Strona 2 z 3

: śr 13 lut 2013, 16:22
autor: kotik7
Marynicz_Marcin pisze:
Może warto zajrzeć do alegat małżeństwa, w którym zapisano te słowa?
Tam będzie załączona metryka i dowiesz się, gdzie to się działo :)
Z tej parafii( Błaszki) w PRADZIADzie widnieją tylko zapowiedzi, więc nie wiem czy to coś może dać. Ale już na wszelki wypadek wystosowałem maila do AP Poznań:)

Kuba

: śr 13 lut 2013, 18:46
autor: Sroczyński_Włodzimierz
jeśli złożył sepulturę to wskazuje, że zgon odnotowany poza parafią, w której ją składał

: śr 13 lut 2013, 21:08
autor: kotik7
Ciekawe spostrzeżenie. Może to być jednak jakieś językowe nieporozumienie,może chodzić o poświadczenie zgonu ojca, niezależnie od tego gdzie akt się znajdował. Chociaż w tym przypadku, też zakładam tezę, że muszę szukać gdzie poza tą parafią. Ale to trudny teren, teren odległego archiwum:)
Kuba

: śr 13 lut 2013, 21:29
autor: Augustyniak_Irena
Witam ,
szukam aktu zgonu mojego pradziadka, który został zabrany do wojska ros. ok 1914 i nie wrócił. Prababcia dopiero w 1925 r uzyskała oświadczenie poświadczone przez wójta gminy, że pradziadek nie wrócił i zostawił żonę z trójką dzieci. Myślałam, że to oświadczenie było potrzebne do wystawienia aktu zgonu ale chyba akt zgonu nie został noigdy wystawiony a prababcia jako wdowa okazywała w/w oświadczenie, również do renty. Szukałam aktu zgonu w USC Żelechów gdzie pradziadek urodził się, w USC Mińsk Mazowiecki gdzie mieszkał z rodziną, w USC Osieck i USC Dębe Wielkie gdzie prababcia później mieszkała. Bez rezultatu pomimo dużej pomocy ze strony wyżej wymienionych USC. Prababcia zamieszkała w 1926 r w Warszawie więc będę jeszcze tu szukać powoli w róźnych parafiach ale mam wrażenie, że akt nie został nigdy wystawiony. Czy to możliwe? a może są jeszcze inne mozliwości szukania na które nie woadłam ?
Pozdrawiam Irena

: pt 22 mar 2013, 13:09
autor: dorocik133
Witam!
Wracam jeszcze raz do tematu braku aktów zgonu OBOJGA małżonków, a sytuację dokładnie opisałam w pierwszym poście. Nadal ta sprawa nie daje mi spokoju, bo zmiana miejsca zamieszkania w wieku około czy nawet ponad 75 lat wydaje mi sie małoprawdopodobne.
Według moich ustaleń oboje zmarli międzzy 1827 (akt ślubu podaje, że rodzice żyją) a 1842 (kolejny akt mówi o nieżyjących już rodzicach). Parafia Grocholice PRZECZESANA, a po aktach zgonu ani śladu. Czy z jakichś tam powodów mogły nie być wystawione (epidemia cholery wykluczona).
W tym czasie ludzie umierali raczej w domach, a poza tym brak aktów dla OBOJGA MAŁŻONKÓW.
Czy może ktoś ma jakąś sugestię?


Pozdrawiam
Dorota

: pt 22 mar 2013, 14:09
autor: teresa_kluba
Doroto,

Jeśli są to te Grocholice http://pl.wikipedia.org/wiki/Kalendariu ... %82chatowa
parafia rz-k przecesana i pomiędzy 1827 a 1842 brak aktów zgonu,
to może zmiana wyznania nastąpiła i może w akta ewangelickie warto zajrzeć?
To tylko taka sugestia :)
pozdrawiam
Teresa

: pt 22 mar 2013, 14:11
autor: dorocik133
Tak, to te Grocholice, tylko ciekawe dlaczego seniorzy rodu i tylko oni mieli by zmieniać wyznanie. Chyba że zadarli z księdzem. Sorawdzę, dzięki.
Pozdrawiam
Dorota

: pt 22 mar 2013, 14:34
autor: Marynicz_Marcin
A rozważałaś zmianę nazwiska? :)
Nie znam niestety ich nazwiska, ale może na starość byli nazywani inaczej niż w latach wcześniejszych?
Trudny orzech do zgryzienia, ale co to dla nas - genealogów :D

: pt 22 mar 2013, 14:40
autor: dorocik133
Nazwisko to Białek, były też oboczności Białecki, ale to brałam pod uwagę. Imię charakterystyczne bo Mikołaj, więc nie dałoby się nie zauważyć.

Pozdrawiam
Dorota

: pt 22 mar 2013, 14:43
autor: kwroblewska
Czy tylko parafię Grocholice przejrzałaś a okoliczne?

Ja mam przypadek taki - 4 dzieci mieszka z rodzinami w miejscowsci X, w tej miejscowści umiera też ojciec dzieci a jej mąż- mojej pra, pra, akty zgonu przejrzałam kilka razy i nic, i nagle !!! jej pobyt odkrywam w aktach całkiem innej parafii [ w linii prostej ok 25km] co tam mogła robić czy tam zmarła? zamówiłam z AP Poznan mikrofilmy do przejrzenia.

___
Krystyna

: pt 22 mar 2013, 15:01
autor: Marynicz_Marcin
U mnie zaś był przypadek, że zdarzenia z jednej wsi były zapisywane w osobnej parafii (może bliżej na cmentarz), ale to tylko zgony..

: pt 22 mar 2013, 16:36
autor: dorocik133
Przejrzałam tylko Grocholice, okolicznych nie. Wszystkie zgony były odnotowywane w tej właśnie parafii. Ale może faktycznie trzeba by sie rozejrzeć ciutkę dalej. Tylko mnie dziwi, że nie ma obojga. Najbliższa rodzina tzn dzieci mieszkały na terenie tej parafii i to tylko w dwóch wsiach, więc trudno powiedzieć, gdzie i dlaczego wyjechali.

Pozdrawiam
Dorota

: pt 22 mar 2013, 19:23
autor: teresa_kluba
Może warto zajrzeć do parafii Narodzenia NMP w Bełchatowie?
Parafia powstała co prawda dopiero w 1893 r. ale wcześniej, franciszkanie w Bełchatowie w tym okresie, w którym są poszukiwane akty zgonów (mniej więcej pomiędzy 1827 a 1842), prowadzili księgi stanu cywilnego, czy się zachowały i gdzie się znajdują obecnie, pozostaje do wyjaśnienia. Parafianie z Grocholic mogli, chyba, korzystać z posługi zakonników w przejściowej parafii w Bełchatowie. Terytorialnie chyba też nie było problemu, dziś Grocholice są dzielnicą Bełchatowa.

http://www.fara-belchatow.pl/historia-parafii/


„W 1809 r., zatem kilka lat po tym, jak nowy właściciel miasta Leon Kaczkowski powołał do życia pierwszą sukienniczą manufakturę, w Bełchatowie erygowano odrębną parafię katolicką (funkcję kościoła parafialnego kościół franciszkański pełnić miał tylko tymczasowo), a miejscowi franciszkanie za zgodą arcybiskupa gnieźnieńskiego rozpoczęli prowadzenie ksiąg stanu cywilnego. Statusu tego nie udało się jednak utrzymać dłużej, bo już w 1824 r., wnet po śmierci przedsiębiorczego Kaczkowskiego, Bełchatów ponownie przyłączony został do sąsiedniej parafii Grocholice.
Warto przy okazji zauważyć, że w tym czasie (dokładnie w roku 1818) doszło do gruntownych zmian w administracyjnej organizacji Kościoła w Polsce, które osobną bullą zatwierdził papież. Bełchatowski kościół franciszkanów, znajdujący się od chwili swojego zarania na terenie archidiecezji gnieźnieńskiej, został teraz włączony do diecezji włocławskiej, z biegiem lat zwanej także kujawsko-kaliską. I to właśnie w tamtejszej kurii, a także u władz świeckich, brat Leona Kaczkowskiego, uczony literat Stanisław, przez kilka lat bezskutecznie zabiegał o przywrócenie parafii w Bełchatowie. Mocno zaangażowany w życie polityczne kongresowego Królestwa Polskiego, znakomicie pojmował rolę, jaką instytucja parafii mogła odegrać w życiu rozwijającego się miasta. Choć niczego w tym kierunku dokonać nie zdołał, to jednak po kilku latach wyjednał dla miejscowych franciszkanów cenny przywilej sprawowania sakramentów. W 1843 r. zamieszkali oni w gruntownie odrestaurowanym budynku klasztornym, który znacznie poprawił ich, trudne dotychczas, warunki bytowe. W budynku tym znajdują się współcześnie m.in. kancelaria i pomieszczenia zajmowane przez proboszcza.” itd.
Może te zmiany mogły mieć wpływ na brak aktów zgonu w Grocholicach?

pozdrawiam
Teresa

Brakujące akty zgonu

: czw 18 kwie 2013, 09:05
autor: Marika
Mam podobną sytuację w Parafii Łoździeje.

W 1812r. syn bierze ślub - w akcie jest wyraźnie napisane, że w obecności ojca i matki. W 1829r. drugi syn bierze ślub - w akcie jest zapis, że oboje rodzice nie żyją.
Przejrzałam 2 razy akty zgonu 1812-1829 i nie znalazłam ani aktu zgonu ojca, ani matki. Raczej wątpliwe, by się gdzieś wyprowadzili w wieku ok. 70-80 lat, bo i gdzie? Wszyscy ich synowie mieszkali w obrębie tej parafii.
Nie ma też aktu zgonu jednego z ich synów, który zmarł w międzyczasie, a którego żona nadal mieszkała na terenie tej parafii. Więc zakładam, że raczej zmarł gdzieś w okolicy (to była rodzina chłopska, która nie "ruszała" się z tych terenów).

Chyba że w indeksach ksiądz błędnie wpisał nazwisko (sprawdzałam wszystkie nazwiska podobnie brzmiące) i dlatego nie znalazłam tych aktów. Ale pomyliłby się aż 3 razy?

Kasia

Brakujące akty zgonu

: czw 18 kwie 2013, 12:39
autor: kotik7
Nieco wyżej w tym temacie jest opisany mój przypadek braku zgonu.

Udało mi się go rozwiązać, więc myślę że mogę się podzielić tym cennym doświadczeniem.
Otóż poszukiwałem aktu zgonu Jana Baranowskiego. Dzięki aktom chrztu jego dzieci z jednej, i aktom ich ślubów z drugiej, ustaliłem przedział, w którym Jan zmarł. Napisane było że syn "złożył sepulturę ojca". Jednak aktu nie było. A działo się to w latach 1810-1824. Podejrzewałem więc zmiany nazwiska, przeprowadzki i tym podobne UTRUDNIANIE ŚLEDZTWA.
Albowiem okazało się, że należało wpierw sięgnąć do źródeł..a więc do księgi łacińskiej. Nie zrobiłem tego wprawdzie bezpośrednio, bo łatwiej było sprawdzić w alegatach, które czerpały swoje odpisy właśnie z ksiąg kościelnych-łacińskich. Cóż się okazało?
Jan zmarł w 1812 roku. Nie zmienił nazwiska, nie przeprowadził się. Po prostu jego akt zgonu nie został zawarty w księgach cywilnych.
Brakuje mi jeszcze wielu innych aktów zgonów, wiele więcej niż aktów chrztów moich pradziadów.
Jestem coraz bardziej utwierdzany w przekonaniu, że okres napoleoński, tzn. mam na mysli czas obowiązywania Kodeksu Napoleona 1807-1825, przyczynił się do powstania wielu takich genealogicznych zagadek.

Kuba