Sroczyński_Włodzimierz pisze:a ja mam nadzieję, że częściej wpływ na to "gdzie będą szukać" będzie miał czynnik "jak to na akta wpływa"
niekoniecznie decydujący wpływ, ale większy
Można na to patrzeć w sposób idealistyczny lub pragmatyczny.
Nawet w wyniku digitalizacji i indeksacji takie parametry jak łatwość dotarcia do aktu i koszt jego pozyskania będą decydowały o wyborze, a nie chęć ochrony oryginału. Owszem wyjdzie na to samo, bo korzystając z cyfrowej kopii chronimy oryginał, ale nie dlatego z nich będziemy korzystać.
Ciśnie się analogia do zaśmiecania lasów. Wszyscy wiedzą, że to źle i nie powinno się wyrzucać śmieci, a jednak są osoby które to robią, bo tak taniej. Znam kilka przypadków gmin, które mądrą polityką (również cenową) wyeliminowały to zjawisko, było to dla nich istotne, bo duże kompleksy leśne, a miejscowości żyją z turystyki.
a nawet jak troszkę trudniej niż zadzwonić i wyjęczeć w USC to spróbuję w archiwum - bo to nie niszczy dokumentów"
To się sprawdza na terenach DW-P i paru innych. Na całkiem sporym obszarze nie ma takiego wyboru: kopia lub oryginał
co najwyżej: pierwopis - wtóropis.
Fakt, że nie zapłaciłem ani grosza za zrobienie zdjęć akt w USC, nie oznacza, że miałem je za darmo. Po pierwsze musiałem do tego USC dojechać (bilet, paliwo), po drugie musiałem mieć na to wolny czas. O wiele wygodniej byłoby zamówić te akta w archiwum (w większości znałem dokładne daty) zapłacić i otrzymać je na e-mail, koszt podobny i nie muszę poświęcać czasu na podróż. Niestety podobnie jak u Ani były to lata młodsze niż 100 lat więc AP odpadało, parafia odpadała, bo albo nie mieli, albo nie chcieli udostępnić, natomiast archiwum diecezji mimo, że ma "wszystko" na CD, nie udostępnia tego genealogom. To jednak dotyczy akt, o których wiemy coś konkretnego, znamy datę itp. W pozostałych przypadkach pozostaje kwerenda i jej cena. Możemy szukać osobiście lub zlecić, jedno i drugie
zawsze coś kosztuje, ale może być tańsze lub droższe.Osobista kwerenda wymaga dodatkowo wolnego czasu na podróż i poszukiwania. Koszty i wygoda to są główne czynniki, którym kieruje się poszukiwacz i tak pozostanie. Digitalizacja pozwala na obniżenie kosztów i zwiększenie wygody, na szczęście przy okazji chroni oryginały i tak na to patrzę, a nie odwrotnie.
Archiwa mają mądrą zasadę udostępniania kopii, jeśli one istnieją, zamiast oryginału, jednak w przypadku takiego AP Lublin dotyczyć to będzie metrykaliów z 1869 i starszych, są na mikrofilmach. Te młodsze niezależnie od moich chęci będą zużywane, albo przeze mnie osobiście, albo przez pracowników robiących kwerendę.
Chodzi mi tylko o to, że zasada: "spróbuję w archiwum - bo to nie niszczy dokumentów" nie jest jeszcze w Polsce uniwersalna.
PS
No i moje pytanie o warunki udostępniania metryk krewnym (ponoć inne niż pkt 4) w ADW-P, wciąż czeka na odpowiedź.