Sroczyński_Włodzimierz pisze:ale jest na to jakiś papier, że była "cały czas z rodzicami"? i co znaczy cały czas?
w AM nie ma uznania dziecka przedślubnego
"Warszawa" często wpisywana na zasadzie "nie wnikaj", nie przywiązywałbym się
pierwszy dokument w jakim się pojawia warto byłoby namierzyć
jakaś ewidencja ludności z miejsc, w którym przebywali?
coś w ogóle o tych potencjalnych nazwiskach świadczy?
"Babcia jako młoda dziewczyna wyjechała z ojcem (matka już zmarła w 1927 roku)" - czyli po 1927 roku? w Warszawie? nastolatka co pisać nie umiała w 1927, pomimo wprowadzenia obowiązku szkolnego i bezpłatnej nauki w tym wieku? i młodego wieku, w którym spokojnie mogła nabyć tę umiejętność w szkole? o "poza szkołą" już nie mówię
a ślady (dokumenty) jej młodszego rodzeństwa jako punkt wyjścia do pozametrykalnych (czy to wspomnianej ewidencji ludności czy innych)
1927 - zgon matki? jest dokument? adres?
nawet znalezienie AU Leokadii z 1906-1908 z Warszawy jeszcze nie powinien świadczyć, że to jej AU
zakotwiczyć w czymś trzeba - w jakimś o najmniej jednym w miarę pewnym miejscu, nie z zeznań po latach, a z czegoś współczesnego wydarzeniom
można i dom dziecka sprawdzać, ale nie do końca wiadomo o kogo i jaki okres pytać
Włodku, sam mam podobnego rodzaju, różne dylematy i przemyślenia związane z tą sprawą. Po prostu takie są relacje rodzinne ale trudno je dziś zweryfikować bo „papierów” żadnych na to nie ma.
Nie wiem czego się „czepnąć”, co mam robić? Przybliżę Ci trochę ten mój temat:
Antoni Zych urodził się w Jabłonnie k. Warszawy w 1886 r. (mam też wyprowadzonych przodków kilka pokoleń wstecz - okolice Dzierżenin/Serock). Później, jak był dzieckiem może jeszcze 2 letnim, jego rodzice przenieśli się w okolice Garwolina (mam AU kolejnego rodzeństwa pradziadka Antoniego w okolicach Garwolina od 1888 do 1901 i ostatni brat w 1903 par. Kołbiel). Tam wobec tego Antoni się wychowywał.
Zofia Badurek ur. 1885 r. od pokoleń mieszkała w Choinach, par. Parysów (przodkowie także Parysów/Latowicz i te okolice). Zofia i Antoni tam się poznali i razem wyjechali jako para, chyba narzeczonych, już ok. dziewiętnasto-dwudziesto-latów, do Warszawy za pracą. Co tam dokładnie się działo nie wiem. Podobno w tym 1906? urodziła się im córka Leokadia (moja babcia), później na przełomie 1909/19010 znów Zofia była w ciąży i w lutym 1910 w Warszawie pobrali się (wiem, że w AM nie ma nic na temat wcześniejszego dziecka). Kolejny akt urodzenia ich syna Wacława w czerwcu 1910 roku mówi mi, że jednak wynieśli się z Warszawy bo on urodził się -Łukówiec par. Parysów (może za ciężko mieliby już z dwójką dzieci i wrócili na wieś gdzie blisko mieszkali wtedy rodzice zarówno Antoniego jak i Zofii)
Tam w okolicy Garwolina, w 1912 urodziła się im kolejna córka Władzia. Później 1912/1913 przenieśli się na Kielecczyznę, powiat opatowski, parafia Iwaniska, gdzie rodzą się im kolejne dzieci - 1913 Eugenia, 1915 Stanisława, 1918 Aleksander, 1921 Stefan. Mam AU całego rodzeństwa Leokadii oprócz jej samej ☹
Dn. 1.04.1927 we wsi Józefów, par. Iwaniska umiera prababcia Zofia Zych z Badurków (mam AZ). Pradziadek Antoni, cieśla-tracz, wyjeżdża zaraz po tym z dziećmi (podejrzewam 1927/1928 rok) w wieku od 6 do 19/21 lat (wątpliwości co do urodzenia najstarszej Leokadii) na Wołyń gdzie osiedla się we wsi Konińsk, gm. Bielska Wola, powiat Sarny ale jednak parafia była w Maniewiczach, pow. kowelski. Wiem, że jeden z jego braci (Stanisław ur. 1901) tam już mieszkał w okolicy Kowla, ożenił się w Kowlu (mam AM 1925 r.).
Podobno szybko pobudowali ładne gospodarstwo. Pradziadek miał dużo roboty jako cieśla budując domy/budynki gospodarcze dla kolejnych osadników w okolicy i podobno tylko na niedziele zjeżdżał do domu. Tam syn Wacław już jako 19 latek żeni się (1929 r) i idzie "na swoje", rodzą mu się dzieci, pierwsze 1930, a Leokadia przejmuje rolę matki i jedynej opiekunki dla młodszego rodzeństwa, gdyż Antoni nagle umiera (1929-30??) - z relacji rodzinnym miał umrzeć dwa, trzy lata po swojej żonie.
Kolejna z rodzeństwa - Władzia ur. 1912 r., porzuca rodzeństwo, wyjeżdża z Wołynia jako 18-latka i znajduje sobie męża w okolicach Pionki/Kozienice.
Niestety z parafii Maniewicze na razie nigdzie nie namierzono ksiąg aby ten zgon pradziadka udokumentować czy też ślub Wacława, Leokadii i inne późniejsze asc dot. rodziny. Rodzina żyje w biedzie, najmłodsi bracia jeszcze jako dzieci najmują się jako parobki u okolicznych rolników. Leokadia chodzi po służbie do Maniewicz do bogatszych Żydów. Wychodzą za mąż jej kolejne młodsze siostry Eugenia (za stangreta z majątku w Karasinie, Jana Piwowarskiego), oraz Stasia za Mikołaja Ratomskiego tam w Konińsku urodzonego w 1907 r., syna wcześniejszych polskich osadników z czasów przed odzyskaniem niepodległości.
Dopiero później sama Leokadia wychodzi za mąż, chyba w 1935/1936? (w 1936 roku urodził się tam pierwszy ich syn, brat mojego ojca Roman). Prapradziadkowie „po mieczu” (mam asc) nazywali się Korcipa, ale u pradziadka Jana, ojca kolejnego też Jana - męża Leokadii jest chyba w akcie literówka i zapisano go jedynego z rodu jako Kurcipa. Dlatego też nie wiem czy Leokadia i Jan jak pobrali się w Maniewiczach to mieli nazwisko Korcipa czy Kurcipa. Po wojnie, jako repatrianci uciekali z Wołynia i nie mieli dokumentów, wieś Konińsk została spalona przez OUN/UPA, także dom rodzinny dziadków.
Jak już wyżej pisałem, sądownie, znów im to nazwisko zniekształcili na Korczypa.
Co do Leokadii to tak naprawdę nie mam żadnych jej dawnych dokumentów, ani AU ani AM. Jedyne co mam to współczesny odpis AZ z 1973 roku ale to jak wiemy z danymi jakie ustalił im sąd już po wojnie. Czekam jeszcze na sprawdzenie czy w ich gminie nie zachowały się tzw. "koperty dowodowe" - może jakbym jakimś cudem do nich dotarł to tam jakiś ciekawy "papier" dokumentujący urodzenie wpadłby mi w ręce.
Niestety nie mam doświadczenia w szukaniu danych po jakichś dokumentach z ewidencji/spisów ludności. Próbowałem kilka razy czegoś takiego szukać z ciekawości w szukajwarchiwach itp. ale nie natrafiłem nigdy na jakiekolwiek skany wykazów i spisów imiennych.
To chyba byłaby już dość wyczerpująca opowieść

Dziękuję za każdą dotychczasową i przyszłą sugestię, wskazówkę, pomoc. Czasami z boku widać coś inaczej.
Pozdrawiam
Sławek