Wydarzyło się w Kazimierzy Wielkiej 12/24 stycznia 1896r o godzinie 10 rano. Stawił się Franciszek baran robotnik z Podolan lat 26 w obecności Michała Sendur właściciela majątku z Stołkowic lat 37 i Antoniego Sobieraja robotnika z Kazimierzy Wielkiej lat 32 i przedstawił mi dziecko płci męskiej oświadczając, że urodziło się ono w Podolanach 11/23 stycznia br. o czwartej po południu z jego prawowitej żony Marianny z domu Dudek lat 24. Dziecku temu na chrzcie świętym w dniu dzisiejszym przeze mnie dano imię Stanisław. Chrzestnymi byli Michał Sendur i Katarzyna Baran z Dobiesławic. Akt ten po przeczytaniu zgłaszającym niepiśmiennym tylko ja podpisałem.
Tak, to będą Stojanowice.
Ale bym zwrócił uwagę, że z ostatniego zdania aktu wynika iż był niepiśmienny. Nie wiemy, czy dobrego słowa określającego zawód użył piszący ksiądz, który był Polakiem (przymuszeni od 1864r pisać akta po rosyjsku).
Jeszcze ewentualnie może być miejscowość Słonowice ale to 11 km dalej.. Tyle mogę podpowiedzieć.
Jeśli to Stojanowice to ok
Dziękuje.
Teraz zostało tylko napisać do arlosen o dalsze losy pradziadka (chyba z 5 skanów dokumentów ) i potwierdzić. Stanisław podróżował/ pracował (ogrodnik) w Francji i gdzieś utknął w w południowo zachodnich Niemczech, niby zmarł w szpitalu 10.10.1941 (według dokumentów, zapalenie migdałów i serca?) i zostam tam pochowany na cmentarzu. Niestety jedynemu synowi (dziadkowi) już nie przekażę tych informacji. Nikt nie wiedział do tej pory co się z nim stało.
Możliwe że czeka nas wycieczka symboliczna w tamte strony.