Strona 2 z 2
: sob 12 mar 2016, 15:48
autor: t.dzwonkowski
Szanowni Państwo
Brak środków finansowych jest bardzo często sprawą drugorzędną. Chodzi o to, że aby móc digitalizować zasób, powinien być on uprzednio właściwie opracowany. Jednym z elementów tego opracowania są niewątpliwie indeksy. Tutaj każde ręce do pracy są pożądane. Jest znaczna część materiałów (np. akta sądowe), które są znakomitym źródłem do badań genealogicznych, których nie da się zdigitalizować w takim tempie jak akta metrykalne, a warto je szerzej udostępniać już teraz. Bardzo często z poziomu opisu jednostki nie widać jej pełnej zawartości. Dlatego też indeksy nie tylko pogłębiają informację o jednostce ( co jest korzystne dla użytkownika), ale pozwalają na mniej czasochłonne a także mniej inwazyjne ( o co chodzi archiwistom) korzystanie z akt.
Tadeusz Dzwonkowski
: sob 12 mar 2016, 16:14
autor: bielecki
Od 15 lat jednoosobowo zarządzam projektem indeksacyjnym i gwarantuję, że nie ma co liczyć na efektywne indeksowanie w większej skali na miejscu w archiwach, tym bardziej dziś, gdy nie brak możliwości indeksowania w zaciszu domowym, przy własnym komputerze. Nie negując Pana słusznego zdania, że byłoby pięknie, gdyby np. akta sądowe ktoś zindeksował, nie wierzę, aby dało się do tego zwerbować osoby inne, niż osobiście zainteresowane zawartością takich akt (pomijam wyjątki, które mogą się nadarzyć - ale mam na myśli werbunek poważnej liczby ochotników).
Dla Poznan Project zindeksowano w archiwach całkiem sporo, ale tylko dzięki nacelowanemu wykorzystaniu do tego entuzjazmu osób, którym zależało na pozyskaniu tego czy innego materiału. Efektu skali bez digitalizacji (z publikacją lub bez publikacji w internecie) się nie osiągnie.
Pozdrawiam,
Łukasz Bielecki
: sob 12 mar 2016, 16:21
autor: slawek_krakow
Sroczyński_Włodzimierz pisze:nie korzystaliśmy, nie korzystamy z pieniędzy publicznych, w planach "konkurowania" o pieniądze , z których korzystają APy także nie ma
jest odwrotnie: z każdej złotówki wydanej w ramach zadań statutowych PTG (w większości opłaty ze serwery, naprawy sprzętu, czasem zakup nowego) ok 20 groszy idzie do skarbu państw - jakaś część na APy:)
nie jest tego może bardzo wiele, ale parę tysięcy rocznie VATu odprowadzamy
więc tak licząc to: każdy milion kopii przekazanych do publikacji (jako, że rodzi pewne koszty, które są owatowane, podatek PTG odprowadza) - przynosi dochód skarbowi państwa
mało, że odciążamy to jeszcze dokładamy (nie pracy a cashem żywym miesiąc w miesiąc:)
"my" tj użytkownicy serwisu genealodzy.pl, a właściwie część z nas, która jest darczyńcami
Żartowałem przecież, a raczej miałem na myśli to , że może boją się o odebranie grantu

Instytucje "państwowe" nie lubią kiedy ktoś robi cos za nie, a nie daj Panie Boże, kiedy potrafi to zrobić szybciej, lepiej i taniej. Stąd wszystkie Twoje wyliczenia kto na czym zarabia (w tym skarb państwa

) nie maja wiekszego znaczenia. Króliczek jest po to żeby go nieustannie ścigać, a nie po to żeby go złapać.
t.dzwonkowski pisze:Szanowni Państwo
Brak środków finansowych jest bardzo często sprawą drugorzędną. Chodzi o to, że aby móc digitalizować zasób, powinien być on uprzednio właściwie opracowany. Jednym z elementów tego opracowania są niewątpliwie indeksy. Tutaj każde ręce do pracy są pożądane. Jest znaczna część materiałów (np. akta sądowe), które są znakomitym źródłem do badań genealogicznych, których nie da się zdigitalizować w takim tempie jak akta metrykalne, a warto je szerzej udostępniać już teraz. Bardzo często z poziomu opisu jednostki nie widać jej pełnej zawartości. Dlatego też indeksy nie tylko pogłębiają informację o jednostce ( co jest korzystne dla użytkownika), ale pozwalają na mniej czasochłonne a także mniej inwazyjne ( o co chodzi archiwistom) korzystanie z akt.
Tadeusz Dzwonkowski
I właśnie to o czym piszesz jest z mojego punktu widzenia, czyli zwykłego uzytkownika, conajmniej dziwaczne. Żeby zdigitalizować zasób należy go uprzednio odpowiedni opracować (ile to trwa? tak dla przykładu? w braku rąk do pracy i przy braku środków?), a żeby udostępnić ten sam zasób w formie niezdigitalizowanej, to już przeszkód nie ma i każdy może sobie go "wymacać" na miejscu w pracowni naukowej. Kupy się to nie trzyma Panie Tadeuszu jeśli mamy na względzie bezpieczeństwo zasobu:)
: sob 12 mar 2016, 20:26
autor: Robert1
No właśnie - pytanie co będzie, gdy już wszystko będzie zdigitalizowane i dostępne w Internecie. Czy będzie wówczas potrzeba utrzymywania tylu etatów w archiwach co obecnie? Pewnie nie...
: sob 12 mar 2016, 20:58
autor: Sroczyński_Włodzimierz
zadania APów w perspektywie kilku (do 10) lat to m.in. przejęcie zasobu (wraz z opracowaniem!) porównywalnego ze zgromadzonym od Adama i Ewy do tej pory:)
"etatów" żadnych od wielu lat nie przybywa - zamrożony fundusz płac, nie martwiłbym się o brak (realnej, niewymyślonej niewydumanej) pracy
a jeszcze kilka akcji jak te co bywały (typu konieczność samodzielnego zbierania dokumentów emerytalnych, archiwizacji wyborów etc)
Raczej pytanie kim nie co
nawiasem...patrz na USCy - kompletna porażka przy lekkiej nowelizacji (w sumie to co "rewolucją" nazywają to mały pikuś i zresztą zapowiadany od 15 lat), całkowity paraliż
a APy jednak działają:)
digitalizacja to nie utrata zajęcia, a możliwość pracy nad meritum
do tzw udostępnienia fizycznego (zrobienie paginacji?, przyjazd wózkiem) naprawdę nie potrzeba wykształcenia archiwisty, matura nadto
opis, opracowanie leży i kwiczy bo "nawał". Dzięki publikacji (nie digitalizacji a publikacji zdigitalizowanych) może być oddech (już jest tam gdzie zadziałało) i możliwość realnych prac. Przywrócono po latach nową ustawą etaty naukowe. Coś pośredniego by się przydało (nam użytkownikom) - do kwerend naprawdę potrzeba specjalistów, większych niż "archiwista zakładowy" choć to nie naukowa. Skąd brać? urzędy państwowe za kwerendy nie płacą..dlaczego??? to kilkadziesiąt milionów rocznie lub więcej - ubytku, braku na np konserwacje. Może z kieszeni do kieszeni, ale brak rozliczeń skutkuje idiotycznymi sądowymi zleceniami, Jakby musieli zapłacić (rozliczyć) to 10 razy by się zastanowili czy zlecać kwerendę bez zawężania za dziesiąt godzin typu 4 000zł czy sformułować zapytanie sensownie na 5 godzin pracy
: sob 12 mar 2016, 21:09
autor: Kaczmarek_Aneta
t.dzwonkowski pisze:Spróbujmy konstruktywnie. Archiwiści nie są w stanie wszystkiego zrobić natychmiast. Od kilku lat zabiegam aby Szanowani Państwo Genealodzy pomogli indeksować akta, które z powodu braku środków finansowych nie są na razie zdigitalizowane ale mogłyby przynajmniej zostać zindeksowanie. Dla archiwisty to jest ten plus, że akta zindeksowane nie są "zaczytywane" czyli niszczone. Genealog też szybciej znajdzie potrzebną informację. Do dzisiaj, poza niewielką grupką studentów, nikt się nie zgłosił.
Z poważaniem Tadeusz Dzwonkowski
Witam serdecznie,
sama zainicjowałam w ubiegłym roku projekt, który miał polegać na indeksacji bezpłatnie pozyskanych skorowidzów. Zainteresowanym przypominam ten wątek:
http://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic ... -asc.phtml
Pozdrawiam
Aneta Kaczmarek
: sob 12 mar 2016, 21:58
autor: Markowski_Maciej
Przyznam się, że jestem nieco zaskoczony skalą emocji, którą wywołał artykuł. Specjalnie napisałem, że cytaty są wyrwane z kontekstu, aby zachęcić do przeczytania artykułu, który w sumie uważam za pozytywny dla nas.
Najbardziej spodobało mi się określenie nas "grupą nacisku" wskazującą, że działania naszych kolegów są aż tak zauważane w środowisku archiwistów. Gdyby nie oni, udział procentowy akt metrykalnych w dygitalizacji nie wynosił by te wskazywane w artykule 50%.
Też chciałem podkreślić, że archiwa mają też zadania własne, które w dłuższym okresie czasu są dla nas równie ważne - opracowywanie akt czy ich konserwacja też muszą być przeprowadzane.
Ogólnie, świat nie jest czarno-biały, a przynajmniej ma wiele ocieni szarości jeżeli nawet nie jest kolorowy.
: sob 12 mar 2016, 22:09
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Markowski_Maciej pisze:Gdyby nie oni, udział procentowy akt metrykalnych w dygitalizacji nie wynosił by te wskazywane w artykule 50%.
tu nie żadem lobbing a prosta statystyka
na sale ( do pracowni do udostępniania) wyjeżdżało 50%+ ASCók i tyle tajemnicy
byłoby mniej - obciążenie pracowni nie spadłoby tak radykalnie jak spadło (w tych miejscach, gdzie opublikowano)
czasem nie nacisk czy liczebność grupy (jak sugerowane wcześniej), a prosta kalkulacja działa
ponad połowa zleceń miała wpisane cel "genealogiczny", APy raczej szukały partnera do rozmów niż patrzyły na liczbę członków danej organizacji :)