Tajemnicze pochodzenie Wiktorii Karpińskiej
: pn 26 kwie 2021, 00:55
Witam,
Zwracam się z prośbą o pomoc w ustaleniu rodziców i miejsca urodzenia mojej 4x prababki, Wiktorii Wyszomirskiej z d. Karpińskiej.
Według swojej metryki ślubu https://metryki.genealodzy.pl/metryka.p ... 1600&y=164 (akt 5) wychodzi za mąż w 1849, parafii Pałuki za Antoniego Wyszomirskiego, zubożałego szlachcica trudniącego się wyrobkiem. W samym akcie jest masa błędów (m.in. zmieniono imiona rodziców Antoniego). Zapisano tam, że Wiktoria jest córką zmarłego Szymona i Ewy, nie podano jej miejsca urodzenia, określając jako "niewiadome". Według tego aktu była urodzona około 1826 roku. W całej genetece nie ma żadnych aktów dotyczących Szymona, Ewy i Wiktorii. Sytuacji nie ułatwia fakt, że nie ma alegat z tego roku, brak również wzmianek o akcie znania. Podejrzewam, że Wiktoria miała również pochodzenie szlacheckie, mimo że była "służącą". Wtedy jeszcze nawet gołota wychodziła za mąż za kogoś ze swojego stanu. Po ślubie Antoni i Wiktoria mieszkali przez jakiś czas w parafii Pałuki i tam przychodziły na świat ich dzieci. Po pewnym czasie przenieśli się do Chełchów Iłowych, później (na podstawie aktów urodzeń dzieci, których mieli prawdopodobnie sześcioro) bywali między innymi pod Krasnem, w Zakrzewie koło Makowa i wielu innych miejscach, zatem prawdopodobnie byli robotnikami sezonowymi. W żadnym z aktów urodzeń, czy też ślubów dzieci nie ma, choćby w świadkach, nikogo o nazwisku Karpiński. Antoni umiera w 1899 roku w Zakrzewie, w jego akcie zgonu wzmianka jest o pozostałej żonie Wiktorii z Karpińskich. Ona sama umiera prawdopodobnie w roku 1904, w parafii Pałuki (nie da się tego stwierdzić jednoznacznie, brak jakiś bardziej szczegółowych informacji i mocno zniszczona karta księgi). Nie ma nawet pewności, czy jej rodzicami byli faktycznie "Szymon i Ewa". Skoro ksiądz wpisał złe imiona rodziców wówczas panu młodemu, mógł zrobić to i Wiktorii. Nie znajdę jej śladów także w księgach sądowych - nie mieli prawdopodobnie ziemi, którą mogli kupować, sprzedawać, czy zastawiać. Męczę się nad tą sprawą od jakiś dwóch lat i zaczynam tracić nadzieję, że coś więcej znajdę. Może więc wspólnie uda się nam coś ustalić. Jeśli coś niedokładnie opisałem, lub wyjaśniłem, chętnie to dopowiem. Czekam na Państwa pomysły.
Pozdrawiam, Michał
Zwracam się z prośbą o pomoc w ustaleniu rodziców i miejsca urodzenia mojej 4x prababki, Wiktorii Wyszomirskiej z d. Karpińskiej.
Według swojej metryki ślubu https://metryki.genealodzy.pl/metryka.p ... 1600&y=164 (akt 5) wychodzi za mąż w 1849, parafii Pałuki za Antoniego Wyszomirskiego, zubożałego szlachcica trudniącego się wyrobkiem. W samym akcie jest masa błędów (m.in. zmieniono imiona rodziców Antoniego). Zapisano tam, że Wiktoria jest córką zmarłego Szymona i Ewy, nie podano jej miejsca urodzenia, określając jako "niewiadome". Według tego aktu była urodzona około 1826 roku. W całej genetece nie ma żadnych aktów dotyczących Szymona, Ewy i Wiktorii. Sytuacji nie ułatwia fakt, że nie ma alegat z tego roku, brak również wzmianek o akcie znania. Podejrzewam, że Wiktoria miała również pochodzenie szlacheckie, mimo że była "służącą". Wtedy jeszcze nawet gołota wychodziła za mąż za kogoś ze swojego stanu. Po ślubie Antoni i Wiktoria mieszkali przez jakiś czas w parafii Pałuki i tam przychodziły na świat ich dzieci. Po pewnym czasie przenieśli się do Chełchów Iłowych, później (na podstawie aktów urodzeń dzieci, których mieli prawdopodobnie sześcioro) bywali między innymi pod Krasnem, w Zakrzewie koło Makowa i wielu innych miejscach, zatem prawdopodobnie byli robotnikami sezonowymi. W żadnym z aktów urodzeń, czy też ślubów dzieci nie ma, choćby w świadkach, nikogo o nazwisku Karpiński. Antoni umiera w 1899 roku w Zakrzewie, w jego akcie zgonu wzmianka jest o pozostałej żonie Wiktorii z Karpińskich. Ona sama umiera prawdopodobnie w roku 1904, w parafii Pałuki (nie da się tego stwierdzić jednoznacznie, brak jakiś bardziej szczegółowych informacji i mocno zniszczona karta księgi). Nie ma nawet pewności, czy jej rodzicami byli faktycznie "Szymon i Ewa". Skoro ksiądz wpisał złe imiona rodziców wówczas panu młodemu, mógł zrobić to i Wiktorii. Nie znajdę jej śladów także w księgach sądowych - nie mieli prawdopodobnie ziemi, którą mogli kupować, sprzedawać, czy zastawiać. Męczę się nad tą sprawą od jakiś dwóch lat i zaczynam tracić nadzieję, że coś więcej znajdę. Może więc wspólnie uda się nam coś ustalić. Jeśli coś niedokładnie opisałem, lub wyjaśniłem, chętnie to dopowiem. Czekam na Państwa pomysły.
Pozdrawiam, Michał