Strona 2 z 3

: pn 11 mar 2013, 17:08
autor: Marynicz_Marcin
Tomku,
jak powinieneś zauważyć, podałem Jerzemu dane dot. ślubu rodziców Marianny i nazwiska są całkiem obce.. Marianna musiała opuścić rodzinną miejscowość sama lub z rodzeństwem, bo rodzice zmarli kolejno w 1885 i 1900 w miejscu urodzenia..

: pn 11 mar 2013, 17:15
autor: Slawinski_Jerzy
Bez odnalezienia metryki ślubu z Janem pewnie niewiele da się ustalić.
Ale gdzie jej szukać...
Co ciekawe na nagrobku są fotografie obydwojga, więc wiem przynajmniej jak wyglądali :) Na razie pozostają zagadką.

pozdrawiam
Jurek

: pn 11 mar 2013, 17:16
autor: Marynicz_Marcin
Gdzie i kiedy zmarł Jan? Zaraz sprawdzę, czy ślubu nie ma w parafii młodej, bo nie wiadomo, skąd młody :|

: pn 11 mar 2013, 17:21
autor: Slawinski_Jerzy
Jan - 1926, parafia Św.Stanisława, Warszawa.

pozdrawiam
Jurek

: pn 11 mar 2013, 17:33
autor: Marynicz_Marcin
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 1-0028.jpg

Czyli znamy jeszcze imię matki Jana.
Według aktu zgonu miał 66 lat, więc urodził się około 1860r., więc może Jan Wierzbicki był drugim mężem Marianny, a pierwszym był niejaki Kołodziejski? :)


W latach 1872-1884 brak małż. na nazwisko Wierzbicki + Szczęsna lub Kołodziejski + Szczęsna.
Dodam, że w parafii nie występuje w tych latach nazwisko Wierzbicki, ani Kołodziejski..

: pn 11 mar 2013, 18:04
autor: Slawinski_Jerzy
W aktach urodzenia dzieci występuję jako "z domu Kołodziejska" myślę więc,
że tak brzmiało nazwisko jej ojca.
Co do Jana - zachodzę w głowę w jaki sposób posługacze szpitalni zgłaszający zgon znali imię matki zmarłego, nie znając imienia ojca, miejsca urodzenia, a nawet konkretnego miejsca zamieszkania?

pozdrawiam
Jurek

: pn 11 mar 2013, 18:34
autor: maja67
W parafii Stromiec (mazowieckie) występuje zarówno nazwisko Wierzbicki, Szczęsna, jak i Kołodziejczyk, czy Kołodziej (patrz Geneteka). Występują dzieci Andrzeja i Józefy Szczęsnych (w urodzeniach i zgonach), jest też akt zgonu domniemanego ojca Marianny Andrzeja Szczęsnego (rok 1885).

Ciekawsze jest jednak to, w jakim celu Marianna przeniosła się ze Stromca do Płocka, a potem do Warszawy. Sama, czy za mężem? Odległość jest spora.



Maja

: pn 11 mar 2013, 18:50
autor: Tomek_Wojtaszek
Marynicz_Marcin pisze:Tomku,
Zaraz, zaraz. Może na wstępie ustalmy. Jak dla Ciebie - Panie Tomku. Bez urazy, ale "kolegów", to ja sobie sam dobieram i zazwyczaj robię to starannie.

jak powinieneś zauważyć, podałem Jerzemu dane dot. ślubu rodziców Marianny i nazwiska są całkiem obce.. Marianna musiała opuścić rodzinną miejscowość sama lub z rodzeństwem, bo rodzice zmarli kolejno w 1885 i 1900 w miejscu urodzenia..
Tu pełna zgoda. Nie zauważyłem, bo nie czytam Twoich postów. Zwykle nie wnoszą niczego konstruktywnego do dyskusji, bywają infantylne, a czasem szczeniackie. Ale skoro się uparłeś, to przeczytałem.

I przykro mi, ale:

1) nie mam żadnej gwarancji, że podane przez Ciebie dane zostały odczytane właściwie.
2) nawet jeśli właściwie, to (kłania się czytanie ze zrozumieniem - przyda się na maturze!) upieranie się, że to na pewno dane rodziców Marianny Wierzbickiej - krewnej Pana Jerzego - są najprostszą drogą do genealogii kreatywnej. Bo biorąc pod uwagę nazwisko i imię osoby poszukiwanej, opcji może być znacznie więcej. A zbieżność pewnych danych w akcie zgonu - przypadkowa.

Zamiast mentorskiego tonu zalecam trochę pokory i znacznie więcej poloru.

(-) Tomek Wojtaszek


P.S. Na pomysł, będący ostatnim przebłyskiem Twojego młodzieńczego geniuszu, wpadła wcześniej Pani Maja. Powinieneś był to zauważyć.

: pn 11 mar 2013, 19:17
autor: Slawinski_Jerzy
Niestety, nie wiemy właśnie czy Marianna ze Stromca to "moja" Marianna, a biorąc pod uwagę powszechność nazwiska mogą to być zupełnie inne osoby.
Trochę to skomplikowane i przy obecnym stanie wiedzy - chyba nie do wyjaśnienia. Chyba, że przypadkiem natknę się gdzieś na akt ślubu Jana i Marii/Marianny i wiek będzie pasował...

pozdrawiam serdecznie
Jurek

: pn 11 mar 2013, 19:17
autor: Marynicz_Marcin
voytashek pisze: Zaraz, zaraz. Może na wstępie ustalmy. Jak dla Ciebie - Panie Tomku. Bez urazy, ale "kolegów", to ja sobie sam dobieram i zazwyczaj robię to starannie.
Nie martw się, nie chciałbym mieć wśród znajomych takiej osoby jak Ty ;)
Widocznie za krótko na tym forum jesteś, bo chyba nie znasz zasad tego forum, że nikt sobie tutaj nie Panuje.
Tu pełna zgoda. Nie zauważyłem, bo nie czytam Twoich postów. Zwykle nie wnoszą niczego konstruktywnego do dyskusji, bywają infantylne, a czasem szczeniackie. Ale skoro się uparłeś, to przeczytałem.
To po co wchodzisz w wątek, nie czytając postów w nim zawartych?
I przykro mi, ale:
1) nie mam żadnej gwarancji, że podane przez Ciebie dane zostały odczytane właściwie.

Pomagam Jerzemu, nie Tobie, więc nie musisz mieć żadnej pewności.
2) nawet jeśli właściwie, to (kłania się czytanie ze zrozumieniem - przyda się na maturze!) upieranie się, że to na pewno dane rodziców Marianny Wierzbickiej - krewnej Pana Jerzego - są najprostszą drogą do genealogii kreatywnej. Bo biorąc pod uwagę nazwisko i imię osoby poszukiwanej, opcji może być znacznie więcej. A zbieżność pewnych danych w akcie zgonu - przypadkowa.
Uwielbiam, gdy ktoś wie lepiej ode mnie ! Skąd ta pewność, że do matury przystąpię?
To w rzeczywistości lepiej nic nie robić, bo skoro sprawdzam trop zawarty w metryce zgonu i wielkie oburzenie, bo jak ja mogę się upierać przy tym ?! Niech Jerzy zadecyduje co z tym fantem zrobić, a także, czy informacje ode mnie będę mu potrzebne.

Zamiast mentorskiego tonu zalecam trochę pokory i znacznie więcej poloru.
Ja z kolei proponuję popracować nad sobą, a później kogoś pouczać.

[/quote]

: pn 11 mar 2013, 19:38
autor: Tomek_Wojtaszek
Młody człowieku,

Nie zniżę się do Twojego poziomu, nawet jak się położę, więc nie będę próbował. Do zaleceń z poprzedniego postu dodam jeszcze tylko logiczne myślenie - również w genealogii - bezcenne. I pokora, pokora, pokora...


(-) Tomasz Wojtaszek

: pn 11 mar 2013, 19:41
autor: Marynicz_Marcin
Stary człowieku(?),
nie zniżysz się niżej, bo i tak już jesteś wystarczająco nisko. Mam wrażenie, że niektórych myślenie boli, ale cóż mam poradzić na osobę, która uważa się za ideał i próbuje szkolić innych.

: pn 11 mar 2013, 19:46
autor: Tomek_Wojtaszek
Marynicz_Marcin pisze:Mam wrażenie, że niektórych myślenie boli, ale cóż mam poradzić na osobę, która uważa się za ideał i próbuje szkolić innych.
Szkolić, to próbowałeś Ty. A uwagi o myśleniu weź do siebie. Bo to Ty robiłeś błędne założenia i wyciągałeś błędne wnioski. Poczytaj posty np. Autora pytania.

I pokory, pokory, pokory!


Z mojej strony EOT

(-) Tomek Wojtaszek

: pn 11 mar 2013, 19:48
autor: Marynicz_Marcin
Ha Ha ! A to dobre ! Że niby kogo próbowałem szkolić? ;)

: pn 11 mar 2013, 20:24
autor: Sroczkiewicz_Władysław
Widzisz Marynicz dzieci i ryby głosu nie mają - nie dziw się, że nikt cię tutaj poważnie nie traktuje