Strona 87 z 167

Re: Geneteka - nasze wspólne dzieło

: pn 11 mar 2013, 00:29
autor: Marynicz_Marcin
OlaH pisze:
Zrozumiałym jest, że mogą interesować Cię tylko wybrane lata, ale jeśli rzeczywiście robisz to wybiórczo, niestety, nie możesz mówić, że „zindeksowałeś następujące parafie”. I nic dziwnego, że może Ci się potem nie zgadzać licznik. Zajmij się jedną parafią, może do spółki z kimś innym i wtedy może nie będzie potrzeby, aby podmieniać Twoje częściowe indeksy.

Pozdrawiam,
Ola
Błędem (przynajmniej potrafię się przyznać) z mojej strony jest, że napisałem o "zindeksowaniu parafii". Owszem, nie zrobiłem tego na wielką skalę, a pojedyncze roczniki (czasem kilka lat z rzędu). Gdy zaczynałem z indeksacją, dostępne były z reguły tylko części danych parafii. Teraz są grupy fotografujące całe parafie.
Co do indeksowania całości, to też trochę to naciągane, bo nie jest tak, że genealodzy czekają na materiał w długich kolejkach, aż rzucą trochę zdjęć/skanów (podobnie do czasów PRL-u, tyle, że nie było to związane z genealogią), czyli trudno jest nie zauważyć, że "coś" już zostało zindeksowane i praca nie musi być powielana..

Co do statystyk. Nie mam na myśli tego, że jak są lepsze indeksy, to czemu by nie podmienić tych starszych, ale jeśli są dwie listy, to nie widzę problemu by komuś odbierać coś, co zrobił..
http://geneteka.genealodzy.pl/autorzy.php
http://geneteka.genealodzy.pl/

Liczba zindeksowanych wpisów jest prawie taka sama, ale jaki sens ma licznik w pierwszym linku? Równie dobrze mogłoby go nie być, a w razie podmieniania indeksów nie ma potrzeby komuś odejmować liczby zindeksowanych metryk.. Dla jednych liczy się fakt zindeksowania, a dla drugich ważna jest statystyka, by być jak najwyżej na liście najlepszych.. Czasem wystarczy trochę chęci, bo jednak lepiej, gdy wraz z naszą pracą, nasza pozycja się podnosi, niż ma spadać w dół...

Re: Geneteka - nasze wspólne dzieło

: pn 11 mar 2013, 07:40
autor: Komorowski_Longin
Witam
Minęły czasy PRL a tu jak za dawnych lat, proponuję odrębny kącik z "szarfami" opiewającymi ilość "wydobycia" (ton) czy też "położenia" (cegieł), przepraszam chodzi o ilość indeksów. Czy ptak w pięknych piórkach najpiękniej śpiewa ?, a co z małym szarym i niepozornym słowikiem ? i zawsze ukrytym w gąszczu. Czy ilość "przerobionych" indeksów w pełni oddaje wkład i zaangażowanie w danym zasobie ?, Czy w kolejce do lekarza wiadomo kto jest bardziej chory ?.
Pozdrawia indeksujący Longin Komorowski.

Re: Geneteka - nasze wspólne dzieło

: pn 11 mar 2013, 09:39
autor: rwelka
Panie Longinie

Akurat w tej dziedzinie nie widzę jakichkolwiek zmian .Pracuję w takiej Firmie gdzie tonaż i tonaż a nie jest ważne czy to wyrób mięsopodobny czy chlebopodobny czy też mlekopodobny .
Piękne i normalne czasy PRL minęły a szkoda bo przyszły gorsze .

Co do sedna to pytanie jest takie .
Gdzie w tym wszystkim jest "duch genealogii" czyli poszukiwanie przodków ?
Często wspólnych przodków .

Re: Geneteka - nasze wspólne dzieło

: pn 11 mar 2013, 09:57
autor: Słomińska_Dominika
Rwelka zadał świetne pytanie. Gdzie jest duch genealogii? To chyba jak w "sporcie" liczy się wynik i nie ważne jakim kosztem. Lepsze jest wrogiem dobrego i inne kocopały. Stwierdzeń można tutaj wpisać mnóstwo z każdej dziedziny życia. O przypomniało mi się takie fajne z minionej epoki: Grupa jest ważniejsza od jednostki :D
A tak serio to moim skromnym i czysto prywatnym zdaniem jeśli ktoś robi indeksację dla rankingu to dla niego nie jest to już pasja i hobby ale, hmy nie wiem jak to nazwać... zajęcie pełnoetatowe? Ale jeśli dla kogoś liczą się tylko rankingi i wyniki to może serio powinien zajac się tym zarobkowo ale wtedy też przestać wprowadzać korporacyjne zasady wyścigu szczurów? Owszem pewnie mało sympatycznie jest, gdy nagle w statykach znikają dowody na czyjś wkład w pracę ale nie przesadzajmy. Chyba nie o te cyferki idzie? Ci co maja wiedzieć co ktoś zrobił wiedzą to. A o sławę chyba nie idzie? Mnie w tych statystykach nie ma (jeszcze mam nadzieję ;)), pomimo, że coś tam sobie dłubię w wolnej chwili i jakoś mi to snu z powiek nie spędza, ponieważ wiem, że coś tam robię i że po publikacji napewno co najmniej kilkunastu znanym mi z tego forum osobom się to przyda. I to jest fajne. I o to chodzi. O satysfakcję i poczucie tego, że komuś to pomoże :)
I podobnego nastroju życzę wszystkim :)
miłego dnia
D.

Re: Geneteka - nasze wspólne dzieło

: pn 11 mar 2013, 10:03
autor: Magdalena_Dąbrowska
NIe rozumiem Marcina który tak zabiega o wysokie noty,bo zwyczajnie robie to dla idei a nie "wyników" - nawet nie zwróciłam uwagi że takie statystyki istniają. Ale rozumiem że można chcieć sie wykazać i byc odcenianym. I faktycznie może zdenerwować jak bilans tego co zrobiliśmy zmienia się na naszą niekorzyść. Gdzie jest duch przodków? A now tych indeksach dzieki którym moze ktoś znajdzie swojego przodka. Ja bez Geneteki pewnie jeszcze długie lata bym stała w miejscu z rodzina męża, swoją też choć tu bardziej indeksy z Famili Search się przydały... Nawet nie zdjają sobe PAństwo sprawy jak ucieszyła mnie wiadomośc że kilka dni po zindeksowaniu przeze mnie pewnej Mazurskiej prafii zgłosiła się Pani szukająca pewnego nazwiska... i to nazwisko było w tej prafii - to była prawdziwa satysfakcja że ma to sens- i o to tu chodzi. NIe o statystyki, nie o przepychanie, nie o udawadnianie kto ma rację i kto jest bardziej światły tylko o to żeby znaleść przodków ... i tu jest ten duch .. ot i wszystko. Więc zamiast gadać frazesami dzielmy się swoją pracą czy skupia się iona tylko na naszym rodzinnym drzewie czy wykracza poza nie... Może odnajdziemy dzięki temu krewnych, kuzynów a jesli nie to może zwyczajnie komuś pomożemy...

Re: Geneteka - nasze wspólne dzieło

: pn 11 mar 2013, 10:19
autor: rwelka
Nikt nie kwestionuje tego ,że indeksacja ma sens i to wielki jak stodoła .
To jest oczywiste .
Ja jak tylko dysponuję czasem ,staram się umieszczać indeksy tych parafii ,które akurat dotyczą moich przodków .A jest ich bez liku .
I także zgłasza się wiele osób znajdujących tam swoich przodków .
Tylko nie indeksacja jest celem działania a poszukiwanie przodków .A indeksacja jest wtórna i przy okazji .A nie odwrotnie .
Bo inaczej................................... jak napisał w sposób satyryczny Pan Longin

Tonaż i " dla uczczenia VII Plenum Stowarzyszenia ...." wykonamy 250 % planu .
Pozdrawiam

Re: Geneteka - nasze wspólne dzieło

: pn 11 mar 2013, 10:28
autor: Komorowski_Longin
Ot zrozum człecze słowo pisane...
Pozdrawiam Longin Komorowski.

Re: Geneteka - nasze wspólne dzieło

: pn 11 mar 2013, 10:32
autor: rwelka
Panie Longinie zrozumieli chyba wszyscy tę satyrę .

: pn 11 mar 2013, 11:41
autor: Komorowski_Longin
:lol: :oops: :lol: :oops: Nawiązując jeszcze do PRLu; co prawda "Sołdek" już dawno pocięty na żyletki, ale warszawski Muranów czy MDM stoi i stać będzie, tak i z indeksowaniem nieważne z jakich pobudek, ważne że dziś, jutro kiedyś - ktoś kliknie i jak to się mówi "będzie miał podane na tacy"
Pozdrawiam Longin.
PS. znamienne jest że najczęściej do PRLu nawiazują Ci co mówiąc obrazowo byli jak pewien produkt spożywczy podczas oddzielania żółtka od białka.

: pn 11 mar 2013, 11:44
autor: Słomińska_Dominika
ALe ja się cieszę z tego na tacy ;) Mnie się tylko idea statystyk nie podoba :D

: pn 11 mar 2013, 11:54
autor: Komorowski_Longin
:k: spużniony za "właściwą zgodną z duchem narodu (czyt. genealogów) postawą" Longin.

: pn 11 mar 2013, 12:32
autor: Piotr_Juszczyk
Generalnie o ludzką naturę tu idzie.
Robimy indeksy własnej parafii. Pewnych rzeczy nie da się wyjaśnić przeglądając na oślep księgę. Gdy będzie wszystko gotowe to zyska się dodatkową wiedzę w rodzaju: "był tylko jeden Jan Kowalski, w danym okresie więc to ten".
Tak samo dzisiaj szukamy Jana a jutro Zbigniewa a pojutrze Stefana. Mając indeks nie przeglądamy 3 razy tej samej księgi, tylko excel, filtr i zamiast godzin mamy sekundy pracy.
Takie są indywidualne korzyści z pracy z indeksami.
Ale są i wady.
Co to za odkrycie gdy wszystko jest na tacy. Klik i znamy przodka. To niszczy radość odkrywania i na to nic nie poradzimy.
Mając do dyspozycji dane z całej parafii (kilkadziesiąt tysięcy nazwisk) robienie drzewa zamienia się jak to ktoś trafnie ujął w pełnoetatowe zajęcie z małą ilością radości z odkryć.

: pn 11 mar 2013, 12:54
autor: Sroczyński_Włodzimierz
:) ale nikt nie zmusza do korzystania z baz danych zawierających indeksy osobowe
podobnie z kopiami
ma ktoś przekonanie, że radość wynika z przewijania mikrofilmów - droga wolna, nie trzeba wszak klikać, można jeździć, zamawiać, kręcić szpulami
wybór jest;)

: pn 11 mar 2013, 13:12
autor: Komorowski_Longin
Ależ indeksując nikt nie zamierza pozbawiać poszukujących uciechy z dokonanych odkryć, jeśli się nie chce to nie korzysta się z uciech nowoczesności, można żyć w/g własnych upodobań wertować księgi, jeździć po parafiach i archiwach. Mormoni np. starają się jak najmniej korzystać z dobrodziejstw naszych czasów, podobno nie słuchają radia,nie mówiąc już o telewizji, są ludzie którzy rozpalają ogień krzesiwem, ale najbardziej konserwatywne poglądy nie powstrzymają postępu - także w genealogii. Nie trzeba indeksujących wynosić na piedestały, tym bardziej nie powinni sami się wywyższać, ale nie można tego w zakamuflowany sposób ganić. Uważam że "róbta co chceta"a jak ktoś ma inne zdanie to też "róbta co chceta"
Pozdrawiam Longin.

: pn 11 mar 2013, 13:13
autor: rwelka
Absolutna racja .
Indeksujący nie robią nic złego a wręcz przeciwnie wiele dobrego ,szczególnie dla początkujących genealogów .
Ci,którzy mają zaawansowane genealogie i tak będą przeglądali księgi metrykalne ,bo każdy wyraz nieraz się liczy .
Uważam ,że dla wielu to cenna praca -tylko te swary o statystyki niepotrzebne .

ps
Świetna wypowiedź Pana Longina o pocięciu na żyletki "Sołdka".
Dziś już nic nie można pociąć - bo nic się nie buduje .