Ewa Kamińska:
„Zapraszam do dyskusji członków PTG chętnych do pomocy w rozwijaniu strony.”
Pozwolę sobie na pewnego rodzaju nietakt i jako niezrzeszony przyłączyć się do tej zabawy.
Tak więc zacznijmy sprzątanie od góry, czuli od sufitu.
Serwis PolTG, jako taki, spełnia swoją rolę najczęściej w zadowolający sposób. Oczywiście to nie zaprzecza inowacjom oraz uproszczeniom, m.in. proponowanym przez
Michała Wysockiego i Staszka Pieniążka. Zupełnie się z tym zgadzam.
Mam natomiast zastrzeżenia, co do funkcjonalności tegoże, jako przedstawiciela rozwoju oraz spraw z tym związanych polskiej genealogii. Ta tematyka, ktora powinna być
sztandarem PolTG, jest tu żenująco marginalnie reprezentowana, a na dodatek ginąca w puszczy „moja metryczka i tylko”.
Rozwiązaniem mogłoby być stworzenie niezależnej strony (portalu) pod właściwą dla tego rodzaju działalności nazwą, np.: ”Organ PolTG” czy cuś. Mogę się mylić, ale dla mnie
serwis, a
organ, mają zupełnie inne znaczenie.
Innym, rozwiązaniem mogłoby być skierowanie obecnych użytkowników do
regionalnych TG z jednoczesnym odstąpieniem zbiorów Serwisu PolTG. Byłby to rzeczywisty objaw integracji geno-środowiska.
Generalną konkluzją jest podział między codzienną genealogią, a specyfiką pracy Towarzystwa.
Prezes\Zarząd
Chyba nie przesadzę twierdząc iż 90% użytkowników tego forum nie wie, kto jest w zarządzie.
Powód? Są niewidoczni.
Ewa Kamińska:
„Uważam, że jako PTG wiele osiągnęliśmy, aby ułatwić realizowanie naszego hobby jakim jest genealogia...........”
Niewątpliwie! Zważywszy na to, że większość pracy została wykonana przez.............. dwie osoby,
(Jacek, Leszek) to napewno wiele. Ale nasuwa się pytanie, ile możnaby było osiągnąć poprzez bardziej racjonalny podział pracy, tzn. zaangażownie odpowiednich ludzi, którzy mają czas i ochotę na zajęcie się prowadzeniem odpowiednich „departamentów”, (prawnicy, informatycy, osoby władające lepiej niz dobrze obcymi językami, itp.) którzy podobną pracę wykonują\wykonywali zawodowo na codzień.
Żyjemy w czasach, w których świat ma bardzo wiele do zaoferowania. O klienta, widza, czy też członka, trzeba się bić. Stare slogany typu,” co możesz zrobić dla ojczyzny, a nie co ojczyzna może zrobić dla ciebie”(sic) nie mają dziś takiej siły jaką miały 50 lat temu.
Wiadomo, że ilość członków Towarzystwa, jest znikoma. Wydaje mi się, żeby tą sytuację poprawić, należałoby wdrożyć członków do aktywnego uczestnictwa. Pomysły, idee, inowacje, powinny odobywać się na drodze ankiet\sondaży. W ten sposób wielu poczułoby, że zatwierdzenie i realizacja tychże, zależy od nich, że mają coś do powiedzenia. Obecny system, raczej powiększa grupę ludzi biernych, niż odwrotnie.
Nieomalże na codziennej bazie pojawiają się posty użytkowników, którym w USC odmówiono kopii dokumentów, w zamian proponując drogi odpis. Na biurokrację najlepszym lekarstwem jest......... biurokracja.
Standardowe pisemko cytujące odpowiednie paragrafy i zarządzenia, a podpisane przez prawnika oraz z pieczęcią Prezesa, niejednokrotnie mogłoby w pozytywny sposób zmienić tor podobnych procesów. Ale! I tutaj haczyk! Tylko dla członków Towarzystwa. (tego rodzaju usługi wykonujemy tylko dla zrzeszonych) Nie jestem prorokiem, ale nie jest wykluczone, że tego rodzaju przedsięwzięcia mogłyby przyciągnąć nowych członków. Dziś przyszłego członka trzeba czymś skusić, bo inaczej pójdzie.................... do kina.
Przyznam, że kilkudziesięcioletnie obcowanie z demokracją i gradacją społeczną ”zgniłego zachodu”, wprawia mnie w pewnego rodzaju zakłopotanie. Prezes pracujący zawodowo, z rodziną, domem, pracą społeczną, administracją portalu i wielu innych rzeczy, po prostu nie ma czasu na .............. prezesowanie. Doba ma tylko 24 godziny. Czy wobec tego nie należałby z czegoś zrezygnować? Np.: powierzyć administrację portalu oraz prace informatyczne odpowiednim osobom, a samemu zająć się tym czym Prezes powinien się zajmować, tzn..............
prezesowaniem. Oczywiście to się wiąże z tzw. decentralizacją, niemniej jestem pewny iż rezultaty tych zmian, nie dałyby długo na siebie czekać. Mój wizerunek prezesa, reprezentanta środowiska, przedstawia człowieka otoczonego sztabem fachowców oraz ludzi dobrej woli, który jedną reką przyjmuje czeki, a drugą, w podziękowaniu ściska dłoń ofiarodawcy.
A teraz trochę brudów spod szafy.
Jestem przeciwnikiem wszelakiej cenzury. O ile na prywatnym forum ”forgen”, którego właścicielem jest Waldemar Fronczak, „moderacja” tego typu jest przyjęta za standard, to nie jestem pewny czy tutuj jest to potrzebne. Nikłe uczestnictwo w tym wątku wskazuje, że raczej nie.
Waldemar Fronczak (chyba jednak Prorok) przepowiada: (chodzi o moderację)
„Zresztą, co do słuszności tego wniosku, to chyba większość użytkowników będzie zgodna. „
Ponieważ nie jestem tego pewny, proponowałbym przeprowadzić sondaż. Jeżeli użytkownicy wypowiedzą się za moderacją typu ”forgen”, będę pierwszy, który to forum opuści. W podobny sposób opuściłem forum W. Fronczaka, kiedy to drogą sondażu, użytkownicy wyrazili swoją niechęć w stosunku do osób używających nicki. (czyt. anonimów)
Natomiast mogę się zgodzić na moderację, gdzie moderator, reprezentujący wysoką kulturę osobistą oraz wiedzę tematyczną, zostanie wybrany poprzez społeczność forumową, a wszelkie moderacje (usunięcie postu, kosz, przeniesienie) będą podlegały obowiązkowi podania powodów. (dlaczego?)
Nietrudno jest mi dostrzec, że aż
cztery z 10-ciu przykazań W. Fronczaka są skierowane generalnie........... do mnie. Przyczyna jest prosta. Jestem jednym z nielicznych, którzy mieli odwagę (czyt. czelność) przeciwstawić się samowoli tamtejszej administracji. Dla W. Fronczaka oraz wielu jemu podobnych, różnica zdań, inne spojrzenie, chęć dialogu, najczęściej otrzymuje epitet kłótni\awantury, niejednokrotnie zakończony............groźbą. Podzielam tutaj obawy
Tomka 1973 i nie chciałbym aby do tego doszło na tym forum.
Na zakończenie chciałbym jeszcze dodać, że moje osobiste przywary, tak subtelnie podane tutaj przez W. Fronczaka, zaiście schelbiają mi, za co serdecznie dziekuję. Stałem się „postrachem” administracyjnego bractwa, a to już niemało. Oj Gospel, zaczynasz obrastać w piórka.
Pozdro
Gospel