Odczytaniu i przetłumaczenie 8 aktów
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
Re: Odczytaniu i przetłumaczenie 8 aktów
[quote="Klotka"]Do bartek.baran
wydaje mi się, że tylko jeden akt dotyczy Łukasz i Wiktorii
1907- akt 19 Stanisława Szadura
Bartku z tego co ja zrozumialam to chodzi tylko o TEN akt a wiec rok 1907
pozdrawiam
Jola
wydaje mi się, że tylko jeden akt dotyczy Łukasz i Wiktorii
1907- akt 19 Stanisława Szadura
Bartku z tego co ja zrozumialam to chodzi tylko o TEN akt a wiec rok 1907
pozdrawiam
Jola
- bartek.baran

- Posty: 96
- Rejestracja: wt 07 lip 2009, 17:15
- Lokalizacja: Warszawa/Fajsławice
Re: Odczytaniu i przetłumaczenie 8 aktów
Dziękuję serdecznie. Będę próbował coś z niego odczytać. Może mi się uda? Życzcie powodzenia.
Pozdrawiam
Bartek Baran
PS: A tak na marginesie w jaki sposób (bo jest ich b. wiele) poprawiać jakość takich dokumentów, by stały się nieco bardziej czytelne. Wiem, że wiele mi to nie pomoże, ale może troszeczkę przybliży do celu. Jak to robicie? Bo nie wiem czy poprawianie do zwykłych zdjęć jest uniwersalne do skanów dokumentów.
Pozdrawiam
Bartek Baran
PS: A tak na marginesie w jaki sposób (bo jest ich b. wiele) poprawiać jakość takich dokumentów, by stały się nieco bardziej czytelne. Wiem, że wiele mi to nie pomoże, ale może troszeczkę przybliży do celu. Jak to robicie? Bo nie wiem czy poprawianie do zwykłych zdjęć jest uniwersalne do skanów dokumentów.
- Aftanas_Jerzy

- Posty: 3287
- Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52
Re: Odczytaniu i przetłumaczenie 8 aktów
Witam jeszcze raz!bartek.baran pisze:Dziękuję serdecznie. Będę próbował coś z niego odczytać. Może mi się uda? Życzcie powodzenia.
Pozdrawiam
Bartek Baran
PS: A tak na marginesie w jaki sposób (bo jest ich b. wiele) poprawiać jakość takich dokumentów, by stały się nieco bardziej czytelne. Wiem, że wiele mi to nie pomoże, ale może troszeczkę przybliży do celu. Jak to robicie? Bo nie wiem czy poprawianie do zwykłych zdjęć jest uniwersalne do skanów dokumentów.
Obejrzałem te Twoje skany. Rzeczywiście są OKROPNE. Żadnej ostrości i kontrastu. Najlepiej odesłać im z REKLAMACJĄ. Może sie uda, chociaż wiekszość dokumentów od Mormonów jest złej jakości. Mają chyba starą aparaturę, czy co? Pytasz co robimy w takich sytuacjach. Ja korzystam z obróbki programem Picasa3. Trochę to pomaga. Powodzenia. Niestety w tej sytuacji ja nie podejmuję się Ci pomóc; postaraj sie o lepsze kopie.
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Jerzy Aftanas
Re: Odczytaniu i przetłumaczenie 8 aktów
Do bartek.baran
Ja czegoś nie rozumiem, piszesz, że
>>>Tzn. sugeruje Pani, że akt dotyczący Łukasza i Wiktorii to akt Stanisławy Szadury nr 109? I jeśli tak, to czy to rok 1905 czy 1907, bo u siebie mam napisane, że to 1907. Dziękuję również za tą rozpiskę, bardzo pomogła. Gdy natrafię na daną osobę będę wiedział, który akt spróbować tłumaczyć.<<<
>>>Chodzę do USC, do kancelarii parafialnej, w przyszłości planuję wybranie się do archiwum. Rozmawiam i kontaktuję się z genealogami, którzy mogą mi w jakikolwiek sposób pomóc. Innych działań też jest wiele. Póki co doszedłem do 8xpradziadków (ur. 1689 r.)<<<<
skoro nie jesteś nowicjuszem, to nie wiesz co to jest nr aktu? i gdzie się znajduje na akcie?-to pytanie do wcześniejszych postów.
i jak zdołałeś dojść do 1689 roku nie wiedząc, że akty są sporządzane w/g szablonów?
I, że zasoby Mormonów to zmikrofilmowane zasoby akt metrykalnych Archiwów Państwowych?
I w AP można zamówić ksero aktu (dobrej jakości) za 1, 3, 5 zł- jak piszą forumowicze?
Żartowniś czy ja nie kumata?
Ja czegoś nie rozumiem, piszesz, że
>>>Tzn. sugeruje Pani, że akt dotyczący Łukasza i Wiktorii to akt Stanisławy Szadury nr 109? I jeśli tak, to czy to rok 1905 czy 1907, bo u siebie mam napisane, że to 1907. Dziękuję również za tą rozpiskę, bardzo pomogła. Gdy natrafię na daną osobę będę wiedział, który akt spróbować tłumaczyć.<<<
>>>Chodzę do USC, do kancelarii parafialnej, w przyszłości planuję wybranie się do archiwum. Rozmawiam i kontaktuję się z genealogami, którzy mogą mi w jakikolwiek sposób pomóc. Innych działań też jest wiele. Póki co doszedłem do 8xpradziadków (ur. 1689 r.)<<<<
skoro nie jesteś nowicjuszem, to nie wiesz co to jest nr aktu? i gdzie się znajduje na akcie?-to pytanie do wcześniejszych postów.
i jak zdołałeś dojść do 1689 roku nie wiedząc, że akty są sporządzane w/g szablonów?
I, że zasoby Mormonów to zmikrofilmowane zasoby akt metrykalnych Archiwów Państwowych?
I w AP można zamówić ksero aktu (dobrej jakości) za 1, 3, 5 zł- jak piszą forumowicze?
Żartowniś czy ja nie kumata?
- bartek.baran

- Posty: 96
- Rejestracja: wt 07 lip 2009, 17:15
- Lokalizacja: Warszawa/Fajsławice
Do klotka:
Ani ja nie żartowniś, ani Pani nie kumata
Cóż powiedzieć? Otóż można powiedzieć, że jestem nowicjuszem. Genealogią w sensownym tego słowa znaczeniu zajmuję się może przez 2 m-ce. Wcześniej miałem taką próbę, ale spisałem ponad 100 osób w różny sposób spokrewnionych ze mną i daty z cmentarzy itd. Teraz dopiero zacząłem się interesować genealogią naprawdę.
Co do nr aktu, to Pani napisała, że Szadura Stanisława - nr 19, skoro na marginesie po lewej stronie są tylko numery 109, 110, 111, a żadnego nr 19 nie ma. Stąd moje pytanie.
Jeżeli chodzi o rok 1689, to doszedłem do niego w ciekawy sposób. Oto dzięki pomocnym genealogom indeksującym moje okolice, którzy przesyłali i szukali mi aktów (oraz czasem tłumaczyli) doszedłem do XIX w. Takie wysyłanie nowoznalezionych aktów odbyło się kilkukrotnie, kiedy w końcu Pan wysyłający mi te dokumenty doszedł do nazwiska, które występowało w jego notatkach. A od tego miejsca pokolenia w gore byly zbadane przez 1 Pana. No i sie potoczylo gladko.
Ani ja nie żartowniś, ani Pani nie kumata
Cóż powiedzieć? Otóż można powiedzieć, że jestem nowicjuszem. Genealogią w sensownym tego słowa znaczeniu zajmuję się może przez 2 m-ce. Wcześniej miałem taką próbę, ale spisałem ponad 100 osób w różny sposób spokrewnionych ze mną i daty z cmentarzy itd. Teraz dopiero zacząłem się interesować genealogią naprawdę.
Co do nr aktu, to Pani napisała, że Szadura Stanisława - nr 19, skoro na marginesie po lewej stronie są tylko numery 109, 110, 111, a żadnego nr 19 nie ma. Stąd moje pytanie.
Jeżeli chodzi o rok 1689, to doszedłem do niego w ciekawy sposób. Oto dzięki pomocnym genealogom indeksującym moje okolice, którzy przesyłali i szukali mi aktów (oraz czasem tłumaczyli) doszedłem do XIX w. Takie wysyłanie nowoznalezionych aktów odbyło się kilkukrotnie, kiedy w końcu Pan wysyłający mi te dokumenty doszedł do nazwiska, które występowało w jego notatkach. A od tego miejsca pokolenia w gore byly zbadane przez 1 Pana. No i sie potoczylo gladko.
- bartek.baran

- Posty: 96
- Rejestracja: wt 07 lip 2009, 17:15
- Lokalizacja: Warszawa/Fajsławice
Pani Ewo - a co to panią obchodzi, w jaki sposób ktoś zdobył metryki? To naprawdę nie jest pani sprawa. Boli panią, że ktoś chłopakowi dał efekty swojej pracy, żeby zachęcić go do poszukiwań? Ma pani tu etat Katona i stróża moralności?ewa_os pisze:Czyli pracujemy cudzymi rękami.I to najlepiej za darmo.Pogratulować sprytu.
I jeszcze próby wzbudzania współczucia.No naprawdę,wstyd.
Chłopak może niezbyt zręcznie poprosił o tłumaczenie, ale to jest sprawa jego i osób, które zechcą to tłumaczyć. Nie rozumiem, skąd te egzegezy jego wypowiedzi, przeprowadzanie śledztw, skąd miał dokumenty i złośliwe komentarze.
tomek
- bartek.baran

- Posty: 96
- Rejestracja: wt 07 lip 2009, 17:15
- Lokalizacja: Warszawa/Fajsławice
do tomka1973 i Klotki:
Dzięki za zrozumienie. Akty jak już napisałem przesłał mi pewien Pan, a odnośnie tych notatek to jedna osoba zbadała starszych przodków w wydanej książce. Więc miałem szczęście korzystając z takiego "gotowca". Z innymi stronami i pokoleniami nie będzie tak łatwo, ale w końcu to nasza genealogiczna praca i nie wolno bać się jej podjąć.
Pozdrawiam
Bartek Baran
Dzięki za zrozumienie. Akty jak już napisałem przesłał mi pewien Pan, a odnośnie tych notatek to jedna osoba zbadała starszych przodków w wydanej książce. Więc miałem szczęście korzystając z takiego "gotowca". Z innymi stronami i pokoleniami nie będzie tak łatwo, ale w końcu to nasza genealogiczna praca i nie wolno bać się jej podjąć.
Pozdrawiam
Bartek Baran
Czyli jednak coś nie tak z tą moralnością?A może bardziej z etyką?Przypominam,że to nie ja rozpoczęłam dyskusję a wypowiedzi j.w. tylko umocnią młodego człowieka w przekonaniu,że nie warto samemu się trudzić, wystarczy napisać parę zdań a jak nie ma od razu reakcji to ponawiać prośby aż znajdzie w końcu ktoś,kto pomoże.Jasne,wszyscy korzystamy z takiej pomocy ale to nie może być ( i nie jest w większości) sprawa pod-
stawowa tylko ostateczność.A tu,proszę popatrzeć, fury aktów do tłumaczenia. I pretensje,że nie od razu ,bo przecież "ja potrzebuję".To nie jest niezręczność tylko cwaniactwo a to należy tępić.
stawowa tylko ostateczność.A tu,proszę popatrzeć, fury aktów do tłumaczenia. I pretensje,że nie od razu ,bo przecież "ja potrzebuję".To nie jest niezręczność tylko cwaniactwo a to należy tępić.
- bartek.baran

- Posty: 96
- Rejestracja: wt 07 lip 2009, 17:15
- Lokalizacja: Warszawa/Fajsławice
Do klotka:
A mój błąd z tym numerem aktu wynikał z tego, że w tych dokumentach do tłumaczeniu Stanisława Szadura występowała dwukrotnie. Raz - pod nr 109 i drugi - właśnie 19. Przepraszam, ale to moja pomyłka.
Do ewa_os:
Moralność moralnością, ale czy proszenie o pomoc nie jest działaniem prawidłowym i nieszkodliwym? Czy już dzisiaj nikogo nie wolno poprosić o przysługę? Naprawdę? Owszem, jeśli ktoś idzie na łatwiznę nie jest to zjawiskiem pożądanym, ale jeśli sami się trudzimy (tak jak w tym przypadku), lecz nie dajemy rady, czasem warto poprosić kogoś o pomoc. Na tym się przecież opiera cały świat, sami nie dalibyśmy sobie nigdy rady. Więc jeżeli ktoś ma zindeksowane jakieś akta (bo takie akcje się robi), to czemu nie skorzystać? Jeżeli ktoś zbadał za nas w książce historię przodków, to grzech nie skorzystać. To tak samo, jakby Pani dotarła, że jest spokrewniona z jakimś innym badaczem genealogii, ale nie skorzystała z jego drzewa, które jest doskonale uzupełnione, bo to cwaniactwo. Nie rozumiem tego. Nie mam jednak zamiaru toczyć tutaj filozoficznych dysput, bo nie czas na to ani miejsce.
Pozdrawiam
Bartek Baran
A mój błąd z tym numerem aktu wynikał z tego, że w tych dokumentach do tłumaczeniu Stanisława Szadura występowała dwukrotnie. Raz - pod nr 109 i drugi - właśnie 19. Przepraszam, ale to moja pomyłka.
Do ewa_os:
Moralność moralnością, ale czy proszenie o pomoc nie jest działaniem prawidłowym i nieszkodliwym? Czy już dzisiaj nikogo nie wolno poprosić o przysługę? Naprawdę? Owszem, jeśli ktoś idzie na łatwiznę nie jest to zjawiskiem pożądanym, ale jeśli sami się trudzimy (tak jak w tym przypadku), lecz nie dajemy rady, czasem warto poprosić kogoś o pomoc. Na tym się przecież opiera cały świat, sami nie dalibyśmy sobie nigdy rady. Więc jeżeli ktoś ma zindeksowane jakieś akta (bo takie akcje się robi), to czemu nie skorzystać? Jeżeli ktoś zbadał za nas w książce historię przodków, to grzech nie skorzystać. To tak samo, jakby Pani dotarła, że jest spokrewniona z jakimś innym badaczem genealogii, ale nie skorzystała z jego drzewa, które jest doskonale uzupełnione, bo to cwaniactwo. Nie rozumiem tego. Nie mam jednak zamiaru toczyć tutaj filozoficznych dysput, bo nie czas na to ani miejsce.
Pozdrawiam
Bartek Baran