Strona 2 z 2

: pn 21 lut 2011, 20:56
autor: Jawoszek_Elzbieta
Panie Jerzy
W Polsce w XVIIIw? Na terenie Galicji? Na terenie zaboru jakże arcykatolickich Austro-Węgier? W środowisku wiejskim i to jeszcze niedaleko jakże superkatolickiego Tarnowa? Konkubinat zapisany w księdze parafialnej? Nie uwierzę :)
Mam pewne przypuszczenie ale liczyłam na pomoc na forum. Wydaje mi się, że niektóre małżonki mogły mieć coś w rodzaju prawa do majątku np. jak to była ziemia po tatusiu i małżonek się dobrze wżenił. I wtedy ten zwrot consortis oznaczałby że małżonkowie mają wspólny majątek. Ale to tylko moje dywagacje.
Nadal liczę na wsparcie.
Elżbieta

: pn 21 lut 2011, 21:24
autor: Szczerbiński
Pani Elżbieto!
Być może, że tak było jak Pani pisze. Wcale się nie upieram ponieważ jest w tym jakaś logika. Jak Pani czytała ja nie tylko brałem pod uwagę konkubinat, bo napisałem np. konkubinat (i to w nawiasie), ale generalnie miałem na uwadze raczej wspólnotę nie opartą na związku małżeńskim (są tu przecież dwa niezależne pojęcia - o które właśnie Pani pyta). Po co w takim razie istnieje tam niezależne pojęcie żony - uxor (żartując - po co w ogóle żona? - potrzebna w tych zapisach, wystarczyło by tylko jedno pojęcie - consors), albo odwrotnie?. Jednak uważam, że bardzo dobrze się stało, że Pani stara się podtrzymać dyskusję na ten temat, ponieważ być może dzięki temu sprawa się wkrótce wyjaśni. Może rzeczywiście ktoś inny Panią wesprze. Pozdrawiam. Jerzy
PS. Trzeba by spojrzeć na przykłady takich zapisów (z kontekstem) i zajrzeć do przepisów prawa. Ale mówiąc szczerze nie mam już na to ochoty - prawnik by tu się przydał :wink:

: czw 24 lut 2011, 11:37
autor: Virg@
Elu,

to Twoje pytanie nie daje mi spokoju i spędza mi sen z powiek.

Oczywiście, nie znam na nie poprawnej odpowiedzi i liczę na wypowiedź kompetentnej osoby, która spotkała się z cmetonis consors w swoich poszukiwaniach i już „rozgryzła” tę kwestę.

Tymczasem o tym, gdzie zawiodły mnie moje domysły :D.
Zakładając, że wpisy: cmetonis uxore oraz cmetonis consors dokonywała ta sama osoba, która dookreślała pokrewieństwo/powinowactwo niewiast wobec rzeczonego kmiecia, to przez:
- uxore, bez wątpienia wskazywała na jego zaślubioną małżonkę,
- natomiast ową kmiecą consors – według mego pomysłu – mogła być jego siostra (lub inna osoba z rodziny) prowadząca mu gospodarstwo lub też mająca (majątkowy) współudział w tym gospodarstwie i mieszkająca przy kmieciu?

Pozdrawiam serdecznie –
Lidia

: czw 24 lut 2011, 11:55
autor: Bartek_M
Uxor = consors = conjux. Tych pojęć w księgach kościelnych używano zamiennie. Jeśli kiedykolwiek trafię na słówko "consors" użyte w rodzaju żeńskim w innym znaczeniu niż "żona", nie omieszkam tutaj o tym powiadomić.

: czw 24 lut 2011, 13:50
autor: Szczerbiński
Szanowny Panie Bartku!
Czasami jednak, można spotkać w słownikach takie znaczenia o których nam się nie śniło. Tak jest prawdopodobnie też w tym przypadku, albo może autor podał zbyt szeroko znaczenie tego słowa. W poz. "Słownik łacińsko-polski" opracowanej przez Kazimierza Kumanieckiego, wydanej w Warszawie przez PWN, na stronie 118 w poz. b) - w żeńskim rodzaju (f -feminum) podano znaczenie - siostra. Z wyrazami szacunku dla Pana i pomocy, którą Pan tu niesie dla innych. Jerzy Adam Szczerbiński

: czw 24 lut 2011, 14:24
autor: Virg@
Bartku,

dziękuję ślicznie za wyjaśnienie i zapewnienie mi spokojnego snu :D.
Jako Twoja fanka, również pragnę wyrazić swój ogromny podziw i uznanie dla Twojej wiedzy i chęć dzielenia się nią z nami.

Łączę serdeczne pozdrowienia –
Lidia

: czw 24 lut 2011, 14:33
autor: Szczerbiński
A ja twierdzę, że czasami przydałoby się więcej skromności i pokory wobec wiedzy.
Podobno człowiek całe życie się uczy.
Z szacunkiem dla wszystkich ..
Jerzy

: czw 24 lut 2011, 14:50
autor: Jawoszek_Elzbieta
To ja też dołączę się z aplauzem i podziękowaniem.
W „moich” aktach consors pojawia się tuż obok uxor (nawet we wpisach z jednego dnia). Oznacza to chyba, że piszący te metryki był poliglotą i nie pisał „sztampowo”. Oj będę ja jeszcze przez niego miała … :)
Elżbieta

: czw 24 lut 2011, 16:08
autor: Bartek_M
Po prostu w starych metrykach, zwłaszcza kościelnych, w odróżnieniu od współczesnych dokumentów urzędowych, języka używało się w sposób naturalny. Czasem szokuje nas np. fakt wymiennego stosowania słów żona i małżonka ;) może dlatego, że komputery przyzwyczaiły nas do sztampy, ale warto pielęgnować tę "leksykalną czujność", bo może się przydać choćby przy próbie rozróżnienia chłopów o różnym areale (multum określeń stosowanych wymiennie lub nie w zależności od parafii, księdza, okresu itd.)