Strona 2 z 3
: pn 22 sie 2016, 12:27
autor: Kacper_Czerwiński
U mnie w rodzinie bardzo często nadawano imiona po zmarłych wcześniej dzieciach kolejnym dzieciom. Zdarzyły się nawet dwa małżeństwa, które nadały te same imiona trójce swoich dzieci. Jedna para miała trzy Katarzyny, a druga trzy Małgorzaty

Słabym dzieciom nadawano także imiona po rodzicach, tak jak bratu mojej babci, który otrzymał po ojcu imię Jan.
Pozdrawiam
Kacper Czerwiński
: pn 22 sie 2016, 13:31
autor: Janina_Tomczyk
Konrad napisał:
"A wracając do tematu, to mój dziadek powiada: "Żeby imię nie zaginęło" tzn. nie wymarło. Taka niby ciągłość rodu. Np. nadawanie pierwszemu synowi tego samego imienia co ojciec... Tak było w przypadku mojego pradziadka ze strony mamy... Również spotkałem się, że i córkom dawano takie same imiona co matki nosiły. Te przypadki, o których piszę, to pochodzą z miejscowości Sułoszowa. Smile Tylko tam się z tym (jak na razie) spotkałem."
No to dodam, że w Żychlinie w XIX wieku mieszkała moja rodzina Galskich, gdzie ojciec to Jan a matka Florentyna. Pierwsza urodziła się córka i otrzymała imię Florentyna, a po kilku latach syn i otrzymał imię po ojcu Jan. Więcej dzieci już tam się nie urodziło i syna wykształcili na pisarza gminnego, a córkę wydali za kowala. Rodzina się szanowała, a matka zamieszkała z córką po śmierci męża, więc mój pradziadek miał dwie Florentyny w domu. Ich córki tego pięknego imienia już nie dostały.
: pn 22 sie 2016, 20:10
autor: AlicjaSurmacka
Witam,
Z tym, że dwóch synów tych samych rodziców ma nadawane to samo imię a jedynie inny jest dla nich patron spotkałam się kilkakrotnie.
Dziś też wróciłam od mojej krewnej, która miała za męża Józefa (1955-2008) polaka urodzonego i mieszkającego do kilku lat życia na Ukrainie k/ Mościsk a później pod koniec lat 50 XX wieku rodzina zamieszkała po stronie polskiej przy granicy z Ukrainą. Pierwszy syn urodzony w małżeństwie Józefa i mojej krewnej w Częstochowie otrzymał też imię Józef a różnica polegała na mówieniu na małego zdrobniale, ( Józek;Józiu) wnuk tegoż Józefa i równocześnie syn Józefa urodzony w 2007 roku w Krakowie też otrzymał imię Józef.
Taka to ponoć tradycja.
A z kolei opracowując biogram Juliana Kulskiego - radomszczańskiego lekarza też mnie zaskoczyło imię Julian razy cztery a mianowicie:
Julian Hipolit Błażej Kulski ur w 1834 roku w Krakowie zmarł w 1914 roku w Radomsku – lekarz
jego syn: Julian Eugeniusz Spirydyn Kulski ur w 1861 roku w Radomsku zmarł w 1917 roku w Warszawie – prywatny pisarz Warszawsko-wiedeńskij Drogi Żelaznej.
jego syn: Julian Spitosław Kulski urodzony w 1892 r w Warszawie zmarł w 1976 w Warszawie przedwojenny vice prezydent Warszawy w czasie wojny komisaryczny burmistrz Wa-wy – jego biogram jest w wikipedii autor książki „ Z minionych lat życia 1892 – 1945”
jego syn: Julian Eugeniusz Kulski ur. 03.03.1929 architekt – mieszka w Wirginii – jego biogram jest w wikipedii autor książki „Dziedzictwo orła białego”
Alicja
: pn 22 sie 2016, 20:50
autor: Sroczyński_Włodzimierz
ten fragment mnie zainteresował:
"prywatny pisarz Warszawsko-wiedeńskij Drogi Żelaznej" nie chodzi o literówkę, a o (moim zdaniem) taki zgrzyt albo prywatny urzędnik albo Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Skąd taka "norma" prywatny-kolejowy?
ale tak ogólniej to nie chodzi raczej o przekazywanie imion z pokolenia na pokolenia, czy te same imiona w jednym pokoleniu ale z innych rodziców (a tych samych dziadków czy pradziadków), a rodzeństwo o tych samych imionach (i być może innych patronach) nadanych za życia starszych
jak już wspominałem kiedyś: nie ma i nie było przeciwskazań urzędowych czy w tradycji chrześcijańskiej (przy mojżeszówce to chyba razi..o ile z Hłaski kojarzę niedźwiedzi:), ale bliźniakom nadać (par. wolska początek XX wieku) takie same uważam za przegięcie:)
: pn 22 sie 2016, 22:05
autor: skafanka
Strasznie zaciekawił mnie ten wątek. W mojej rodzinie od pokoleń idzie imię Jan i Maciej. Moi bracia tak mają na imię. Mój tata Jan, ma brata Macieja. Jego ojciec Maciej miał brata Jana. A ich ojciec Maciej również miał brata Jana i tak kilka pokoleń....

Mój starszy brat też mówił, że tak da swoim synom na imię.. poczekamy, zobaczymy

: pn 22 sie 2016, 22:09
autor: Konrad_Konrad
Janina_Tomczyk pisze:Konrad napisał:
"A wracając do tematu, to mój dziadek powiada: "Żeby imię nie zaginęło" tzn. nie wymarło. Taka niby ciągłość rodu. Np. nadawanie pierwszemu synowi tego samego imienia co ojciec... Tak było w przypadku mojego pradziadka ze strony mamy... Również spotkałem się, że i córkom dawano takie same imiona co matki nosiły. Te przypadki, o których piszę, to pochodzą z miejscowości Sułoszowa. Smile Tylko tam się z tym (jak na razie) spotkałem."
No to dodam, że w Żychlinie w XIX wieku mieszkała moja rodzina Galskich, gdzie ojciec to Jan a matka Florentyna. Pierwsza urodziła się córka i otrzymała imię Florentyna, a po kilku latach syn i otrzymał imię po ojcu Jan. Więcej dzieci już tam się nie urodziło i syna wykształcili na pisarza gminnego, a córkę wydali za kowala. Rodzina się szanowała, a matka zamieszkała z córką po śmierci męża, więc mój pradziadek miał dwie Florentyny w domu. Ich córki tego pięknego imienia już nie dostały.
Dokładnie- można to nazwać taką tradycją rodzinną, która u niektórych trwała przez kilka wieków.
Serdecznie pozdrawiam,
Konrad

: pn 22 sie 2016, 22:19
autor: AlicjaSurmacka
ten fragment mnie zainteresował:
"prywatny pisarz Warszawsko-wiedeńskij Drogi Żelaznej" nie chodzi o literówkę, a o (moim zdaniem) taki zgrzyt albo prywatny urzędnik albo Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Skąd taka "norma" prywatny-kolejowy?
Włodku, tak miałam przetłumaczony akt ślubu tegoż Juliana Kulskiego:
http://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic ... lski.phtml
Alicja
: pn 22 sie 2016, 22:31
autor: Sroczyński_Włodzimierz
thx , ano jest czastny pisar, ciekawe co to znaczyło w praktyce, jakie przełożenie na funkcje (raczej nie podważam Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej)
: pn 22 sie 2016, 23:56
autor: Jakub_Rokita
: wt 23 sie 2016, 06:09
autor: Kostkowski
Czy to aby napewno jest imię? Może przezwisko/nazwisko?
: wt 23 sie 2016, 06:41
autor: Zubrzak
Witam
W przypadku Konradów oleśnickich jak najbardziej imię. Konrad I miał syna Konrada II, ten też miał jednego syna Konrada III. ten miał pięciu synów i uznał, że skoro jego ojciec to Konrad i dziad to Konrad to nazwie wszystkich synów Konradami IV, V, VI, VII i VIII. Z tej licznej gromadki tylko Konrad V miał dwóch synów oczywiście Konrad IX i X. Podobnie ale już nie tak konsekwentnie było w przypadku Henryków głogowskich. Henryk III miał pięciu synów, a każdy inne imię (drugi z kolein to Konrad I oleśnicki), najstarszy to Henryk IV. ten miał jednego syna Henryka V, a ten trzech Henryka VI, VII i VIII. Dzieci dalej miał tylko Henryk VIII i się trochę wyłamał bo miała Jana, Henryka IX, Henryka X i Wacława. Henryk IX miał kilku synów, którzy mieli róźne imiona wśród nich Henryka XI.
Pozdrawiam Przemek
: wt 23 sie 2016, 10:58
autor: Janina_Tomczyk
Witam
W przypadku rodów królewskich i książęcych kontynuacja imienia rodowego miała głęboki sens bo nie było nazwisk. To samo mogło dotyczyć innych rodów szlacheckich pragnących umocnienia i kontynuacji rodu w następnych pokoleniach. Nadając to samo imię zabezpieczano się na wypadek śmierci dzieci lub dorosłych już potomków tak, aby jakiś o imieniu rodowym pozostał.
Natomiast przypadki nadawania tego samego imienia dzieciom w rodzinach niższych stanów były raczej spowodowane przesądem ( jak u Długosza, bo dzieci innych imion umierały), lub nadaniem imienia patrona z jakim się urodziły, lub odwołaniem się do opieki np świętej rodziny nad dzieckiem słabym po urodzeniu.
Cały czas musimy pamiętać o ogromnej umieralności niemowląt i dzieci jaka wówczas była spowodowana trudnymi warunkami życia, chorobami wieku dziecięcego, zarazami i innymi plagami nękającymi naszych przodków. Nie ma się co dziwić, że "zabezpieczali się" przed nieszczęściem utraty dziecka nadając imiona.
Zauważyłam także przy czytaniu metryk, że szczególną popularnością na danym terenie cieszyło się imię patronujące tej parafii i jeśli patronką była św Tekla, to co druga dziewczynka miała takie imię, jeśli był to św Idzi to w parafii było pełno Idzików itd itp. Obecnie raczej mody kierują rodzicami przy nadawaniu imion dzieciom więc musimy zupełnie inaczej spoglądać na ten problem w dawnych wiekach.
: wt 23 sie 2016, 12:31
autor: Kostkowski
Janina_Tomczyk pisze:... przypadki nadawania tego samego imienia dzieciom w rodzinach niższych stanów były raczej spowodowane przesądem (jak u Długosza, bo dzieci innych imion umierały)...
Zgadzając się w pełni z powyższymi uwagami, jako ciekawostkę podaję odwrotny przesąd:
imienia zmarłego dziecka unikano nie tylko w bezpośredniej rodzinie, ale też w kolejnych pokoleniach.
Janina_Tomczyk pisze:...Zauważyłam także przy czytaniu metryk, że szczególną popularnością na danym terenie cieszyło się imię patronujące tej parafii i jeśli patronką była św Tekla, to co druga dziewczynka miała takie imię, jeśli był to św Idzi to w parafii było pełno Idzików itd itp.
Spotkałem się z wyjaśnieniem niezwykłej "popularności" pewnego imienia w jednej z parafii (nie wiem czy przypadkiem nie na tym forum). Tam proboszcz wszystkim bez wyjątku nadawał imię swoje. Dziewczynkom również, oczywiście w wersji żeńskiej.
No i proszę zauważyć, że w większości parafii, niezależnie od patrona najczęściej występującym imieniem jest...
Marianna.
.-.
Niezależnie od powyższego wątku, pełnego doświadczeń ciekawych, często niezwykłych i zadziwiających zapraszam doświadczonych w indeksowaniu i czytaniu starych ksiąg by wypowiedzieli się w temacie
imienia spotykanego najrzadziej.
Wg moich doświadczeń to
Ewa.
: wt 23 sie 2016, 14:07
autor: Janina_Tomczyk
Nie prowadziłam takich badań Władysławie i nie podejmę się tego z powodu braku czasu, ale szukając metryki urodzenia w łódzkiej parafii posługiwałam się rzadkim imieniem Aurelia mojej teściowej bo nazwiska w spisie były zatarte. W 1909 roku na kilka tysięcy metryk znalazły się tylko 3 Aurelie. W parafii Uników imię Ewa występowało stosunkowo często i chyba co parafia to inny zwyczaj.
Najczęściej nadawanym imieniem była Marianna i Józef, ale to raczej odnosi się do oddawania dziecka w opiekę świętej rodziny oraz najczęściej ( podobnie jak Jan) występującymi w kalendarzu patronami.
Wątek zrobił się bardzo ciekawy, ale chyba odbiegniemy zbyt daleko od tematu realizując Twoją sugestię.
: wt 23 sie 2016, 14:40
autor: xtedek
Kostkowski pisze:Zgadzając się w pełni z powyższymi uwagami, jako ciekawostkę podaję odwrotny przesąd: imienia zmarłego dziecka unikano nie tylko w bezpośredniej rodzinie, ale też w kolejnych pokoleniach.
W swoim drzewie mam co najmniej dwa przypadki nadania tego samego imienia nowonarodzonemu dziecku co jego zmarłe niedawno rodzeństwo. Tak jakby na przekór
