Strona 1 z 2
Niezrozumiałe określenia w księgach parafialnych
: pn 09 lip 2007, 14:48
autor: -Pablo-
Witam serdecznie!
Przy przeglądaniu akt parafialnych z XIX w. natrafiłem na kilka niezrozumiałych określeń, i jeżeli ktoś byłby w stanie mi je wyjaśnić, byłbym bardzo wdzięczny. Niektóre z nich moga odbiegać od prawidłowej pisowni, bo każdy wie, jak czytelne są akta parafialne.
- vespere - takie słowo wpisano obok godziny urodzenia (wiem że nie jest to ani rano, ani po południu, ani w nocy - może więc wieczorem... i przy okazji, jak jest po łacinie "wieczór", "wieczorem"?)
- villamus, aperarium lub aperarisum , inquibans- słowa wpisane w rubrykach "zawód ojca", oczywiście dotyczących trzech różnych osób.
- Nympha - imię narodzonego dziecka, z tym, że z tego co wiem, to takiego imienia nie ma... Chyba że źle wiem, a ktoś był tak pomysłowy że nazwał dziecko Nimfa...
- i ostatnie, tym razem zdanie z księgi zaślubionych Antonius Kowalczyk fundi Janioł. Co to jest to "fundi"?
Niezrozumiałe określenia w księgach parafialnych
: pn 09 lip 2007, 16:43
autor: Bartek_M
Witaj.
Po kolei:
vespere - wieczorem
villanus - wieśniak
operarius - wyrobnik, robotnik, ewentualnie sługa
inquilinus - komornik, kątnik, pomieszkujący kątem
Nympha - dziewczynka, na której patronkę wybrano świętą Nimfę, dziewicę i męczennicę (liturgiczne wspomnienie: 10 listopada)
fundi (a nie dicti/dictus?) - ja bym przetłumaczył: Kowalczyk z dóbr Janioła, z ziemi Janioła.
Pozdrawiam.
Niezrozumiałe określenia w księgach parafialnych
: pn 09 lip 2007, 17:30
autor: -Pablo-
Dziękuję bardzo. Wiele moich przypuszczeń się potwierdziło. A to ostatnie określenie to na pewno fundi. Gdyby ktoś miał jakieś inne interpretacje, to bardzo proszę.
Niezrozumiałe określenia w księgach parafialnych
: pn 09 lip 2007, 18:11
autor: Bartek_M
Zamiast "villanus" może być jeszcze "villicus" - włodarz.
Niezrozumiałe określenia w księgach parafialnych
: wt 10 lip 2007, 17:16
autor: Lipnik.F.Turas
Ja w swoim słowniku mam tylko
Fundani /imię / swięto liturgiczne 15 listopada
Co przy tym imieniu Nimfa może ciekawe zamiłowania rodziny do rzadkich imion i świętych?
fturas
janek
No jest jeszcze
http://pl.wiktionary.org/wiki/fundi
W necie tylko czemu suahili ? Chyba że ksiądz był misionarzem
w afryce i po powrocie pomylił języki .
Sam w parafi mam emeryta misjonarza z Paragwaju
który lepiej po 40 latach pracy mówi po indiańsku niż po polsku .
Ale to tylko luźne skojarzenie
mów
Niezrozumiałe określenia w księgach parafialnych
: wt 10 lip 2007, 19:56
autor: -Pablo-
To na pewno nie to. Nie pasuje do kontekstu. A to wzięte z suahili to dopiero nadinterptretacja...

: wt 10 lip 2007, 20:08
autor: Lipnik.F.Turas
Oczywiście to tylko luźne skojażenia.
Mam pytanie czy napewno pierwsza litera to f czy to nie specyficzne łacińskie s dość podobne a często spotykane w tekstach ?
Sam Np do dziś nie wiem kim był Faber banes lub faber benas?
Poszukaj jeszce w słowniku Knapskiego z 18 wieku tam na str 341
tom II jest np fundibularius = Procarz
ale i fuctio- śmierć
functus -umarły
czyli czy to d to nie ct ?
Słownik jest publikowany w bibliotece cyfrowej
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmeta ... =&dirids=1
Pozdrawiam
fturas
janek
: wt 10 lip 2007, 22:36
autor: Fronczak_Waldemar
Zazwyczaj nie zabieram głosu gdy czegoś nie jestem pewien, ale tym razem zrobię wyjątek. Ośmieliło mnie w tym względzie pewne doświadczenie, jakiego nabyłem po latach obcowania z zapisami łacińskimi. Wyjaśnienia Bartka są moim zdaniem wystarczające. Ja również tak to rozumiem. Odnośnie ostatniego zwrotu mam podobny dylemat. Kontekst wskazuje, że mamy do czynienia z "funditus" w znaczeniu "odrzucenia". Tak więc znaczenie tego zwrotu można by objaśnić: "Antoni Kowalczyk, który zaprzestał używania określenia Janioł" lub "do niedawna Janioł". Takie tłumaczenie stoi w korelacji z sugestią Bartka, który pyta, czy aby nie ma tam użytego słowa "dicti/dictus". Drugie tłumaczenie "z dóbr Janioł" również ma swoje uzasadnienie, bowiem "fundus" oznaczało również posiadłość wiejską, gospodarstwo rolne, folwark, a w przenośni wszelką własność ziemską. Szkoda, że nie możemy zobaczyć skanu tego zapisu.
Można podejść do sprawy dwojako. Albo sprawdzić, czy w pobliżu było gospodarstwo/folwark zwany Janioł?
Albo poczekać na odwiedziny naszego forum przez Chrystiana Orpela, który z pewnością wyjaśni te wątpliwości, jako że łacina, to jego chleb powszedni.
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak
: wt 10 lip 2007, 23:07
autor: andrzejlazar
Fundus,fundi= podstawa,opoka
Fundus oculi = dno oka
: wt 10 lip 2007, 23:45
autor: Fronczak_Waldemar
Drogi Andrzejku. Jako lekarz, wiesz doskonale, że w łacinie słowa zależnie od złożenia i kontekstu mogą mieć wiele znaczeń. Tak jest i z rzeczonym słowem "fundus".
Jedno ze znaczeń to istotnie dno, podstawa. Znane jest przysłowie: "largitio fundum non habet= dawania nie ma końca" oraz drugie " sera parsimonia in fundo est = za późno na oszczędność, kiedy widać dno sakiewki"
Fundo, to także "u dołu" "do dna" (doszczętnie lub zupełnie).
Inne znaczenie jest używane w przenośni, a oznacza podstawę lub fundament, a nawet poręczyciela.
Ja zaś pisałem o trzecim znaczeniu tego słowa, o posiadłości wiejskiej, a szerzej wszelkiej własności ziemskiej.
Z tych różnych znaczeń jedynie "własność ziemska, folwark" była dla mnie logiczna.
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak
: śr 11 lip 2007, 11:37
autor: Christian_Orpel
Antonius Kowalczyk fundi Janioł .
Tylko znaczenie "posiadlosc wiejska" pasuje tutaj. Ale skromna posiadlosc rolnika wystarczy.
Antoni Kowalczyk byl posiadaczem (nie koniecznie wlascicielem) gospodarstwa zwanego Janiol, wiec sam mogl wystepowac potocznie jako Antoni Janiol.
Moze powszechniej w ksiegach pisano " de fundo", "de loco", ale znaczenie" fundi" jest absolutnie identyczne.
Tlumaczenie " z dobr", "z ziemi" wydaje mi sie dwuznaczne, wiec lepiej pisac " od gospodarstwa", "od roli" i dodac " zwany" , chociaz w danym przypadku nie ma w tekscie wyrazu "dictus".
Pozdrawiam
: śr 11 lip 2007, 16:44
autor: -Pablo-
Po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi chciałbym dodać, iż na pewno chodzi o określenie "fundi". Nie ma mowy o jakiejkolwiek pomyłce czy złym odczytaniu tego słowa (akurat te księgi były wyjątkowo czytelne). A druga sprawa - można przypuszczać z niemal 100% pewnością, że Janioł to nazwisko, ponieważ w księdze pojawia się wielokrotnie, tyle że z różnymi imionami. Więc zapewne chodzi tu o zależność Kowalczyka do Janioła. Tylko jaką? Czy był sługą Janioła, czy sam był zwany Janiołem... Myślę jednak, że bardziej prawdopodobna w tym przypadku będzie wersja ze sługą. Ale to tylko takie moje przypuszczenia...
: śr 11 lip 2007, 17:30
autor: Christian_Orpel
Wykluczam druga wersje ... To by bylo raczej dziwny sposob takim sformulowaniem podac , ze ktos jest sluga ...
Poza tym, przypuszczam, ze ten Antoni Kowalczyk fundi Janiol nie tylko raz wystepuje w ksiegach metrykalnych. Latwo wiec mozna sprawdzic ...
: śr 11 lip 2007, 19:26
autor: Fronczak_Waldemar
Również uważam, że nie oznacza to zależności służebnej. Pablo, jesteś w zdecydowanie lepszej sytuacji, bo znasz inne zapisy z ksiąg i stopniowo je nam dozujesz. My możemy się jedynie domyślać. Z tego co nam zdążyłeś podać wyłania się nieco inny obraz. Opierając się o wykładnie daną przez Chrystiana i o własne doświadczenia, widzę jeszcze jedną możliwość. Często chłopów osadzano na ziemi należącej do ich poprzedników. Jeśli ziemia taka była dość długo uprawiana przez jakąś rodzinę, wówczas zwyczajowo przejmowała miano tejże rodziny.
Na marginesie dodam, że w ten sposób chłop nazwiskiem Nowak, żeniąc się z wdową Kowalską i obejmujący gospodarkę po jej zmarłym mężu zaczynał być zwany Kowalskim. Spotykałem się z podobnymi przypadkami, które wprowadzają sporo zamieszania przy śledzeniu losu rodzin.
Wracając do zasadniczej sprawy, uważam, że zapis ten mógł dotyczyć Antoniego Kowalczyka, który objął ziemię Janioła, czyli był następnym gospodarzem na gospodarstwie, które do niedawna uprawiała rodzina Janiołów.
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak
: śr 11 lip 2007, 20:43
autor: Bartek_M
Pablo, pewną pomocą może być numeracja domów, o ile w rzeczonych księgach była prowadzona.
Moim zdaniem ostatnie listy Chrystiana i Waldka definitywnie rozwiązują problem.
Z wielką przyjemnością przeczytałem też Chrystianową wzmiankę o zwrocie "de loco" - bo to do niedawna jedna z większych zagadek w "moich" księgach, czasem w postaci skróconej "Petrus de Kubiaczyk Zjeżdżałka" na przykład. Rozwiązała się właśnie dzięki numeracji domów, konsekwentnie prowadzonej już u schyłku XVIII stulecia.
Pozdrawiam.