Witam!
OK odłóżmy więc ocenianie wieloimienności a zawęźmy temat do bezpieczniejszej dwuimienności, którą np. Jacek Hertel datuje już na początek drugiego tysiąclecia gdy zaczęto łączyć imiona słowiańskie z chrześcijańskimi na zasadzie i bogu świeczkę i diabłu ogarek.
Dlaczego zacząłem wątek?
Ponieważ zdenerwowało mnie odczytywanie wspomnianego kwitu. Łamałem sobie nad nim głowę do czasu aż nie odczytałem tych nieszczęsnych, nabazgranych "3-ch otczestw".
Wtedy wszystko razem z Ignacewiczem i Tomiczem, choć zaskakujące, stało się proste i logiczne.
Jeśli ktoś wymyślił "3 otczestwa" tym bardziej wydaje się prawdopodobne napotkanie 2ch.
Dołóżmy do tego zwyczaj stosowania tylko imienia i otczestwa np "Mikołaj Tomicz zaszczycił nas swoją obecnością" gdzie Tomicz to otczestwo i kłopot gotowy.
O ile przy "Mikołaju Tomiczu" większość zastanowi się nad tym czy "Tomicz" to nazwisko czy otczestwo to już w czysto teoretycznej sytuacji gdy napotka zdanie "Mikołaj Tomicz Ignacewicz zaszczycił nas swoją obecnością" "Ignacewicza" każdy zakwalifikuje jako nazwisko.
Czy słusznie?
Na to odpowiedź może dać między innymi informacja -
czy opisany na samym początku przypadek to artefakt czy jednak forma rzadko ale stosowana.
Pozdrawiam
Hubert
P.S. Jerzy. Dziwi mnie tylko trochę, iż z jednej strony zaczynasz dyskusję o wieloimienności (dla mnie mnogość imion była tylko mało istotną praprzyczyną a nie tematem wątku) a po pierwszej odpowiedzi piszesz, iż dyskusja ta jest bezcelowa
