Strona 139 z 152

: sob 12 lis 2022, 13:01
autor: stanley1980
kat_pas pisze:Ponawiam prośbę czy są informacje o mężu czy rodzicach lub zgłaszających na akcie agonu Anny Stege z 1854
https://www.familysearch.org/ark:/61903/1:1:QPXQ-JSQW
Pozdrawiam
Brak takich informacji, jest podane tylko nazwisko panieńskie: Heyne

: pt 18 lis 2022, 16:47
autor: kotik7
Szanowni Państwo,

proszę osoby obeznane z działalnością familysearch o wyjaśnienie zaskakującej odpowiedzi, jaką dostałem w tym tygodniu z jednego z archiwów diecezjalnych w Polsce. Zadałem dyrektorowi tego archiwum pytanie związane z korzystaniem z ich akt za pośrednictwem Centrów Historii Rodziny. Jest to takie archiwum, którego zasoby są dostępne tylko w CHR, online w domu ich nie można przeglądać.

Dowiedziałem się od ks. dyrektora, że "ich archiwum nigdy nie wyraziło zgody na takie udostępnianie". Zostałem również poinformowany, że każdy kto wie o tym braku zgody, a korzysta z tych zasobów, "przykłada rękę do tego procederu".

Nie będę zdradzał, które to archiwum, może jednak ktoś z Państwa wie, czy coś jest na rzeczy, czy nie. W końcu po korzystaniu z akt zdarza się coś publikować chociażby w formie drzewa genealogicznego i szkoda byłoby mieć jakiekolwiek kłopoty z tego tytułu albo chociażby wyrzuty sumienia, że się zdobyło materiał "nielegalnie". Do tej pory przyjmowałem za pewnik, że, cytując familysearch, akta udostępnianie są w takiej formie, na jaką licencję posiada ta organizacja. I że w ogóle nikt nie kwestionuje sensu udostępniania wszelkich archiwaliów szerokim rzeszom zainteresowanych ich opracowywaniem - z pożytkiem dla naszego społeczeństwa.

Nie jestem pewien czy w odpowiedzi archiwum chodziło o udostępnianie mikrofilmów czy skanów tych mikrofilmów w wersji cyfrowej, dla mnie to wszystko jedno. Interesuje mnie korzystanie z archiwaliów i tyle. Jeżeli zgody nie ma, to czemu archiwum nie dochodzi swoich praw? Czemu nie udostępni swoich materiałów online za pobraniem opłaty, jeśli chodzi o pieniądze?

Kuba

: pt 18 lis 2022, 18:26
autor: 9Majster
To znaczy. coś chyba w rozumowaniu jest nie tak gdyż metryki są własnością kościoła.A jak było na lekcji religii kościół to kościół wiernych i kleru no chyba że coś się zmieniło.Więc tak samo są moje jak każdego wierzącego.Pozdrawiam Mariusz

: pt 18 lis 2022, 19:16
autor: joanna84
kotik7 pisze:Szanowni Państwo,

proszę osoby obeznane z działalnością familysearch o wyjaśnienie zaskakującej odpowiedzi, jaką dostałem w tym tygodniu z jednego z archiwów diecezjalnych w Polsce. Zadałem dyrektorowi tego archiwum pytanie związane z korzystaniem z ich akt za pośrednictwem Centrów Historii Rodziny. Jest to takie archiwum, którego zasoby są dostępne tylko w CHR, online w domu ich nie można przeglądać.

Dowiedziałem się od ks. dyrektora, że "ich archiwum nigdy nie wyraziło zgody na takie udostępnianie". Zostałem również poinformowany, że każdy kto wie o tym braku zgody, a korzysta z tych zasobów, "przykłada rękę do tego procederu".

Nie będę zdradzał, które to archiwum, może jednak ktoś z Państwa wie, czy coś jest na rzeczy, czy nie. W końcu po korzystaniu z akt zdarza się coś publikować chociażby w formie drzewa genealogicznego i szkoda byłoby mieć jakiekolwiek kłopoty z tego tytułu albo chociażby wyrzuty sumienia, że się zdobyło materiał "nielegalnie". Do tej pory przyjmowałem za pewnik, że, cytując familysearch, akta udostępnianie są w takiej formie, na jaką licencję posiada ta organizacja. I że w ogóle nikt nie kwestionuje sensu udostępniania wszelkich archiwaliów szerokim rzeszom zainteresowanych ich opracowywaniem - z pożytkiem dla naszego społeczeństwa.

Nie jestem pewien czy w odpowiedzi archiwum chodziło o udostępnianie mikrofilmów czy skanów tych mikrofilmów w wersji cyfrowej, dla mnie to wszystko jedno. Interesuje mnie korzystanie z archiwaliów i tyle. Jeżeli zgody nie ma, to czemu archiwum nie dochodzi swoich praw? Czemu nie udostępni swoich materiałów online za pobraniem opłaty, jeśli chodzi o pieniądze?

Kuba
Skąd w takim razie Mormoni mają te skany - zrobili bez wiedzy Archiwum? (pytanie ironiczne oczywiście). Widocznie ten dyrektor nie wie, że jeden z jego poprzedników podpisał z Mormonami umowę, w której było określone na jakich zasadach mogą udostępniać materiały. Z tego co można poczytać w internecie to Mormoni mikrofilmowali zasoby w archiwum i dodatkowo zostawiali kopie mikrofilmów na miejscu. Jeśli Archiwum Diecezjalne udostępnia materiały na mikrofilmach to w zdecydowanej większości są to właśnie te mikrofilmy zrobione przez Mormonów. W ostatnich latach te mikrofilmy zostały zeskanowane i są teraz udostępniane na stronie Family Search z kluczykiem lub bez w zależności od umowy z konkretnym archiwum.

: pt 18 lis 2022, 19:46
autor: Krismar
Metryki nie są wyłączną własnością kościoła/proboszcza/archiwum. Powinny być bez problemów udostępniane rodzinom i ich wstępnym. Mormoni zrobili archiwom przysługę ratując księgi przed zniszczeniem i zostawiając kopie. Teraz archiwa robią nam wielką łaskę, jeżeli coś udostępnią. Innym problemem są też proboszczowie przechowujący często w złych warunkach nawet 300-letnie księgi w swojej parafii i odmawiający wglądu do nich.
Przykładem jest Parafia Wilków Pierwszy koło Błędowa, przechowująca księgi od 1700 do 1808.

: pt 18 lis 2022, 23:33
autor: kotik7
joanna84 pisze:
kotik7 pisze:Szanowni Państwo,

proszę osoby obeznane z działalnością familysearch o wyjaśnienie zaskakującej odpowiedzi, jaką dostałem w tym tygodniu z jednego z archiwów diecezjalnych w Polsce. Zadałem dyrektorowi tego archiwum pytanie związane z korzystaniem z ich akt za pośrednictwem Centrów Historii Rodziny. Jest to takie archiwum, którego zasoby są dostępne tylko w CHR, online w domu ich nie można przeglądać.

Dowiedziałem się od ks. dyrektora, że "ich archiwum nigdy nie wyraziło zgody na takie udostępnianie". Zostałem również poinformowany, że każdy kto wie o tym braku zgody, a korzysta z tych zasobów, "przykłada rękę do tego procederu".

Nie będę zdradzał, które to archiwum, może jednak ktoś z Państwa wie, czy coś jest na rzeczy, czy nie. W końcu po korzystaniu z akt zdarza się coś publikować chociażby w formie drzewa genealogicznego i szkoda byłoby mieć jakiekolwiek kłopoty z tego tytułu albo chociażby wyrzuty sumienia, że się zdobyło materiał "nielegalnie". Do tej pory przyjmowałem za pewnik, że, cytując familysearch, akta udostępnianie są w takiej formie, na jaką licencję posiada ta organizacja. I że w ogóle nikt nie kwestionuje sensu udostępniania wszelkich archiwaliów szerokim rzeszom zainteresowanych ich opracowywaniem - z pożytkiem dla naszego społeczeństwa.

Nie jestem pewien czy w odpowiedzi archiwum chodziło o udostępnianie mikrofilmów czy skanów tych mikrofilmów w wersji cyfrowej, dla mnie to wszystko jedno. Interesuje mnie korzystanie z archiwaliów i tyle. Jeżeli zgody nie ma, to czemu archiwum nie dochodzi swoich praw? Czemu nie udostępni swoich materiałów online za pobraniem opłaty, jeśli chodzi o pieniądze?

Kuba
Skąd w takim razie Mormoni mają te skany - zrobili bez wiedzy Archiwum? (pytanie ironiczne oczywiście). Widocznie ten dyrektor nie wie, że jeden z jego poprzedników podpisał z Mormonami umowę, w której było określone na jakich zasadach mogą udostępniać materiały. Z tego co można poczytać w internecie to Mormoni mikrofilmowali zasoby w archiwum i dodatkowo zostawiali kopie mikrofilmów na miejscu. Jeśli Archiwum Diecezjalne udostępnia materiały na mikrofilmach to w zdecydowanej większości są to właśnie te mikrofilmy zrobione przez Mormonów. W ostatnich latach te mikrofilmy zostały zeskanowane i są teraz udostępniane na stronie Family Search z kluczykiem lub bez w zależności od umowy z konkretnym archiwum.
To właśnie sobie pomyślałem, że taka umowa mogła być zawarta 50 lat temu. Niemniej chyba kościelni archiwiści powinni sobie zdawać sprawę ze stanu rzeczy? I działać prawnie, jeżeli rzeczywiście ktoś w nieuprawniony sposób udostępnia materiał? Nie ulega wątpliwości, że coś tu nie gra, że równie dobrze Mormoni mogliby powiedzieć, że nigdy nie dali zgody archiwom na użytkowanie mikrofilmów, które wykonali. Próbowałem dopytać o co chodzi, tymczasowo dając wiarę zapewnieniu o braku zgody, no ale tu już się nie doczekałem odpowiedzi - polemika chyba nie wchodzi w grę. Tak jak ktoś napisał, uważam, że księgi metrykalne to jest nasze dziedzictwo narodowe i obowiązkiem ich posiadaczy/opiekunów jest udostępnić je. I cieszyć się, że ktoś przyjechał i zrobił za nich de facto digitalizację tych zasobów. To jest wiedza nie tylko genealogiczna, księgi są też ważnym źródłem np. do badań regionalistycznych.

Kuba

: sob 19 lis 2022, 00:07
autor: swigut
joanna84 pisze:
Skąd w takim razie Mormoni mają te skany - zrobili bez wiedzy Archiwum? (pytanie ironiczne oczywiście). Widocznie ten dyrektor nie wie, że jeden z jego poprzedników podpisał z Mormonami umowę, w której było określone na jakich zasadach mogą udostępniać materiały. Z tego co można poczytać w internecie to Mormoni mikrofilmowali zasoby w archiwum i dodatkowo zostawiali kopie mikrofilmów na miejscu. Jeśli Archiwum Diecezjalne udostępnia materiały na mikrofilmach to w zdecydowanej większości są to właśnie te mikrofilmy zrobione przez Mormonów. W ostatnich latach te mikrofilmy zostały zeskanowane i są teraz udostępniane na stronie Family Search z kluczykiem lub bez w zależności od umowy z konkretnym archiwum.
Nie wiem w tym konkretnym przypadku - ale w niektórych przypadkach było skanowane inne źródło np. kopie ksiąg metrykalnych z diecezji ale umieszczone w archiwum państwowym.
Tomek

: sob 19 lis 2022, 08:35
autor: kotik7
swigut pisze:
joanna84 pisze:
Skąd w takim razie Mormoni mają te skany - zrobili bez wiedzy Archiwum? (pytanie ironiczne oczywiście). Widocznie ten dyrektor nie wie, że jeden z jego poprzedników podpisał z Mormonami umowę, w której było określone na jakich zasadach mogą udostępniać materiały. Z tego co można poczytać w internecie to Mormoni mikrofilmowali zasoby w archiwum i dodatkowo zostawiali kopie mikrofilmów na miejscu. Jeśli Archiwum Diecezjalne udostępnia materiały na mikrofilmach to w zdecydowanej większości są to właśnie te mikrofilmy zrobione przez Mormonów. W ostatnich latach te mikrofilmy zostały zeskanowane i są teraz udostępniane na stronie Family Search z kluczykiem lub bez w zależności od umowy z konkretnym archiwum.
Nie wiem w tym konkretnym przypadku - ale w niektórych przypadkach było skanowane inne źródło np. kopie ksiąg metrykalnych z diecezji ale umieszczone w archiwum państwowym.
Tomek
W przypadku archiwum, o którym piszę, jedyne kopie mikrofilmów/ksiąg znajdują się w samym archiwum, poza CHR i familysearch, oczywiście.

: sob 19 lis 2022, 09:48
autor: Gadecki.Bogusław
Witam,
Z mojego doświadczenia wynika że:
robili kopie od dawna , w archiwach , na parafiach , kto pozwolił ,
robili już w latach sześćdziesiątych ,
Pamiętacie , każdy Item miał kiedyś metryczkę , a na niej wszystko było , kto , gdzie , kiedy i jaki materiał skopiował ,
Kopiowali już w czasach gdy nikomu nie śniło się rodo i
itp ograniczniki ,
Pozyskali kopie wielu aktów z okresu powojennego , a więc tego co było na parafiach ! Ktoś im jednak to udostępnił!
Mają i udostępniają, a szczególnie braciom w wierze i chwała im za to, kopie aktów ,które w polskich archiwach i usc są powszechnie nie dostępne ,
I nagle jakiś ksiądz robi marmolika ,
Spadł z księżyca ?
Szkoda tej dyskusji , niech robią swoje , zdanie jakiegoś księdza nie ma tu znaczenia , Mormoni robią i będą robić to , co uważają za słuszne , póki co jest to z pożytkiem dla genealogii jako całości,
Pozdrawiam wszystkich łamiących prawo , to ludzkie ,
bo to boskie jest ponad nim , tak też uczą księża,
Pozdrawiam
Bogdan

: śr 23 lis 2022, 10:36
autor: Małgorzata_Kulwieć
A ja mam pytanie teczniczne.

Wchodzę (NIEZALOGOWANA) na link Lithuania, Kaunas, immigration records : passports, F66/1/1935, A-L, 1935

Na stronie pierwszej same ikonki z kluczykiem, na drugiej też i na trzeciej tak samo. Strona trzecia kończy się na pozycji - F66/1/1935/E12, 1935 film 107677175
Dopiero strona czwarta nie ma żadnych ikonek.

A teraz ciekawostka - LOGUJĘ się.

Na stronie pierwszej same ikonki z kluczykiem, na drugiej też, a na trzeciej już od poz. F66/1/1935/L76, 1935 film 107657420 do końca jest pusto!

O co tu chodzi?

: śr 23 lis 2022, 11:44
autor: Krzysiek_
To nie kluczyki... te jednostki można przeglądać bez ograniczeń, a dalsze po prostu nie są dostępne online.

: śr 23 lis 2022, 11:55
autor: Małgorzata_Kulwieć
Fajnie, ale dlaczego przed zalogowaniem pokazują sie ikonki aparatu z kluczykiem, a po zalogowaniu ich nie ma!? Inne, te niedostępne po zalogowaniu, też są bez ikonek przed zalogowaniem. Spotkałam sie z tym tylko w tym jednym przypadku.

: śr 23 lis 2022, 13:56
autor: radicalman
kotik7 pisze: Nie jestem pewien czy w odpowiedzi archiwum chodziło o udostępnianie mikrofilmów czy skanów tych mikrofilmów w wersji cyfrowej, dla mnie to wszystko jedno. Interesuje mnie korzystanie z archiwaliów i tyle. Jeżeli zgody nie ma, to czemu archiwum nie dochodzi swoich praw? Czemu nie udostępni swoich materiałów online za pobraniem opłaty, jeśli chodzi o pieniądze?
Kuba
1. Archiwum nie wyraziło zgody na udostępnianie? To niby w jakim celu FamilySearch (dawniej Genealogical Society of Utah) miałoby je wykonywać? I tak sobie archiwum narzeka wśród korzystających z zasobu, nie podejmując przy tym działań prawnych przeciw FS? Ciekawe :)

2. Jeśli mikrofilmy były wykonywane w latach 70. czy 80, to oczywiście nikomu się nie śniło o udostęonianiu skanów przez internet, więc takiego zapisu na pewno w umowach nie ma. Może i faktycznie dane archiwum ma rację, że korzystanie ze skanów oznacza smażenie się w piekle, szczególnie przez "Prometeuszy", którzy kradną efekty czyjejś pracy.

3. Jestem jednak bardziej niż przekonany, że w umowach zezwolono możliwość udostępniania tych dokumentów przez sieć bibliotek partnerskich/centrów historii rodziny.

4. FamilySearch kilka lat temu zaprzestało cyrkulacji mikrofilmów, ze względu na archaiczność tej metody, koszty przesyłek i horrendalne ceny błony fotograficznej, w zamian udostępniło skany dostępne wyłącznie w CHR. I stąd są te znienawidzone przez wszystkich kłódki, bo technicznie nie ma przeszkód by te zbiory udostępnić, ale umowy sprzed pół wieku tego nie przewidują. Najbardziej bawią mnie jednak specjaliści na forach, którzy twierdzą, że takie czy inne archiwum nie widzi przeszkód w udostęonianiu skanów ich zbiorów. Może i faktycznie tak jest, ale bez współczesnej umowy FS na pewno tak samo z siebie nic nie udostępni. Niestety osoby, które twierdzą, że takich przeszkód nie ma nie są motorem napędowym, aby obie strony się umownie dogadały. A szkoda.

Radek

: śr 23 lis 2022, 14:03
autor: zaleznyh
Małgorzata_Kulwieć pisze:Fajnie, ale dlaczego przed zalogowaniem pokazują sie ikonki aparatu z kluczykiem, a po zalogowaniu ich nie ma!? Inne, te niedostępne po zalogowaniu, też są bez ikonek przed zalogowaniem. Spotkałam sie z tym tylko w tym jednym przypadku.
Bo widocznie taka umowa na udostępnianie, trzeba się zalogować.
Tu jest przykład z Ukrainy, setki filmów z kluczykiem przed zalogowaniem, które są otwarte po zalogowaniu.
https://www.familysearch.org/search/cat ... %20Library

: śr 23 lis 2022, 14:44
autor: Małgorzata_Kulwieć
Oj, ale u mnie jest odwrotna sytuacja. PRZED zalogowaniem są ikonki, tak jakby można było wejść po zalogowaniu, a niestety, potem juz nawet ikonek nie ma. Więc nie wiem czy, to tak ma być (tylko w tym jednym przypadku Kowna) czy to u mnie coś się zbiesiło!?