Ha, oficjalne formułki, że napisałeś i oni to potwierdzają, przekazują sprawę do Kijowa (?) odpowiedź dostaniesz na swój adres. Zależy o co pytałeś. Ale średnio rozumiem, prawdę mówiąc. To ukraiński. Zainteresowało mnie co zrobiłeś, też do nich tak napiszę.
Witam!
Pisałem coś takiego :
Witam!
Nazywam się Marcin Marynicz i poszukuję aktu urodzenia mojej babci. Nazywała się Irena Sadzewicz.
Urodziła się ona 14 grudnia 1929 roku w Łucku jako córka Witolda (Witalisa) Sadzewicz
oraz Salwiny z domu Dąbrowskiej . Nr aktu to 420, więc myślę, że nie powinno być problemu z
odnalezieniem aktu i ewentualnie przesłanie mi kserokopii na adres :
xxx
Co dziwne, napisałem po Polsku i odpisali mi po ukraińsku :O
Witaj!
Oto tłumaczenie treści tego listu:
Rozpatrzywszy Pana zapytanie z 20.09.2011 roku, które przyszło w poczcie mailowej informujemy, że archiwalna informacja z aktu Nr 420 o rejestracji urodzenia Ireny Sadzewicz, córki Witolda i Salwiny, zgodnie z zasadami pracy archiwów państwowych w zakresie rozpatrywania wniosków obcokrajowców została wysłana do zarządu informacji i miedzynarodowej współpracy Państwowej Archiwalnej Służby Ukrainy (ul Sołomiańska 24, 03110 Kijów) w celu wysłania odpowiedzi w przepisowym trybie na Pana domowy adres.
Jednocześnie informujemy, że stan fizyczny ksiąg metrykalnych Łuckiego Rzym.- kat. koscioła za rok 1929 nie pozwala wykonać kserokopię aktu urodzenia Ireny Sadzewicz.
A więc przyślą Ci z Kijowa tylko informację archiwalną (wyciąg lub odpis).
Podany adres w nawiasie to ten, na który skierowano już odpowiedź dla ciebie. Spytaj czy mogą zrobić zdjęcie, o którym już wyżej pisano.
W archiwach ukraińskich obowiązuje odpowiedź na korespondencje w języku urzędowym (ukraiński) lub po angielsku. Języki: rosyjski, polski, białoruski tam znają, ale zgodnie z zasadami odpowiadają po ukraińsku ew. po angielsku.