Strona 2 z 2

: wt 19 mar 2024, 15:29
autor: Maślanek_Joanna
Magdziol - prośba o podpisywanie postów, bo nie wiadomo, jak się do Ciebie zwracać.

Ad meritum - zindeksowałam 250 tys. aktów - czy zapewnisz mi dysk, do przechowywania wszystkich źródeł, z których indeksowałam?...

Tak, ja "przyznaję się" do kasowania skanów, z których robię indeksy, natomiast staram się zawsze wiedzieć, gdzie danych aktów potencjalny poszukujący może szukać i tam odsyłam zapytania.
Pozdrawiam,
Joanna

: wt 19 mar 2024, 15:33
autor: jart
Wg mnie ta rozmowa zbacza niebezpiecznie w kierunku absurdu.
Zaraz ludzie zaczną się zastanawiać czy indeksować w ogóle, żeby nie musieć później tłumaczyć że nie są wielbłądami.
Nie zostawił, bo nie chciał zostawić i tyle, czy to jest dziwne?
Próby jakichś karkołomnych, wymyślnych dyskusji są żenujące, przynajmniej dla mnie.

: wt 19 mar 2024, 15:40
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Żenujące jest wymaganie od korzystającego tego, by indeksujący tłumaczył się.
Ludzie od dawna się zastanawiali nad problemem zawracania głowy po "podpisaniu się pod indeksem" - dziesiątki wpisów w wielu watkach.

Natomiast są kwestie, które okresowo warto poruszać (choćby ze względu na zmianę warunków/otoczenia), w tym jest zagadnienie zapewnienia skorzystania z indeksowanego źródła w sposób nieobciążający źródła i dysponenta.

: wt 19 mar 2024, 15:56
autor: bielecki
Może uporządkujmy trochę temat, bo bywa, iż dyskutują osoby znające temat od podszewki, z różnych względów nie chcące pewnych spraw wypowiedzieć wprost, z nowicjuszami, którzy niekoniecznie wiedzą jak odbywa się w praktyce indeksowanie i jakie korowody mogą występować w kwestii dostępu do skanów - i mają w związku z tym pewne oczekiwania, których nie można spełnić - i pytanie też kto właściwie powinien je spełniać.

1. Istnienie w dostępnej publicznie przestrzeni (internet) przeszukiwalnych indeksów metrykaliów jest wielkim dobrem, znakomicie ułatwia i przyspiesza poszukiwanie przodków. Tworzenie indeksów wiąże się z wysiłkiem osób, z reguły już dość doświadczonych w genealogii, które nieodpłatnie poświęcając swój czas dla całej społeczności mają wielką zasługę i nie mają per se żadnych dalszych obowiązków wobec kogokolwiek.

2. Jest rzeczą godną pochwały i wskazaną, aby badając historię swej rodziny, w miarę możności nie poprzestawać na informacji dającej się wyczytać z samego indeksu. Dotarcie do źródłowego aktu, w formie np. skanu, ale i każdej innej akurat dostępnej, znakomicie poszerza naszą wiedzę o kontekście zdarzenia.

3. Rozmaite instytucje posiadające oryginalne akta, a czasem tylko same ich obrazy (mikrofilmy, skany, zdjęcia) z różną ochotą dzielą się nimi z wszystkimi zainteresowanymi. Część umieszcza je bezpłatnie w internecie, ale nie jest to regułą. Znane są podejścia mniej przyjazne użytkownikom, z całkowitym zamknięciem dostępu do akt włącznie. Kwestię przepisów typu RODO i ograniczeń ustawowych co do dostępności metrykaliów poniżej 100 (bądź 80 lat) tu pomijam.

4. W związku z powyższym, środowiska organizujące indeksacje często mają do czynienia z sytuacją, że jest zgoda na opublikowanie indeksu w sieci, ale dostęp do samych obrazów otrzymują tylko osoby indeksujące i nie mają one prawa ich później podawać dalej (w wypadku kontaktu z osobami nieznajomymi "usunąłem pliki z dysku" może być uprzejmą formą odmowy udostępnienia, do którego nie otrzymało się prawa). W skrajnych przypadkach indeksujący w ogóle są upoważnieni jedynie do indeksowania w siedzibie takiego archiwum albo choćby u proboszcza w biurze parafialnym, na własny koszt, bez prawa robienia jakichkolwiek kopii.

5. Jest regułą w bazach danych typu Geneteka, Poznan Project i innych, że do każdego indeksu dołożony jest opis źródłowy, w jakim archiwum można szukać dokumentu oryginalnego - i taka instytucja wtedy, zgodnie ze swoją polityką może też, ale nie musi udostępnić skan czy zdjęcie zapisu osobie zainteresowanej, na ogół odpłatnie - o ile nie jest oczywiste, że akt taki jest po prostu dostępny w sieci. W środowisku doskonale wiemy, które archiwa jaką tu mają politykę, choć nie wiadomo mi o żadnym zestawieniu dostępnym w sieci, gdzie opisano by, gdzie i w jaki sposób warto uderzać po akta z takich czy innych regionów, okresów, typów... Może warto takowe zestawienie zrobić, oszczędzi to czasu osobom mniej doświadczonym. Że w Archiwum w A. akta do wglądu tylko na miejscu, a B. za 2 zł dostaje się każdy skan mailem, w C. dostaje się "dyplomik" z wypisem za 100 złotych itd.

6. Na niektórych stronach z indeksami podane są bezpośrednie linki do skanów.
Zorganizowanie prezentacji w ten sposób z wielu przyczyn nie jest rzeczą prostą, nie wgłębiając się w technikalia powiem tylko, że w Poznan Project z tego powodu zrezygnowałem z takiej formy w ogóle.
Również w Genetece zresztą, brak linku do skanu NIE OZNACZA, że nie jest gdzieś on dostępny w sieci (czasem nawet jest on w Skanotece, tylko indeksowano bez zrobienia linku, a może materiał w skanotece pojawił się później).
Zanim się napisze do archiwum po skan, warto sprawdzić w SzwA, GwA, Skanotece, na Familysearch.org, w Metrykach (Genbaza) i paru innych miejscach, czy przypadkiem ten akt się tam nie znajduje.


7. Zawracanie głowy osobom indeksującym w sprawie indeksów przez nich wykonanych, z jakiegokolwiek powodu, powinno być ostatecznością.

Pozdrawiam,
Łukasz

: wt 19 mar 2024, 15:59
autor: jart
Sroczyński_Włodzimierz pisze:Żenujące jest wymaganie od korzystającego tego, by indeksujący tłumaczył się.
Dokładnie to miałem na myśli. Zrobił co zrobił bo chciał i tak mu się podobało. Nie zobowiązywał się do niczego innego.
Sroczyński_Włodzimierz pisze: Natomiast są kwestie, które okresowo warto poruszać (choćby ze względu na zmianę warunków/otoczenia), w tym jest zagadnienie zapewnienia skorzystania z indeksowanego źródła w sposób nieobciążający źródła i dysponenta.
Włodku, pełna zgoda, ale chyba nie do końca o tym była wcześniej mowa. Poza tym, jakby chwilę pomyśleć, to rozwiązanie/-a można znaleźć, prawda?
W przypadkach kiedy to wykonalne, wydaje mi się że narzędzia istnieją, możliwości też, trzeba chcieć. Jeśli ktoś już włożył swoją pracę i podzielił się nią z innymi i nie zrobił/po prostu nie chce robić więcej to jest to powód do budowania takich infantylnych i dziwnych narracji? To przecież szkodliwe.

: wt 19 mar 2024, 16:05
autor: Sroczyński_Włodzimierz
"Nie mogę kopii upubliczniać" było wielokroć podnoszone. Być może zbyt często, szczególnie w tonie kończącym dyskusję.

Ja zwracam uwagę na przeciwną stronę
brak indeksów z uwagi m.in. na (bardziej uzasadnione niż "nie dam!") obawę "będą indeksy, będzie obciążenie udostępnianiem źródeł, a ja (przechowawca) nie mam mocy/chęci/zasobów na to. Jeśli zapewnisz, że źródła indeksowane będą powszechnie, bezproblemowo dostępne w postaci kopii elektronicznej - udostępnię/dam przekażę".

W skrajnej formie nawet nie indeksy, a skany skorowidzów. Np "Wstawimy skorowidze i co? Notariat niesfotografowany nam zniszczą używaniem".
I ma to jakieś podstawy.
Ja "na dziś" nie jestem pewny możliwości szybkiej i trwałej, pewnej publikacji kopii. Nie zapewnię "zrobimy wszystko, Was nie zaboli, archiwalia też nie ucierpią".
Nawet w przypadku ASCków.

: wt 19 mar 2024, 16:32
autor: jart
Kurczę, pełna zgoda. Temat jest ważny, dzięki że zwracasz na niego uwagę. Nie będę nic więcej pisał, żeby nie wyszło że polemizuję, bo nie ma z czym :)
Może tylko hasłowo: kopie zabezpieczające, świadomość (w sensie: wiedza), dzielenie się, oferowanie możliwości, wspólny wkład (także finansowy, także w budowanie zdolności).
No i wszystko przez tych co sami chcą, bez zbędnych pytań i ideologii. Małe kroczki.