Strona 8 z 17

: ndz 16 mar 2014, 16:20
autor: gienia
Witam,
a kto sponsoruje te zeszyty ŚTG, bo my też się zastanawiamy nad wydaniem naszych genealogicznych wspomnień.
Wydać jako książkę, to dzisiaj zły pomysł, bo pouczono mnie w księgarni, że oni boją się handlować czyś takim. Mały obrót, mała kasa. I może dlatego nie mogę dostać nigdzie, nawet w internetowej księgarni, książki pt "Księga kryminalna miasta Dobczyc ..." autor p. Mikuła.
Jak się ten czas zmienia.
Gienia.

: ndz 16 mar 2014, 21:44
autor: Mendyka_Grzegorz
gienia pisze:Witam,
a kto sponsoruje te zeszyty ŚTG, bo my też się zastanawiamy nad wydaniem naszych genealogicznych wspomnień. ...
nie mogę dostać nigdzie, nawet w internetowej księgarni, książki pt "Księga kryminalna miasta Dobczyc ..." autor p. Mikuła....Gienia.
-wszystkie koszty wydania pokrywają członkowie ŚTG/składki/, autorzy mają prawo dołożyć więcej :wink:
...i za to prawo do większej ilości egzemplarzy autorskich.
-naszymi Zeszytami nie handlują księgarnie, to nie biznes;
-Zeszyty rozdajemy, ale apelujemy o wsparcie następnych zeszytów poprzez dobrowolną darowiznę na cele statutowe ŚTG

-Księgę kryminalną dostaniesz na allegro: http://allegro.pl/ksiega-kryminalna-mia ... 84102.html

Grzegorz

: ndz 16 mar 2014, 22:41
autor: Węgrzyn_Ania
Bardzo mnie ten temat zainteresował, ale nie w sensie edytorskim. Przyznam, że moje kilkuletnie działanie na polu genealogii nie skłoniło mnie do zastanowienia "co to będzie jak mnie nie będzie". Chętnie jednak zapoznałam się z odczuciami i rozterkami innych oraz sposobami zatrzymania w czasie wszystkich zdobyczy. Dalej jednak nie zastanawiam się co mam zrobić ze swoimi zbiorami. Cała moja działalność sprawiła mi radość i mocno podniosła mnie na duchu, gdy okazało się, że nie jestem "znikąd". Wiedziałam, że moja rodzina jest liczna, dużą część znałam jeszcze w latach dziecięcych, ale to wszystko miało miejsce tu i teraz. Jednak kim byli moi dziadkowie, pradziadkowie? Skąd pochodzili? Gdzie i jak żyli? Miałam tylko jedną babcię, którą znałam i kochałam, inni byli tylko strzępkiem opowiadania mojej mamy, starą fotografią ślubną cudownie zachowaną przez wojnę, wizyty na cmentarzu na grobach bliskich i zabawa jak w parku. Czas dorosłości bardziej oddalił niż zbliżył do krętych ścieżek genealogii, praca, dzieci, dom pochłaniały bez reszty każdą sekundę życia i sporo czasu musiało upłynąć, aby "dorosnąć" do zainteresowania się swoją przeszłością tak samo jak przyszłością. Impulsem do tego są różne sytuacje, ja sama znalazłam się na krawędzi życia i jak doszłam już do siebie ogarnęła mnie ogromna chęć rozwiązania zagadek rodzinnych. Bardzo mnie do tego dopingował chrzestny, który poprosił o rozwiązanie jego zagadki rodzinnej. Do tej pory nie udało mi się to jeszcze całkowicie zrobić, ale byłam osobą, która doprowadziła do jego spotkania z kuzynką po upływie ok. 60 lat. Cieszyłam się jak dziecko, gdy mogłam mojej mamie przekazywać nowinki dotyczące jej rodziny. Niestety, odeszła, ale informacje jakie od niej uzyskałam, to najcenniejszy spadek jaki otrzymałam. Jestem jej wdzięczna, ale ona też nie zastanawiała się co się z tym stanie później. Ważne było, że może cieszyć się nowymi informacjami w danej chwili.
Możliwe, że będę się w przyszłości martwiła, co z tym moim znaleziskiem zrobić. Jednak dzięki waszym propozycjom coś wartego uwagi znajdę dla siebie. Może znajdą się jakieś inne możliwości. Mam nadzieję, że szeroko pojęte zajęcie zwane poszukiwaniem genealogicznym, w dalszym ciągu będzie mnie zadowalało i dawało szczęście.
Pocieszam wszystkich, którzy mają dylematy, róbcie swoje a będzie co będzie.

: pn 17 mar 2014, 10:27
autor: jakozak
Bardzo Wam dziękuję za wypowiedzi. Czytam je pilnie i dowiaduję się naprawdę ciekawych rzeczy.

: śr 19 mar 2014, 14:14
autor: Marzena64
Witam wszystkich

Genealogią rodziny zajmuję się od kilku lat i trochę się wszystkiego nazbierało. Niestety, "bakcylem" genealogicznym nieudało mi się nikogo z rodziny zarażic. Zdarza się też , że słyszę " jak niemasz co robic, to możesz się pobawic w detektywa". Przyjmuję to z przymrużeniem oka, bo każdy ma prawo do własnych upodobań i na siłę niemam absolutnie ochoty nikogo uszczęśliwiac. Jednak przykro się robi, kiedu ofiarowując komuś z rodziny z wielkim trudem zdobytą kopie metryki słyszę:" Przyda się na podpałkę do kominka".
No, ale do sedna sprawy!
Od jakieś już czasu chodzi mi po głowie pewien pomysł. Chciałabym opracowac i wydac książkę w 5-6 egzemplarzach, która zawierałaby oprócz materiałów dawniejszych, czyli informacji o osobach już nieżyjących, na końcu opis losów moich i mojego męża, niemieszkamy już od ponad 30 lat w Polsce. Byłyby to wspomnienia od prapradziadków ,zbiory dokumentów, zdjęc, miejscowości, aż po czasy prawie obecne i przeznaczone dla moich dzieci i wnuków.
I teraz konkretne pytanie z mojej strony. Czy ktoś już coś takiego zrobił i jak sie do tego zabrac? Napewno wszystkie te informacje trzeba zebrac na CD, no ale co potem? Czy są wydawnictwa, może jakieś prywatne drukarnie w Polsce ( jestem często w Warszawie) które wydałyby taki projekt w 5-6 egzemplarzach? Bo chyba rzadnych zezwoleń nietrzeba?

Będe wdzięczna za każdą wiadomośc.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam

Marzena

: śr 19 mar 2014, 15:07
autor: Markowski_Maciej
Książki sensu stricto w kilku egzemplarzach się nie opłaca wydrukować - koszt puszczenia maszyn i sam ich rozruch będzie kosztował wielokrotnie więcej. Chyba nawet 100 szt. jest poniżej granicy opłacalności. Natomiast parę sztuk można wydrukować w niemal w dowolnym bardziej zaawansowanym punkcie Xero - porządniejszej drukarce. Niektórzy nazywają to drukiem cyfrowym. Kluczową sprawą jest chyba oprawa. Skład też robią. W Warszawie jest ich do koloru i wyboru. Przykład spod dużego palca: http://www.druk24h.pl/jak-dojechac
Cennik wydawnictwa książkowego http://www.druk24h.pl/cennik-1.
Zdaje mi się, że korzystałem z nich jako firma i nie było problemów.
Myślę, że można znaleźć tańszą opcję.
I taki przykład książki wydanej w trochę większym nakładzie:
http://www.kimonibyli.pl/dobra-rzewnie-mrozy-zaruskich/
Pozdrawiam
Maciej

: śr 19 mar 2014, 16:19
autor: Mendyka_Grzegorz
Marzena64 pisze:...Od jakieś już czasu chodzi mi po głowie pewien pomysł. Chciałabym opracowac i wydac książkę w 5-6 egzemplarzach, ...
.. Czy ktoś już coś takiego zrobił i jak sie do tego zabrac? Napewno wszystkie te informacje trzeba zebrac na CD,

GM: można na CD, ale też wystarczy przygotować/zredagować plik w WORD, zapisać go w PDF i taki plik .pdf wysłać do drukarni.
Po uzgodnieniach szczegółów [format, okładka, rodzaj i gramatura papieru, kolory/lub cz-b, ilość egz, koszty]
zamawiamy -można mailowo, jakaś uzgodniona przedpłata...i po kilku dniach, może kilkunastu mamy swoją Książkę Rodzinną.
Tak nazywamy jednostkowe wydawnictwa w naszym ŚTG:
nasi członkowie wydawali prywatnie kilka, kilkadziesiąt, a nawet w dwóch egzemplarzach;
teraz ten szalony eR planuje wydanie 200 stronicowej biblii w jednym egzemplarzu !


no ale co potem? Czy są wydawnictwa, może jakieś prywatne drukarnie w Polsce które wydałyby taki projekt w 5-6 egzemplarzach?
GM: oczywiście, że są. Wystarczy poszukać w I-necie. Mamy we Wrocławiu zaprzyjaźnionego wydawcę-drukarnię co zrobi nam WSZYSTKO ! /adres na priv/

Bo chyba rzadnych zezwoleń nietrzeba?
GM: nie trzeba nic. tylko jeśli wydajemy z ISBN to obowiązkowe 22 egzemplarze musimy rozesłać do wyznaczonych bibliotek w Polsce.
Wydane bez ISBN kilka/naście/dziesiąt/set egzemplarzy do niczego nie zobowiązuje.

Maciej:Książki sensu stricte w kilku egzemplarzach się nie opłaca wydrukować
GM: pojęcie co się opłaci jest względne. Dla mnie i wielu Kolegów Genealogów wydanie swojej Księgi Rodzinnej jest warte każde pieniądze
Jeśli ktoś chciałby jeszcze o tym porozmawiać to zapraszam na spotkania ŚTG lub skype lub mail jak poniżej
Grzegorz

Marzena
dla Marzeny ukłony

: śr 19 mar 2014, 16:57
autor: Markowski_Maciej
Mendyka_Grzegorz pisze: Maciej:Książki sensu stricto w kilku egzemplarzach się nie opłaca wydrukować
GM: pojęcie co się opłaci jest względne. Dla mnie i wielu Kolegów Genealogów wydanie swojej Księgi Rodzinnej jest warte każde pieniądze
Książka sensu stricto - puszczona na prawdziwych maszynach drukarskich - offsetowych. Małe nakłady (szczególnie kilku egzemplarzy) tłucze się na dużych drukarkach zwanych drukarnią cyfrową. W tym sensie się nie opłaca, że tak samo wyglądającą rzecz (prawie - dla laika głównie różni się zapachem, wyraźnie widać różnicę na apli) można mieć za kilkadziesiąt złotych zamiast za setki czy tysiące.
I robi to praktycznie każdy większy zakład, których w Warszawie są dziesiątki.
A że wydanie księgi rodzinnej jest bezcenne to pisałem w chyba drugim poście tej dyskusji. tylko po co robić na offsecie? Dla zapachu? Wole wydać te pieniądze na zakup innych książek.
Pozdrawiam
Maciej

: śr 19 mar 2014, 17:08
autor: mgiers
Chciałbym przekonać wszystkich niezdecydowanych - piszcie, opisujcie, dzielcie się z rodziną owocem swojej niejednokrotnie wieloletniej pracy.
Ja tak zrobiłem kilka lat temu:
Obrazek
https://picasaweb.google.com/lh/photo/1 ... directlink
to okładka albumu o genealogii mojej rodziny.
Gwarantuję niesamowitą satysfakcję ze swojej pracy. Oczywiście, historia się zmienia i już w miesiąc po wydaniu coś byśmy dopisali i zmienili, dlatego wersja elektroniczna ( internetowa) jest nieodzowna.
Ktoś napisał, że wydanie kilku sztuk się nieopłaca. Nie powinno się tak tego postrzegać. W moim przypadku wydałem album z pomocą dużej firmy Foto...ker, zależało mi na jakości, normalna cena 1 szt albumu A4 to około 130pln, ale jak się dobrze przyczaić to można skorzystać z licznych promocji i za połowę tej ceny też się da, na znanym portalu aukcyjnym są podobne oferty w znacznie niższych cenach.
Rodzina, wspomnienia, nasi przodkowie - to wszystko jest bezcenne, warte każdych pieniędzy, skoro jesteśmy na tym portalu to chyba dlatego, że w to wierzymy. Nie oczekujmy, że od razu zostaniemy docenieni za naszą pracę, czasami ktoś może popukać się w czoło widząc co robimy - i co z tego? Robimy to co lubimy, dla siebie, dla rodziny, dla potomnych...

: śr 19 mar 2014, 17:11
autor: Tomek_Wojtaszek
Markowski_Maciej pisze: Książka sensu strict e
'sensu stricto' albo 'stricte' (jako przysłówek - bez 'sensu')

http://pl.wiktionary.org/wiki/sensu_stricto

HTH
(-) Tomek Wojtaszek

: śr 19 mar 2014, 17:40
autor: Markowski_Maciej
Tomek_Wojtaszek pisze:
Markowski_Maciej pisze: Książka sensu stricte
'sensu stricto' albo 'stricte' (jako przysłówek - bez 'sensu')

http://pl.wiktionary.org/wiki/sensu_stricto

HTH
(-) Tomek Wojtaszek
Dziękuję za uwagę :oops:
poprawiam na górze aby w oczy nie kłuło
Maciej

: śr 19 mar 2014, 18:58
autor: Fedorczyk
Witam!
Od 8 lat zajmuję się genealogią mojej rodziny. Przeglądając rodzinne zdjęcia i dokumenty, których było coraz więcej i więcej, postanowiłem to dokumentować w formie elektronicznej. Opisywanie dokumentów a przede wszystkim zdjęć , często znalezionych w pudełkach, zapomnianych, nieopisanych prawie nie do odgadnięcia-kto, co i gdzie były zrobione. Tak zgromadzony materiał postanowiłem przelać na papier. Pierwsza książka to historia moich nieżyjących dziadków- Marianny i Jana Fedorczyków- (1897-1995r)- opisana w dokumentach i fotografii jakie udało mi się zdobyć w całej rodzinie, archiwach, publikacjach itp. Pierwsze wydanie liczyło 160 stron, II wydanie 200 stron i wydrukowałem dla najbliższej rodziny, na własnej domowej drukarce HP- 8 egz. Teraz wszyscy mają komplet dokumentów i zdjęć związanych z historią moich dziadków- od narodzin aż po śmierć. Niektórzy mają te książki w formie elektronicznej. W moim komputerze powstaje kolejne III wydanie tej książki. Rodzina jest zadowolona i oczekiwała na kolejne książki. I tak dokumentowałem kolejne rodziny- moich i żony rodziców. Zacząłem też opracowywać kolejne historie podstawowych rodzin występujące w moim drzewie. I tak powstały książki o rodzinach – Lamparskich, Guttmanach, Kwiatkowskich, Leporynich, Galińskich. Niektóre egzemplarze trafiły aż za ocean. Obecnie pracuję nad I wyd. szerszego opracowania „Historii Rodziny Fedorczyków w Polsce”. Ponieważ genealogia to niekończąca się historia, a więc w komputerze powstają kolejne strony nowoodkrytych aktów, dokumentów, zdjęć i faktów z bogatego życia naszych przodków a i nasi najbliżsi też piszą codziennie swoją historię , którą też warto udokumentować. Na pewno wszystkiego nie zrobię ale mam już w rodzinie osoby które podejmą moje rodzinne badania, może nawet zrobią to lepiej. Niektórzy już opracowali swoje książki o swoich najbliższych lub swoich rodzinach. Ważne że ziarno opisywania dziejów naszej rodziny zostało zasiane a ich ciekawa historia będzie nie zapomniana.
Pozdrawiam
Zbyszek Fedorczyk

: czw 20 mar 2014, 10:30
autor: Marzena64
Witam wszystkich

Bardzo dziękuję za odpowiedzi na moje pytania.

Do Maćka Markowskiego: Dziekuję za linki, jak widać możliwości są, przy następnym moim wypadzie do Warszawy zasięgnę informacji w punktach Xero, cennik też się przydał.

Do Grzesia Mendyki: Dziękuję za obszerną informację, 5-6 sztuk egzemplarzy jest wystarczająca, wspaniale, ,że jest możliwość zwrócenia się do zaprzyjażnionej drukarni. Czy jest możliwość kontaktu z nią ?
Również ukłony w Twoją stronę
:D
Do Macieja ( mgiers)

Moje wielkie gratulacje ! Maćku, Twoja okładka albumu wygląda imponująco!
Możesz być dumny! Wygląda bardzo profesjonalnie.

Do Zbyszka Fedorczyka:

Zbyszku, jestem pełna podziwu dla Twojej pasji i pracy, którą włożyłeś w
wydanie książki. Ponieważ nasze poszukiwania nigdy się niekończą i mamy nadzieję, że jeszcze coś znajdziemy, myślę, że CD jest dobrym rozwiązaniem, bo zawsze można coś dodać.
Jednocześnie można mieć dwie wersje : CD ( jako nigdyniekończącąsięhistorię) i wydaną książkę, którą można w każdej chwili wziąść do ręki i się nią delektować:).
Uważam, że Twój pomysł, wydania książek nr.1, 2 itd.jest też mądry.
Po przemyśleniu, chyba lepiej będzie, jeśli najpierw w książce I, będzie opis historii przodków, a opis moich losów- będzie tematem na książkę II.
Cieszę się na wykonanie tej pracy, ale jednocześnie, niechcę się " zakopać" w tym wszystkim i czegoś pominąć. To też niema być praca na akord, ale przyjemność. A czy zaczętą przeze mnie pracę ktoś będzie kontynuował?
W każdym razie moje dzieci, urodzone i wychowane zagranicą, miałyby trudno same zdobyć kiedyś wiadomości o przodkach ich rodziców.
Ja sama zaczęłam sie genealogią interesować dopiero , kiedy sama dostałam dzieci. W każdym razie chcę im pozostawić zebrane wiadomości o ich przodkach, skąd się wywodzą, a w drugiej części, już tej nowszej, o nas, o Polsce PRL-owskiej, naszym w niej dzieciństwie i emigracji.
A resztę ...jeśli kiedyś będą chcieli, sami spiszą...

Serdecznie pozdrawiam wszystkich

Marzena

: czw 20 mar 2014, 12:21
autor: Kolank0
W dobie druku cyfrowego wydanie książki nie jest problemem. Przy niskich nakładach najdroższą i najtrudniejszą rzeczą jest skład i przygotowanie książki do druku. Sam druk to grosze.

: czw 20 mar 2014, 13:07
autor: JarekK
a jak ktoś chce mieć ładniej niż z Word'a to do składu można użyć darmowego Scribusa
http://www.scribus.net/canvas/Scribus