populacji, zawierającej 36 304 dat urodzeń. Analiza dotyczy osób urodzonych od maja 1904 r. do 26 stycznia 2004, w tym 19 498 kobiet i 16 806 mężczyzn.
Analiza dotyczy między innymi urodzeń na początku roku i na końcu roku, urodzeń w poszczególnych dniach tygodnia itp.
Z analizy, między innymi, wynika, że grupy przedwojenne charakteryzowały się dużym stosunkiem urodzeń 'przesuniętych'. W okresie powojennym to zjawisko zanika. Można to tłumaczyć większą liczbą urodzeń w szpitalach i pod opieką lekarza, który wystawiał zaświadczenie o urodzeniu, które było podstawą do wystawienia świadectwa (czy aktu?) urodzenia. Natomiast przed wojną, szczególnie na wsi, urząd wystawiał metrykę urodzenia na podstawie oświadczenia rodzica. Tak więc rodzice mogli decydować o metrykalnej dacie urodzenia swoich dzieci.
Łączę pozdrowienia –
Lidia
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Daty urodzeń kiedyś
ciekawe obserwacje:)
btw: odnoszę wrażenie, że ilość zgłoszeń (czyli aktów) ma przeciwną cechę: spieszono się, aby zgłosić w grudniu zaległe urodzenia
przykładowo:
Warszawa, Wsz. Św. 1904 grudzień akty 2521-2800 (280)
Warszawa, Wsz. Św. 1905 styczeń akty 001-216 (216)
W innych latach podobnie - chyba prawie zawsze liczba zgłoszeń w grudniu jest statystycznie istotnie wyższa niż w przeciętnym miesiącu.
Można sprawdzić dla kilku warszawskich parafii dostępnych w metryki i kilku lat - to jest wręcz zasada:) Ciekawym byłoby podzielić to na tygodnie..może kwestia braku ślubów sprzyjała chrztom...
Oczywiście..nie oznacza to, że więcej dzieci się pod koniec roku rodziło, ale pierwszy post trkatuje o zgłoszeniach- więc ja mam zupełnie odwrotne obserwacje:)
pozdrawiam
btw: odnoszę wrażenie, że ilość zgłoszeń (czyli aktów) ma przeciwną cechę: spieszono się, aby zgłosić w grudniu zaległe urodzenia
przykładowo:
Warszawa, Wsz. Św. 1904 grudzień akty 2521-2800 (280)
Warszawa, Wsz. Św. 1905 styczeń akty 001-216 (216)
W innych latach podobnie - chyba prawie zawsze liczba zgłoszeń w grudniu jest statystycznie istotnie wyższa niż w przeciętnym miesiącu.
Można sprawdzić dla kilku warszawskich parafii dostępnych w metryki i kilku lat - to jest wręcz zasada:) Ciekawym byłoby podzielić to na tygodnie..może kwestia braku ślubów sprzyjała chrztom...
Oczywiście..nie oznacza to, że więcej dzieci się pod koniec roku rodziło, ale pierwszy post trkatuje o zgłoszeniach- więc ja mam zupełnie odwrotne obserwacje:)
pozdrawiam
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Daty urodzeń kiedyś
a może zależało to od terminu kolęd/wizyt duszpasterskich
były w grudniu -ksiądz i jednocześnie urzędnik SC (w rosyjskim zaborze) natknął się na niezarejestrowane/nieochrzczone dziecko..
jak w grudniu to w grudniu, jak powiedział "żebym Was po Świętach/przed Trzech Króli widział w kancelarii!" ...?:)
były w grudniu -ksiądz i jednocześnie urzędnik SC (w rosyjskim zaborze) natknął się na niezarejestrowane/nieochrzczone dziecko..
jak w grudniu to w grudniu, jak powiedział "żebym Was po Świętach/przed Trzech Króli widział w kancelarii!" ...?:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
- Dybowski_Mariusz

- Posty: 79
- Rejestracja: ndz 15 lip 2007, 22:19
- Lokalizacja: Podlasie
Podam przykłady z mojej rodziny. Data urodzenia mojej babci to 30 grudnia 1939, w dokumentach wpisana jest data 01 stycznia 1940. Dziadek urodził się 27 listopada 1942, zaś data urodzenia w dokumentach to 01 stycznia 1943.
Pozdrawiam
Mariusz Dybowski
________________
www.pruszkowscy.republika.pl
Pozdrawiam
Mariusz Dybowski
________________
www.pruszkowscy.republika.pl
- Kaczmarczyk_Grzegorz

- Posty: 25
- Rejestracja: pn 09 cze 2008, 18:18
- Lokalizacja: Gliwice
W mojej rodzinie też spotkałem się z przesuniętymi datami urodzeń. Moja mama urodziła się 12 grudnia 1955, a w metrykach ma 02 styczeń 1956, natomiast moja babcia ur. 30.03.1928 / w metrykach ma wpisane 19.04.1929. Co do babci wiem, że jej matka zmarła niedługo po porodzie i wychowywały ją ciotki. Z tego co słyszałem, to ciotki odmłodziły babcię w czasie wojny żeby nie pojechała na roboty. Ale to tylko takie pogłoski 
Pozdrawiam
Grzegorz Kaczmarczyk
Pozdrawiam
Grzegorz Kaczmarczyk
Witam,
u nas w metrykach są podawane dwie daty :
- data urodzenia
- data chrztu
więc może w tym ... ?
Pozdrawiam
Edmunda
u nas w metrykach są podawane dwie daty :
- data urodzenia
- data chrztu
więc może w tym ... ?
Pozdrawiam
Edmunda
Oferuję pomoc w j. czeskim /pw/
Poszukuję aktu ur.Szczepan Stefan Dąbrowski ur. ok 1794-1803 Ujazd? Tur? Syn Piotra i Wiktorii.Akt ur : Maryanna Szczepanski ur.1813 -14 Znalazłam ich akt ślubu nr. 10
Łęczyca 10 II 1829
Poszukuję aktu ur.Szczepan Stefan Dąbrowski ur. ok 1794-1803 Ujazd? Tur? Syn Piotra i Wiktorii.Akt ur : Maryanna Szczepanski ur.1813 -14 Znalazłam ich akt ślubu nr. 10
Łęczyca 10 II 1829
witam!
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, w mojej rodzinie były podobne sytuacje, również w czasie wojny.
Mam także pytanie do bardziej 'doświadczonych' genealogów, bo ostatnio czytajc możliwości błędu w zapisie, popadłem lekko mówiąc, w małą depresję. Nie chodzi tu nawet o daty czy nazwiska (iu mojej praprababci Eugenii było zapisane Genowefa-babcia dowiedziała się o tym pół roku temu przy okzji sprzedaży domu jej córki, a swojej matki).
Chodzi także o dzieci nieślubne. Wystarczy jedno takie dziecko, a gdy ojeciec będzie 'fałszywy' cały dalszy ciąg traci sens. Wiem, odnotowywano to, ale równie często zdarzały się kłamstwa.
Po prostu jak się tak nad tym wszystkim zastanowić, to mamy znikomą pewność, że to co napisane to prawda (czasem ojciec źle zapisał datę, bo zima, bo był niepiśmienny i ktoś mu pwoeidział, po kilku latach i pomylił itd itd).
Pytanie ów jest następujące, jak sądzicie, czy naprawdę większość tych zapisków to błędy, czy na odwrót, wszystko było zgrane i dokładne, bo na wsiach było mało do pisania i wgl.
Dzięki raz jeszcze za odpowiedzi,
Pozdrawiam,
Kamil
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, w mojej rodzinie były podobne sytuacje, również w czasie wojny.
Mam także pytanie do bardziej 'doświadczonych' genealogów, bo ostatnio czytajc możliwości błędu w zapisie, popadłem lekko mówiąc, w małą depresję. Nie chodzi tu nawet o daty czy nazwiska (iu mojej praprababci Eugenii było zapisane Genowefa-babcia dowiedziała się o tym pół roku temu przy okzji sprzedaży domu jej córki, a swojej matki).
Chodzi także o dzieci nieślubne. Wystarczy jedno takie dziecko, a gdy ojeciec będzie 'fałszywy' cały dalszy ciąg traci sens. Wiem, odnotowywano to, ale równie często zdarzały się kłamstwa.
Po prostu jak się tak nad tym wszystkim zastanowić, to mamy znikomą pewność, że to co napisane to prawda (czasem ojciec źle zapisał datę, bo zima, bo był niepiśmienny i ktoś mu pwoeidział, po kilku latach i pomylił itd itd).
Pytanie ów jest następujące, jak sądzicie, czy naprawdę większość tych zapisków to błędy, czy na odwrót, wszystko było zgrane i dokładne, bo na wsiach było mało do pisania i wgl.
Dzięki raz jeszcze za odpowiedzi,
Pozdrawiam,
Kamil
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
na wsiach, w miastach...nie ma chyba diametralnej różnicy..ASC są jednym ze źródeł, tak samo podlegających krytycznym ocenom jak i inne (np akta sądowe)- moim zdaniem nawet powinny być bardziej krytycznie ocenione i badane (na prawidłowości ASC przeciętnemu człowiekowi w XIX czy nawet XX wieku nie zależało, przykłady wyżej na to że czasem zależało na nieprawidłowości w ASC:) - na prawidłowości zaś aktu w notariacie, hipotece, księdze ziemskiej, grodzkiej, wyroku sądowym..zależało znacznie bardziej
to ze teraz jest inaczej (nikłe zainteresowanie uregulowaniem własności w porównaniu z prawidłowością dowodu osobistego) bywa mylące:)
ASC to (moim zdaniem) nie była taka ważna rzecz jak dzisiaj sądzimy
ale żeby stwierdzić "większość z tych zapisków to błędy" - na to raczej nie poważyłbym się;)
pozdrawiam
P.S. Witkacy też w inny niż "aktowy" dzień obchodził urodziny:)
to ze teraz jest inaczej (nikłe zainteresowanie uregulowaniem własności w porównaniu z prawidłowością dowodu osobistego) bywa mylące:)
ASC to (moim zdaniem) nie była taka ważna rzecz jak dzisiaj sądzimy
ale żeby stwierdzić "większość z tych zapisków to błędy" - na to raczej nie poważyłbym się;)
pozdrawiam
P.S. Witkacy też w inny niż "aktowy" dzień obchodził urodziny:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
- Mierzejewski

- Posty: 179
- Rejestracja: pt 26 wrz 2008, 18:41
- Kontakt:
Nie warto się od razu tym załamywać tylko sprawdzać, sprawdzać i jeszcze raz sprawdzać. Faktem jest, że czasem akt chrztu mylnie brano za datę urodzenia i już powstaje dysonans a jak weźmiemy jeszcze rosyjsko języczne zapisy z przesunięciem dwutygodniowym mamy odpowiedź na wiele tutaj postawionych tez i pytań.
Jeśli nasz probant urodził się wg kalendarza wschodniego (w zależności od zaboru w branym okresie) 18 grudnia 1870 to już wg kalendarza obowiązującego zwyczajowo w Polsce mógł się urodzić dopiero 1 lub 2 stycznia 1871 roku
Powtarzam warto sprawdzać nasze informacje wielostronnie biorąc wszystkie dane i ewentualności pod uwagę.
W rodzinie miałem przypadek, że córka błędnie podała imiona dziadków w akcie zgonu matki (rodziców swojej własnej matki). Wzięło się to stąd, że dwaj bracia Józef i Konstanty ożenili się z dwiema rodzonymi siostrami Brygidą i Teofilą. Jedna z sióstr Teofila zmarła podczas porodu i dziecko z tego związku wychowywał stryj-Józef i siostra rodzona matki-Brygida. Biologiczny ojciec wkrótce potem ożenił się ponownie i zmarł.
Córka wychowana przy matce i dziadku Józefie tak naprawdę dziadku stryjecznym była przeświadczona, że ojcem jej matki był Józef a nie Konstanty i tak też podała w akcie zgonu matki
Trochę to zagmatwane, ale tak bywało zwłaszcza jak przodkowie zajęci byli sprawami egzystencjalnymi.
Pozdrawiam
Zbyszek Mierzejewski
Jeśli nasz probant urodził się wg kalendarza wschodniego (w zależności od zaboru w branym okresie) 18 grudnia 1870 to już wg kalendarza obowiązującego zwyczajowo w Polsce mógł się urodzić dopiero 1 lub 2 stycznia 1871 roku
Powtarzam warto sprawdzać nasze informacje wielostronnie biorąc wszystkie dane i ewentualności pod uwagę.
W rodzinie miałem przypadek, że córka błędnie podała imiona dziadków w akcie zgonu matki (rodziców swojej własnej matki). Wzięło się to stąd, że dwaj bracia Józef i Konstanty ożenili się z dwiema rodzonymi siostrami Brygidą i Teofilą. Jedna z sióstr Teofila zmarła podczas porodu i dziecko z tego związku wychowywał stryj-Józef i siostra rodzona matki-Brygida. Biologiczny ojciec wkrótce potem ożenił się ponownie i zmarł.
Córka wychowana przy matce i dziadku Józefie tak naprawdę dziadku stryjecznym była przeświadczona, że ojcem jej matki był Józef a nie Konstanty i tak też podała w akcie zgonu matki
Trochę to zagmatwane, ale tak bywało zwłaszcza jak przodkowie zajęci byli sprawami egzystencjalnymi.
Pozdrawiam
Zbyszek Mierzejewski
- Mierzejewski

- Posty: 179
- Rejestracja: pt 26 wrz 2008, 18:41
- Kontakt:
kamil_360
podsumowując ale nie kończąc tak pasjonującego tematu i zagadek jakie podsuwa nam genealogia własnej rodziny polecam Ci i odsyłam do książki Pani Małgorzaty Nowaczyk - Poszukiwanie przodków. Genealogia dla każdego. np rozdział 3
Znajdziesz tam wiele odpowiedzi na stawiane tu pytania, wiedzę i doświadczenie autorki które każdemu z nas się przyda na każdym etapie poszukiwań. Książkę możesz zakupić przez internet nawet z programem do rejestracji swoich poszukiwań i postępów, pod adresem http://www.boratynka.pl
naprawdę warto zainwestować bo nic nie zastąpi satysfakcji z własnych poszukiwań i samodzielnie zdobytego doświadczenia. Jeśli Cię to zmęczy a ciekawość nie minie wtedy zbierz większą sumę pieniędzy i zdaj się na doświadczenie innych. Porównać to można tylko z samodzielnym wejściem na szczyt a wysłuchaniem reportażu jak ten szczyt zdobywano i jakie widoki wokół niego się roztaczały.
Pozdrawiam wszystkich
Zbyszek Mierzejewski
podsumowując ale nie kończąc tak pasjonującego tematu i zagadek jakie podsuwa nam genealogia własnej rodziny polecam Ci i odsyłam do książki Pani Małgorzaty Nowaczyk - Poszukiwanie przodków. Genealogia dla każdego. np rozdział 3
Znajdziesz tam wiele odpowiedzi na stawiane tu pytania, wiedzę i doświadczenie autorki które każdemu z nas się przyda na każdym etapie poszukiwań. Książkę możesz zakupić przez internet nawet z programem do rejestracji swoich poszukiwań i postępów, pod adresem http://www.boratynka.pl
naprawdę warto zainwestować bo nic nie zastąpi satysfakcji z własnych poszukiwań i samodzielnie zdobytego doświadczenia. Jeśli Cię to zmęczy a ciekawość nie minie wtedy zbierz większą sumę pieniędzy i zdaj się na doświadczenie innych. Porównać to można tylko z samodzielnym wejściem na szczyt a wysłuchaniem reportażu jak ten szczyt zdobywano i jakie widoki wokół niego się roztaczały.
Pozdrawiam wszystkich
Zbyszek Mierzejewski
- Mierzejewski

- Posty: 179
- Rejestracja: pt 26 wrz 2008, 18:41
- Kontakt:
kamil_360
co do imienia Twojej prababci sprawa może być bardzo prozaiczna i prosta, mianowicie
Eugenia - nazywana mogła być potocznie Gienią bo takie imię bardziej jej odpowiadało
Jeśli przyjmiemy hipotetycznie zadane pytanie przez jakiegoś urzędnika - Jak wam na imię ?
Odpowiedź mogła brzmieć - Gienia - co urzędnik zapisał z powagą swego urzędu GENOWEFA
Znów sięgając do własnego archiwum, mój pradziadek urodził się jako Władysław Jakub syn Władysława, żył jako Jakub i takoż mu zapisano w akcie zgonu. Gdybym szukał tylko Władysława mogłoby się okazać że mamy doczynienia z kolejnym Matuzalemem
Z.M.
co do imienia Twojej prababci sprawa może być bardzo prozaiczna i prosta, mianowicie
Eugenia - nazywana mogła być potocznie Gienią bo takie imię bardziej jej odpowiadało
Jeśli przyjmiemy hipotetycznie zadane pytanie przez jakiegoś urzędnika - Jak wam na imię ?
Odpowiedź mogła brzmieć - Gienia - co urzędnik zapisał z powagą swego urzędu GENOWEFA
Znów sięgając do własnego archiwum, mój pradziadek urodził się jako Władysław Jakub syn Władysława, żył jako Jakub i takoż mu zapisano w akcie zgonu. Gdybym szukał tylko Władysława mogłoby się okazać że mamy doczynienia z kolejnym Matuzalemem
Z.M.
Tak, początkowo też tak myślałem, dopóki inna babcia mi tego nie wyjaśniła. Otóż Eugenia to francuski lub inny odpowiednik imienia Genowefa, a imiona inne niż polskie nie były wówczas akceptowane, dlatego spalszczano(?) je. Podobnie było z jej koleżanką za PRL-u, Francessą, która w dokumentacji miała na imię po prostu Franciszka. Dopiero od niedawna akceptowane są imiona obcojęzyczne,
Kamil
Kamil